Nikt nie chce bogacić się powoli

Niemal każda biografia wybitnego inwestora lub przedsiębiorcy pokazuje splot ogromnej determinacji, motywacji, niebywale ciężkiej pracy, ryzyka i szczęścia w drodze do budowania wysokiego majątku. Dlaczego w takim razie tak łatwo ulegamy iluzji, że można się szybko wzbogacić dzięki rynkom finansowym i „niesamowitym okazjom”?

Odwiedzając co roku różne konferencje dla inwestorów w całym kraju, dochodzę do wniosku, że naprawdę bardzo niewiele osób myśli o zarabianiu dużych pieniędzy w długim terminie. Większość szuka złotego strzału – jednej transakcji, która uczyni ich bogatymi. Tyle tylko, że to tak nie działa. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym szybciej zaczniemy skupiać się na tym, co w inwestowaniu najważniejsze: edukacji i wyciąganiu wniosków z własnych błędów.

Warren Buffett w czasach Instagrama

Na tegorocznym wykładzie, na wielkiej sali krakowskich Invest Cuffs, skupiłem się na przybliżeniu sylwetki Warrena Buffetta, chociaż wydawałoby się, że każdy inwestor wie doskonale o kim mowa i co „Wyrocznia z Omaha” potrafi (wykład będzie w Internecie lada dzień). Po co w takim razie drążyć ten temat dalej? Żeby zrozumieć fenomen Buffetta i jego sposób myślenia o rynkach kapitałowych, trzeba patrzeć na drogę do bogactwa, a nie efekt końcowy tej drogi.

Wyobraźmy sobie Buffetta, który zakłada konto na Instagramie i chce pokazać swoje życie. Co zobaczymy? Widok zachodu słońca w Omaha, w Nebrasce… (to poniżej to serio Omaha wieczorową porą, przed chwilą zaczęły świecić się latarnie w mieście)

omaha nebraska buffett

To tyle z krajobrazów, Warren nie lubi podróżować. Brydż, może tenis stołowy, czyli pasja do sportu. Książki, raporty, tony papierów do przeczytania – tego nigdy za wiele. A na koniec zestaw za 3 dolary w McDonald’s i zdjęcia ulubionych słodyczy. Tak wyglądałby profil jednego z najbogatszych ludzi na świecie. Jakże dalekie od współczesnych gwiazd Instagrama, prawda?

Współczesne symbole bogactwa, które podziwiane są przez miliony ludzi, to życie w przepychu, konsumpcjonizm, chęć zarabiania pieniędzy szybko i efektownie. W takich czasach żyjemy i taki kult konsumpcjonizmu tylko odciąga nas od celu. Bez oszczędzania i inwestowania, nie da się zbudować majątku.

Warren Buffett i doświadczeni inwestorzy wiedzą, że nie ma łatwej i szybkiej drogi do bogactwa. Każdy kto tego nie zrozumie, nie stanie się prawdziwym inwestorem. Pewnego dnia dołączy do grona sfrustrowanych ludzi, którzy twierdzą, że na giełdzie nie da się zarobić pieniędzy.

Śledź koniecznie cykl Śladami Warrena Buffetta i zapisz się do facebokowej grupy!

Nie bądź jedynie łowcą okazji

Co roku spotykam na konferencjach setki ludzi, którzy szukają zysków głównie tu i teraz. Ba, przychodzą na te konferencje po to, aby dowiedzieć się co konkretnie kupić, żeby zainkasować szybki zysk. Część z nich jest oczywiście zawiedziona, że nie dostaje takich rekomendacji wprost na wykładach. Widać to doskonale na przestrzeni lat. Gdy w 2017 trwała gorączka złota (pewnie to głupie porównanie dla miłośników bitcoina) na kryptowalutach, nikt nie chciał słuchać o zarządzaniu kapitałem czy ograniczaniu ryzyka. Podobnie w 2018 roku, gdy branża producentów gier w Polsce osiągała niespotykane wyceny, ze swoim liderem CD Projekt na czele. Teraz mamy podobną sytuację z CD Projektem, ale już nie z całym sektorem i widać nieco więcej rozsądku.

A tu więcej o możliwościach inwestycyjnych z wykorzystaniem CD Projektu – najważniejsze to zdrowy rozsądek:

W obydwu przypadkach, można było bardzo dużo zarobić, jednak było to niezwykle trudne dla niedoświadczonego inwestora. Emocje w takich sytuacjach wygrywają ze zdrowym rozsądkiem – im więcej zarabiamy, tym bardziej odrzucamy od siebie wizje, że ceny danego instrumentu oderwały się od rzeczywistości. Gdy rynek przeżywa falę nieracjonalnego entuzjazmu, zadaniem doświadczonego inwestora jest planowanie momentu wyjścia z inwestycji – tylko tyle i aż tyle. U szczytu hossy, gdy wszystkie media ogłaszają kolejny sukces branży, a analitycy prześcigają się pozytywnymi rekomendacjami, potrzeba silnej woli, aby wykonać transakcję odwrotną do większości inwestorów albo być gotowym do egzekucji zlecenia.

