Wymarzony początek roku i 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie

Parkiet tv ego blogera

Jest dopiero połowa stycznia, a ja już skreśliłem z listy kilka pozycji z celami do zrealizowania. Zacząłem ten rok jak burza i przez moment… moje ego ledwie mieściło się w mieszkaniu. W takich momentach zawsze staram się pamiętać, że trzeba wziąć głęboki wdech i przypomnieć sobie, co jest najważniejsze.

To miał być zupełnie inny wpis. Chciałem pochwalić się wywiadem w Parkiet TV, wystąpieniem na Giełdzie Papierów Wartościowych i jeszcze kilkoma mniejszymi rzeczami, które sprawiły, że ten rok zaczął się dla mnie po prostu wyśmienicie. Zawsze uważałem, że trzeba cieszyć się sukcesami, a nawet je celebrować. Jednak pokazywanie sukcesów, bez ich szerszego kontekstu wypacza całkowicie rzeczywistość. Później wydaje nam się, że wszyscy w Internecie mają sześciopak na brzuchu, osiągają wolność finansową przed 30-stką albo wszystko czego dotkną, zamienia się w złoto.

A przecież takie rzeczy są tylko w bajkach i na Instagramie ;)

Wywiad w Parkiet TV

W ubiegły piątek dostałem zaproszenie do Parkiet TV, czyli telewizji internetowej Parkietu, najstarszego i najważniejszego pisma dla inwestorów w Polsce. Czytałem Parkiet jeszcze jako licealista, kiedy jeszcze niewiele rozumiałem z giełdy, ale już się nią interesowałem. To dla mnie naprawdę ogromne wyróżnienie, w szczególności w jakim kontekście przebiegała rozmowa:

parkiet TV jaroszek

Sami rozumiecie jak to brzmi, „rzucił etat i… odniósł sukces”. Po drodze bardzo wiele się wydarzyło, a liczbą porażek mógłbym obdzielić co najmniej 2-3 osoby ;) O tym nieco dalej.

Tutaj możecie obejrzeć całą rozmowę:

To było o 12.00, a kilka godzin później jechałem już na Giełdę Papierów Wartościowych…

Wystąpienie na GPW

Pisałem Wam ostatnio o Szkole Giełdowej, w której miałem brać udział. Współpraca z Fundacją GPW to dla mnie część misji edukacyjnej i naprawdę ważna współpraca. Osobiście jestem zdania, że początkujący inwestor dużo bardziej skorzysta na tanim i bardzo merytorycznym szkoleniu oferowanym przez GPW niż na drogich szkoleniach, które obiecują złote góry i wolność finansową w pierwszym roku inwestowania (giełdowych guru u nas nie brakuje).

wykład GPW

Poprowadziłem krótki wykład wprowadzający do Szkoły Giełdowej na Sali Notowań. Wiele razy prowadziłem wykłady, prelekcje i szkolenia, ale ten wykład był wyjątkowy, bo spełniłem swoje marzenie. Zawsze chciałem wystąpić na Sali Notowań i był to jeden z moich celów na 2018 rok. Odhaczone już w drugim tygodniu stycznia ;)

I jeszcze okładka!

Żeby tego wszystkiego było mało, na koniec zobaczyłem okładkę weekendowego wydania Parkietu – pokazywali ją już na Twitterze. A tam… moja facjata na pierwszej stronie z podpisem „mówi ZNANY YOUTUBER”. Kompletnie o tym zapomniałem, że wywiady Parkiet TV pojawiają się też często w wersji pisanej i to nie tylko w Internecie.

parkiet TV okladka

Oczywiście zareagowałem jak każdy rozsądny i dorosły facet… pobiegłem w sobotę jak durny do kiosku w poszukiwaniu numeru. Do ośmiu razy sztuka, znalazł się w końcu kiosk w Złotych Tarasach, który miał upragnione 2 egzemplarze (heloł, jeden dodatkowo zawsze dla mamy). Ten kij ma dwa końce, coraz mniej ludzi czyta prasę drukowaną, więc coraz trudniej jest ją czasem dostać!

ego parkiet jaroszek

Poza tym, od teraz to będzie mój szczęśliwy sweter.

