Jeśli zaczynacie przygodę z rynkiem forex, to musicie szybko zrozumieć co to jest spread, jak działa i jak duże znaczenie ma w tradingu. To jedna z podstawowych lekcji, jakie trzeba odrobić, jeśli myśli się w ogóle o tradingu.
Forex kusi potencjalnymi zyskami, dźwignią finansową i dostępem do rynków z całego świata. Nie dziwię się, też mam małe konto spekulacyjne i pomimo dużego zaangażowania w rynek akcji, sprawdzam swoje umiejętności na dodatkowym rachunku spekulacyjnym. Żeby jednak podejść do tematu tradingu i forexu trzeba znać podstawowe pojęcia, w tym oczywiście wiedzieć – co to jest spread.
Partnerem tego tekstu jest TMS Brokers. W dalszej części pokażę również ich narzędzie do spreadu historycznego, które może pomóc Wam w usprawnieniu swojej strategii inwestycyjnej.
Żeby wiedzieć jak działa spread, trzeba najpierw zrozumieć jak czytać ceny na forex i jaka jest specyfika handlu na tym rynku. Zakładam, że wiecie o co chodzi w pipsach i jak czytać notowania par walutowych, ale na wszelki wypadek możecie jeszcze zerknąć na ten krótki filmik:
A teraz spójrzmy na ceny przy parach walutowych – zawsze na platformach znajdziemy BID i ASK.
Bid to cena, po której otwierane są zlecenia sprzedaży i zamykane zlecenia kupna
Ask to cena, po której otwierane są transakcje kupna i zamykane transakcje sprzedaży
Jak już się zapewne domyślacie, różnica pomiędzy tymi cenami to tytułowy spread. Jest on zawsze wyrażany w pipsach.
Przy każdej transakcji kupna lub sprzedaży (zajęcia pozycji długiej bądź krótkiej) ponosimy koszt spreadu. To z naszej perspektywy koszt transakcyjny. Chociażby dlatego trzeba wiedzieć jak to działa, w końcu ma to bezpośredni wpływ na potencjalne zyski i straty.
To teraz spójrzmy na przykłady:
EUR/USD
BID 1.17785
ASK 1.17786
Spread wyniesie 0.00001 czyli 0,1 pipsa
Łatwizna, to bardzo płynny instrument, którym handluje cały świat, więc spodziewamy się niskiego spreadu.
To teraz trudniej:
EUR/PLN
BID 4.2318
ASK 4.2340
Spread wyniesie tu już 0.0022 czyli 22 pipsy
Spread widać w przypadku wielu par przy czwartym miejscu po przecinku. Ta zasada dotyczy większości par walutowych, ale są oczywiście wyjątki. Inaczej działa na przykład japoński jen – tutaj kursy wyraża się z tego względu z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku i drugie miejsce po przecinku będzie odpowiadało jednemu pipsowi.
Moim zdaniem, na każde zjawisko możemy patrzeć z kilku stron. Czym innym jest spread dla brokera, a czym innym dla klienta i warto rozumieć to pojęcie z dwóch perspektyw.
Tutaj dobrym słowem jest koszt, który trzeba skalkulować przy każdej strategii inwestycyjnej. Różnice w spreadach odczujemy w zależności od instrumentu oraz czasu, w którym zawieramy transakcje, więc te czynniki są dla nas kluczowe.
Powinniśmy brać pod uwagę spread w strategii inwestycyjnej. Zauważyłem, że bardzo często początkujący na rynku forex całkowicie zapominają o kosztach transakcyjnych i skupiają się od razu na samej koncepcji zarabiania na rynku. Instrument nie ma tu znaczenia, tak samo inwestorzy giełdowi nie skupiają się na prowizjach, gdy zaczynają swoją przygodę z parkietem. Tak już chyba jesteśmy skonstruowani 😉
Mógłbym jednym zdaniem skwitować: spread to zysk brokera. Dokładnie na tej samej zasadzie zarabiają chociażby kantory, wymieniając naszą walutę. Broker zarabia w ten sposób na każdej transakcji, jaką wykonujemy (dlatego mamy z reguły darmowe konta). Jednak jest też druga strona medalu – brokerzy mają duże zyski, gdy wykonujemy wiele transakcji (spread płacimy za każdym razem), więc niski spread jest argumentem brokera w procesie pozyskania klienta. Na konkurencyjnym rynku jest to bardzo istotny argument.
Może się wydawać, że się mocno rozpisałem na bardzo podstawowy temat, ale naprawdę uważam, że to bardzo ważne i z reguły wykładamy się właśnie na prostych rzeczach.
