Certyfikaty ING – jak inwestować z małą dźwignią?

certyfikaty ING

Wrzucam na warsztat certyfikaty ING: jak na nich zarabiać? Jakie są koszty, a jakie ryzyka? Do czego można je wykorzystać w portfelu? Moim zdaniem to ciekawe uzupełnienie rynku akcji i kontraktów, bo można je wykorzystać do inwestowania z małą dźwignią. Spróbuje Wam to dobrze wytłumaczyć.

Długo zabierałem się za ten temat. Stali czytelnicy i widzowie dobrze wiedzą, że najbardziej lubię rynek akcyjny, a o certyfikatach wspominałem kilka razy w kontekście inwestowania z małą dźwignią, ale zawsze kończyłem zdaniem „muszę je dokładniej rozpracować, zanim Wam o nich opowiem”. No i stało się – ostatnich kilka tygodni rozpracowywałem certyfikaty ING tak, żeby móc je jak najlepiej wytłumaczyć.

Zmobilizowało mnie do tego samo ING, zapraszając do pomocy przy Grze Inwestycyjnej. Opowiem o tym nieco więcej w środku tekstu, bo to świetna okazja, żeby przetestować samodzielnie jak działają certyfikaty ING i jak inwestować z małą dźwignią z ich wykorzystaniem. Ten tekst powstał we współpracy z ING.

Czym są certyfikaty ING Turbo?

Certyfikaty ING Turbo to strukturyzowane produkty inwestycyjne, które są notowane na GPW. Skoro są notowane na giełdzie, oznacza to tyle, że kupujemy je poprzez nasze konta maklerskie. Certyfikaty ING są również instrumentami rynku kasowego (w przeciwieństwie do np. kontraktów), więc można z nich korzystać poprzez rachunki maklerskie w formie IKE i IKZE.

Emitentem certyfikatów i zarazem ich animatorem jest ING Bank N.V. w Holandii.

Jakie mamy certyfikaty ING?

Certyfikat kupujemy, gdy chcemy zarobić na wzroście/spadku cen konkretnego instrumentu na rynku (dla certyfikatu będą to tzw. instrumenty bazowe). Zobaczcie co aktualnie jest do dyspozycji.

  • Certyfikaty ING oparte o surowce:

Złoto, Srebro, Brent Future, Natural Gas Future

  • Certyfikaty ING oparte o pary walutowe:

USD/JPY, USD/PLN, GBP/USD, EUR/CHF, EUR/PLN, EUR/USD

  • Certyfikaty ING oparte indeksy giełdowe:

WIG20, DAX, Dow Jones, EURO STOXX 50, Hang Seng, NASDAQ-100, Nikkei, RDX, S&P 500

  • Certyfikaty ING oparte o zagraniczne akcje:

Adidas, Alphabet (Google C), Apple, BMW, Deutsche Bank, Nokia, Volkswagen

  • Certyfikaty ING oparte o polskie akcje:

CD Projekt, KGHM, Orange Polska, PEO, PGE, PGN, PKN, PKO BP, PZU

I jeden rodzynek, certyfikat ING oparty o Bund Future, czyli obligacje niemieckie.

Instrumentów zapewne z czasem będzie więcej, ale to relatywnie młody rynek i wymagający dużej płynności.

Wszystkie z nich można kupić w wariancie LONG i SHORT, czyli gdy chcemy zarabiać na wzroście ceny instrumentu bazowego lub na spadku tej ceny. Żeby wiedzieć jak certyfikat ING chcemy kupić, musimy to najpierw sprawdzić na stronie z certyfikatami, jakie są konkretnie dostępne.

Jak działa dźwignia na certyfikatach ING?

No właśnie, mała dźwignia finansowa to najistotniejszy mechanizm w certyfikatach ING.

Wielkość dźwigni informuje nas o ile procent zmieni się wartość certyfikatu w stosunku do procentowej zmiany wartości instrumentu bazowego. To jest relatywnie proste. Jednak dźwignia działa na takiej zasadzie, że ktoś nam pożycza pieniądze, a my wydajemy jedynie relatywnie małą kwotę za zakup certyfikatu.

Przypomina mi to trochę w konstrukcji hipotekę, gdzie kupujemy mieszkanie, ale na początku mamy jedynie wkład własny i za koszt pożyczonego kapitału płacimy w skali roku, korzystając już z mieszkania. Tutaj też mamy wkład własny, czyli ile tak naprawdę pieniędzy wydajemy na zakup instrumentu, natomiast poziom finansowania instrumentu to tak naprawdę aktualny poziom pożyczki jakiej udziela ING N.V. na zakup całości instrumentu bazowego.

