Brexit: kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE i co dalej?

kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE

Wielka Brytania w referendum opowiedziała się za Brexit, czyli wyjściem z Unii Europejskiej. Kurs funta oszalał, giełdy runęły, premier James Cameron ogłosił dymisję, a świat spanikował. Co teraz będzie się działo w Europie i kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE?

Kilka dni temu pisałem co to jest Brexit i jak mogą zareagować rynki finansowe. Większość założeń sprawdziła się, czego absolutnie nie chciałem. Zakładałem, że Wielka Brytania ma zdrowy rozsądek i nie zrobi tego kroku. Pomyliłem się, ale na szczęście nie miałem pieniędzy na rynku (oprócz akcji polskich spółek, dwie wywaliło mi na stop-lossach).

Stało się. Nikt w to nie wierzył. Wydaje mi się, że nawet eurosceptycy nie wierzyli, że ich marzenie się spełni. Ale stało się i teraz trzeba poradzić sobie z konsekwencjami, a te są… no właśnie, nikt do końca nie wie kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE i jakie będą te konsekwencje.

BREXIT to jeszcze nie żaden Lehman Brothers i Wielka Brytania nadal jest w Unii Europejskiej.

A teraz poukładajmy sobie te wydarzenia na spokojnie.

Wyniki referendum

W referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej wzięło udział 33,5 mln ludzi z Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Frekwencja przekroczyła 72 proc. i wynik po pełnym liczeniu był zaskoczeniem – prawie 52 proc. głosujących opowiedziało się jednak za wyjściem. Dla świata i dla rynków finansowych szok był gigantyczny.

Pełne wyniki możecie sprawdzić na stronie BBC – z podziałem na regiony i z dokładnym opisem jak liczone są wyniki referendum. Referendum nie jest wiążące, ale biorąc pod uwagę nastawienie Brytyjczyków, tradycje i uszanowanie demokratycznych procedur – brak akceptacji wyników referendum byłby większym szokiem dla kraju niż był sam wynik referendum. Prawdopodobnie mielibyśmy także zamieszki i poważne protesty na ulicach miast. Zakładamy zatem, że nie da się już tego odkręcić i machina „brexit” rusza. Pozostaje pytanie, kiedy Wielka Brytania opuści Unię Europejską…

Kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE?

Bez wymądrzania się – absolutnie nikt tego nie wie. Większość komentarzy mówi o 2 latach, bo to wynika z procedury wyjścia, ale realnie są dziesiątki tysięcy przepisów do ogarnięcia, więc nie będę bawił się we wróżenie z fusów. Mogą to być realnie lata.

Odbyło się referendum i premier Cameron zapowiedział, że proces wychodzenia będzie już bez niego. W takim razie zobaczymy nowy rząd, procedurę wyjścia z Unii Europejskiej i negocjacje handlowe.

Pierwsze reakcje ze strony Unii Europejskiej nie są wcale subtelne. Jak pisze Polityka:

Po spotkaniu szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera oraz premiera przewodniczącej UE Holandii Marka Rutte, opublikowano komunikat, w którym napisano, że „ubolewają nad tą decyzją”, ale ją „szanują” i… domagają się „jak najszybszego wprowadzenia w życie decyzji Brytyjczyków, niezależnie od tego, jak bolesny może być to proces. Wszelkie opóźnienia mogą powodować „narastanie niepewności”.

Zobaczmy jeszcze co mówią na ten temat przepisy (zanim zaczniemy panikować, że Wielkiej Brytanii nie będzie z nami już za kilka tygodni):

Art. 50. Wystąpienie z Unii

Dz.U.2004.90.864/30 – Traktat o Unii Europejskiej – tekst skonsolidowany uwzględniający zmiany wprowadzone Traktatem z Lizbony

1. Każde Państwo Członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi, podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii.

2. Państwo Członkowskie, które podjęło decyzję o wystąpieniu, notyfikuje swój zamiar Radzie Europejskiej. W świetle wytycznych Rady Europejskiej Unia prowadzi negocjacje i zawiera z tym Państwem umowę określającą warunki jego wystąpienia, uwzględniając ramy jego przyszłych stosunków z Unią. Umowę tę negocjuje się zgodnie z artykułem 218 ustęp 3 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Jest ona zawierana w imieniu Unii przez Radę, stanowiącą większością kwalifikowaną po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego.

