Reklama w social media: traktuj Facebooka jako narzędzie

Korzystam z reklamy na Facebooku, zdarzyła mi się przygoda z AdWords, jednak samodzielne przedzieranie się przez panele reklamowe nie jest taka proste. Sam miałem zawsze sporo pytań na ten temat, a mój dobry kolega i wspólnik ma reklamę w social media opanowaną do perfekcji. I tak oto narodził się pomysł tego wywiadu.

Jeśli myślicie, że marketing i reklama w social media to czysta kreatywność, to Maciek szybko wyprowadzi Was z błędu. Testy, testy, testy. Zuckerberg wprowadza jedną małą zmianę i zaczynacie od nowa. Maciek Jutrzenka prowadzi też bloga i uczy swoich klientów jak mogą zajmować się samodzielnie reklamą własnego biznesu albo mieć w firmie dedykowaną do tego osobę.

Przeprowadziłem z Maćkiem dłuższą rozmowę, włączyłem dyktafon i spisałem całość, żeby jak najbardziej wyczerpać temat. To obszerny materiał, więc wypunktuję do razu, czego dowiecie się w trakcie czytania:

  • czym różni się reklama na Facebooku a czym na Google
  • jakie są najtrudniejsze branże do reklam na Facebooku
  • co jest dużo ważniejsze niż puste lajki
  • jak dobierać grupę docelową
  • o co chodzi ze zmieniającym się algorytmem Edgerank
  • jaki trzeba mieć budżet na reklamę
  • dlaczego staramy się zmienić fana w lead
  • jak wyciągać kontakty do klientów dzięki Facebookowi
  • co w przypadku, gdy naszych klientów nie ma w social media
  • i poznacie fajną historię Maćka ;)

Jak długo zajmujesz się reklamą na portalach Facebook i Google?
Może zacznę od Google’a, bo w 2004 roku, kiedy prowadziłem moją pierwszą firmę, jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej, byłem w swojej branży pionierem. Google weszło dopiero do Polski i wszedł też system reklamowy AdWords. Byłem wtedy w mojej branży pierwszą firmą, która stosowała tę reklamę. Możesz sobie wyobrazić, że nie ma się konkurencji w reklamie na Google’u? Wszyscy z Google’a korzystają, wpisuje się główne słowa do wyszukiwania i wyskakuje tylko jeden box reklamowy – mój! Zwiększyło ruch na stronie, zwiększyło liczbę klientów w firmie, a co za tym idzie również zastrzyk finansowy. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że dobra reklama może zmienić wszystko! Dzisiaj oczywiście żyjemy już w innym świecie i trwa walka o niektóre frazy, a ich koszt przerasta możliwości wielu firm.

maciek_socialFacebook przyszedł później?
Facebook pojawił się w moi życiu 4-5 lat temu. W 2009 roku poszedłem na szkolenie, bo temat Facebooka w branży reklamowej rozpoczynał się w Polsce na poważnie. Pomyślałem: niech mi ktoś to wytłumaczy. Wierzę, że trzeba korzystać z pomocy ekspertów. Sam nie byłem wtedy w stanie tego zrozumieć i tak się w zasadzie zaczęło. Najpierw Facebook był dla mnie jedynie portalem dla użytkowników prywatnych, a z czasem dopiero zrozumiałem potencjał, jaki drzemie w systemie reklamowym. Dzisiaj patrzę głównie na Facebooka jako miejsce, gdzie pozyskuje się klientów, adresy mailowe, kontakt. Później, internetowo, buduje się z nimi relacje i oferuje pomoc, usługi i sprzedaż. I tak można naprawdę solidnie zapewnić sobie dopływ klientów do firmy. Facebook prywatny to subtelny dodatek w porównaniu z tym, co daje w reklamie.

