5 rzeczy, których nauczyło mnie spotkanie z Buffettem

spotkanie z Buffettem Jaroszek

Spotkanie z Buffettem, czyli wyjazd do Omaha na doroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy Berkshire Hathaway, było niezwykłą przygodą na tle wszystkich konferencji, na których kiedykolwiek byłem. Ważne jest jednak przede wszystkim to, czego nie widać na żadnej transmisji w mediach.

Kiedy wspominałem, że jadę na spotkanie z Buffettem (używam tego stwierdzenia oczywiście jako skrótu myślowego), które jest przecież częściowo transmitowane w mediach, sporo osób zapewne zastanawiało się, jaki to ma sens. W końcu jeśli kluczowa część konferencji, czyli sesja pytań i odpowiedzi jest transmitowana, to po co wydawać kilka tysięcy złotych, żeby lecieć na drugi koniec świata i usłyszeć to na żywo?

Po przyjeździe mogę jasno stwierdzić, że było warto, chociaż przyjechałem z bardzo nieoczywistymi wnioskami. Dużo ważniejsze jest zrozumienie na miejscu jak wygląda dojrzały rynek kapitałowy, co może nas czekać w przyszłości na polskim rynku oraz jakie aktualnie możliwości nas omijają, gdy ograniczamy się tylko do inwestycji na GPW.

Śladami Warrena Buffetta

„5 rzeczy, których nauczyło mnie spotkanie z Buffettem” to część cyklu Śladami Warrena Buffetta, w którym razem z Przemkiem Gerschmannem z Equity Magazine próbujemy rozłożyć na czynniki pierwsze wyrocznię z Omaha, analizując jego przeszłość, metody inwestycyjne, książki i historyczne transakcje.

Wszystkie teksty i video z tej serii znajdziecie na stronie projektu.

Zapraszam też na dedykowaną grupę, w której uczymy się inwestować metodami Buffetta.

Śladami Warrena Buffetta

Grupa na Facebooku

Śladami Warrena Buffetta – grupa do nauki inwestowania

1. Święto kapitalizmu

Spotkanie z Warrenem Buffettem określane jest jako Woodstock dla inwestorów czy też święto kapitalizmu. Z tym pierwszym może niekoniecznie bym się zgodził, bo nie uświadczycie w Omaha szalonych imprez (w życiu nie widziałem bardziej spokojnego miasta), ale to drugie określenie jest idealnie trafione.

spotkanie z Buffettem Omaha

Kapitalizm ma się tu doskonale – wszyscy przyjechali tu dla inwestora, który uczynił ich bogatymi, poprzez posiadanie akcji jego firmy. Akcjonariusze przyjechali nie tylko słuchać co ma do powiedzenia Buffett, ale także wydawać tu pieniądze i kupować od spółek, które są w portfolio Buffetta. Te zakupy przekładają się z kolei na zyski spółek, dzięki którym zarabia Buffett, co z kolei przekłada się na wyższą wycenę Berkshire Hathaway, więc i na zyski akcjonariuszy. To taki mały zamknięty obieg pieniądza, z którego wszyscy są zadowoleni. Konsumpcjonizm jest tak duży, że targi można pomylić z amerykańskim świętem przecen Black Friday. Jednak nie jest to ślepa pogoń za zakupami – klienci są tu bardzo świadomi finansowo.

Zobaczenie tego na żywo pozwala lepiej zrozumieć różnice jakie są pomiędzy inwestorami w USA czy na rynkach zachodnich, a naszymi inwestorami na relatywnie młodym parkiecie. Śledzę regularnie badanie inwestorów, jakie robi Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych i zawsze na końcu jest porównanie statystycznego inwestora polskiego z niemieckim – widać wyraźnie różnice w podchodzeniu do giełdy i strategii budowania kapitału. Tutaj zrozumiałem to poprzez obserwację i rozmowę z ludźmi. To wszystko jeszcze przed nami, ale potrzeba lat żeby to zbudować.

