Konferencja WallStreet po raz pierwszy? Mam 5 cennych rad!

konferencja WallStreet

Konferencja WallStreet w Karpaczu to stały punkt w kalendarzu dla wielu inwestorów w Polsce. Jednak jeśli przyjeżdżacie tu po raz pierwszy, to możecie czuć się nieco zagubieni. Gigantyczny hotel, dziesiątki prelekcji, setki ludzi związanych z rynkiem kapitałowym… Jak poradzić sobie jako nowicjusz? Już podpowiadam.

Najbliższa konferencja WallStreet organizowana przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych będzie chyba moją czwartą w karierze, więc nie mogę powiedzieć, że jestem nowicjuszem, ale też do weterana WallStreet mi jeszcze daleko. Niemniej jednak, wiem jak czuje się człowiek, który dopiero zaczął interesować się inwestowaniem, idzie na jakąś konferencję, nie wie w ogóle co się dzieje wokoło i jak ma się w tym wszystkim odnaleźć. Z jednej strony przytłacza nas ogrom wydarzenia, z drugiej strony – co chwilę widać jakieś osoby z telewizji, gazet, prezesów spółek czy autorów książek – uwierzcie lub nie, ale 10 lat temu miałem spore opory żeby podejść od razu do prelegenta i zacząć nawiązywać kontakty z ludźmi, których znałem tylko z mediów.

Jak w takim razie sprawić, że konferencja WallStreet w Karpaczu będzie i dla Was najważniejszym punktem w kalendarzu inwestora? Mam kilka rad, które pomogą odnaleźć się w gąszczu prelekcji i networkingu, dzięki czemu wyciśniecie z konferencji jak najwięcej.

Konferencja WallStreet – szczegóły

Piątek, sobota i niedziela wypełnione po brzegi wykładami. Konferencja WallStreet różni się od wielu konferencji jakie organizują w dużych miastach brokerzy, domy maklerskie czy szkoleniowcy. Wykłady są od rana do wieczora i nie mam na myśli 10.00 i 16.00, ale 9.00 i 21.00. W trakcie konferencji WallStreet odbędzie się ok. 40 wykładów i nie macie szans aby być na wszystkich, bo wiele z nich odbywa się równolegle po kilku salach.

Oprócz części merytorycznej, jest również część rozrywkowa – uroczysta kolacja, w tym roku również grill (z meczem), koncert i dodatkowe atrakcje. To nie tylko odpoczynek od wykładów, ale też okazja na networking z innymi uczestnikami.

Konferencja WallStreet ma jedną, ogromną przewagę nad innymi konferencjami. Uczestnicy są cały czas na terenie wielkiego, dosyć mocno odciętego od świata obiektu w malowniczym Karpaczu (Hotel Gołębiewski). To daje ogromne pole do poznawania nowych ludzi i czyni WallStreet wyśmienitym miejscem do negocjowania rozmaitych biznesów.

Tutaj znajdziecie szczegółowy plan konferencji w 2018 roku.

Konferencja WallStreet dla początkujących

Jeśli konferencja WallStreet to dla Was stały punkt w giełdowym kalendarzu, to raczej Was nie zaskoczę. Jeśli jednak wybieracie się do Karpacza po raz pierwszy, to spróbuję podpowiedzieć Wam jak wycisnąć z tej konferencji jak najwięcej.

1. Dobrze przestudiuj program

Czas nie jest z gumy, a 40 wykładów jest absolutnie nie do ogarnięcia. Warto wcześniej sprawdzić bardzo dokładnie, co w tym roku oferuje konferencja WallStreet i jak to ma się do naszych zainteresowań. Niektóre sale są bardziej oblegane niż inne i warto zająć dobre miejsce wcześniej. Warto siedzieć na początku z prostej przyczyny – lepiej widać, lepiej słychać i na koniec można szybko podejść do wykładowcy i zagadać, jeśli mamy od razu jakieś pytanie.