Czyli nie możesz wykorzystać Facebooka, jako dosłownie platformy sprzedażowej?
2-3 lata temu było to duże wyzwanie. Zarzucano Facebookowi, że zdobywa kontakty, buduje relacje, zasięgi na fanpage’ach, natomiast nie ma potencjału sprzedażowego. W tej chwili Facebook sam próbuje pomóc w sprzedaży, czyli robi integracje z platformami sprzedażowymi. Przejął Instagram, czyli portal społecznościowy oparty o zdjęcia. A przecież ludzie kupują oczami, czyli przez obrazy. Myślę, że Facebook będzie podążał w kierunku podłączenia jakiegoś rodzaju płatności. Spodziewam się, że będzie można kupić produkt bezpośrednio przez Facebooka, natomiast tej chwili są to aplikacje zewnętrzne. Sądzę, że w tej chwili będzie to po prostu zebranie kontaktów do ludzi, a później zbudowanie z nimi relacji, pomoc, edukacja, a na koniec sprzedaż. W sposób zewnętrzny, czy to przez listy mailingowe, czy przez strony sprzedażowe albo telemarketing.

Czyli Ty się sam Facebooka uczysz na bieżąco, bo wprowadza zmiany?
Tak, Facebook co chwilę wprowadza zmiany. Dlatego przychodzą do mnie klienci po to, aby się uczyć, ale i aktualizować wiedzę lub po prostu zlecać kampanie. Nawet jeśli opanują podstawowe funkcje, to trudno jest im śledzić zmiany w systemie. Oni muszą zająć się biznesem, od marketingu na Facebooku jestem ja ;)

Zdarzają się drastyczne zmiany?
Największa zmiana była półtora roku temu. To było wprowadzenie wyszukiwania na Facebooku, które nazywa się Graph Search. Jest to możliwość wyszukiwania po hasłach w wyszukiwarce facebookowej. Co ważne działa tylko wtedy, gdy w ustawieniach profilu zmienimy język na angielski. Wpisuje się odpowiednie komendy i trafia do osób, które lubią dane rzeczy lub pracują w …, mieszkają w …, należą do grupy … lub lubią stronę x. Wpisując komendę, znajdujemy osoby, które są zainteresowane danym tematem lub rzeczą. Genialne, o ile umiemy z tego korzystać.

Wszyscy mówią głównie o zmianach w EdgeRanku? Agencje marketigowe ciągle się o nie spierają. O co w tym chodzi?
EdgeRank decyduje, które posty wyświetlają się na górnej tablicy użytkownika, a które nie. To bardzo ważne nawet pomijając kwestię reklam, ponieważ ten parametr decyduje o tym jaki zasięg mają posty umieszczane na tablicach. Obecnie duże fanpage mają zasięgi np.: 2-3%. Co to oznacza? Firma mająca 100 000 fanów, na których zdobycie wydała pieniądze w systemie reklamowym, dociera do 2000 osób.

Inna bardzo duża metamorfoza to system reklamowy Facebooka. Serwis cały czas dodaje nowe funkcje, ostatnio na przykład dodał funkcję, która pozwala na ustawienie w jakich godzinach w ciągu doby mają się pokazywać reklamy. Jeśli znam dobrze swojego klienta, to mogę jeszcze precyzyjniej do niego docierać.

Ty na przykład uczysz innych, jak korzystać z Facebooka, ale możesz też komuś prowadzić usługi na Facebooku – czy taka osoba, którą Ty wyszkolisz, jest w stanie nadążyć za tymi zmianami i sama sobie ze wszystkim poradzić?
Myślę, że tak. Konsultuję strategię marketingową na Facebooku w firmach. Często uczę pracowników żeby sami mogli pracować z optymalizacją reklamy. Najlepiej mieć od tego kogoś w firmie, aby nie robić wszystkiego samemu. Oprócz tego zawsze pomagam klientom jeżeli potrzebują zmian we wdrożeniu nowości.

Oczywiście, jeżeli ktoś się nauczy i tego nie używa, to może mu być trudno po jakimś czasie zrobić nawet prostą reklamę. Zajrzy do systemu za pół roku, to będzie to dla niego szok, bo na pewno wiele się zmieni. Natomiast jeśli używa się tego na bieżąco, to widać te zmiany. Trzeba po prostu się czasami przez nie “przeklikać”, zobaczyć, co się zmieniło i myślę, że jeżeli ktoś jest po prostu zaangażowany, to nie będzie miał wielkich problemów. Facebook jest do nauczenia, inaczej bym pewnie tego nie robił.