To był zdecydowanie mój początek roku, przez jeden dzień poczułem się jak wygrany na loterii. I tutaj pojawia się…

…EGO blogera

Każdemu czasem uderza woda sodowa do głowy. Ja na koniec dnia, w piątek, czułem się jak król blogosfery. Tyle sukcesów jednego dnia i jeszcze jutro pójdę do kiosku szukać gazety ze swoim zdjęciem na pierwszej stronie. I tu uruchamia się podstępny wróg każdego z nas – szybko rosnące EGO, które wykracza poza granice pewności siebie, taka jak na giełdzie niektóre spółki odrywają swoją wycenę od wartości fundamentalnej.

Wiele razy przekonałem się, że sukcesy trzeba celebrować, ale nigdy nie mogą one przysłonić nam głównego celu i sensu naszej pracy. Fajnie dostać jakieś wyróżnienie lub zostać docenionym przez branżowy tytuł, ale nie ma co odlatywać w przestworza – nigdy nie założyłem tego bloga po to, aby dostawać nagrody i wyróżnienia. To miejsce, które ma uczyć i pomagać czytelnikom i widzom kanału. To też miejsce mojej pracy, które sobie sam zbudowałem, żeby cieszyć się zawodową wolnością.

Trochę już ochłonąłem i postanowiłem, że w tym wpisie pokażę Wam to, czego nie widać zza okładki Parkietu.

7 rzeczy, których możecie o mnie nie wiedzieć

Powinniście to wiedzieć, żeby poznać pełny obraz mojego blogowania.

1. Wolność finansowa

Zarabiam dużo lepiej niż zarabiałem kiedyś na etacie w mediach. Jednak dotarcie do tego etapu zajęło mi naprawdę sporo czasu i pracy. Były miesiące, gdy koszty życia były nawet 3-krotnie wyższe niż przychody z firmy albo zatory płatnicze doprowadzały do absurdalnych sytuacji – na papierze wyszło fajnie, ale w portfelu brakowało na zapłacenie podatków.

Moja działalność to w 100% ja. No może w 99%, bo czasem ktoś coś kliknie w archiwalnym tekście i wpadnie mi kilka złotych prowizji z linku partnerskiego. Nie ma tu mowy o wolności finansowej, pasywnym zarabianiu i innych mitach.

Zmierzam do tego, że zbudowałem sobie „etat”. Moja firma działa w oparciu o mnie, moją pracę i moją markę. Zwykłe przeziębienie potrafi rozwalić całkowicie nawet kilka projektów jednocześnie, bo działam jako jednoosobowa firma, a nie zespół. To taki freelance na sterydach, do zbudowania solidnego i stabilnego finansowo biznesu jest jeszcze daleko.

Poza tym ogromna część mojej pracy jest poza blogiem. Pracuję z korporacjami nad różnymi edukacyjnymi projektami – od serwisów takich jak Kapitalni.org, przez różne webinary, blogi firmowe, a nawet szkolę czasem ludzi z wystąpień przed kamerą. Firmy zatrudniają mnie jako blogera, ale do projektów wewnątrz, a nie tylko jako twarz do reklamy produktu.

2. Portfel10k

Nagrałem ponad 20 odcinków z serii Portfel10k. Liczba ich wyświetleń to prawie 200 tys., więc w kategorii video giełdowe to naprawdę wyśmienity wynik. Jestem tym sukcesem bardzo zaskoczony – projekt faktycznie pomógł w nauce wielu widzom, a to przecież dopiero pierwszy, eksperymentalny rok. Jednak co jakiś czas muszę wszystkich przekonywać, że to portfel edukacyjny i po prostu program dla początkujących na YouTube. Nie sprzedaję żadnych magicznych strategii, szkoleń, webinarów, mastermindów, płatnych subskrypcji, ani raportów.

