3 ważne elementy edukacji finansowej

edukacja finansowa jaroszek

Edukacja finansowa to moja branża. Nie tylko sam się nią zajmuję, ale i podpatruję jak robią ją różne firmy i instytucje. Mam wrażenie, że jest nam ona niezwykle potrzebna, ale żeby była skuteczna, musi być robiona w bardzo przemyślany sposób.

Cezary Andrzejczyk w swoim programie Biznes Focus przepytał mnie w temacie edukacji finansowej. Niezmiernie się ucieszyłem, że znalazło się miejsce na taki temat, ponieważ ciągle uważam, że o edukacji finansowej mówi się zdecydowanie za mało. Całość wywiadu zostawiam poniżej, nagranie jest dostępne na YouTube.

Edukacja finansowa w Comparic24.tv

Rozmawialiśmy o świadomości Polaków, podejściu do oszczędzania i inwestowania, różnych rynkowych badaniach o wspomnianej już świadomości, a także o samej edukacji finansowej robionej chociażby przez firmy z sektora finansowego. Mamy wiele do zrobienia już na etapie samych badań – na palcach jednej ręki można wskazać firmy, które robią badania cykliczne, dzięki czemu można porównywać wyniki rok do roku. Poniżej 2 świetne przykłady dobrze realizowanych od lat opracowań.

  • Ogólnopolskie Badanie Inwestorów organizowane przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych

Jednak wydaje mi się, że aby edukacja finansowa była skuteczna i faktycznie dawała wymierne efekty, musi spełnić określone warunki. I o tym chciałem Wam opowiedzieć na przykładach ciekawszych projektów, które robiłem w ostatnich latach.

Edukacja finansowa szyta na miarę

Wiem, że „szyte na miarę” to najbardziej wyświechtany slogan w marketingu, ale chodzi mi przede wszystkim o dopasowanie działań edukacyjnych do faktycznych potrzeb danej grupy docelowej. Znam sporo firm, które zabierając się za edukację finansową, nie precyzują dobrze grupy docelowej, do której tę edukację kierują. Edukacja, podobnie jak sprzedaż, wymaga bardzo dokładnego doprecyzowania do kogo coś mówimy – tylko tak można określić jaka komunikacja będzie skuteczna. Nie chodzi przecież o to, aby tylko pochwalić się robieniem edukacji finansowej, ale też żeby ta edukacja finansowa do kogoś trafiała.

Trzymając się przykładów z wyżej wspomnianego wywiadu, w ten sposób zorganizowaliśmy z Fundacją GPW i Giełdą Papierów wartościowych konferencję Blogerzy na Giełdzie. Założenia były proste:

  • Konferencja ma dotrzeć do początkujących inwestorów w formacie offline i online
  • Optymalny czas konferencji to popołudnie, w godzinach 17.00 – 20.00
  • Wykłady muszą być w pełni dostępne online na użytkowników z całej Polski
  • Nie organizujemy transmisji na żywo
  • Eksperci są neutralni, nie ma domów maklerskich i żadnej sprzedaży

I wiecie co? Koncepcja tak banalnie prosta spodobała się na tyle, że spotkanie otworzył Prezes GPW. Salę Notowań zapełniliśmy bez większego problemu, liczba rejestracji przerosła nasze oczekiwania już kilka dni po ogłoszeniu konferencji. Potrzeba edukacji na rynku giełdowym jest duża, nawet jeśli wydaje nam się, że giełda jest w odwrocie wobec kryptowalut i rynku forex. Trzeba tylko było zrobić to zgodnie z założeniami do grupy docelowej – początkujących inwestorów. Trafienie w ich potrzeby to podstawa, jeśli edukacja finansowa ma być skuteczna.

A co do samej konferencji Blogerzy na Giełdzie, to wszystkie wykłady są dostępne na YouTube i do dzisiaj całkiem nieźle się oglądają. Oprócz 200 osób na Sali Notowań, materiały obejrzały się już 17 tysięcy razy.

Nieszablonowa edukacja finansowa

To spory problem korporacji, które z jednej strony chcą czegoś innowacyjnego i nieszablonowego, ale gdy siadają do liczb i budżetów, to kończy się sprawdzonymi metodami i kopiowaniem starych rozwiązań. Czasem, żeby projekt nabrał rozmachu, a edukacja finansowa wyszła faktycznie nieszablonowa, trzeba zaryzykować.

Jeśli 9 firm robi edukację finansową dokładnie tak samo i z podobnymi efektami, to trzeba sobie zadać pytanie: czy chcemy być firmą nr 10, która zrobi dokładnie to samo i będzie oczekiwać innych efektów? Tak to po prostu nie działa.