facebook_doradcatv

Jaki trzeba mieć budżet, żeby pomyśleć o reklamie na Facebooku?
To jest bardzo często zadawane pytanie i bardzo dużo osób wpisuje je w wyszukiwarkach. Ile trzeba wydać na reklamę na Facebooku? Powiem tak: to wszystko zależy od branży w jakiej się działa, od grupy docelowej, jaką się wybierze, od komunikatu, jaki się zastosuje w reklamie oraz tego jakie dane kontaktowe chce od klientów uzyskać. Bardzo istotny jest mechanizm zbierania kontaktów i to dopiero po nim następuje sprzedaż. Jeżeli znamy te wszystkie dane to możemy je monitorować: policzyć ile zarobiliśmy i ile z tego zarobku możemy przeznaczyć na dalszą reklamę. Lub ile straciliśmy i wtedy wiadomo, że trzeba coś poprawić. Jeżeli jesteśmy na plusie, to możemy wydawać na reklamę, na przykład 20 procent tego co zarobiliśmy.

Czyli w jednej grupie reklama może docierać do tysiąca ludzi, a w innej grupie już na przykład do pięciu tysięcy? Efektywność zmienia się z czasem, grupą?
Tak, dokładnie tak, ale to też trzeba testować. Możesz w jednym miesiącu tak sobie ustawić reklamę, że faktycznie dotrzesz za 400 złotych do tysiąca klientów, ale po tym miesiącu wyciągniesz wnioski, zobaczysz co się sprawdza lepiej, co gorzej i w drugim miesiącu poprawisz tę reklamę. Jej skuteczność wzrośnie i możesz wtedy dotrzeć nawet do dwóch tysięcy osób. Kwoty są zależne od branży. W branży finansowej za pozyskanie adresu mailowego, można zapłacić 10, 20, a czasem nawet 30 zł. Pamiętajmy jednak, że zarabiając na produkcie 100 zł, nadal jest to maksymalnie 30 proc. kosztów.

Skąd bierzesz materiały do reklam? Bo to się fajnie mówi „reklama”, ale to nie jest tylko tekst, który wymyślimy, to często jest grafika, plik, jakaś strona, całe to zaplecze, które ma z reguły agencja marketingowa, a zwykły klient tego nie ma.
Ponieważ zawodowo zajmuję się reklamą na Facebooku, to mam już swój zestaw kilkudziesięciu stron, w których mogę poszukać zdjęć i dostosować je do klienta. Też zawsze pytam klienta, czy takie zdjęcie mu odpowiada, czy nie. Czasami klient daje dużą swobodę i mogę sam decydować, że taki komunikat obrazkowy i tekstowy, moim zdaniem, jest lepszy. Jeszcze raz podkreślam, że cały czas testuję, sprawdzam reklamy. Nigdy nie włączam jednej reklamy z jednym komunikatem i jestem pewny, że ona będzie najlepsza. To tylko moje subiektywne odczucie. Zawsze wrzucam kilka obrazków, kilka tekstów, mieszam je ze sobą i wtedy po takim kilkudniowym okresie testowania wyciągam wnioski. Na tym polega marketing – testowanie i optymalizacja, żeby jak najsprawniej zwiększyć zyski.

Czyli potrafisz włączyć dziesięć reklam jednocześnie i po kilku dniach sprawdzić, która przynosi największy efekt?
Tak szczerze to nawet kilkadziesiąt jednocześnie. Po prostu trzeba to dobrze monitorować żeby nie nadszarpnąć budżetu. To tylko wygląda strasznie, ale jest do zrobienia.

Czyli to jest takie, nie tyle co w branży marketingowej, w ogóle w reklamie myśli się o kreatywności, ale tak naprawdę to jest dużo dziergania z Excelem, sprawdzania, testowania, optymalizowania, to nie jest taka kreatywna burza mózgów i jakoś wychodzi nam reklama?
W marketingu oprócz tego, że uczy się, jak robić komunikaty, jakie używać grafiki, jak ustawiać, jak budować listy adresowe, to każdy marketer wie, że jest najważniejszy punkt: testuj, testuj, testuj. Trzeba testować, bo dzisiaj reklama, którą stworzyłem, może super działać i mieć wysokie wskaźniki dotarcia, klikalności, a za miesiąc może ona zupełnie nie działać. Tu też wszystko zależy od grupy docelowej: ta sama reklama na jednej grupie będzie działała świetnie, a wystarczy zmienić grupę docelową, czy płeć lub wiek odbiorców i to może być już nieskuteczne.