Nagrywam edukacyjne video dla początkujących, a transakcje wykonuję na realnych pieniądzach. Tylko tyle i aż tyle, a mam wrażenie, że co chwilę ktoś jest zszokowany, że ten portfel nie pokazuje kosmicznych wyników, a ja nie staram się nic nikomu sprzedać. Szok, to program edukacyjny ;)

3. Nie żyję z inwestowania

Pomnażam kapitał poprzez lokaty, obligacje, akcje, kryptowaluty, ETF-y, a czasem nawet zdarzy mi się spekulacja na instrumentach CFD, ale absolutnie nie utrzymuję się z inwestowania. Mówiłem o tym w wywiadzie: policzcie sobie jak duży trzeba mieć portfel, żeby w ogóle myśleć o utrzymywaniu się tylko z inwestowania. Poza tym, ja bym tak naprawdę tego nie chciał. Biznes jest dużo fajniejszy.

Miesiąc w miesiąc powiększam swój portfel i pewnego dnia będzie to pewnie imponująca kwota, ale nigdy nie porwę się na pomysł, aby z aktywnego inwestowania uczynić swój jedyny sposób na zarabianie w życiu pieniędzy. Nie ma takiej opcji.

4. To były bardzo ciężkie lata – moja seria katastrof

W sieci widać dużo więcej dobrych rzeczy, które mi się przytrafiły. Nie widać jednak pełnego obrazu. Z początkiem 2016 roku zamknąłem biznes, który kompletnie nie wypalił. Kosztował mnie kilkadziesiąt tysięcy złotych, wyzerował mi poduszkę finansową, popsuł nieco zdrowie i wywołał sporo stresu. Opowiem Wam kiedyś o tym wszystkim, bo ta porażka była niezwykle cenna. 2016 rok zacząłem wręcz na minusie, z którego jeszcze długo się podnosiłem.

Kilka miesięcy po tej biznesowej katastrofie, przyszedł czas na osobistą. Zmarła mi nagle jedna z najbliższych osób, moja babcia. Mieszkałem z nią 19 lat. Do dzisiaj sięgam odruchowo co jakiś czas po telefon i orientuję się, że już do niej nie mogę zadzwonić. Przez 10 lat rozmawialiśmy ze sobą codziennie.

Myślałem, że to już koniec katastrof, bo więcej przecież nie dźwignę. A jednak. Choroby jeszcze bardziej rozłożyły mojego dziadka. Połowa ubiegłego roku to były kursy między jego mieszkaniem a szpitalami, a przez cały maj w moim kalendarzu było głównie wpisane „hospicjum”. Mój dziadek zmarł zaledwie kilka miesięcy po babci, a ja straciłem w niecały rok dwie bardzo mi bliskie osoby.

Uwierzcie mi na słowo, w takich chwilach blogowanie to ostatnia rzecz, którą chcecie robić. Nie wiem jak poradziłbym sobie z tym wszystkim, gdyby nie wsparcie mojej Justyny (już narzeczonej!).

5. Mam w szufladzie nienapisaną książkę

Piszę ją od prawie 3 lat, mam tonę notatek i materiałów, kupione prawa do kilkunastu wywiadów i napisane ponad 250 stron maszynopisu. Ta książka to Sekrety Mówców Motywacyjnych. I nadal jej nie skończyłem. Po wszystkich tragediach w życiu osobistym po prostu nie mogę się zabrać za jej ukończenie. Nie lubię tłumaczyć się „niemocą twórczą” przed samym sobą. To projekt, za który jest mi głupio nie tylko przed ludźmi, którzy na tę książkę czekali, ale przed samym sobą.

