„Złoto uczy oszczędzania” – Michał Tekliński z Goldsaver

złoto goldsaver

„Złoto… jak ktoś już ma tę uncję w ręku, to ona się staje zaraźliwa. Ktoś jak już ją trzyma w dłoni to potem myśli: dobrze, teraz będę odkładał dalej. Posiadanie tego fizycznego złota robi wrażenie na każdym i człowiek buduje sobie takie przekonanie, że to jest rzeczywiście ta wartość, którą warto trzymać” – mówi Michał Tekliński, ekspert rynku złota z Goldsaver.pl. 

 

Złoto to kruszec, który rozgrzewa wyobraźnię inwestorów zarówno w trudnych czasach, gdy służy jako zabezpieczenie, jak i w momencie, gdy jego cena po prostu rośnie i przyciąga wizją zysków. Jest jednak różnica pomiędzy złotem fizycznym a „papierowym”, jego rolą w portfelu i wyborze instrumentów.

 

Napisałem poradnik dla początkujących jak inwestować w złoto, ale obiecałem, że drugą częścią poradnika będzie rozmowa z doświadczonym ekspertem, który pomoże wytłumaczyć kilka zagadnień, szczególnie tam gdzie mi brakuje doświadczenia. W #140 odcinku podcastu rozmawiam z Michałem Teklińskim z Goldsaver.pl, który od wielu lat zajmuje się tematem złota.

 

#współpracareklamowa

 

Partnerem tego materiału jest firma Goldsaver.pl, w którym możemy wygodnie i elastycznie kupować złoto fizyczne „po kawałku”. Możesz przetestować to rozwiązanie pod tym linkiem, a w poradniku znajdziesz dodatkowy kod promocyjny.

 

 

Nic za Darmo #140: Złoto i Michał Tekliński

 

Na szczęście udało się spotkać z gościem osobiście, więc ten odcinek ma wersję video z wywiadem oraz podcast audio – a dla miłośników słowa pisanego, poniżej znajduje się zredagowany zapis rozmowy.

 

W programie poruszamy takie tematy jak m.in.:

 

  • Jaka jest rola złota w portfelu?
  • Ile powinniśmy mieć złota w ujęciu procentowym?
  • Skąd wzięły się rekordowe zakupy kruszcu w Polsce?
  • Jak rozliczamy podatki związane ze złotem inwestycyjnym?
  • Jak skutecznie kupować złoto za małe kwoty?
  • Na jakie czynniki powinien uważać inwestor?
  • Jak przechowywać złoto?
  • Dla kogo monety, a dla kogo sztabki?
  • Ile kosztuje złoto fizyczne?
  • Jak skutecznie wyjść z inwestycji?

 

Zapraszam do słuchania:

 

 

A poniżej zredagowana wersja materiału.

 

Złoto: wywiad z Michałem Teklińskim

 

Tomasz Jaroszek: Zacznijmy od dużych liczb. My – Polacy – lubimy inwestować w złoto, ale od słów do liczb jeszcze kawał drogi. Z Państwa raportu wynika, że w 2022 roku Polacy kupili ponad 18 ton złota i to są o 4 tony więcej niż 2021, dwukrotnie więcej niż 2020 i prawie czterokrotnie więcej niż w 2019. Skąd to się bierze? Czy my się tak po prostu wzbogaciliśmy jako społeczeństwo? Czy te wszystkie „czarne łabędzie” z ostatnich lat zmotywowały nas do tego, żeby część pieniędzy po prostu przenieść do złota?

 

Michał Tekliński: To naturalne, że się bogacimy. Rozwijamy się, kraj się rozwija. Co ważne, rozwijamy się dosyć dynamicznie porównując z innymi krajami, więc tu zapewne się zgodzimy. Do tego doszedł doping, chociaż niekoniecznie taki, którego byśmy sobie życzyli. Doszły różnego rodzaju wydarzenia, które zdopingowały nas do tego, żeby zacząć myśleć o złocie, ale też zacząć myśleć po prostu o oszczędnościach czy o zabezpieczeniu własnego majątku. Tak naprawdę złoto inwestycyjne, fizyczne złoto, bo przede wszystkim o takim mówimy, jest doskonałym narzędziem do tego, żeby sobie przetrzymać czy przenieść wartość własnego majątku w czasie. Złoto jest po to, żeby ten majątek zabezpieczyć, zrównoważyć portfel naszych inwestycji albo w ogóle wyposażyć go w taki, bardzo przyziemny, bardzo naturalny produkt – taki, który intuicyjnie czujemy i który pozwoli nam rzeczywiście utrzymać wartość. I tak od 2020 roku, czyli od tego pierwszego czarnego łabędzia.