2. Akcjonariusz pokoleniowy

Nie ma znaczenia wiek, ubiór, ani to czy przyjechało się na konferencję limuzyną czy autobusem. Tu każdy jest akcjonariuszem i każdy ma świadomość, że buduje swój majątek na rynku kapitałowym. Spotkanie z Buffettem to okazja żeby mu podziękować, poznać innych inwestorów, nauczyć się czegoś i… nauczyć inwestować kolejne pokolenia.

spotkanie z Buffettem

Stojąc w kolejce do wejścia na halę, widzieliśmy całe rodziny. Ktoś przyprowadził po raz pierwszy córkę, ktoś wnuka – spotkanie z Buffettem to dla wielu zgromadzonych na miejscu akcjonariuszy także impreza rodzinna. Pozwala na to sam rynek (spółki nawet ze stuletnią historią!), popularne inwestowanie w spółki dywidendowe oraz przekazywanie majątku od kilku pokoleń. Pamiętajmy, że niektórzy akcje Berkshire Hathaway odziedziczyli, a niektórzy myślą już o przekazaniu ich kolejnemu pokoleniu.

Biorąc pod uwagę jak krótka jest historia naszej współczesnej demokracji i samego rynku kapitałowego, większość z nas myśli głównie o swoim portfelu, który jest relatywnie młody. Do budowania kapitału dla kolejnego pokolenia również daleka droga. Spotkanie z Buffettem pozwoliło mi zrozumieć pewien dystans, który dopiero przede mną, podczas którego muszę być aktywny na rynku i cały czas powiększać swój kapitał, żeby móc osiągnąć efekt kuli śniegowej. Prawdziwe perły polskiej giełdy mogą być dzisiaj dopiero na początku swojej drogi do dużo większej kapitalizacji. Trzeba być aktywnym inwestorem, żeby je znaleźć i odpowiednio wcześnie zacząć budować na nich pozycję.

3. Media słyszą, to co chcą usłyszeć

Spotkanie z Buffettem (no i oczywiście Mungerem) to dla większości inwestorów słynna transmitowana na całym świecie sesja pytań i odpowiedzi trwająca ok. 6 godzin. W tym roku również było dużo wątków, przeplatanych pytaniami o konkretne spółki z portfolio Buffetta. Poruszano różne wątki:

  • wojna handlowa USA z Chinami i jej ewentualne konsekwencje dla obu gospodarek oraz handlu na świecie,
  • rozwój chińskiej gospodarki i jej rola w światowym układzie sił,
  • polityka Donalda Trumpa i jej wpływ na rynki finansowe,
  • aktualna wycena bitcoina i przyszłość kryptowalut,
  • afera Wells Fargo,
  • „sukcesja” w Berkshire Hathaway,
  • ewentualne zakupy i akwizycje w związku z wysoką gotówką zgromadzoną na kontach,
  • brak spółek technologicznych w portfelu itp.

Czym zainteresowały się media? Głównie bitcoinem, bo jest „klikalnym” materiałem. Zrobiłem mały test i ustawiłem Brand24 na informacje o Buffecie w trakcie podróży do Omaha – naprawdę 9 na 10 newsów w Polsce było na ten temat. Spotkanie z Buffettem wygenerowało tysiące artykułów z cytatami, ze bitcoin jest bezwartościowy i odwołaniami do archiwalnych wypowiedzi. W większości zabrakło jednak szerokiego kontekstu, czyli chociażby porównania do złota jako „non-productive assets”. Cała odpowiedź na to pytanie trwała 4 minuty i znajdziecie ją tutaj.

spotkanie z buffettem bitcoin

Jeśli znacie mój wykład o szumie informacyjnym w inwestowaniu lub czytaliście mój rozdział w książce „Ryzykować trzeba umieć”, to pewnie wiecie, że wielokrotnie udowadniam, że media nie pomagają inwestorom w procesie podejmowania decyzji. Niestety czasem jest dokładnie przeciwnie i trzeba się nieźle napracować, żeby wyselekcjonować wartościowe informacje. Tutaj mam kolejny doskonały tego przykład, tym razem z samego centrum Nebraski.

4. Co naprawdę znaczy długi termin

„Nikt nie chce bogacić się powoli” – tak Warren Buffett odpowiadał Bezosowi, który dziwił się, że tak mało osób korzysta z metod inwestycyjnych Buffetta. Tu nikt nie szuka krótkoterminowego zysku czy szybkiej spekulacji. Nikt nie patrzy, że w tym kwartale warto kupić spółkę, bo płaci jednorazowo wyższą dywidendę. Tu rozważa się nad zakupem akcji z myślą, że nie trzeba będzie ich sprzedawać przez długie lata.

Chociaż wszyscy znamy teorię i założenia długoterminowego inwestowania wydają nam się oczywiste, to jednak w praktyce mało kto ma akcje w portfelu na naprawdę długi termin. Badanie SII mówi o średnim zakupie akcji na rok, może 2-3 lata. Spotkanie Buffetta pokazuje, że jego akcjonariusze stosują się do jego zasad. Wielokrotnie słyszeliśmy deklaracje posiadania akcji od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.