Czyli tak naprawdę możemy otworzyć pozycję o wartości 5 tys. zł, mając 1 tys. zł, jeśli znajdziemy certyfikat, w którym ING pożycza nam 4 tys. zł. Obracamy instrumentem o wartości 5 tys. zł, ale nasz wkład to jedna piąta pozycji.

Im więcej pożyczamy w stosunku do naszego wkładu, tym większa jest nasza dźwignia.

Samo działanie dźwigni jest dosyć proste, bo patrzycie na zysk/stratę względem Waszej inwestycji. Przykład: Jeśli kupuję 100 certyfikatów po 10 zł sztuka, bank dokłada mi 90 zł do każdego, bo instrument kosztuje 100 zł. Wkładam łącznie 1000 zł. Jeśli instrument ze 100 zł urośnie to 105 zł, to naszych 100 certyfikatów zarobiło właśnie 500 zł. 5% dla instrumentu bazowego, ale… 50% dla naszej inwestycji. Oczywiście ten mechanizm działa w dwie strony, spadek do 95 zł to przy takiej dźwigni strata 50%.

Ważne: kupujemy certyfikat z konkretną dźwignią. Po kilku tygodniach wchodzimy na stronę ING, a tam nasz certyfikat ma inną dźwignię. O co chodzi? To jest dźwignia dla nowego klienta, który kupi certyfikat w tym momencie, po aktualnej cenie – my mamy dźwignię, którą mieliśmy w momencie kupna naszego certyfikatu. To kwestia sposobu pokazywania dźwigni na stronie ING – zmienia się, bo zmienia się stosunek aktualnej ceny instrumentu na giełdzie do poziom finansowania.

Certyfikaty ING z wbudowanym stop-lossem

Często powtarzam, że poziom wyjścia z inwestycji trzeba mieć, bo bez niego walczymy ze swoją własną psychiką. Zaczynają działać różne emocje, trochę strachu, trochę nadziei, że odbije… i trudno uciąć stratę. Tutaj jest z tym nieco łatwiej.

Certyfikaty ING mają w swojej konstrukcji wbudowany mechanizm stop-lossa. Nazywa się go Barierą. Przyznaję, że na początku miałem mieszane uczucia wobec takiego pomysłu, ale zastanawiając się w kontekście podejścia inwestorów do ich ustawiania… wydaje mi się, że to jest dobry pomysł.

Od razu na etapie kupowania instrumentu finansowego, mamy określony poziom wyjścia w scenariuszu najbardziej negatywnym. Jeśli cena instrumentu bazowego osiągnie lub przekroczy poziom bariery, następuje tzw. Knockout, czyli certyfikat ING Turbo wygasa i nie można już nim handlować. Inwestor traci wtedy zainwestowane środki.

Dopóki nie ma osiągnięcia Bariery, certyfikat ING jest notowany na giełdzie.

Po wygaśnięciu certyfikatu ING Turbo, ING niezwłocznie zlikwiduje pozycję w instrumencie bazowym. To znaczy, że sprzeda akcje. Jeśli wydaje Wam się, że zabawa certyfikatami jest oderwana od instrumentów bazowych, to muszę Was wyprowadzić z błędu. ING zabezpiecza się kupując instrument bazowy, czyli ma akcje spółki, pod którą został wyemitowany i kupiony certyfikat. Dlatego płynność instrumentu ma ogromne znaczenie.

Środki z likwidacji są wypłacone posiadaczowi certyfikatu ING Turbo. Określa się to jako tzw. wartość rezydualna. Kwota ta zostanie dopisana do rachunku w ciągu 5 dni roboczych od ogłoszenia wartości rezydualnej certyfikatu. Wartość ta nigdy nie może być ujemna. Nawet jeśli instrument otworzy się ogromną luką i spadnie poniżej poziom bariery, to my nie możemy stracić więcej niż zainwestowaliśmy. Jeśli strata jest faktycznie większa, to ING bierze ją już na siebie.

I teraz bardzo ważne: Bariera chroni nas przed najgorszym scenariuszem, ale nie musimy czekać aż ten się zmaterializuje! Możemy sprzedać certyfikat wcześniej, gdy widzimy, że nasz scenariusz prawdopodobnie się nie uda i uważamy, że z pozycji trzeba wyjść.