 

Taleb opisywał w swojej książce czarne łabędzie, czyli takie zdarzenia, które pojawiają się i zmieniają naszą rzeczywistość, ale występują raz na jakiś czas, nikt się ich nie spodziewa i pojawiają się nagle. Tymczasem mam wrażenie, że od 2020 roku żyjemy już w epoce czarnych łabędzi, więc w tym sensie one się nieco zdezaktualizowały. Co chwila mamy jakieś wydarzenie, które powoduje, że musimy zmieniać nasze myślenie. I tak od roku 2020, od wybuchu pandemii, zainteresowanie złotem nie tylko w Polsce, ale w ogóle na świecie zaczęło rosnąć. Polska rzeczywiście w porównaniu do innych państw, nawet w Europie, wybija się skalą wzrostów, te były naprawdę imponujące. Aczkolwiek porównując nas do zachodnich sąsiadów, jeszcze bardzo wiele nam brakuje, bo np. rynek niemiecki, największy rynek w Europie i jeden z największych rynków fizycznego złota inwestycyjnego na świecie jest jednak cały czas ponad dziesięć razy większy niż ten polski. Mam jeszcze spory dystans do zrobienia, ale zdecydowanie skróciliśmy go przez ostatnie lata.

 

złoto xauusd

 

Część ludzi myśli o złocie w kontekście zabezpieczenia majątku, ale część przyciąga po prostu wysoka cena i chęć dalszego zysku. Patrząc na wykres, jesteśmy w rejonie dosyć wysokich cen, a do tego mamy naszą tendencję, żeby „zainwestować”, a nie „inwestować” regularnie. Robi się trudniej, jest dylemat: co robić przy wysokich cenach?

 

Michał Tekliński: To jedna z najbezpieczniejszych strategii budowania własnego portfela, szczególnie jeśli myślimy o bezpieczeństwie. Oczywiście pakowanie całości kwoty, którą mamy do dyspozycji w jedno aktywo to nie jest najlepszy pomysł, bo zawsze trzeba myśleć o dywersyfikacji własnego portfela. Dobrze jest rozłożyć go sobie w czasie i jeśli chodzi o złoto fizyczne, to najbezpieczniejszą strategią jest po prostu regularne kupowanie jakiejś ilości złota po to, żeby sobie ten portfel poszerzać i jednocześnie minimalizować ryzyko tego, że akurat wpadniemy na tak zwaną górkę. Chociaż złoto, jak popatrzymy sobie historycznie, w dłuższej perspektywie ma tendencję wzrostową. Naturalnie też złota mamy coraz mniej, według Światowej Rady Złota do roku 2050 może się w ogóle wyczerpać, jeśli chodzi o te złoża, które znamy i w które będzie się opłacało wydobywać. Wiemy chociażby, że złoto można wydobyć z dna morskiego, ale to jeszcze jest dosyć droga inwestycja, więc na razie tego złota pewnie wydobywać nie będziemy.

 

Złoto rośnie, ale w przypadku naszego rodzimego rynku też warto zwrócić uwagę, że złoto rzeczywiście jest w okolicach rekordowych poziomów, jeśli chodzi o dolara, ale w Polsce płacimy złotówkami. Kurs dolara do złotego ma też duże znaczenie. Dzisiaj, mimo że cena uncji w dolarze jest bardzo wysoka, to w złotym tej chwili nie jest na tych rekordowych poziomach. Była dużo wyżej jakiś czas temu. W tej chwili mocniejszy złoty spowodował, że to złoto jest bardziej dostępne, tak bym powiedział – nie jest na poziomach rekordowych.

 

złoto xaupln

 

Tak, pamiętam doskonale dolara za 5 zł i wyceny przy tych rekordach, jednak faktycznie musimy patrzeć na nasze portfele przez pryzmat swojej waluty. Czy my umiemy inwestować w złoto? Mam subiektywne wrażenie, że intuicyjnie czujemy ten instrument, liczby mówią jasno, że chcemy mieć więcej złota w portfelach, ale czy to się przekłada na wiedzę?

 

Michał Tekliński: Nie, tu jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Z całą pewnością to, że rynek polski urósł przez ostatnich kilka lat, to rzeczywiście dobra informacja. Coraz więcej wiemy na temat złota, ale nie dość dużo. Dla wielu złoto wydaje się cały czas produktem trochę wirtualnym w takim sensie, że sztabka złota kojarzy się bardziej z filmami, w których mamy wielkie sztaby w skarbcach albo na Dzikim Zachodzie. Nie wiemy o tym, że sztabka nie musi być odpowiednikiem cegiełki, tylko tak naprawdę jest bardzo małym produktem, który mieści w sobie dużą wartość w wielkości standardowej sztabki. Najczęściej wybierana na polskim rynku sztabka uncjowa jest w opakowaniu, nie jest większa niż karta kredytowa, nie jest też specjalnie grubsza. W związku z tym, tak na dobrą sprawę możemy ją trzymać również w portfelu. Tego wiele osób nie wie.