Przyznam szczerze, że nie jest łatwo wyselekcjonować na polskim rynku spółki, które chciałbym mieć 10 lat lub więcej i nie mam dużych wątpliwości, że ich biznes będzie przez większość tego czasu dochodowy. Wydaje mi się, że w tym tkwi również przewaga rynku amerykańskiego – długoletnia historia przemawiająca za wieloma firmami ułatwia nieco wybór.

5. Sami się ograniczamy

Inwestycje w zagraniczne akcje stanowią dla mnie jedynie mniejszą część portfela. Zdecydowanie skupiam się na polskim rynku, chociaż od dobrych kilku lat frustruje mnie jak pięknie rosną spółki za oceanem, a jak trudny wydaje się nasz rynek. Proporcjonalnie mniejszy portfel akcji zagranicznych (dominują producenci gier) rok w rok przynosi dodatnią i satysfakcjonującą stopę zwrotu, podążając za amerykańską hossą, podczas gdy na polskim rynku muszę się naprawdę dużo napracować, żeby uzyskać taki efekt.

Jakie spółki wyśmienicie sobie radzą na polskim parkiecie? Te, które zarabiają na globalnych rynkach, a nie tylko w Polsce. Siła globalnej gospodarki lub chociażby jednego, ale za to najważniejszego, amerykańskiego rynku stawia spółki w zupełnie innym położeniu niż te, które walczą o byt tylko na polskim rynku.

Aktualnie mamy coraz więcej domów maklerskich, które oferują dostęp do akcji zagranicznych. Z kolei znając język angielski, dostęp do informacji nie wydaje się aż tak straszny. To jedno z moich ważniejszych postanowień na kolejne lata – zrównoważyć nieco proporcje portfeli i częściej sięgać po akcje zagraniczne. Najbliższa korekta może być już dobrym momentem do powiększenia pozycji. Nie ma wątpliwości, że dzisiaj na amerykańskim rynku jest bardzo drogo, więc gromadzenie gotówki i czekanie na okazję może być dużo lepszą strategią.

spotkanie z Buffettem omaha

(jeśli chcecie zdjęcie z tekturowym Warrenem, to w Omaha jest naprawdę wiele okazji :P)

Dobry czas na spotkanie z Buffettem

Podsumowując, uważam, że to doskonały czas na spotkanie z Buffettem i nie chodzi tylko o jego wiek czy też moment na rynku – maksima po 9 latach szalonej hossy.

Ja sam mam 30 lat i moje spekulacyjne podejście do rynku zmienia się z każdym rokiem na bardziej długoterminowe i inwestycyjne. Nie chodzi o przewagę jednej książkowej teorii nad drugą, ale o transakcje, na których dużo więcej mogłem zarobić, gdybym nie szukał szybkich zysków, a jedynie budował coraz większe pozycje na świetnie wybranych akcjach. Takie spółki jak CD Projekt, Amrest, Ambra, 11 bit studios, Kruk, CCC to tylko niektóre z akcji, które przewijały się wielokrotnie przez mój portfel, a które dzisiaj pokazują, że długoterminowo można było na nich dużo lepiej zarobić.

Moje zyski nie były mniejsze ze względu na spółki, ale na moje podejście do inwestowania – nastawione dużo bardziej na krótkoterminowe spekulacje. 30 lat to naprawdę młody wiek dla inwestora i doskonały moment, żeby bardziej skupić się na inwestowaniu, a krótkoterminowe spekulacje traktować jako rozrywkę, a nie główną strategię pomnażania kapitału.

Jak wygląda spotkanie z Buffettem od kulis?

Mamy przygotowane coś specjalnie dla inwestorów, którzy wybierają się na konferencję #WallStreet22 w Karpaczu, organizowaną co roku przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Będzie tam dużo więcej szczegółów, ciekawostek zza kulis i rzeczy, których nie da się zobaczyć w relacji mediów z konferencji Berkshire Hathaway. Spotkanie z Buffettem to doskonała okazja, żeby lepiej zrozumieć i zobaczyć na własne oczy jak na dojrzałych rynkach podchodzi się do inwestowania długoterminowego i jak ogromne możliwości daje inwestowanie w amerykańską gospodarkę. Nie na darmo sam Buffett ciągle powtarza, że jego sukces byłby nie do powtórzenia w innych krajach – to właśnie amerykańska gospodarka i rynek kapitałowy dały Buffettowi gigantyczne możliwości.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.