Certyfikaty ING w praktyce

Każdy konkretny certyfikat ma swoich kilka rodzajów, ze względu na różny poziom dźwigni finansowej i poziom bariery. To najważniejsze pojęcia do zrozumienia w certyfikatach.

Zobaczcie przykład ze strony ingturbo.pl. Chcę zobaczyć jakie są możliwości inwestycyjne na Pekao, wchodzę na ten instrument i widzę:

Certyfikaty ING Pekao

Co to znaczy? Mamy do dyspozycji 3 certyfikaty ING LONG i 3 SHORT. Każdy z nich jest opisany już w nazwie.

Sprawdźmy pierwszy certyfikat:

Turbo Long 99,6 na Pekao – instrument zarabia na wzroście ceny Pekao (czyli long), jest wbudowany stop-loss jest na poziomie 99,6 (jak cena osiągnie ten poziom, to certyfikat wygasa), dźwignia wynosi 9,1, cena kupna 10,76, a sprzedaży 11,21.

Turbo Short 142,9 na Pekao – instrument zarabia na spadku ceny Pekao (czyli short), jest wbudowany stop-loss jest na poziomie 142,9 (jak cena osiągnie ten poziom, to certyfikat wygasa), dźwignia wynosi 2,0, cena kupna 51,10, a sprzedaży 51,55.

Widzicie zależność cen i dźwigni? Im mniejsza cena, tym więcej pożycza nam pieniędzy ING do całej pozycji, więc tym większa jest nasza dźwignia. Przy pierwszym certyfikacie kupuję je za 10,76 zł (przy dźwigni 9!), a do certyfikatu z dźwignią 2,0 potrzebuję już ponad 50 zł na kupno.

Żeby dowiedzieć się więcej o konkretnym instrumencie, trzeba na niego kliknąć i widzimy panel produktu.

Przykładowo:

Turbo Long 99,6 na PEO
PLINGNV12658 / INTLPEO12658

certyfikaty ING specyfikacja Pekao

Wszystkie informacje o instrumencie są na tej karcie, a jak rozejrzycie się bardziej, to znajdziecie jeszcze też kilka pdf z dokładną dokumentacja instrumentu. Ważny jest również Kalkulator, którzy pozwoli Wam obliczyć pozycję.
Pod nazwą instrumentu jest coś takiego: INTLPEO12658. To nazwa konkretnego certyfikatu i trzeba ją skopiować i wkleić do rachunku maklerskiego, żeby zrobić transakcję. Przypominam, że wybór certyfikatu jest na stornie ingturbo.pl, ale transakcja następuje zawsze na rachunku maklerskim.

certyfikaty ING konto maklerskie Pekao

Cała procedura wygląda na dużo trudniejszą niż faktycznie jest – trzeba tylko przetestować na sobie cały proces, od analizy, przez wybór instrumentu, aż po samą transakcję.

Ile kosztują certyfikaty ING?

Fajnie mówi się o zarabianiu, ale jak wiadomo, każdy instrument na giełdzie coś inwestora kosztuje. Tutaj koszty są istotne, bo płacimy nie tylko za zakup instrumentu, ale za dźwignię, czyli wspomniane pożyczone pieniądze. Koszty dzielimy na:

Transakcyjne – to prowizja za kupno/sprzedaż certyfikatu, ten koszt zależy od biura maklerskiego lub banku, w którym posiadasz rachunek inwestycyjny.

Koszty finansowania – ten jest dużo ważniejszy, bo wspomniana dźwignia kosztuje.

Całość kosztów finansowania składa się z 2 części: stałej marży 3.5% w skali roku (rozliczane dziennie) oraz dziennej stopy procentowej (różne dla różnych instrumentów), którą trzeba uwzględnić. Dla pozycji long dodajemy ją, dla short odejmujemy.

ING Turbo Long: Marża + Dzienna stopa procentowa
ING Turbo Short: Marża – Dzienna stopa procentowa

Dobrze widzicie, w drugim przypadku odejmujemy, bo rynkowy koszt pieniądza jest ujemny. Wbrew pozorom, krótka pozycja jest tańsza w długim terminie. Pamiętajmy też o spreadzie bid/ask w tabeli ofert. Spread stara się odwzorować spread na instrumencie bazowym i ma na celu pokrycie kosztów transakcyjnych emitenta (pamiętacie, że ING też kupuje te instrumenty do zabezpieczenia pozycji)

Oczywiście koszt np. 5% w skali roku za finansowanie nie wydaje się mały, ale mało kto wykorzystuje certyfikaty ING do bardzo długoterminowych inwestycji. Jeśli trzymamy daną pozycję przez np. 2 tygodnie, gdy instrument robi silny ruch, wtedy nie poczujemy znacząco kosztu.