Będzie ona wydana modelem self-publishing, więc poza samą treścią, jest jeszcze do zbudowania całe zaplecze. Nawet nie zaczynam dopóki nie postawię kropki przy ostatnim zdaniu.

6. Szuflada niezrealizowanych projektów

Nie wiem od czego zacząć:

  • Kilka nagrań podcastu o rozwoju osobistym z naciskiem na finanse
  • Grupa na Facebooku dla początkujących inwestorów
  • Seria video dla młodzieży o podstawach przedsiębiorczości
  • Ebook o inwestowaniu w debiuty giełdowe
  • Seria tekstów o filmach dokumentalnych, które warto obejrzeć
  • Portfel emerytalny z datą rozpoczęcia 2016

Niebywale dużo rzeczy czeka na „wolną chwilę”, „dodatkową gotówkę”, „lepszy czas” i kilka innych głupich wymówek. Mam więcej pomysłów i planów niż jestem w stanie fizycznie zrobić, a moją bardzo kulejącą kompetencją jest planowanie.

Mam nadzieję, że chociaż część z wymienionych rzeczy ujrzy światło dzienne w 2018 roku, ale pamiętajcie, że na każdy udany projekt przypada kilka porażek.

7. I nie mogę się wyspać!

W grudniowym video polecałem książki pod choinkę. Jedną z nich był podręcznik o poprawianiu jakości snu. Nie kupiłem go z ciekawości, dostałem go od narzeczonej, bo od roku nie mogę się wyspać. Nie ma znaczenia czy śpię 4 czy 10 godzin – rano jestem jak zombie.

Może to stres, może coś mi się popsuło w organizmie i jeszcze nie wiem po prostu co. W każdym razie od ponad roku mam bardzo mało tzw. głębokiego snu, budzę się w nocy i mam ciągle koszmary. Całe życie spałem jak niemowlę, więc nie doceniałem jak ważny jest to aspekt życia. Wstawałem też kiedyś o 6.00 i pracowałem jak maszyna, zanim jeszcze większość ludzi dotarło w ogóle do biura. Dzisiaj żeby wstać przed 8.00 nastawiam kilka budzików, a z rana nie mogę złapać nawet ostrości widzenia bez bardzo mocnej kawy. To ma ogromny wpływ na jakość mojej pracy i coraz więcej ważnych rzeczy (teksty i video) robię późnym wieczorem, gdy mam realnie najwięcej energii.

Życie to nie Instagram

Za każdym sukcesem stoi wiele rzeczy, o których nie mamy pojęcia. Faktycznie skaczę z radości, że mogę Wam pokazać fajną fotkę z Sali Notowań albo że się autentycznie nie mogę nadziwić, widząc swoją gębę na pierwszej stronie gazety, ale na „zapleczu” tego wszystkiego jest to, co u każdego z Was. Ja też mam wiele problemów i wyzwań, nieskończone projekty, przestrzelone pomysły, porażki finansowe i osobiste tragedie, które mają na nas ogromny wpływ.

Może to jest pomysł, żeby dużo więcej pisać i nagrywać o porażkach? Każda z nich nauczyła mnie bardzo wiele i dzięki nim dużo mocniej cieszę się z każdego sukcesu. Co myślicie?

A wiecie co było najfajniejsze w tym wszystkim? Jak w piątek po szkoleniu na GPW kilka osób podeszło się przywitać i porozmawiać, bo oglądają kanał i śledzą mojego bloga. Przyszli podziękować za fajną robotę i powiedzieć, że naprawdę dużo się nauczyli. Każda taka rozmowa jest dla twórcy jest na wagę złota – uwierzcie mi na słowo.

I w takich momentach wie się doskonale, że warto i że wybór tej ścieżki był dobry. I za to będę Wam zawsze niezmiernie wdzięczny! ;)

PS. Wpis skończyłem pisać o godzinie 2.45. Autentycznie upodabniam się coraz bardziej do moich komiksowych idoli i gabinet niedługo zmieni się w bat-jaskinię.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.