Czy Facebook ma jakieś ograniczenia? Niektórych rzeczy w ogóle nie można reklamować, tak jak to jest zrobione w telewizji czy w gazetach. Czy Facebook może po prostu zablokować treść, tak jak to robią serwisy typu Youtube?
Tak. Jedną z takich najprostszych i najczęstszych blokad, które się cały czas przytrafiają, jest reguła, że na obrazku reklamowym nie może być więcej tekstu niż 20 procent jego powierzchni. Jest też specjalna strona, gdzie można sprawdzać czy na danym obrazku treść zajmuje więcej niż 20 procent czy mniej. Są jednak inne wyjątki, np. branża finansowa, w której nie można obiecywać, pewnych i szybkich zysków. W branży marketingu sieciowego, która ma swoje obostrzenia. No i oczywiście nie można wrzucać zdjęć erotycznych, szerzyć pornografii lub nienawiści.

Czyli kwestia regulaminów jest dość skomplikowana. Gdybym sam zaczął, mógłbym wstawiać te reklamy i nie wiedzieć o zasadzie z grafiką. Facebook odrzucałby ciągle reklamę.
Zgadza się. Natomiast Facebook ma jedną specjalną stronę, gdzie są wypisane na niej wszystkie wykluczenia, podzielone na branże i zawierające przykłady, czego w danej branży używać nie można. Co jest zakazane, a co jest dozwolone.

Mógłbyś zrobić taki kodeks dobrych praktyk reklamy facebookowej? Kilka rad dla początkującego?
Chętnie. Po pierwsze trzeba znaleźć swojego klienta na Facebooku, czyli zobaczyć co klient lubi, w jakim jest wieku, jakiej jest też płci itp. W tym roku Facebook uruchomił usługę, która nazywa się Audience Insights. Dzięki niej możemy zbadać własny fanpage. Wystarczy więcej niż tysiąc osób, a możemy obejrzeć dokładnie jakie są dane demograficzne naszych użytkowników.

Czyli sprawdzić własnego fana, własnego klienta.
Tak, własnego fana, własnego klienta. Możemy też na przykład zaimportować listę mailingową, którą mamy sprawdzić te osoby z listy mailingowej na Facebooku. To też pokazuje nam profil naszego klienta. Dzięki zdefiniowanemu profilowi możemy szukać kolejnych ludzi, którym może się nasz temat spodobać. Jeżeli wiemy kim są odbiorcy, do których kierujemy reklamę, to później musimy skierować do nich odpowiedni komunikat. Taki, który będzie interesujący dla nich. Do tego dołożymy zdjęcie. Najlepsze są obecnie zdjęcia z twarzami ludzi, więc jeżeli jest się twarzą jakiejś marki albo robi się swój własny biznes, to najlepiej wtedy umieścić tam swoje zdjęcie. To od razu podnosi wiarygodność i buduje zaufanie i do osoby, i do produktu, który się promuje.

Z tego co mówisz, reklama na Facebooku wydaje się lepsza niż reklama w Google’u, bo możesz sam sprawdzić swoją usługę, dobrać idealnie grupę docelową – czy Ty używasz jednocześnie dwóch?
Niedawno napisałem artykuł: „czym się różni dobieranie grupy docelowej na Facebooku i w Google AdWords”. W Google AdWords, powiem czego nie ma, a co jest na Facebooku. Google bardzo nad tym ubolewa i próbuje nadgonić zaległości poprzez swój portal społecznościowy: Google Plus. Już przy rejestracji konta podaje się datę urodzenia oraz płeć, ale w Google AdWords nie ma jeszcze filtra, dzięki któremu ustawi się i wybierze “paramatry” przyszłych klientów.