Najbliższa pułapka to…

Trudno dokładnie określić ramy jakiejkolwiek bańki spekulacyjnej, dopóki ta nie pęknie. Mój faworyt pułapki najbliższych lat to jednak nieruchomości, a konkretnie inwestowanie w nieruchomości pod wynajem. W Polsce trwa hossa w tym sektorze od dobrych kilku lat. Wspierana jest przez pieniądze zamożnych klientów, którzy wyjmują duże kwoty z nisko oprocentowanych lokat i kupują za to nieruchomości w poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu. W ten sposób rynek nieruchomości pęcznieje, a wraz z nim cały biznes wynajmowania mieszkań, apartamentów, „condohoteli”. No i oczywiście podkręca go branża szkoleniowa. Właściwie nie ma dnia żebym nie widział cytatu Roberta Kiyosakiego lub zdjęcia uśmiechniętego inwestora, który przekonuje mnie, że 8% rocznie gwarantowanego zysku to absolutny standard. Przyczyn jest wiele i można powiedzieć, że rynek sprzyja temu segmentowi, bo pozostałe przeżywają kryzys lub mają solidną zadyszkę (Giełdowy horror, z w funduszach nie jest lepiej)

Nieruchomości dawały świetną stopę zwrotu w ostatnich latach, ale trzeba być wyjątkowym optymistą żeby uznać, że dzisiaj jest doskonały moment na taką inwestycję. Warto się nad tym zastanowić, gdy kolejny raz zobaczy się reklamę przekonującą nas, że nie ma lepszej gwarancji zysków niż branża nieruchomości. W inwestycjach słowo „gwarancja” nie istnieje lub zwiastuje nadchodzący koniec bańki cenowej.

Nie mam zamiaru próbować prognozować ile może jeszcze potrwać rajd cen i popyt klientów, ale biorąc pod uwagę jak duże pieniądze są potrzebne do takiej inwestycji i jak duże ryzyko mamy przy wysokich cenach, trzymam się od tego segmentu z daleka.

Przeżyć hossę, przetrwać bessę

Niezależnie od preferowanego rynku czy instrumentów, prawdziwym testem dla każdego inwestora jest zaliczenie pełnej hossy i pełnej bessy. Zachowanie jedynie w wybranych momentach na rynku niewiele świadczy o inwestorze. Teoretycznie wszyscy wiemy, że w czasie bessy trzeba kupować, a hossy sprzedawać, ale ekonomia behawioralna tłumaczy, dlaczego robimy dokładnie odwrotnie i zgodnie z instynktem stadnym. A przecież skuteczny inwestor nigdy nie powinien podążać za stadem.

W 2008 roku, jeszcze pracując w mediach finansowych, byłem świadkiem ogromnej paniki inwestorów w związku z kryzysem. Kilka lat później zrobiłem obszerną analizę polskich mediów z tamtego okresu – absolutna większość myliła się i przekazywała inwestorom prognozy dużo gorsze niż stan faktyczny. Przetrwanie takiej bessy i późniejszej hossy pozwala wyciągnąć wnioski. Gdy w 2018 skumulowały się negatywne czynniki na polskiej GPW, uzupełniałem portfel przecenionymi akcjami silnych fundamentalnie spółek, podobnie jak robiło to zapewne wielu długoterminowych inwestorów. Gdyby to była moja pierwsza bessa, zapewne bym tę okazję przegapił. Jednak na tym to polega – uczyć się rynku, uczyć się samego siebie i swoich reakcji na rynkowe emocje.

Bogatymi będą cierpliwi

Gdy spotkamy się na Invest Cuffs czy na WallStreet w 2029 proporcja dojrzałych inwestorów do łowców szybkich zysków będzie zapewne podobna jak dzisiaj. Tak działa rynek – zarabia mniejsza część inwestorów, a im dłuższy termin, tym większe prawdopodobieństwo, że dołączy się do tej mniejszej i skutecznie zarabiającej grupy. Warto o tym pamiętać, spotykając kolejnego sprzedawcę marzeń, który zapewni nas, że tuż za rokiem jest inwestycja życia.

Każdy chce być bogaty tu i teraz, najlepiej zaraz po wyjściu z konferencji lub zamknięciu tego tekstu. Tylko to tak nie działa. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym szybciej zaczniemy budować długoterminową strategię i kumulować niezbędny do inwestycji kapitał.

Alice Schroeder, pisząc biografię Warrena Buffetta, użyła symbolicznego słowa snowball, czyli kula śnieżna. Zaczyna się od toczenia po śniegu małej kulki, do której z każdym obrotem przylepiają się kolejne fragmenty śniegu, tworząc z biegiem lat ogromną kulę. Im większa kula, tym więcej śniegu później się przykleja. Brzmi znajomo? To nic innego niż długoterminowe inwestowanie i czerpanie garściami z procentu składanego – nie ma tu żadnej tajemnej wiedzy. No może oprócz cierpliwości, której zgodnie z rynkowymi statystykami zabraknie ok. 80% czytających ten artykuł. Od Ciebie zależy po której stronie tej statystyki będziesz za 10 lat 😉

PS. Ten artykuł ukazał się w specjalny magazynie wydawanym na konferencji InvestCuffs 2019. Już niedługo będzie dostępny mój wykład z tej konferencji, w którym opowiadam o 5 rzeczach, których nie wiecie o Warrenie Buffecie.
Tymczasem zapraszam do zerknięcia na równie istotne teksty dla początkujących inwestorów:

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.