3. Traktaty przestają mieć zastosowanie do tego Państwa od dnia wejścia w życie umowy o wystąpieniu lub, w przypadku jej braku, dwa lata po notyfikacji, o której mowa w ustępie 2, chyba że Rada Europejska w porozumieniu z danym Państwem Członkowskim podejmie jednomyślnie decyzję o przedłużeniu tego okresu.

4. Do celów ustępów 2 i 3 członek Rady Europejskiej i Rady reprezentujący występujące Państwo Członkowskie nie bierze udziału w obradach ani w podejmowaniu decyzji Rady Europejskiej i Rady dotyczących tego Państwa.
Większość kwalifikowaną określa się zgodnie z artykułem 238 ustęp 3 litera b) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

5. Jeżeli Państwo, które wystąpiło z Unii, zwraca się o ponowne przyjęcie, jego wniosek podlega procedurze, o której mowa w artykule 49.

Reakcja rynków finansowych

Brytyjski indeks giełdowy FTSE250 zaliczył największy spadek w historii (sięgnął nawet 19 proc. na minusie), gigantyczne spadki zaliczył sektor bankowy, a funt brytyjski nie był tak słaby od 30 lat. Niemiecki DAX również runął, nawet za oceanem zrobiła się niezła luka.

Warto jednak ostudzić emocje i zastanowić się: czy mogło być gorzej? Pewnie, że mogło. Część spadków odrobiono w pierwszej połowie dnia, Amerykanie dosyć łagodnie podeszli do sprawy, chociaż mają bardzo dużo interesów z Brytyjczykami i nie po ich myśli jest teraz rozwalenie współpracy (przecież miał być TTiP). No i nie zawiesiło notowań. Szczerze spodziewałem się, że w ogóle nie będzie można handlować, gdy ogłoszą taki scenariusz.

Dużym poszkodowanym jest bardzo osłabiony funt oraz brytyjski sektor finansowy. Z naszej perspektywy, bardzo osłabiła się nasza waluta, więc Brexit może być bardzo kosztowny dla Polski. Ale o tym dalej.

Referendum to… referendum

Po Facebooku krąży tabelka z sondaży, dotycząca wieku głosujących. W Unii Europejskiej chcieli zostać najmłodsi obywatele Wielkiej Brytanii, jednak zdecydowały głosy tych najstarszych. To oni byli w dużej mierze grupą docelową kampanii eurosceptyków, którzy tęsknili za potęgą Królestwa.

Uważam, że referendum to narzędzie demokracji – obywatele sami zadecydowali i trzeba to uszanować. Demokracja ma swoje wady i zalety. Nikomu nie można odebrać głosu, bo jest za stary, za młody, za mało wykształcony, za bogaty itp. No i ci starsi zdecydowali poniekąd o losie młodszych. Przy tak wyrównanych sondażach, i tak połowa byłaby wkurzona.

Przykro mi, że tak to się skończyło, ale to jest właśnie decyzja Wielkiej Brytanii i trzeba to uszanować. Teraz skupmy się na trudnych pytaniach.

Wielka Brytania jest jeszcze w Unii Europejskiej, wszystko działa dokładnie tak jak działało.

Kurs funta i inne waluty

To chwilowo nasz największy problem i najbardziej odczuwalna zmiana dla Polaków. Wakacje będą drogie, bo nasza słabiutka waluta jest na końcu finansowego łańcucha pokarmowego. To bez wątpienia będzie jeden z argumentów tych, którzy chcą żebyśmy starali się o wejście do strefy euro.

Zadłużeni we frankach szwajcarskich i w euro już łapią się za kieszenie – podwyżka rat może być bolesna, no i znowu zadłużenie całkowite rośnie zamiast spadać. To tylko zwiększy presję frankowiczów, którzy domagają się pomocy ze strony Państwa.

