Spółki Czarneckiego zdominowały konferencję WallStreet

spółki Czarneckiego WallStreet

Hitem tegorocznego spotkania inwestorów #WallStreet w Karpaczu była rozmowa z dr Leszkiem Czarneckim. Spółki Czarneckiego nigdy nie wyglądały tak słabo, a miliarder przyjechał na konferencję uspokoić inwestorów. Udało się?

Wspominałem, że warto jeździć na takie konferencje jak WallStreet w Karpaczu, ponieważ dzieją się tam naprawdę ważne rzeczy dla polskiego rynku kapitałowego. Nie inaczej było w tym roku. W centrum zainteresowania były tzw. spółki Czarneckiego, czyli dołujące od tygodni Idea Bank, Getin Holding, Getin Bank i Open Finance. Z kolei nazwa windykacyjnej firmy GetBack padła chyba na każdym wykładzie (tak, u mnie też).

To był bardzo dobry WallStreet, pełny mocnych i merytorycznych wykładów, chociaż atmosfera na rynku kapitałowym nie napawa nikogo optymizmem.

Ciekawe relacje z Karpacza możecie też przeczytać na Equity Magazine i na blogu Humanista na Giełdzie.

A poniżej kilka wniosków, które nasuwają mi się po wizycie w Karpaczu.

Spółki Czarneckiego na wykresach

Jeśli zastanawiacie się czemu spółki Czarneckiego są w centrum zainteresowania inwestorów indywidualnych, to wystarczy krótkie spojrzenie na wykresy.

Getin Noble Bank

spółki Czarneckiego GNB

Getin Holding

spółki Czarneckiego GH

Idea Bank

spółki Czarneckiego Ib

Open Finance

spółki Czarneckiego opf

To wystarczy, aby wywiad z udziałem dr Leszka Czarneckiego był najważniejszym punktem całej konferencji WallStreet. Całą rozmowę możecie obejrzeć na stronie Forbesa, ja pozostawię tylko kilka swoich spostrzeżeń.

Mam wrażenie, że inwestorzy mają krótką pamięć. Spółki Czarneckiego swoją historią pokazały, że trzeba być naprawdę zaradnym spekulantem żeby wyjść na nich na plus. W finansowym holdingu była sprzedaż toksycznych polisolokat, gigantyczne spready kredytów frankowych, zawiłe produkty finansowe i wreszcie na koniec obligacje korporacyjne, w tym solidna porcja GetBack, który przecież wywodzi się ze „stajni spółek Czarneckiego”. To wystarczająco dużo argumentów, aby omijać te spółki z daleka przy budowie portfela inwestycyjnego.

Jednak chciwość i krótka pamięć robią swoje. Spółki Czarneckiego są rekordowo tanie, a skoro są tanie, to… może da się na nich szybko zarobić? Mam wrażenie, że wielu inwestorów po wykładzie dr Czarneckiego uśredniło swoją stratę na pozycjach w portfelu na poniedziałkowej sesji.

Sam dr Leszek Czarnecki poprowadził rozmowę znakomicie. Nie przejęzyczyłem się, to on poprowadził rozmowę z dziennikarzem, nie dziennikarz. Pierwszy wystrzelił z GetBackiem bez pytania i od razu zażartował z całej sprawy. Na pytanie o trupy w szafach swoich spółek odpowiedział, że nie jest nekrofilem, wyżalił się publiczności na pecha do menadżerów w bankach, a na koniec pozwolił sobie na analizę jak wyprowadzić GetBack z tarapatów. Szach mat, cała sala oklaskuje miliardera. Mam wrażenie, że ślepo uwielbiamy w Polsce osoby bogate, pozostawiając w tle to jak prowadzą swój biznes. Koniecznie obejrzyjcie całość wywiadu.

Spółki Czarneckiego to obecnie spółki, wobec których stawiam jedno z najważniejszych pytań, jakie zawsze zadaję sobie jako inwestor (zainspirowany nieco podejściem Warrena Buffetta):

Spółki wydają się cenowo atrakcyjne, ale czy naprawdę chcę być współwłaścicielem takiej spółki i mieć ją w portfelu?

Spółki Czarneckiego i pusty kapitał

Podczas rozmaitych wykładów przewijał się jeszcze jeden aspekt inwestowania w spółki Czarneckiego: operacje wewnątrz grupy. Analiza spółek finansowych jest trudna sama w sobie – to nie jest księgowość operująca na zakupie towaru i jego sprzedaży z doliczoną marżą. To są operacje finansowe, które są po prostu skomplikowane i nawet ludzie po księgowości mają poważne problemy z rozłożeniem na czynniki pierwsze tego, co raportuje taka instytucja. To teraz zastanówmy się jak rośnie poziom trudności, gdy podmioty mają transakcje pomiędzy sobą, sprzedają swoje produkty, zawierają setki umów wewnątrz grupy itp.