Spread może być stały i zmienny. Jeśli mamy ten pierwszy wariant, to zawsze wiemy jaką poniesiemy opłatę, ale nie odzwierciedla on warunków naturalnego rynku i efektywnie koszt może okazać się czasem wyższy. Jeśli mamy ten drugi (częściej spotykany), to warunki rynkowe mogą z niektórych momentach zmieniać rozpiętość spreadu. Z reguły doświadczeni gracze preferują i tak zmienny spread, bo oddaje on prawdziwe warunki rynkowe, a przy niskiej prowizji można w ten sposób uzyskać niższe koszty transakcyjne.
Każdy instrument ma oczywiście swoją specyfikację, ale w dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że im bardziej płynny rynek i częściej handlowany instrument, tym mniejsza opłata.
Analogicznie, im bardziej egzotyczny instrument bądź parta walutowa, tym z większym spreadem musimy się liczyć. W końcu mniej osób tym handluje.
Spread ma przeważnie podobną wartość, jednak w niektórych przypadkach mamy do czynienia z jego rozszerzeniem. Wynika to z sytuacji, jaka dzieje się na rynku – doskonale widać to przed publikacją ważnych danych makroekonomicznych lub gdy na rynku pojawią się dane bardzo zaskakujące czy też odbiegające od prognoz.
Gwałtowne wahania kursów niosą z reguły ze sobą rozszerzenie spreadu.
Sprawdźcie jak to działa w praktyce, mam dla Was bardzo fajne narzędzie!
Tu mam dla Was prawdziwą praktyczną niespodziankę od partnera tego tekstu. TMS Brokers jako jedyny w Polsce broker udostępnił bardzo dobre narzędzie, które pokazuje jak kształtował się spread na realnym rynku: spread historyczny.
Przykład EUR/USD w skali tygodnia:

To świetny sposób na transparentne pokazanie jak wyglądają instrumenty w skali dnia, tygodnia i miesiąca. Przy okazji to dobre narzędzie, dzięki któremu można zobaczyć jak działa spread na instrumencie, którym jesteśmy zainteresowani.

Spread na platformie TMS Connect odzwierciedla panujące warunki rynkowe. Tak jak pisałem, z reguły będzie on wąski, ale kluczowe są dla nas momenty kiedy może ulec rozszerzeniu, np. gdy na rynku panuje bardzo wysoka zmienność.
Do rozszerzenia spread-u dochodzi również na skutek małej płynności na rynku, czyli w godzinach nocnych. Spread jest najwęższy podczas trwania sesji giełdowej w Europie oraz Stanach Zjednoczonych.
W ten sposób możemy świetnie zbadać zachowanie spreadów na instrumencie, na którym handlujemy.
Przykładowo, jeśli chcecie zacząć trading od popularnego EUR/USD, to przeanalizujcie w jakich momentach spread ulegał zmianie i na jakie dane powinniście uważać.
Na moim blogu znajdziecie materiały o szumie informacyjnym, czyli m.in. o wpływie różnych informacji na rynek. Wielu początkujących inwestorów wybiera właśnie strategię grania pod informacje i dane makroekonomiczne, licząc na łatwe zyski.
Od razu uprzedzę fakty – gra pod publikacje danych makroekonomicznych i informacje ważne dla rynków jest bardzo trudna i doskonale widać to na narzędziu do spreadów historycznych. Przy publikacji danych pojawia się wysoka zmienność, co przekłada się od razu na wyższe spready. Samo zarządzanie kapitałem i ustawienie parametrów transakcji jest trudne, ponieważ wysoka zmienność potrafi nie tylko rozszerzyć spread, ale wybić wielu traderów z pozycji zarówno krótkich, jak i długich w mniej niż minutę. Poza tym jeśli decydujemy się na zawarcie transakcji przy wysokim spreadzie, to już na starcie mamy większy koszt do odrobienia – nasza pozycja musi „zarobić” na spread, żeby wyjść na zero i dopiero później możemy liczyć potencjalny zysk.
Polecam sprawdzenie wybranych dni w kalendarzu publikacji ekonomicznych z narzędziem do spreadów historycznych. To dobre ćwiczenie i wykonując je samodzielnie, zobaczycie przy których danych rynek wykazywał dużo większą zmienność.
Wiele osób zaczynających przygodę z rynkiem forex od razu rzuca się na głęboką wodę – nakładają na wykres przeróżne wskaźniki, zaczynają od trudnych strategii i dużo kombinują. Takie podejście prowadzi często do porażki lub w lepszym wypadku, skłania do powrotu do podstaw.
Żeby zarabiać na rynkach finansowych, trzeba doskonale opanować podstawowe zasady i pojęcia (m.in. to co opisałem w tym tekście), nauczyć się rozsądnego zarządzania kapitałem i opanować swoje emocje jako tradera. Początkujący uważają, że strategia jest najważniejsza. Zaawansowani rozumieją, że żadna strategia nie działa dobrze, jeśli nie opanujecie podstaw 😉