 

Poza tym złoto cały czas wydaje się być trudno osiągalne, a tymczasem nie jest. Dzisiaj mamy polski rynek na tyle rozwinięty, że złoto de facto można zakupić bez większego problemu. Są wyspecjalizowane w tym firmy, funkcjonujące rynku od lat. Jest ich teraz dużo, szczególnie po ostatnich latach mamy wysyp nowych. Natomiast są też starsi gracze na rynku, którzy funkcjonują od wielu, wielu lat, wręcz od momentu, kiedy ten rynek zaczął się kształtować, czyli w okolic 2010 roku. Tak naprawdę wtedy zaczęły powstawać w Polsce firmy, które zaczęły się tym rynkiem profesjonalnie zajmować. Dzisiaj można się udać do jednego z salonów i po prostu to złoto obejrzeć, zobaczyć jak ono wygląda, dobrać do swoich potrzeb. Gama tych produktów jest szeroka, bo można je kupić w postaci sztabek małych, większych, ale również monet. To jest też bardzo popularny produkt, który też ma swoje specyficzne cechy. Mówiąc wprost – jest ładny i dla tych, którzy cenią sobie właśnie walory estetyczne, to te monety są bardzo ciekawym wyborem.

 

Każda forma jaką wybierzemy niesie za sobą konkretną wartość. To jest jedna koncentracja i to o czym mówię, czyli zabezpieczenie. Ja wolę mówić o złocie nie w kontekście inwestycji jako takiej. Wiadomo, że to jest pierwsze skojarzenie, ale częściej mówię o złocie w kontekście lokowania tutaj pieniędzy. Złoto jest produktem, który lubi cierpliwość i jest produktem o charakterze „kup i zapomnij”, to właśnie jest złoto. Kupujemy je po to, żeby się przede wszystkim zabezpieczyć, odłożyć nasze oszczędności częściowo w tym instrumencie, nie nastawiać się na szybki zysk. I w tym sensie podejście tego typu zwalnia z nas, nabywcy, tę obawę: „a co będzie, jeśli to złoto za chwilę spadnie”? Złoto jest produktem notowanym na giełdzie, więc jego cena się zmienia nieustannie. Naturalnie jego cena będzie spadać, rosnąć itp. Tendencja, ta jak mówiliśmy wcześniej, jest wzrostowa, natomiast zdarzały się momenty, w których rzeczywiście może przyjść korekta. Natomiast z całą pewnością myślenie w charakterze oszczędzania, budowania poduszki finansowej w oparciu o złocie, to jest bardzo dobry pomysł i do tego przede wszystkim zachęcamy klientów. Żeby popatrzyli na złoto nie krótkoterminowo, a długoterminowo.

 

Wróćmy zatem naszej uncji. Generalnie sposobem na oszczędzanie z myślą o złocie w dużej mierze było to, że odkładamy i odkładamy, aż uzbieramy pieniądze na tę przysłowiową uncję czy to w formie monety czy sztabki. Idziemy i kupujemy, zbieramy na kolejną. U Państwa wraca na rynek usługa GoldSaver i wydaje mi się, że to jest produkt z myślą o tych, którzy dopiero zaczynają, ale chcą ominąć tę klasyczną drogę. Dobrze myślę, że to jest koncepcja: „mam np. 500 złotych miesięcznie, 200 złotych czy coś dodatkowo jednorazowo i już od razu kupuję złoto” zamiast odwrotnie? Na czym polega na usługa?

 

Michał Tekliński: Myślę, że to łączy w sobie tak naprawdę dwie funkcje, o których mówiliśmy. Po pierwsze sprawia, że złoto jest dostępne właściwie dla każdego, bo każda suma wpłacona to jest już zakup konkretnej ilości gramów złota. Goldsaver jest sklepem, który sprzedaje złoto. Za każdym razem kupujemy konkretną ilość gramów po aktualnej cenie, aż do momentu, gdy nie uzbieramy na pełną sztabkę i wtedy taką sztabkę po prostu dostajemy. Natomiast wcześniej cały czas zbieramy sobie te gramy i kupujemy w dowolnym momencie. To działa też w drugą stronę, bo zawsze możemy sprzedać złoto Goldsaverowi i dostać z powrotem środki zawsze po bieżącej cenie. To powoduje to, o czym mówiliśmy wcześniej. Zachęca do strategicznego podejścia do zakupów. Niekoniecznie zbieramy tylko po to, aby uzbierała się kwota na pełną uncję. Nie wiem, ile wtedy będzie taka uncja kosztowała, a w Goldsaver za każdym razem kupujemy po konkretnej, bieżącej cenie uśredniając finalnie cenę zakupu sztabki. W ten sposób minimalizujemy ryzyko, że wpadniemy w jakąś górkę i nagle będziemy niezadowoleni, że kupiliśmy wtedy, gdy akurat było drożej.

 

Kupując sztabkę złota po kawałku, rozkładając zakupy w czasie, nie ma żadnych zobowiązań względem tego, ile chcemy miesięcznie wpłacić. Możemy wpłacić raz, wpłacać sobie w jednym miesiącu, a w drugim nie. To już wszystko zależy wyłącznie od naszej woli, od tego co chcemy i od naszych możliwości. Możemy sami decydować o tym, kiedy tą całą sztabkę uzbieramy. Dostępność właściwie dla każdego. Kupujemy produkt najbardziej popularny, najbardziej płynny na rynku i kupujemy go w sposób systematyczny, taki, żeby właśnie trochę oszczędzając, zbudować sobie w ten sposób portfel oszczędnościowy czy takie twarde zabezpieczenie naszego majątku.