Nie cackał się Darek Grupa, który na swoim wykładzie stwierdził wprost, że:

Spółki Czarneckiego są mistrzami w kreowaniu pustego kapitału i to jest m.in. źródło ich problemów

Zdemolowane PPK i brak prezesa GPW

To było bardzo duże zaskoczenie na wielu poziomach. Po pierwsze, na ostatniej debacie miał być prezes Giełdy Papierów Wartościowych, ale w ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że jednak go nie będzie. Przerwano wieloletnią tradycję – byłem bardzo zdziwiony, bo od wielu lat prezes GPW był obecny na WallStreet. Nie chodzi już tylko o tradycję, ale również o fakt, że w tak trudnym dla rynku kapitałowego momencie, jego obecność była wyjątkowo wskazana.

Wśród uczestników widać było wyraźnie brak zaufania do Skarbu Państwa oraz administracji rządkowej pracującej nad PPK (Pracownicze Plany Kapitałowe). Nie dziwię się, że większym zaufaniem wiele osób darzy spółki Czarneckiego – niemalże wszyscy są rozgoryczeni rozwiązaniem sprawy OFE w ostatnich latach. Nie chcę zdradzać spoilerów, ale warto obejrzeć całą debatę, jaką zarejestrował Parkiet.tv:

Śladami Warrena Buffetta

warren buffett wykład sii

Nieskromnie wspomnę też o swoim wykładzie – razem z Przemkiem Gerschmannem z Equity Magazine zrobiliśmy relację z wyjazdu do Omaha i dodaliśmy od siebie sporo uwag w sprawie relacji inwestorskich. Parkiet zdążył też złapać nas z kamer:

Quercus wyszedł obronną ręką

Wydaje mi się, że dużym zwycięzcą ostatniego #WallStreet jest prof. Buczek, którego Quercus solidnie oberwał po zawirowaniach na obligacjach GetBack. Pytanie czy skala przeceny jest adekwatna do problemu i czy inwestorzy w długim terminie wybaczą mu błąd.

Prof. Buczek był cały czas pod ostrzałem pytań inwestorów i dziennikarzy i nie obracał nic w żart, tak jak wyżej wspomniany dr Leszek Czarnecki. Bronił decyzji o inwestycji w obligacje GetBacka, gdy dane nie wskazywały na kłopoty spółki. Aktualne ustalenia KNF mogą być solidnym poparciem tej tezy – też widziałem raporty wynikowe spółki w ubiegłym roku i też miałem te papiery w portfelu (stop-loss jednak się przydaje).

Quercus zaliczył solidny wzrost dzień po konferencji w Karpaczu i biorąc pod uwagę wolumen, wydaje się, że prof. Buczek przekonał część inwestorów, że przecena z ostatnich tygodni mogła być nieadekwatna do realnie poniesionych strat.

Querqus a spółki Czarneckiego

Brawo za targi spółek!

Świetnym elementem tegorocznej edycji WallStreet były Targi Akcjonariat, gdzie wystawiało się kilkadziesiąt spółek. Z częścią z nich udało mi się spokojnie porozmawiać, poznać lepiej produkt czy też pogadać o samych modelach biznesowych. Coraz mocniej zwracam uwagę na podejście zarządu do produktu i tu muszę wspomnieć o jednej spółce. Jestem pod gigantycznym wrażeniem spotkania z prezesem Polskiego Banku Komórek Macierzystych – sam CEO tak doskonale omówił produkt spółki, że byłem gotów sięgać po kartę kredytową. Tak powinien działać każdy prezes spółki giełdowej, to buduje niesamowitą wiarygodność!

Dodatkowa rzecz, którą warto wspomnieć to spółki współpracujące z BeesFund. Kiedyś opisywałem case study Inijob, który pozyskiwał inwestorów w ramach crowdfundingu. Teraz zmieniło się prawo i spółki mogą zawalczyć nie o 400 tys. zł, ale o 4 miliony. Z kolei inwestorzy szukają inwestycji w startupy, ale takich, które zakończą się docelowo wejściem na giełdę. Spółki wystawiające się na targach budziły spore zainteresowanie, a na rynku nie brakuje kapitału na takie inwestycje. Może wyjść z tego w najbliższych latach bardzo dobre połączenie.

No i brawo za kawę. Naprawdę brakowało mi na WallStreet spółki robiącej pyszną kawę, więc Etno Cafe było jednym z ulubionych stoisk ;) Oprócz porozmawiania o samym biznesie, dokładnie poznałem produkt.

Dobre WallStreet, trudny rynek

Często padało zdanie, że gdyby nie polski gaming, to obraz GPW byłby naprawdę dramatyczny. Spółki Czarneckiego w podbramkowej sytuacji, destrukcyjny wpływ GetBack na cały rynek kapitałowy, spadający coraz niżej WIG20, silna bessa na energetyce… mógłby tak jeszcze trochę wymieniać. Niestety niskie są również obroty na rynku, co potwierdza małe zainteresowanie polskimi akcjami.

To był bardzo dobry WallStreet, ale polski inwestor ma przed sobą trudne zadanie (znowu!). Albo musi być bardzo selektywny i spekulować aktywnie na spółkach, gdzie aktualnie pojawia się większy ruch albo szukać okazji na długi termin, zakładając, że przyjdą dużo lepsze czasy. Osobiście bliżej mi do drugiej opcji, bo szukanie dołków w krótkim terminie przypomina bardziej grę w sapera niż inwestowanie, ale w długim terminie daje dużo większe możliwości zarządzania ryzykiem i budowania pozycji.

Do zobaczenia za rok, oby w lepszych nastrojach!

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.