Prezes CD Projekt: Chcemy być jednym z globalnych graczy

kicinski cd projekt

GTA 5 to jest rekord rekordów. Nam wystarczy poziom istotnie niższy, ale myślę, że jeśli spełnimy nasze marzenia, to akcjonariusze powinni być usatysfakcjonowani. Pracujemy w bardzo fajnej branży. W branży, w której jak się uda, to za tym idą bardzo duże pieniądze. Wydaje się, że rynek zaczyna to rozumieć, a pamiętajmy, że CD Projekt to nie tylko Wiedźmin – mówi Adam Kiciński, prezes CD Projekt.

Tomasz Jaroszek: Przeszukując zagraniczne fora, okazuje się, że Polacy znani są dzięki temu, że mieliśmy Jana Pawła II, Lecha Wałęsę i Wiedźmina, i to nie tego książkowego.

Adam Kiciński: Od razu małe sprostowanie – to jest ten książkowy Wiedźmin, chociaż faktycznie książki na Zachodzie wydają się trochę mniej popularne, natomiast Wiedźmin jest ten sam. Jest jeden Wiedźmin. I w książkach, i w grze.

Prezes CD Projekt – wywiad

Jest jeden Wiedźmin, ale trzeba przyznać, że sukces gry komputerowej jest naprawdę imponujący. Zastanawiam się, czy w branży gier można mieć podejście czysto biznesowe, czy każdy związany z branżą gier jest również chociaż jedną nogą graczem?

Nie, nie każdy. Ja na przykład mało gram. Za mało, żałuję. Natomiast w branży, tak jak w każdej branży, jak się robi poważny biznes, to trzeba dbać o pieniądze, i są tacy ludzie jak ja i niektórzy moi koledzy, którzy mniej grają, a bardziej się zajmują dbaniem o to, żeby rozwijał się biznes.

Grał Pan w GTA 5? To właściwie fenomen biznesowy, bo ani żaden film z Jamesem Bondem ani żadna premiera książki czy filmu nie była takim sukcesem jak ta gra komputerowa.

Nie grałem. Widziałem bardzo dużo trailerów, gra jest fenomenalna, natomiast nie grałem, ale znam opinie i na podstawie tego, co przeczytałem jedynie mogę się skłaniać ku masowej opinii, że jest to fenomenalny produkt.

Z branżą gier jest Pan związany już od lat. W Polsce branża jest w początkowej fazie rozwoju? A może już znacznie bardziej zaawansowanej? Jak pan to ocenia? Dużo się zmieniło przez te ostatnie lata w Polsce?

Trzeba rozróżniać dwie rzeczy. Z branżą gier jestem związany od 1994 roku, czyli prawie od początku istnienia CD Projektu, natomiast branża gier w Polsce, jako tworzenie gier w Polsce, to jest jedna rzecz, a sprzedaż gier w Polsce to druga rzecz. Jeżeli chodzi o sprzedaż gier, to jesteśmy rynkiem dość rozwiniętym. Nadal nasz udział – udział Polski w globalnym produkcie brutto jest trochę większy niż udział rynku, polskiego rynku gier w globalnym rynku gier, więc jest trochę do nadrobienia. Co do zasady, polski rynek jest dość dobrze rozwinięty na tle regionu. Natomiast, jeżeli chodzi o tworzenie gier w Polsce, to zaczęliśmy dość późno, tzn. już w latach 90-tych. Polacy pierwsze gry tworzyli pewnie i wcześniej, natomiast takie, które miały wydźwięk komercyjny… to dopiero ten wiek przyniósł pierwsze duże premiery. Czyli jesteśmy za Zachodem dziesięć, może dwadzieścia lat i próbujemy nadgonić. Nasz Wiedźmin 3, którego ogłosiliśmy w tym roku wydaje się, na razie na poziomie oczywiście percepcji przyszłych konsumentów, skutecznie konkurować z największymi światowymi hitami.

Widziałem już okładki różnych zagranicznych pism, że w Wiedźmina 3 trzeba koniecznie zagrać, ale wracając do samej produkcji gier… Jest taka teoria, że w wielu branżach jesteśmy pod względem kosztów, brzydko mówiąc – Chinami Europy. Jak to jest w branży gier komputerowych? Nie taniej jest wyprodukować tutaj w Polsce grę, bo mamy świetnych ludzi, ale mimo wszystko są to jednak jeszcze tani specjaliści?