Warto zaznaczyć w programie co chcielibyśmy zobaczyć (prawdopodobnie wyjdzie więcej niż realnie możemy obejrzeć) i po jakimś czasie wrócić do programu z innym zadaniem: zaznaczyć absolutne priorytety. Mam na myśli kilka wykładów, które są tak ważne, że czulibyście się fatalnie, gdyby konferencja WallStreet dobiegła końca, a my to przegapiliśmy. W ten sposób wyjdzie Wam plan z wykładami o najwyższym priorytecie i tymi, które warto zobaczyć, ale są piętro niżej w piramidzie inwestycyjnych potrzeb. Proste i działa.

Mamy plan, możemy iść dalej!

2. Szybko oceniaj co jest ważniejsze

Nawiązując do pierwszego punktu – mamy listę absolutnych priorytetów i mamy listę wykładów, które nas interesują. Jednak konferencja WallStreet to nie tylko wykłady, ale możliwość poznania prelegentów i innych inwestorów osobiście. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

„Byłem na ciekawym wykładzie, później podszedłem do wykładowcy wraz z kilkoma słuchaczami i zaczęliśmy rozmawiać. Wywiązała się z tego świetna dyskusja i mam wrażenie, że to jest nawet lepsze niż wykład! Za moment zaczyna się kolejna prelekcja, którą zaznaczyłem na liście. Co robię?”

Mogę kontynuować rozmowę. Mogę też przeprosić i iść na wykład. Muszę ocenić co w danej chwili jest dla mnie ważniejsze. Mogę też przeprosić, pójść na wykład i znaleźć później wykładowcę, z których chcę dokończyć przerwaną rozmowę. Później i tak możecie żałować tej decyzji, bo przecież wykład/rozmowa mogły być ważniejsze.

Może to się wydaje głupim problemem, ale jak jest się pierwszy raz na wielkiej konferencji dla inwestorów, a wszystko jest dla nas nowe i ciekawe, to taki dylemat może urosnąć do rangi sporego problemu. Nie warto się przejmować, bo podejmujemy decyzje na podstawie danych, które mamy tu i teraz. Nigdy nie wiemy czy wykład, który jednak odpuścimy nie będzie bardzo ciekawy albo rozmowa, którą prowadzimy nie będzie dla nas najważniejsza na całej konferencji. Ważne żeby wykorzystać dobrze czas spędzony na konferencji, bo kolejna będzie dopiero za rok.

3. Nie bój się podchodzić do ludzi

Każdy ma to na początku. Głupio podejść do prelegenta po wykładzie i o coś zapytać, w szczególności, gdy nie wiemy czy pytanie nie wyda się naiwne lub nieodpowiednie – w końcu jesteśmy początkujący. Jako uczestnik konferencji giełdowych od 10 lat i prelegent, który wygłosił dobrych kilkadziesiąt wykładów powiem tyle: Nie ma się czego bać!
Jeśli chcemy zadać pytanie prelegentowi, podejść i po prostu porozmawiać, to warto skorzystać z okazji i to zrobić. Jak się nie uda od razu po wykładzie, to można spokojnie zrobić to później i nawiązać do wykładu.

Tak samo z innymi uczestnikami – można podłączyć się do rozmowy tam gdzie to jest możliwe albo śmiało „zagadać”. Tu naprawdę można poznać dużo ciekawych ludzi, ale trzeba wyjść. Ja miałem fajny patent na początku moich konferencyjnych podróży, jeszcze jako student. Mówiłem wprost, że jestem na tej konferencji pierwszy raz i część nazwisk z programu niewiele mi mówi, więc może Pan/Pani poleci mi jakiegoś wykładowcę. Dostawałem dzięki temu cenne porady dotyczące wykładów i była okazja żeby zapoznać się z innymi uczestnikami.