 

goldsaver

 

Chciałbym cofnąć się jeszcze o krok i wytłumaczyć kilka rzeczy osobom, które dosłownie myślą o tym, żeby rozpocząć przygodę ze złotem, czy znaleźć miejsce w portfelu na ten instrument. Od czego możemy zacząć? Bo wiemy już o funkcjach złota. Wiemy, że lepiej podejść do tego bardziej oszczędnościowo-lokacyjne niż czysto spekulacyjnie. Co dalej? Znaleźć, ile przestrzeni w tym portfelu powinno być? Skupić się na tym co wybrać: sztabki czy monety? A może dosłownie zastanowić się jakie jest miejsce w moim portfelu na to złoto?

 

Michał Tekliński: Kiedy decydujemy się na rozbudowę własnego portfela, dobrze jest sobie postawić cel. Po co to robimy? Jak ten nasz portfel ma wyglądać? Po co chcemy go mieć? Czy chcemy, żeby ten portfel na nas zarabiał? Czy chcemy, żeby też w dużej mierze chronił nasze oszczędności, nasz majątek? I tutaj te strategie mogą być różne. Ci, którzy stawiają na bezpieczeństwo własnego portfela, będą pewnie korzystali przede wszystkim z narzędzi, które to bezpieczeństwo zapewniają. Będą sobie budowali portfel w dużej mierze oparty o bezpieczne aktywa, o bezpieczne przystanie, czyli m.in. o złoto. W literaturze czy zdaniem różnych analityków, którzy zajmują się doradztwem finansowym i majątkowym, często mówi się o tym, że złoto powinno tak między 10% a 20% wartości portfela. Wtedy to jest ten punkt w portfelu, który będzie równoważyć inne, może bardziej ryzykowne, bardziej spekulacyjne instrumenty, które mogą nam przynieść większy zysk w krótszej perspektywie. Natomiast gdyby jednak coś się działo, to złoto będzie zawsze portfel równoważyć. Złoto ma tę zaletę, że jest odwrotnie skorelowane z większością instrumentów.

 

Często, gdy nie mówimy tylko o złocie fizycznym, ale na przykład o złocie w postaci ETF-ów na rachunkach maklerskich, to wiem, że niektórzy tego typu inwestycje preferują tylko po to, żeby portfel był trochę stabilniejszy. Czyli tak jak Pan mówi, robi się źle na rynku akcji, złoto idzie do góry, całość portfela troszkę lepiej wygląda, więc nasza psychika trochę lepiej znosi ten trudny okres. Tylko znowu, złoto papierowe w postaci tego ETF-a to jest trochę inna funkcja niż złoto w formie sztabki regularnie kupowany kruszec w formie fizycznej.

 

Michał Tekliński: Złoto w formie ETF-ów to jest oczywiście oparte na złocie, na tym fizycznym instrumencie, ale to jest jakaś forma instrumentu finansowego. I trzeba o tym pamiętać, że taki instrument finansowy, który funkcjonuje na rynku nie jest do końca od nas zależny. Po prostu nie mamy nad nim pełnej kontroli tak jak nad złotem fizycznym. Gdy kupimy złoto fizyczne, mamy tę pełną kontrolę, bo możemy je dosłownie schować do kieszeni i zabrać ze sobą wszędzie, gdzie tylko chcemy. W związku z tym, trzeba wiedzieć, do czego nam to jest potrzebne. Oczywiście można również budować portfel w oparciu o część złota fizycznego, a część złota jako instrumentu finansowego i zobaczyć jak to się zachowuje w sytuacji wielkich zawirowań. Wtedy zobaczymy różnicę między złotem fizycznym a złotem jako instrumentem finansowym, bo wtedy też te różnice robią się faktycznie widoczne.

 

Natomiast z całą pewnością złoto fizyczne kupowane i składowane gdzieś w jednym miejscu, daje poczucie pełnej kontroli, uczy nas oszczędzania, a właściwie trochę tej dyscypliny w oszczędzaniu. Mam taki bardzo życiowy przykład. Załóżmy, że mamy złoto fizyczne schowane np. w szufladzie… mamy tę uncję złota i nagle pojawia się ciekawy model elektroniki, nowy model telefonu komórkowego. Ciekawe urządzenie, podsycane dodatkowo odpowiednią kampanią reklamową budzi w nas pożądanie, to naturalne. W sytuacji, gdy mamy do dyspozycji uncję złota, zastanawiamy się nad tym, czy kupić to urządzenie. A potem patrzymy na sytuację z drugiej strony: musiałbym uncję wymienić! Pojawia się w głowie myśl, że chwilę poczekam, na telefon może uzbieram, ale uncję złota jednak zostawię sobie. Natomiast w przypadku, gdybyśmy mieli tę samą sumę na koncie… myślę, że dużo łatwiej jest kliknąć przelew i złoto sprzedać. Oczywiście złoto fizyczne też nie jest trudno sprzedać, bo wystarczy pójść do konkretnego punktu i otrzymać gotówkę. To są jednak rzeczy, które się szanuje i które się trzyma. W tym sensie to uczy dyscypliny, wyrabia bardzo dobry nawyk myślenia, jest takim hamulcem ręcznym w przypadku zachcianek, którymi jesteśmy cały czas bombardowani.