Ryzyka dla Certyfikatów ING

Instrument z dźwignią to zawsze miecz obosieczny – można zarabiać szybciej niż na instrumentach bez dźwigi, ale można też pieniądze szybciej stracić. Certyfikaty ING skonstruowane są tak, że nigdy nie stracimy więcej niż zainwestowaliśmy. To dobra wiadomość, ale nie zmienia faktu, że można stracić wszystko, co się włożyło w instrument. Takich sytuacji zdarzyło się dosłownie kilka w historii ostatnich lat, z reguły zostaje nam tzw. wartość rezydualna, czyli część środków wróci na rachunek, gdy instrument wygaśnie. Jak już wspominałem – nie ma co czekać aż instrument dotrze do bariery, gdy już widzimy, że nasz scenariusz nie działa. Minimalizujemy stratę i już.

Handel z animatorem to czynnik, o którym warto wspomnieć. Z perspektywy inwestora, nie zmienia to za wiele, bo płynność jest tu zachowana i rzadko występuje problem z wykonaniem transakcji, ale w praktyce po drugiej stronie arkusza będzie głównie animator, a nie inny inwestor.

Kurs walutowy przy niektórych instrumentach bazowych np. akcjach zagranicznych. Cena instrumentu może nie zmieniać się za bardzo przez kilka tygodni, ale kurs walutowy zrobi nam różnicę w portfelu. Instrumenty nie mają przed tym zabezpieczenia, ale to normalne ryzyko występujące zawsze, gdy chcemy inwestować w instrument taki jak zagraniczne akcje.

Ryzyko certyfikatu w długim terminie. Chociaż wszędzie przeczytacie, że certyfikat ING są raczej do krótkoterminowych spekulacji, to i tak zawsze ktoś się skusi i kupi certyfikat z myślą o długoterminowej inwestycji. Odczuwalny koszt jest wtedy większy, poziom bariery jest aktualizowany mniej więcej raz w miesiącu, bariera jest też korygowana o np. dywidendę, gdy ta została wypłacona. I ludzie się w tym gubią, bo to nie jest ETF, który leży na rachunku i nie trzeba do niego zaglądać. Takiej pozycji trzeba pilnować.

certyfikaty ING konkurs

Przetestujcie certyfikaty ING w konkursie

Żeby zacząć inwestować z małą dźwignią, używając certyfikaty ING, trzeba poćwiczyć. Oczywiście można od razu wskoczyć na żywy rynek i zacząć uzupełniać o certyfikaty ING swoją strategię, ale moim zdaniem z każdym nowym instrumentem trzeba wykonać to samo: najpierw opanować je testowo, najlepiej bez ryzyka użycia swoich pieniędzy, dopiero później zacząć używać ich na realnym rynku.

Jest dobra okazja, żeby przetestować certyfikaty ING na specjalnej platformie i z pomocą edukacyjną blogerów. Już tłumaczę o co chodzi!

Zaczęła się Gra inwestycyjna, organizowana cyklicznie przez ING. Można przetestować wykorzystanie certyfikatów ING na specjalnej platformie, a dodatkową dawkę adrenaliny dodaje konkurs, gdzie mierzone są wyniki graczy, którzy walczą o cenne nagrody.

Szczegółowe zasady konkursu znajdziecie na stornie grainwestycyjna.pl, jest tam też regulamin i opisane dokładne zasady zabawy. Sama platforma jest bardzo dobrze zrobiona pod testy produktów. Jak opanujecie jak działają certyfikaty ING tutaj, to na żywym rynku będzie Wam dużo łatwiej.

Dodatkową pomocą będą blogerzy finansowi. W konkursie bierze nas udział trzech, oprócz mnie jest jeszcze Radek Chodkowski z bloga Humanista na Giełdzie oraz Daniel Kostecki z programu Rynki na Żywo. Radek zna certyfikaty ING jak mało kto i poniżej pokażę Wam sporo jego materiałów, natomiast Daniel Kostecki podejmie się wyzwania relacjonowania swojej strategii konkursowej na żywo! Będzie można dosłownie zajrzeć mu przez ramię i zobaczyć w co i jak inwestuje każdego dnia, wykorzystując m.in. certyfikaty ING. Zaglądajcie w czasie konkursu na blog Humanista na Giełdzie oraz na Rynki na żywo.