4. Napisz do prelegenta po konferencji

Nie udało się porozmawiać z którymś z prelegentów? Nic straconego. Można spróbować kontaktu mailowego, nawiązać do wykładu i zadać pytanie. Większość osób podaje maila na koniec prezentacji lub można go bardzo łatwo znaleźć w sieci. To też dobra metoda żeby później nawiązać kontakt z daną spółką czy konkretną osobą – byliście razem na konferencji, być może nie udało się znaleźć czasu na miejscu żeby zamienić dwa słowa.

Ja sam staram się odpisywać w miarę możliwości na maile, chociaż czasem wstyd mi za opóźnienia – niestety doba jest dla mnie zdecydowanie za krótka, a staram się odpisywać wyczerpująco i merytorycznie ;) Warto kontaktować się z ludźmi poznanymi na takich konferencjach. Poza tym, nie mamy nic do stracenia – w najgorszym wypadku kogoś będzie dręczyło sumienie z powodu nieodpisanego maila w skrzynce odbiorczej.

5. Znajdź czas na stoiska spółek!

Od lat widzę jak ludzie narzekają na relacje inwestorskie w Polsce, a później zamiast iść na stoiska spółek, gdy jest okazja, wolą iść wypić kawę i poczytać coś na telefonie. Weźcie tę kawę i idźcie do spółek!

To gigantyczna wartość dodana tej konferencji. Możecie dużo wcześniej sprawdzić jakie spółki będą na konferencji, czy mamy je w portfelu bądź na liście obserwowanych, co dzieje się aktualnie w danych firmach…

Konferencja WallStreet będzie w tym roku miejscem, które odwiedzi kilkadziesiąt spółek z całej Polski, od giełdowych gigantów, przez bardzo innowacyjne mniejsze spółki, aż po firmy związane z crowdfundingiem i startupami.

Ja sam w tym roku planuję zagospodarować dużo czasu na rajd po stoiskach spółek – konferencja WallStreet to świetna okazja żeby poznać szereg podmiotów za jednym zamachem.

Konferencja WallStreet to inwestycja

Debaty, panele, koncert, uroczysta kolacja, grill – wychodzi z tego dobre połączenie merytoryki z rozrywką. Jednak dla inwestora taka konferencja może okazać się świetną inwestycją samą w sobie. Nie chodzi przecież tylko o to, aby miło spędzić czas i móc pochwalić się, że jeździmy na wielkie konferencje giełdowe.

Ja zawsze traktowałem takie konferencje jako potencjalne inwestycje. Wkładam w to pieniądze za udział i swój czas, a wyjmuję wiedzę, nowe kontakty itp. To jak wysoki będzie zwrot z inwestycji, w dużej mierze zależy ode mnie.

Mogę poznać kogoś, kto zmieni moje patrzenie na rynek albo podpowie mi coś bardzo cennego do mojej strategii inwestycyjnej. Mogę zainteresować się tam spółkami, które w przyszłości przyniosą mi wysokie zyski. Znowu, mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Czasami jeden wykład, spotkanie lub jedna poznana osoba ma ogromny wpływ na późniejszy bieg wydarzeń. Znam przypadki, że ktoś po decydował o zmianie studiów bądź pracy na takich konferencjach, bo zainteresował go jakiś temat.

konferencja WallStreet

Śladami Buffetta na WallStreet

No i oczywiście zapraszam serdecznie na wykład w ramach projektu Śladami Warrena Buffetta – drugiego dnia, w sobotę po 17.00 opowiemy z Przemkiem Gerschmannem o konferencji Berkshire Hathaway z perspektywy inwestora indywidualnego oraz budowania relacji inwestorskich sposobami, jakie zaobserwowaliśmy w Omaha.

No i wiecie, pogadajmy, poznajmy się! Łatwo nas znajdziecie, będziemy często w koszulkach Berkshire hathaway ;)

Do zobaczenia w malowniczym Karpaczu!

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.