Funt szwajcarski jest uznawany za tzw. bezpieczną przystań, czyli miejsce, gdzie inwestorzy pakują pieniądze w niepewnych czasach. Nasza waluta jest z kolei jedną z najsłabszych na świecie w tym roku. Takie zestawienie powoduje okrutny efekt dla spłacających kredyty. W obecnej sytuacji, żaden analityk nie odważy się już prognozować kursów walut. Szwajcarzy już interweniowali na rynku walutowym, więc skala zagrożenia była duża. Moim zdaniem szybko nie zobaczymy franka poniżej 4 zł.

Powrót części Polaków do kraju

„Naszych” jest w Wielkiej Brytanii prawie 800 tys. Stanowimy jedną z dwóch największych mniejszości na wyspach i bez wątpienia, bez Unii Europejskiej, wszyscy na wyspach nie zostaną. Tutaj jest ogromna wątpliwość co do tego, jak faktycznie będzie wyglądać kwestia przepisów i regulacji pracy. Wielu Brytyjczykom będzie zależeć na sile roboczej spoza kraju, bo bez napływu migracji zarobkowej, Wielka Brytania nigdy nie rozwijałaby się tak dobrze. Najbezpieczniej jest po prostu starać się o brytyjskie obywatelstwo, w innym przypadku decydować może staż pracy na wyspach jako zatrudniony na stałe, ale dopóki nie będzie oficjalnych potwierdzeń, możemy raczej zgadywać.

Skoro wiemy, że nic nie wiemy, to pospekulujmy dalej – co będzie kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE? A może raczej co będzie gdy Polacy wrócą do ojczyzny i wejdą na nasz rynek pracy? Czy w ogóle rynek ich pomieści? To jedno z większych wyzwań Brexitu. Mogę sobie z łatwością wyobrazić, że część Polaków zaryzykuje pracę „na czarno” i po kryjomu byle tylko nie wracać na nasz rynek pracy, z którego przecież wyjeżdżali.

Według szacunków firmy Work Service, kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE, do naszego kraju może wrócić od 120 do nawet 400 tys. Polaków, którzy żyją w Wielkiej Brytanii.

Nie mam jednak wątpliwości, że będzie walka z migrantami, którzy przenieśli się głównie ze względu na zasiłki. I tutaj trzymam kciuki za rygorystyczne przepisy, bo nienawidzę takiego oszukiwania.

Konsternacja zwycięzców

Nigel Farage w pierwszym wywiadzie po ogłoszeniu wyników przyznał, że skłamano w kampanii promującej Brexit. Ok, powiedział to inaczej: „pomylono się” i „nigdy by tego nie powiedziano”. Chodzi o pieniądze, które zamiast na Unię Europejską, miały być przeznaczone na służbę zdrowia. Podczas kampanii dotyczącej Brexitu, niektórzy politycy twierdzili, że 350 mln funtów, które każdego tygodnia trafiają z Wielkiej Brytanii do Unii można przeznaczyć na system opieki zdrowotnej. To był bardzo istotny argument, w dużej mierze skierowany do starszych Brytyjczyków, którzy głosowali za wyjściem. I co? „Pomyłka”! W najbliższych miesiącach może wyjść jeszcze wiele podobnych pomyłek… (nie obiecywał tego konkretnie Farage, ale inni zwolennicy Brexitu).

Inwestować czy spekulować?

Nie umiem w tym momencie jasno powiedzieć w co zainwestuję. Teraz jest czas na spekulacje, czyli dosyć ryzykowną grę, ale z potencjałem dużych zysków.

Przykłady:

  • odreagowanie rynków i zamknięcie gigantycznych luk spadkowych
  • budowanie portfela opartego o przecenione spółki brytyjskie
  • szukanie wysokich poziomów i gra na kolejne spadki indeksów
  • skupowanie taniego GBP pod odbicie
  • bitcoin grany pod problemy rynku finansowego
  • kupowanie franka szwajcarskiego jako bezpiecznej waluty

Można tak wymieniać i wymieniać, bo realnie nikt nie jest w stanie ocenić jak zareagują rynki finansowe w dłuższym terminie. Moim zdaniem bardzo istotne będą najbliższe dni i ewentualnie odrobienie strat. Jeśli indeksy wrócą do poziomów sprzed ogłoszenia Brexitu, to sytuacja będzie wyglądała dużo stabilniej niż teraz. Wydaje mi się, że teraz jest nadal duże prawdopodobieństwo, że pojawią się jeszcze silne fale spadkowe, w szczególności związane z informacjami polityczno-ekonomicznymi.