 

goldenmark

 

To mi przypomina historię a propos wybuchu wojny na Ukrainie. Mam takiego znajomego, który ma portfel z bardzo istotną rolą złota, ale zawsze było to złoto w oparciu na ETF-y. No i moment wojny był tym momentem, w którym ta pozycja została dosłownie podzielona na pół. Połowa tej kwoty pozostała na rachunku, ale połowa została zamieniona na złoto fizyczne ze względu na inną potrzebę i inny cel w portfelu. Wracając zatem do złota fizycznego, jak my dzisiaj to złoto kupujemy? Wiemy dlaczego sztabki a dlaczego monety? Jak działa uncja? Co jest w sklepach najpopularniejsze?

 

Michał Tekliński: Jest oczywiście gama produktów bardziej popularnych. Jak już mówiłem wcześniej, jest sporo do zrobienia w kontekście świadomości tego, w jaki sposób złoto kupować. Tematem najczęściej pojawiającym się jest uncja, ale w przypadku złota w Polsce czy w ogóle rynku europejskiego jest to pewien ewenement, uncji jako takiej nie używamy.

 

I w zasadzie jej nie znamy. Skąd się wzięła uncja?

 

Michał Tekliński: To jest pewien paradoks, chociaż na 100% nie można tego stwierdzić, ale uncja trojańska jako nazwa pochodzi z Europy. Prawdopodobnie pochodzi jeszcze z okresu średniowiecza, gdy francuskie miasto Troyes było ważnym ośrodkiem handlowym i to właśnie tam powstała uncja jako element, który ułatwiał handel.

 

W tej chwili uncja jest najpopularniejszą miarą czy jednostką używaną w handlu złotem. Wycenia się wartość złota w uncji jako w podstawowej jednostce. W związku z tym produkty, które są oparte lub zawierają sobie jedną uncję czystego złota, są łatwe do zweryfikowania, również z ceną giełdową. Dlatego najpopularniejszymi produktami na rynku polskim są sztabki jednouncjowe i monety, które zawierają jedną uncję złota. One czasem mogą ważyć troszkę więcej, bo mają domieszki. To już oczywiście zależy od samej monety, ale zawsze mają jedną uncję złota i w związku z tym łatwo sobie to zestawić z wartością rynkową.

 

Uncja jest idealnym kompromisem pomiędzy ceną a przystępnością tej ceny, bo marża zawarta w takim produkcie fizycznym w stosunku do wartości złota jest już stosunkowo niska, wynosi kilka procent, a wartościami użytkowymi sztabki, czyli jej płynnością. To jest produkt, który można naprawdę na całym świecie wymienić od ręki. Można ją łatwo składować, przechowywać i przede wszystkim zawsze wiedzieć jaka jest wartość. Dzisiaj wystarczy jedno kliknięcie w Internecie i wiemy, ile nasza uncja jest w danym momencie warta. Zatem od uncji się zaczyna, bo koszty produkcji samych sztabek są w gruncie rzeczy porównywalne dla mniejszych produktów, są też zawsze podobnie opakowane. Koszt wybicia jest mniej więcej taki sam. W związku z tym, jeśli tę wartość przeliczymy na jeden gram, w przypadku uncji robi się proporcja jest już bardzo interesująca.

 

Co do sztabek, wiadomo, że im większa sztabka, tym jej koszt w przeliczeniu na 1 gram będzie mniejszy, ale uncja ze względu na płynność i stosunkowo jednak niedużą wartość, jest produktem bardzo wygodnym. Gdybyśmy chcieli się skoncentrować wyłącznie na samej cenie, to środki tylko w dużych sztabach, żeby wyszło jak najlepiej w stosunku do samego metalu. Natomiast gdybyśmy chcieli upłynnić część portfela, musimy taki cały produkt sprzedać w całości, a niekoniecznie musimy potrzebować akurat takiej gotówki, którą chcielibyśmy uzyskać. A taka uncja jest takim produktem, który w tej chwili kosztuje ok. 9 tys. złotych. Rzeczywiście łatwo uncję wymienić, łatwo spieniężyć i rozporządzać budżetem, jeśli mamy rzeczywiście taką potrzebę.

 

złoto - sztabki i monety

 

Tak jak Pan wspomniał, hollywoodzkie produkcje nauczyły nas, że jak słyszymy sztabka, to widzimy oczami wyobraźni te wielkie sztaby, ale tak naprawdę kilogramowa sztabka złota to dzisiaj ok. 280 tys. złotych. Dosłownie mogę wrzucić ćwierć miliona do kieszeni.

