Swój start up trzeba kochać – refleksja po Business Mixer

business mixer

Business Mixer: Jeszcze kilka lat temu każdy z nich chciał być jak Jobs, Gates, Zuckerberg. Dzisiaj większość właścicieli start-upów nie chce rywalizować z gigantami i zmieniać świata. Chcą żeby giganci ich kupili albo tworzą produkt z myślą o inwestorach a nie klientach. Nie tędy droga.

W ubiegły czwartek (ten sam kiedy Polska wygrała z Rosją!!!) prowadziłem Business Mixer, imprezę organizowaną przez Business Link, dla środowiska młodych firm, tzw. startupów. Nie byłem na tej imprezie od kilku miesięcy i ta przerwa bardzo dobrze mi zrobiła. Dzisiaj mogę wykrzesać z siebie kilka weekendowych refleksji.

Business Mixer w Warszawie

Business Mixer

Młodzi przedsiębiorcy na cenzurowanym

Rafał Agnieszczak w ostatnim Bloomberg Businessweek wygłosił piękny monolog. Nie nazwę tego artykułem, bo to jest dosłownie spisany i przeredagowany monolog człowieka, który sporo już w polskim Internecie zrobił i zarobił. Nie zostawia suchej nitki na młodych firmach, które w pierwszej kolejności szukają inwestora, a dopiero na szarym końcu pojawia się jakiekolwiek zarabianie pieniędzy z samego biznesu. To samo można zaobserwować na wielu imprezach związanych z młodymi firmami i innowacjami. Głównym tematem rozmów jest podejście do inwestora, na szarym końcu bywa często pozostawiony sam produkt, który przecież ma w założeniu zmienić świat na lepsze. I zarabiać.

Tutaj warto zadać sobie pytanie: ile w ostatnich latach firm powstało tylko i wyłącznie w celu skonsumowania dotacji i stwierdzenia, że jednak projekt nie przyjął się wśród klientów.

Nie jestem przeciwnikiem dotacji unijnych, sam skorzystałem z jednego programu przy zakładaniu pierwszej działalności. Jestem jednak przeciwnikiem wrzucania pieniędzy do przysłowiowego pieca i utylizacji dotacji. Ja w ostatnim roku miałem przychody będące wielokrotnością wziętej dotacji. Niestety dużo firm ma proporcję odwrotną, ale wróćmy do tych Business Mixerów…

„Stary, rób to jak Sadowski”

Podsłuchane przed początkiem imprezy. Nie notowałem, ale spróbuję oddać sens rozmowy. Mentor daje wskazówki jednemu z uczestników konkursu na start up miesiąca:

Mówisz fajnie o produkcie, ale nie ma w tym uczuć. Musisz pokazać ludziom, że w 100 proc. wierzysz w ten projekt, że jest dla Ciebie ważny. Widziałeś kiedyś jakieś wystąpienie Sadowskiego? Normalna usługa, monitoring w sieci, a facet kocha to jak rodzinę. Wszędzie pokazuje markę i zawsze w ciekawy sposób. Ludzie to kupują, bo to jest prawdziwe. To nie jest dla niego jak produkt dla kasy – ten brand to jego dziecko normalnie. Raz przyszedł na konferencję w koszulce z logo swojej firmy i napisem „Jezus by tego używał” Zanim jeszcze zaczął gadać, przyciągnął uwagę odbiorców i to nie tyle na siebie, co na swój produkt. Czujesz o co chodzi?

(nie ujawniam nazwisk podsłuchanych, bo jeszcze ktoś się obrazi :P)

Michał Sadowski z Brand24 to jedna z ciekawszych postaci „polskiego Internetu”. Nie chcę się jednak skupiać na tysiącach followersów, lajków, share’ów, klików i innych współczesnych łechtaczy ego, ale na doskonałej strategii biznesowej, którą krok po kroku realizuje. Jest ambasadorem własnej marki, właścicielem i zarazem najbardziej aktywnym pracownikiem własnej firmy. Dla mnie to żywy przykład na to, że na sukces składa się 50 proc. dobrego produktu i 50 proc. marketingu.

Jest też swoim własnym klientem i jestem przekonany, że zaraz po publikacji tego tekstu na blogu, będzie jednym z pierwszych czytelników, bo ta usługa naprawdę bardzo dobrze działa. Takiego podejścia w środowisku młodych firm jest jednak coraz mniej.

Btw. wklejam film z wystąpienia Michała na ostatnim InternetBeta. Kilka fajnych wskazówek, darmowych narzędzi do pracy z klientem i żywy dowód na to, że można robić międzynarodowy biznes z Polski i mieć klientów z innych krajów bez ładowania się w gigantyczne koszty, takie jak zagraniczny oddział firmy itp.

Wygrał bitcoin

Wracając do samego konkursu na Business Mixer, jedna z 4 firm wygrywa wyjazd na program Ready to Go – tym razem do Shaghaju. Wygrały płatności bitcoinem, ale wydaje mi się, że zdecydowała miłość do produktu i prostota produktu. Inpay.pl – firma, która jedzie na program Ready to go i zwyciężyła w konkursie, zajmuje się wprowadzaniem płatności bitcoinami do sklepów i serwisów. Ma gotową usługę, która działa, ma już klientów i rozkręca się z każdym miesiącem.

Prezentacja InPay: sala wypełniona uczestnikami oraz jury konkursu zobaczyli aplikację do płatności bitcoinem, którą przedstawił pomysłodawca zakochany już w samej idei wirtualnej waluty i święcie przekonany o doskonałości produktu. Nie było mowy o inwestorze, ale o wdrożeniach u klientów, przyszłości wirtualnej waluty i demonstracja na telefonie działającego produktu. Tylko tyle i aż tyle.

Business Mixerów będzie jeszcze wiele, a w najbliższych latach powstaną w Polsce tysiące start-upów. Będziemy nadal śledzić premiery nowych produktów, przecierać oczy ze zdumienia widząc drukarki 3D, używać telefonów zamiast portfela itp. Trend, w którym zmierza świat jest dosyć wyraźnie nakreślony: technologia wkraczająca w każdy element naszego życia. Chciałbym, może trochę naiwnie, żeby wiele polskich firm brało udział w światowej rewolucji technologicznej, ale nie tylko jako rozwiązania kupowane jedynie przez zagraniczne koncerny lub fundusze.

Refleksja na temat samej idei zakładania firm przyda się w szczególności teraz, kiedy pieniądze z Unii Europejskiej będą płynąć strumieniami. Do 2020 roku czeka na nas gigantyczny tort unijny, który będzie zarazem ostatnim darmowym lunchem. Później radzimy sobie sami, więc jeśli nasze innowacyjne firmy mają zdobywać zagraniczne rynki, to muszą być stąpającymi twardo po ziemi biznesami a nie projektami pisanymi jedynie pod inwestorów.

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.


  • aż sobie screena zrobie – dobrze podsłuchane :) dzięki!

  • karolina rutkowska

    Gratuluję Lechu! :-)