Rynek będzie bardzo podatny na informacje, np. kwestia niepodległości Szkocji itp. Unia Europejska ma dużo problemów, a Brexit jest wielkim ciosem.

Czy dostaniemy mniej pieniędzy?

Nie wiadomo, ale na to wskazuje logika. Skoro Wielka Brytania jest jednym z największych płatników netto (czyli dokłada do UE), a my do 2020 mamy jeszcze ogromne pieniądze do wyjęcia w dotacjach, to pada obawa o zmiany w budżecie.

Fundusze unijne są bardzo ważne dla tzw. planu Morawieckiego, więc mogą też bezpośrednio wpływać na przyszłe losy polskiej gospodarki zgodnie z wizją rządowego planu. Oczywiście szczegółów nie znamy, więc nie podejmuję dalej tematu.

Cieszą się: Rosja, Chiny i… Trump

Słaba Unia Europejska to szansa dla Rosji i Chin. Otwiera im się nowe okienko do negocjacji i wejścia na rynek unijny. Poza tym to Unia Europejska nałożyła sankcje na Rosję i nie chce ich zdjąć. Unia z problemami wewnętrznymi, podzielona i skłócona to idealna sytuacja dla Rosji, która chce wskoczyć z powrotem do grona światowych graczy. Widać było to po rosnącym kursie rubla (!!!) w piątek po ogłoszeniu wyników.

Unia Europejska jako wspólnota gospodarcza broni dostępu do swojego rynku Chińczykom i dogaduje się z Amerykanami. To nie jest po drodze Chinom, które chcą zalać wszystkie rynki swoimi produktami i rozszerzać ekspansję na skalę międzynarodową. Skłócona UE to również prezent dla Chińczyków.

No i Donald Trump – człowiek, który być może wywróci wszystko do góry nogami już tej jesieni. Dla niego odwrócenie się Brytyjczyków od Unii Europejskiej to paliwo do kampanii – kampanii opartej na zanegowaniu tego, co do tej pory było. Skoro Brytyjczycy mogą wyjść spod buta struktur unijnych, to czemu Amerykanie mają być mniej odważni jesienią, kiedy dostaną szansę wyrwać się ze szpon demokratów? Serio, taki jest tok kampanii Donalda Trumpa i dostał wielki prezent od Brytyjczyków.

Brexit, co dalej?

Czeka nas jedna wielka zgadywanka analityków i ekonomistów co będzie dalej.

Kluczowe słowo Brexitu to „precedens”, czyli nikt jeszcze nie przerabiał tego, co będzie się działo w najbliższych miesiącach, a nawet latach na rynku. Demokracja zwyciężyła co do zasady, ale to największy cios jaki zadano Unii Europejskiej jako wspólnocie. Nie opuści go biedna Grecja, ale bogata Wielka Brytania – fundament wspólnoty.
Nikt nic nie wie, więc rynki finansowe będą w krótkim terminie bardzo wrażliwe na informacje. Mogą być duże spadki i hurraoptymistyczne wzrosty, jednak co do trendu, niewiele można jeszcze powiedzieć.

Co do samego dogadywania się Wielkiej Brytanii z Unią Europejską i różnych modelach współpracy – nie jestem specjalistą w tej dziedzinie i nie podejmę się analizowania jak może taka relacja handlowa wyglądać. Doskonale zrobił to Paweł Strawiński z polskiej edycji magazynu Forbes i do tego artykułu Was odsyłam – świetnie opisuje możliwości jakie mają podmioty negocjujące warunki nowego ładu.

Nie wiadomo jaki w długiej perspektywie będzie Brexit dla Polski. Na stole leżą miliardowe unijne dotacje, dostęp do rynku pracy, handel… wszystko zależy od wynegocjowanych warunków.

Nadal podtrzymuję swój plan założenia spółki w Wielkiej Brytanii jesienią (nie żeby uciekać od ZUS, ale żeby płacić go podwójnie – potrzebuję podmiotu w UK). Ciekawymi informacjami z tego procesu będę się dzielić na blogu.

Na naszych oczach dzieje się historia, ale jakie będą tego konsekwencje… dowiemy się wkrótce.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.