 

Michał Tekliński: Tak jest, to byłaby ciężka kieszeń, ale faktycznie to nie jest duży produkt. Sztabki kilogramowe są mniej więcej wielkości współczesnego smartfona i to też w zależności od tego, jak są pakowane. Najbardziej popularny sposób pakowania sztabek, chociaż głównie dotyczy tych mniejszych sztabek, to tzw. certipak, czyli takie opakowanie wielkości karty kredytowej. Niektórzy producenci pakują też większe sztabki, a niektórzy tego już nie robią. To produkty są cały czas w pełni wartościowe, ale zajmują po prostu trochę mniej miejsca. Natomiast to jest wielkość mniej więcej telefonu komórkowego. Skoro telefony nosimy w kieszeniach, więc sztabkę kilogramową też byśmy zmieścili.

 

Ok, w takim razie przejdźmy do tematu, który zawsze pojawia się przy inwestycjach – podatki! Może Pan to poukłada, bo jest podatek dochodowy, ale gdy czytamy o złocie, pojawia się też PCC i jeszcze jest pytanie o VAT. Jak to działa?

 

Michał Tekliński: W przypadku złota, kwestia podatków jest bardzo prosta. Złoto inwestycyjne, fizyczne ma pewną przewaga nad instrumentami finansowymi. Jeśli złoto nabędziemy w danym momencie i sprzedajemy je po upływie sześciu miesięcy i jeśli oczywiście przy tym zarobimy, to tutaj nie ma żadnego podatku dochodowego. Po prostu sprzedajemy, dostajemy pieniądze i nie musimy od tego odprowadzać żadnych podatków. Złoto inwestycyjne w postaci sztabek i monet jest zwolnione z podatku VAT, więc tego podatku też nie ma. Podatek Belki jest w przypadku zysków kapitałowych. Nie ma czegoś takiego przy złocie fizycznym, jest za to przy instrumentach finansowych opartych o złoto, np. ETF-ach. W przypadku złota fizycznego tego nie ma.

 

Zostaje nam PCC, to jest podatek od czynności cywilnoprawnych, oczywiście dopiero w momencie odsprzedaży może się pojawić, natomiast w zdecydowanej większości bierze go na siebie ten, kto kupuje kruszec i to jest już jego zadanie, żeby ten podatek uiścić względem bieżącej ceny. Z perspektywy konsumenta, ten podatek wynosi 2%, tak jak od każdego innego ruchomego przedmiotu, który sprzedajemy. To z pewnością nie jest bariera albo powód do tego, żeby się martwić, bo ten obowiązek jest po stronie kupującego, a nie tego, kto sprzedaje. Kwestia podatkowa jest bajecznie prosta. Właściwie tych dodatkowych podatków nie ma i nie ma żadnych kruczków. Mamy produkt mobilny, dający nam pełną niezależność, wolność i sami decydujemy o tym, co z nimi zrobić. Nie ma żadnych gwiazdek w przypadku złota fizycznego.

 

wywiad

 

Skompletujmy co już mamy. Omówiliśmy kwestię monet, sztabek. Wiemy czym to się różni, jak to wygląda kosztowo, jak to można kupować, jakie mamy kwestie podatkowe. Porozmawiajmy w takim razie o przechowywaniu złota. Jak to robić najlepiej? Wybieramy po prostu jakąś szufladę w domu czy powinniśmy wiedzieć więcej o przechowywaniu złota? Przychodzą mi do głowy różne rozwiązania, ale dla dużych portfeli, np. dedykowane skrytki.

 

Michał Tekliński: W Polsce zdecydowanie najpopularniejszym sposobem przechowywania złota fizycznego jest tak zwane „sobie tylko wiadome miejsce”. Zdecydowana większość klientów preferuje ten sposób odbierając złoto fizyczne, po prostu je chowają w jakimś miejscu sobie tylko znanym. Oczywiście pomysłów jest pewnie całe mnóstwo. Gdzie to przechować? Najbardziej popularna i też pewnie zalecana rada dla większości, to żeby sobie to przede wszystkim podzielić. Nie trzeba mieć wszystkiego w jednym miejscu i po drugie: lepiej o tym szeroko nie opowiadać. Złoto jako takie lubi ciszę. Złoto to nie jest produkt, o którym się dużo mówi.

 

Często wspominam taką anegdotę o złocie, chociaż to autentycznie historia z mojego życia. Mam syna, który rzeczywiście w prezencie komunijnym dostał małą sztabkę złota. I pamiętam jak kiedyś jechałem z nim i z jego kolegą do kina. Chłopcy zaczęli rozmawiać o tym, co dostali na komunię. Jeden się chwalił, że dostał tyle i tyle gotówki. Mój syn mówi: no ja dostałem mniej. Ja mu wtedy mówię, że mniej, ale dostałeś przecież coś innego. Na to on mi odpowiedział: „Tato, o złocie to ja z nikim nie rozmawiam”

 