Natomiast na Facebooku jest to od początku naturalne i to są dane zbierane od samego początku. Na Facebooku wiemy, czym nasi potencjalni klienci są zainteresowani. Już sam przycisk „like”, który, po prostu pokazuje, że coś lubimy albo czegoś nie lubimy. Dane są przetwarzane, zbierane, miksowane. Bada się nasze zachowania, czyli z jakich stron na Facebooku przechodzimy na inne strony. Pamiętajmy, że Facebook jest systemem zamkniętym, jest tylko dla osób zarejestrowanych. Ma to taki minus, że jest na nim ponad miliard osób na całym świecie, natomiast do wyszukiwarki Google’a mają dostęp wszyscy – nie trzeba się rejestrować, żeby z niej skorzystać. Ostatnio jeden z moich znajomych pisał, że poznaje właśnie API Facebooka, i stwierdził, że Facebook wie o nas dużo więcej niż nam się wydaje.

Czyli w specyficznych branżach, może się zdarzyć taka sytuacja, że jesteś z reklamą na Facebooku, ale twoja grupa docelowa nie ma konta na Facebooku?
Wtedy nie ma sensu używać reklamy na Facebooku, ale to też trzeba przetestować. Myślę, że dla branż, gdzie trzeba wydać większe pieniądze, największe zainteresowanie jest w przedziale od 25. roku życia do 44-54 roku życia. Natomiast w branży lifestyle’owej albo tam, gdzie nie trzeba wydawać pieniędzy, czyli buduje się zasięg lub markę, są to profile raczej dla młodszych użytkowników. Oczywiście bardzo generalizuję. Ruch w przedziale wiekowym między 55. a 65. rokiem życia jest zwykle bardzo mały, jest to ok. 5 procent użytkowników. Jeżeli ktoś ma grupę docelową w tym przedziale, to lepiej skierować się po prostu na innych mediach. Może nawet nie stosować reklamy online, tylko dalej pozostać w offlinie, czy to przez reklamę w gazetach lub ulotki.

Jeśli nie umiem dobrać swojej grupy docelowej, mam po prostu nowy produkt, wprowadzam go na rynek… to w tym momencie Facebook ma w ogóle rację bytu? Nie chciałbym przepalać budżetu.
Przede wszystkim, jeżeli masz produkt, a nie wiesz kto jest twoją grupa docelową, to jest bardzo duża szansa, że go po prostu nie sprzedasz albo będzie trudno. Najlepiej mieć grupę docelową i później tej grupie zaproponować produkt, który rozwiąże ich problemy. Wtedy masz od razu odbiorcę na swój produkt. Jeżeli nie wiesz, czy twoja grupa odbiorców jest na Facebooku, to musisz to sprawdzić poprzez testy.

Musisz wiedzieć podstawy: dla kogo jest ten produkt, dla kobiet czy dla mężczyzn, w jakim wieku, o jakim statusie materialnym, czy to jest dla osób w dużych miastach czy raczej w małych lub poza miastami? Myślę, że będziesz też wiedział, co oni robią, jeżeli masz już produkt i są z nim związane jakieś hasła lub zjawiska. Możesz wpisać je na Facebooku i zobaczyć, czy ktoś jest tym zainteresowany czy nie.

Używasz dużo innych narzędzi oprócz Facebooka?
Jeżeli chodzi o samego Facebooka, to staram się opierać tylko na tym, co on sam oferuje, czyli panel zarządzania reklamami oraz narzędzie Power Editor. Natomiast używam zewnętrznych narzędzi, które później pomagają mi w budowaniu bazy klientów, komunikacji z klientami, w budowaniu relacji plus właśnie katalogi zdjęć, czy też inne zbiory narzędzi. Za długo by wszystko wymieniać, każdy zajmujący się marketingiem ma swoją pokaźną paletę.

Ty to robisz profesjonalnie od lat. A teraz załóżmy, że mam swoją firmę i produkt. Przychodzę do Ciebie na szkolenie, później wracam do domu, siadam przed komputerem i od czego mam zacząć?
Przede wszystkim musisz poszukać grupy docelowej, odbiorców na Facebooku, fanpage’y, które są zainteresowane danym tematem. Zobaczyć co ludzie na nich piszą. Powinieneś też sprawdzić strony konkurencyjne, jeżeli takie masz w branży. Możesz też po prostu poszukać firm przez wyszukiwarkę Google’a. Zobaczyć jakie mają fanpage, czy w ogóle prowadzą komunikację na Facebooku.