Opisywałem ostatnio finansową grę edukacyjną Pre.Kapitalni, którą budowałem od ponad 2 lat. Tak jest, 2 lat! Powtarzam, bo w dobie szybkich akcji z influencerami i pompowania zasięgów, budowanie projektu edukacyjnego przez kilka lat to absolutny wyjątek. Jednak nie dało się tego zrobić inaczej. Jak mawia Warren Buffett: „9 kobiet nie urodzi dziecka w miesiąc”. Takie projekty wymagają wiele przygotowań, solidnych fundamentów i cały proces trzeba testować do bólu, aż nie osiągnie się zamierzonego efektu. Chciałbym móc porównać tę grę do podobnych polskich projektów, ale fabularnych gier tego typu w dziedzinie finansów po prostu nie ma – m.in. dlatego mieliśmy nad czym pracować przez ostatnie 2 lata.

Cały czas podtrzymuję, że w ten sposób powinno się robić projekty edukacyjne, które mają działać latami. Inwestuje się w nie wprawdzie sporo pieniędzy i czasu, ale później działają przez długie lata i z reguły podnoszą poprzeczkę w edukacji finansowej w całym sektorze. To takie projekty realnie podnoszą poprzeczkę konkurencji i z reguły potwierdzają, że firma robi odpowiedzialnie swój biznes.

Edukacja finansowa bez ukrytego celu

Nie będę pokazywał palcem, ale spora część sektora finansowego wpisuje edukację finansową w zakładkę sprzedaż i marketing. Wystarczy zrobić kursy, szkolenia czy pakiety książek dostępne tylko pod warunkiem otwierania rachunku bądź kupowania usługi/produktu.

Bez hipokryzji, sam niejednokrotnie polecałem kursy, które robią chociażby domy maklerskie – oczywiście dostęp do wiedzy jest z reguły powiązany z założeniem rachunku. Jeśli jest to dobrze wykonany, rzetelny kurs, to jak najbardziej będę go polecał, ale nie ma co udawać, że jest to edukacja finansowa całkowicie bezinteresowna. Akurat ten model służy pozyskiwaniu klienta i jestem zdania, że ten klient powinien doskonale zdawać sobie z tego sprawę.

Osobiście miałbym spore opory z tego typu działaniem powiązanym z wykonaniem konkretniejszej akcji, np. żeby uzyskać dostęp do kursu musisz zaciągnąć kredyt lub otworzyć pozycję na instrumencie finansowym. To już dla mnie krok za daleko.

W ubiegłym roku moim największym wyzwaniem był projekt realizowany z firmą Kruk – kurs Żyj bez Długów. Zrobiliśmy bardzo duży, multimedialny kurs o wychodzeniu z długów. Wspominałem o nim w wywiadzie – ogrom pracy kosztowało nas zbudowanie kursu tak, aby skorzystał z niego każdy faktycznie zadłużony, który potrzebuje pomocy i chce sam zacząć walczyć z tym problemem. Minimum danych, żadnych skomplikowanych formularzy, jak największa dostępność usługi dla faktycznie zadłużonych.

Zupełnie inny komfort pracy mamy wtedy, gdy nasze główne zmartwienie w edukacji finansowej to zbudowanie jej tak, aby użytkownik wyciągnął z niej jak najwięcej i nie zrezygnował z kursu w trakcie jego trwania. Nie trzeba martwic się żadną konwersję, wyniki sprzedażowe, czy inne wymagania, które sprawiają, że tak naprawdę nie zajmujemy się edukacją finansową, tylko realizujemy kolejną kampanię sprzedażową dla klienta.

Edukacja finansowa jest wyzwaniem

Właśnie powstaje raport z komisji zajmujące się sprawą Amber Gold. Abstrahując od miernych ustaleń komisji i gigantycznego raportu, który przeczyta garstka ludzi w kraju, po Amber Gold nie było spektakularnych akcji edukacyjnych w walce z piramidami finansowymi. Czy to nauczyło nas – Polaków – czegokolwiek o piramidach finansowych? Zaryzykuję, że niewiele.

Lada moment wejdą w życie pierwsze programy PPK, czyli Pracownicze Programy Kapitałowe mające uzupełnić paletę naszych programów emerytalnych. Tym samym dokona się przekształcenie OFE w IKE albo ZUS. I co? I jak zapytałem swoich studentów czy ktokolwiek jest w stanie opowiedzieć mi o co chodzi w reformie OFE i czym ma różnić się PPK, to usłyszałem ciszę. To jest dokładnie ten moment, w którym z każdej strony powinna nas bombardować edukacja finansowa w kontekście emerytur – akurat oszczędzanie na emeryturę to jeden z niewielu wskaźników, który wypada dramatycznie w ostatnich latach.

Nie muszę dodawać, że edukacja finansowa przydałaby się w kontekście tego, o czym rozmawiają politycy, w szczególności w roku wyborczym. Świetnie pokazuje to dyskusja o wprowadzeniu euro, która polega tylko na przerzucaniu się cenami w różnych krajach – gdzie ceny rosły, a nie spadały po wprowadzeniu nowej waluty.

Zmierzam do tego, że edukacja finansowa to nie tylko element polityki firm z sektora finansowego, ale też bardzo istotne wyzwanie w kontekście całego kraju i naszego społeczeństwa. Jeśli tego w końcu nie załapiemy, to skutki w długim terminie będą opłakane, chociażby w kontekście naszych emerytur.

(foto z okładki tekstu: Mateusz Król)

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.