Coś w tym jest i każdy to rozumie, że o tego typu rzeczach się nie mówi szeroko. Były kiedyś skrytki depozytowe w bankach, ale ta usługa zamiera sama w sobie, bo banki wycofują się z oferowania tej usługi. Poza tym tak naprawdę wiele osób decyduje się na kupno złota fizycznego, żeby nie trzymać wszystkiego w banku, zatem chowanie tej części majątku z powrotem do banku byłoby sprzeczne z całą strategią. Chociażby dlatego nie był to również najpopularniejszy sposób na przechowywanie złota u dostawców i dystrybutorów, chociaż to też jest dostępne – niektórzy dystrybutorzy oferują takie możliwości również na rynku polskim. Są też wyspecjalizowane firmy na rynkach zagranicznych. Trzeba dobrze poszukać, ale to jest raczej oferta skierowana do tych, którzy mają tego złota już odpowiednio dużo i wtedy rzeczywiście można myśleć o firmach mających swoje dedykowane skarbce. W Polsce jeszcze nie jest to specjalnie popularne, więc zdecydowanie chowanie złota czy przechowywanie go gdzieś w domu w swoich skrytkach jest najpopularniejszym sposobem.

 

Przez lata funkcjonowania na rynku i po dostarczeniu do klientów pół miliona uncji mamy takie doświadczenie, że jak ktoś już to ma tę uncję w ręku, to ona się staje zaraźliwa. Ktoś jak już ją trzyma w dłoni to potem myśli: dobrze, ja teraz będę odkładał dalej. Posiadanie tego fizycznego złota robi wrażenie na każdym i człowiek buduje sobie takie przekonanie, że to jest rzeczywiście ta wartość, którą warto trzymać.

 

Przyznaję, że z perspektywy ekonomii behawioralnej bardzo mi się podoba to, że trudno jest złoto fizyczne sprzedać, więc musimy się dobrze zastanowić nad tą decyzją. To, co powiedzieliśmy na przykładzie zakupu elektroniki – ten moment wyjścia z inwestycji, który na rynku finansowym jest dzisiaj bajecznie łatwy przy większości instrumentów nawet z poziomu telefonu, w przypadku złota fizycznego wygląda inaczej. W takim razie domknijmy ten proces o wyjście z inwestycji. Mam część majątku w złocie, przychodzi moment, że część złota chcę upłynnić. Po to kupujemy najpopularniejsze instrumenty, żeby to było możliwe dosłownie na całym świecie. Rozumiem, że tak to działa?

 

Michał Tekliński: Dokładnie tak. Wyjście z inwestycji albo upłynnienie kruszcu, który mamy nie jest trudne, na pewno nie użyłbym tego słowa. Złoto faktycznie buduje pewną barierę, ale taką, która powoduje, że jesteśmy odporni na te zachcianki, o których mówiłem wcześniej. Jest nam po prostu trudniej się z tym złotem rozstać niż np. z gotówką na koncie. Natomiast samo upłynnienie złota jest rzeczywiście stosunkowo proste. Wystarczy pójść pod rekomendowany adres, czyli do jednego z dystrybutorów, którzy się tym zajmują i po prostu od ręki można sprzedać złoto, oczywiście w zależności od tego, ile tego mamy i ile chcemy upłynnić. Jeśli mamy złota dużo, to nie zawsze dostaniemy gotówkę od razu na miejscu, bo przecież ze względów bezpieczeństwa wiele firm takiej gotówki nie ma od razu pod ręką. Takich dystrybutorów jest dużo w Europie, jest coraz więcej w Polsce.

 

Zawsze, jeśli chcemy upłynnić inwestycję, to dostaniemy transakcję po bieżącej cenie, jest to wyceniane u dystrybutorów. Dostaniemy tam najlepszą cenę, bo z punktu widzenia dystrybutora to jest produkt, który, jeśli jest w pełni wartościowy, za chwilę włoży go na półkę i może go dalej odsprzedać. Są również inne miejsca, w których można próbować upłynnić złoto, ale tu trzeba też wziąć pod uwagę czym się zajmuje dany podmiot, który takie złoto skupuje. Jubiler pewnie też skupi, ale jubiler potrzebuje złota do czegoś innego niż dystrybutor. W związku z tym pewnie ta cena będzie gorsza. Dlatego to nie jest trudne, jak już się na to zdecydujemy.

 

My też bardzo mocno stawiamy na międzynarodową rozpoznawalność brandów czy producentów tego kruszcu, bo jest taka instytucja na rynku złota jak londyńskie Stowarzyszenie Producentów Kruszców LBMA, czyli London Bullion Market Association. To jest stowarzyszenie, które funkcjonuje już lata na rynku i ono zajmuje się cywilizowaniem tego rynku, ma tradycje sprzed wielu, wielu lat jeszcze z Banku Anglii, kiedy trzeba było zachować pewne standardy na rynku i narzucić je producentom zrzeszonym w tymże stowarzyszeniu. Producenci są rozpoznawalni na całym świecie, przestrzegają szeregu różnego rodzaju przepisów, nie tylko dotyczących produkcji samych produktów, ale również wszystkich innych obostrzeń związanych właśnie z przestrzeganiem praw człowieka, badaniem tego, skąd złoto jest itd. Produkty tych producentów nie budzą żadnych wątpliwości na całym świecie, więc po prostu wchodzimy z takim producentem, dajemy naszą sztabkę, ona jest weryfikowana bardzo szybko, dostajemy za nie pełną cenę, jeśli to jest produkt pełnowartościowy. To oznacza, że opakowanie nie jest zniszczone.