Zajmowałem się m.in. branżą mebli dla dzieci i w tej wąskiej branży nie znalazłem żadnej ciekawej strony na Facebooku. Myślę, że sprzedając meble dla dzieci, grupą docelową są rodzice tych dzieci, w różnym wieku, więc tych rodziców można na Facebooku znaleźć. Natomiast prowadzenie strony promującej meble i wykończenia wnętrz, czyli pokoiki dla dzieci… to jest temat po prostu nudny – ile można oglądać aranżacji wnętrz? Nawet jak się uzbiera fanpage 3-4 tysięcy osób, a nie ma na nim zaangażowania, to też może nie być dobrego efektu.

Tak naprawdę musimy szukać hasła: „rodzice szukający mebli”?
Nie znajdziemy hasła „rodzice szukający mebli”. Możemy w ten sposób szukać przez Google AdWords, natomiast na Facebooku bardziej szukamy rodziców i ustalamy, w jakim wieku mogą być ich dzieci. Dzięki temu możemy im zaoferować różne produkty albo po prostu zobaczyć, czym te osoby są zainteresowane. A może wystarczy skierować reklamę do rodziców w wieku dwadzieścia-trzydzieści lat?

Na ile polscy przedsiębiorcy korzystają z reklam na Facebooku? Nie chodzi mi o wielkie firmy z gigantycznymi budżetami, ale ci mali, którzy mogą naprawdę dużo zarobić, zwiększając zyski przez dobry marketing?
Nie mam tutaj danych procentowych, ile małych i średnich przedsiębiorstw korzysta z reklamy na Facebooku. Ale według mnie, jeżeli korzystają – to mało. Są dwa powody tej sytuacji. Po pierwsze nie wiedzą jak to dokładnie robić, jak reklamę zastosować. Jeżeli już wiedzą, to muszą mieć kogoś, kto się będzie faktycznie zajmował na co dzień.

Drugi powód jest taki, że wydatek na reklamę to jednak wydatek, koszt. Jeżeli z tego kosztu nie mamy zysku, no to jesteśmy po prostu na minusie, czyli wyrzucamy pieniądze w błoto. Przez Facebooka jest dobrze budować relacje, zbierać kontakty do klientów, dopiero później tym klientom sprzedawać. W różnych branżach potrzebne są różne rozwiązania.

Rozumiem, że korzystając z usług, czy Facebooka czy Google’a nie mam problemu jako przedsiębiorca, dostanę od nich faktury, wszystko jest? Nie ma problemu?
Tak, z fakturami nie ma problemu. Trzeba tylko mieć NIP unijny, czyli przed skrótem NIP mieć dopisane PL. Faktury otrzymuje się z Irlandii, są one generowane poprzez system, drukuje się je samodzielnie. W Google również drukujemy dokumenty samemu. To bardzo ważne, aby wszystkie wydatki reklamowe zostały zafakturowane, w końcu to koszty. Trzeba tylko pamiętać, że jest to faktura netto.

A zdarzyła się sytuacja, że na przykład wydajesz na reklamę, ale na ten etap testu i nie zwraca ci się nic albo bardzo mało i dopiero po kilku tygodniach albo nawet kilku miesiącach przychodzą faktyczne zyski?
Tak, jak najbardziej. Oczywiście z etapem testów nie można przesadzić. Dlatego to się nazywa etap testów – tam inwestujemy mały budżet, czyli testujemy na minimalnych kwotach, które mogą przynieść ruch i które mogą zamienić się w transakcje czy zbudować listę adresową. Natomiast zbudowanie listy adresowej, pozyskanie maila do własnej bazy, gdzie jest to poparte polityką prywatności i jest to mail zdobyty legalnie – to jest nasz prawdziwy skarb. Ten mail jest już u nas zawsze (chyba, że osoba wypisze się z listy). Adres e-mail w Internecie to jak klient, który przychodzi do sklepu…np. spożywczego i chodzi po tym sklepie. Może coś dzisiaj kupi, może kupi tylko gumę do żucia, ale przyjdzie jutro i zrobi zakupy na cały tydzień, tak? Klient w Internecie to jest adres mailowy, do którego dzisiaj wysyłamy ofertę. Może być nią zainteresowany dzisiaj, a może nie. Jeżeli będzie w bazie cały czas, to może zdecyduje się za kilka miesięcy.