Co do samego konkursu, jest on podzielony na 2 fazy:

  • Jedna już trwa – od 8 do 12 października można pograć bez konsekwencji, trwa faza testowa i jest po to, aby przeklikać dobrze platformę i opanować poruszanie się po niej.
  • Faza główna, konkursowa, potrwa od 15 do 24 października. Przez 8 dni liczy się już wynik, a 20 najlepszych inwestorów otrzyma cenne nagrody. Będą też nagrody za najlepszy wynik danego dnia.

DEMO bez konkursu

Teraz jest konkurs, ale bez konkursu też można, a nawet trzeba przetestować certyfikaty ING, zanim zaczniecie wdrażać je na swoim rachunku maklerskim. Grainwestycyjna.pl jest cały czas dostępna i nie trzeba mieć nawet konta maklerskiego, żeby przetestować certyfikaty na koncie DEMO, odwzorowującym rynkowe dane.

Moim zdaniem czym innym jest zrozumienie teorii, a czym innym przyzwyczajenie się do instrumentu na rachunku maklerskim. Jak zmienia się jego wycena, co widać na rachunku maklerskim itp. Przy takich produktach jak certyfikaty ING, wydaje mi się, że taki czas ochronny na demo jest bardzo wskazany.

Certyfikaty ING: baza wiedzy

Chyba nie myśleliście, że jeden mój artykuł wystarczy, żeby dobrze opanować taki instrument inwestycyjny jak certyfikaty ING ;) Zebrałem w jednym miejscu najlepsze moim zdaniem materiały, jakie do tej pory ukazały się w Internecie na ten temat. Wprawdzie sama lektura/oglądanie tego zajmie dobrych kilka godzin, ale wiadomo, że w procesie inwestowania na naukę zawsze trzeba znaleźć czas. W końcu chodzi o pieniądze!

Najważniejsza strona dla każdego kupującego certyfikaty ING to ingturbo.pl. Tutaj znajdziecie dokładne opisy instrumentów, doczytacie o każdym szczególe i macie jeszcze bazę wiedzy w zakładce Edukacja. Dobrą pigułę wiedzy można pobrać w formie pdf – jest Turbo broszura i dodatek inwestycyjny, razem ponad 20 stron do przejrzenia.

Najpierw coś ode mnie – video bardzo komplementarne z tekstem, traktujcie to jako drugą część materiału:

Jak ktoś woli oglądać, to tutaj mam dla Was playlistę od ING Banku N.V który w wersji video tłumaczy poszczególne elementy certyfikatów ING. Kto woli video, ten doceni łatwą formę przekazu.

Teraz wstęp o samych produktach strukturyzowanych (jest ich na rynku więcej niż tylko certyfikaty ING): Bogdan Kornacki i Bartosz Sańpruch z ING tłumaczą jak działają certyfikaty ING i odpowiadają na dodatkowe pytania widzów.

Jako suplement do tego pierwszego nagrania, warto obejrzeć program Daniela Kosteckiego z Bartoszem Sańpruchem, który odpowiada na masę trudnych pytań związanych z certyfikatami.

Bartosz może często pojawiać się w materiałach, bo jest odpowiedzialny za certyfikaty w Polsce i na ich temat taką wiedzę, że każdy jego wykład jest absolutnie obowiązkowy dla każdego, kto tych instrumentów używa.

No i obowiązkowe nagranie od Radka Chodkowskiego, który korzysta od dawna z certyfikatów ING na swoich kontach maklerskich i pokazuje konkretne przykłady transakcji z omówieniem krok po kroku procesu decyzyjnego. Plus ciekawy tekst o ożywieniu IKE/IKZE.

A tutaj jest świetne omówienie nowych certyfikatów ING, chyba najgorętszego instrumentu ostatnich miesięcy – certyfikaty ING na CD Projekt. Spółka jest naszym pupilem giełdowym i potrafiła rosnąć jak szalona i zaliczyć solidną korektę. Duża zmienność to duże pieniądze, w szczególności, gdy dodacie do tego małą dźwignię. Tutaj jest prezentacja z TJS na temat certyfikatów ING na CD Projekt.

Jeśli po tym tekście zainteresowaliście się tematem certyfikatów ING, to serdecznie zapraszam do testowania ich na demo w Grze Inwestycyjnej, a ja po konkursie opublikuję jeszcze jeden wielki poradnik – jak można wykorzystać certyfikaty ING w swoim portfelu inwestycyjnym. Jest kilka ciekawych zastosowań, od konta emerytalnego, przez hedge, aż po zabezpieczenie na głęboką korektę na rynkach zagranicznych.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.