 

Oczywiście można kupić również na rynku sztabki producentów niezrzeszonych w tej instytucji, ale wtedy one nie będą rozpoznawalne na całym świecie. W związku z tym ten, kto skupuje, nie włoży tego od razu na półkę, więc zapewne kupi po gorszej cenie, bo tak naprawdę będzie musiał wymienić ten kruszec na taki, który jest rozpoznawalny na całym świecie.

 

Moim zdaniem warto wziąć pod uwagę, czy kupujemy brand międzynarodowo rozpoznawalny, zrzeszony w LBMA. To nam daje właśnie tę pełną niezależność na świecie i tak naprawdę wtedy złoto jest trochę takim ekwiwalentem międzynarodowej waluty, bo nadaje się do łatwej sprzedaży na całym świecie, gdziekolwiek będziemy.

 

złoto chafner

 

Faktycznie z tego co Pan mówi wynika, że ta decyzja wyboru produktu jest niezwykle ważna. Może się okazać, że kupno sztabki bez odpowiedniej wiedzy skończy się tym, że będzie ona ostatecznie sprzedana po gorszej cenie, bo nie wiedzieliśmy o standardach producentów itp. Jednymi słowy zawsze muszę wiedzieć skąd się ta moneta wzięła, kto za nią stoi itp.?

 

Michał Tekliński: Tak, trzeba na to wszystko zwrócić uwagę. Bardzo wielu producentów, którzy są w LBMA mają taką informację na opakowaniu, na certyfikacie, że są członkami tego stowarzyszenia. I na to warto zwrócić uwagę, jeśli myślimy o bezpieczeństwie, o mobilności i o wszystkich pozytywnych cechach, które złoto fizyczne ze sobą niesie. Po prostu warto zadbać o to, żeby mieć w pełni rozpoznawalny na całym świecie produkt.

 

Zaczęliśmy rozmowę od dużych liczb: ile Polacy kupowali złota w 2022 i w latach poprzednich. Rozmawiamy w maju 2023, więc już w kilka miesięcy tego roku zleciało. Czy można już w tym roku zaryzykować tezę, że pobijemy rekord zakupów złota? Mam nadzieję, że nie pojawi się żaden nowy czarny łabędź, który nas zmotywuje do zakupów, ale jak Pan to na dzisiaj prognozuje?

 

Michał Tekliński: Ten rynek na pewno urósł. Zastanawiałem się również zaglądając w prognozy jak może wyglądać ten rok i jestem zdania, że wolumen będzie podobny do poprzedniego. Tutaj raczej nie będzie spektakularnych wzrostów takich jak w latach ubiegłych. Od początku roku też widzimy nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie uspokojenie. Mam wrażenie, że ludzie po prostu postanowili trochę odsapnąć. Czy to te 3 intensywne lata, pełne różnego rodzaju niepokojów spowodowały, że teraz na rynku jest spokojniej? Być może. Duże wolumeny dalej są, zainteresowanie złotem jest cały czas spore, ale rynek jest nieco wolniejszy. Widać to po całym europejskim rynku, nieco inaczej jest na amerykańskim. Tam rzeczywiście rynek mocno rośnie, ale mieliśmy tam niepokoje związane z bankami, które też się przełożyły oczywiście na to, co się działo w Europie. To też taki mały czarny łabędź, który spowodował pewien wzrost zainteresowania złotem. Jednak w Europie i w Polsce na razie jest zdecydowanie spokojniej, więc cały czas nie zmieniam swojej prognozy, mimo że mamy maj. Zakładam, że ten rok będzie porównywalny z poprzednim, może z małą tendencją wzrostową, ale bez spektakularnych wyników. No chyba, że coś się wydarzy…ale tego nie wiemy.

 

Trzymajmy się tego, żeby było spokojnie i bez czarnych łabędzi. Liczby liczbami, ale trzymam kciuki, żeby zakupy złota były też bardziej świadome i mam nadzieję, że nasza rozmowa i akcje edukacyjne też będą temu sprzyjać.

 

Tomek Jaroszek

Tomek Jaroszek

Jednoosobowa redakcja bloga Doradca.tv :)

Podobał Ci się tekst? Podziel się nim!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz Jaroszek

Tomek Jaroszek

Cześć! Jestem Tomek. Pewnego dnia rzuciłem pracę na etacie i założyłem własną firmę oraz tego bloga. To była doskonała decyzja, a jeśli chcesz poznać tę historię lepiej, to koniecznie przeczytaj więcej o samym blogu.

Ulubione teksty
Szukaj
0
Would love your thoughts, please comment.x