Przy budowie listy mailingowej, wyszliśmy od reklamy na Facebooku, ale popatrzmy na nią długoterminowo. Ta lista jest strategiczna. Warto klientów edukować, dawać im wartość, budować relacje. Na liście są nasi klienci, wśród fanów niekoniecznie.

Czyli te farmy like’ów i te tysiące polubień nie mają takiego znaczenia, jak na przykład pozyskanie konkretnego maila?
Oczywiście, że nie mają. Puste lajki nie dają zarobku. Facebook jest dla Ciebie miejscem pozyskaniem maila. Poza tym lepszy jest mniejszy fanpage z prawdziwymi fanami niż duży fanpage zpustymi like’ami. Zresztą w Audience Insights można zobaczyć skąd pochodzą nasi fani i często na niektórych fanpage’ach są to fani z Indii, z Turcji, z krajów, gdzie po prostu jest duże zaludnienie i małe zarobki. Siedzą tam tysiące ludzi klikających w fanpage za kilka dolarów dziennie. Takie statystyki nie są nic warte.

Ale tak naprawdę jest to kompletnie bezużyteczny fanpage, jeżeli on nie ma zaangażowanego klienta?
Tak, to jest bezużyteczna strona. Jeżeli ktoś uważa, że wizerunek, czyli 1-2 tysiące fanów to dla niego ważny wskaźnik, to może sobie fanów kupić, ale to nie przełoży się w żaden sposób na cele biznesowe. Taka osoba po prostu oszukuje samego siebie. Są serwisy czy strony, gdzie wymienia się like’ami: ”Kliknij u mnie w fanpage, ja kliknę w twój fanpage”, ale to jest tylko większa liczba fanów, a nie potencjalnych klientów.

To jeszcze na koniec pochwal się może jakimś największym sukcesem facebookowym, największą porażką ewentualnie w jakiejś branży.
Największy sukces facebookowy… Dzięki Facebookowi zbudowałem w trzy tygodnie listę ponad trzech tysięcy osób i wygenerowałem z niej sprzedaż o wartości 80 000 zł, Ta lista później się jeszcze budowała i w ciągu trzech miesięcy od tego, kiedy ruszyłem, to wygenerowałem sprzedaż 160 000 zł. To miałem zmierzone. Możliwe, że było więcej. :)

A ile kosztowało Cię zbudowanie takiej listy? Tak mniej więcej.
Koszt były na poziomie 8-10 tys. zł. Dzisiaj jestem już bardziej doświadczony, więc myślę, że zrobiłbym to samo nawet taniej.

Szesnaście do jednego.
Szesnaście do jednego, ale oczywiście są też koszty przy sprzedaży, więc to nie jest tylko czysty zysk. Na pewno była to dobra inwestycja i solidny wynik, w szczególności jak na biznes z komputera.

A zdarzała ci się jakaś branża, której nie byłeś w stanie przeforsować na Facebooku, absolutnie?
Trudno jest w branży finansowej, bankowej i w branży giełdowej, forex. Jest tam duża konkurencja i na pewno to jedna z trudniejszych branż.

Duża konkurencja?
Jest duża konkurencja, ale przede wszystkim koszty są bardzo wysokie: koszty za kliknięcie, za pozyskanie adresu mailowego. W tej branży klient ma bardzo duży budżet albo musi się uzbroić w cierpliwość. Zwrot z inwestycji jest długoterminowy i tutaj pamiętam swoją lekcję. Kiedyś przesadziłem z kosztami i ostatecznie zobowiązałem się dołożyć do reklamy. Musiałem osobiście, bo jednak klient był trochę zaskoczony kosztami.

Jeśli ten wywiad nie wyczerpał ani trochę pytań co do samej reklamy w social media to zapraszam do śledzenia Maćka na jego blogu.

type=”text/javascript”>

Tomasz Jaroszek

Jeśli chcesz dowiadywać się na bieżąco o wpisach na Doradca.tv polub profil na Fb i zaglądaj koniecznie na kanał DoradcaTV na YouTube

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.