W branży gier takiego zjawiska nie ma. Na pewno nie można powiedzieć, że jesteśmy Chinami Europy. Faktem jest, że koszty pracy są niższe w Polsce, ale one są mniej więcej o tyle niższe, o ile niższe są koszty życia, więc nie mówimy tu o dużo niższych kosztach. Pewnie 70 proc. średniej świata zachodniego. Zatrudniamy bardzo dużo osób zza granicy. W CD Projekcie pracuje ponad trzydzieści osób zza granicy: z Ameryki Północnej, z Europy Zachodniej, z Azji, z Ameryki Południowej. I to są wszystko ludzie, którzy pracują za takie same pensje jak koledzy czy koleżanki z Polski, oczywiście na tych samych stanowiskach. Tym ludziom się opłaca w Polsce pracować, także nie wydaje mi się, żebyśmy płacili, żeby efekt ekonomiczny czy kosztowy był tu efektem krytycznym. Polacy pracują dość wydajnie, mają dużo energii. Mogę mówić o nas, bo nie znam szczegółów produkcyjnych kolegów z branży. Nam się udało po tych dziesięciu latach, bo Wiedźmina zaczęliśmy tworzyć w 2002 roku, wypracować takie metody produkcyjne, mówimy tu zarówno i o technologii, jak i o procedurach, tak zgrać zespół, że udaje nam się faktycznie gry robić taniej niż na Zachodzie. Natomiast nadal są to dość duże budżety.

W jednym z wywiadów mówił Pan, że plany spółki, poza Wiedźminem, to w 2015 roku pierwsza trójka producentów gier RPG na świecie. Ale ta trójka to jest jakaś konkretna trójka według rankingów, czy to Państwo sobie sami ją określają?

Wiadomo kto jest najlepszym producentem RPG-ów. Napewno gdzieś tam na topie jest Bethesda, która pobiła rekord wszech czasów jeżeli chodzi o RPG z Skyrimem, to jest tytuł z Elder Scrolls V, piąta część serii Elder Scrolls tytuł z końca 2011 roku, czyli na rynku jeszcze niecałe dwa lata, a już sprzedaż przekroczyła 18 milionów egzemplarzy. To jest fenomenalny wynik. Pewnie w topie producentów gier RPG jest BioWare. W tej chwili ta firma jest inną firmą niż była, dlatego że BioWare był studiem niezależnym, został sprzedany do elektronikarstwa parę lat temu, więc jest w tej chwili fragmentem Electronic Arts. Co do Blizzarda, to nie wiem, czy bym go zakwalifikował do tego grona, dlatego że jednak Blizzard robi troszeczkę inne gry, ale mówimy o firmach tego kalibru.

Jak już wywołał Pan tego Blizzarda, to jest to dobra strategia opierać się na dwóch, trzech bardzo mocnych tytułach i tak naprawdę albo reedycje, kolejne części, dodatki? To dobra droga zarabiania pieniędzy?

Według nas najlepsza. Jeżeli chodzi o produkcję gier, to nasza dywersyfikacja polega wyłącznie na tym, że tworzymy drugi tytuł równolegle, czyli Cyberpunka 2077. Natomiast z dywersyfikacją to jest taki „triki temat”, dlatego że nas wielokrotnie pytano na początku naszej historii giełdowej, dlaczego nie tworzymy wielu produktów. Przecież byłoby bezpieczniej… a odpowiedź jest bardzo prosta! Tak naprawdę, poważne pieniądze zarabiają najlepsze tytuły. Reszta może coś zarobić, może nie zarobić. Żeby zrobić naprawdę dobry tytuł, na najwyższym światowym poziomie, trzeba ogromnego wysiłku, ogromnej energii i talentu, a wszystkie te zasoby są ograniczone. Teraz mając te zasoby, możemy je zainwestować w jeden projekt i zwiększyć jego szanse na to, żeby był fenomenalny i dobrze zarobił albo te zasoby rozproszyć. Jak je rozproszymy, to zapewne nic przełomowego nie zrobimy i może coś zarobimy, może nie zarobimy. A nam na pewno nie o to chodzi.

To, że robimy drugi projekt równolegle wynika tylko z tego, że na jakimś etapie rozwoju, po dziesięciu latach tworzenia gier, doszliśmy do wniosku, że już mamy takie zasoby, które pozwalają nam na tworzenie dwóch rzeczy równolegle. Może to trochę zbyt górnolotne porównanie, ale tak jak Blizzard, koncentrujemy się na małej ilości bardzo dobrych produktów, a nie na wielu przeciętnych, ale też robimy rzeczy supportujące. Mówimy tu o produkcji gier. Robimy dwa mniejsze tytuły w Krakowie, które będą supportowały nasze dwie główne linie produktowe, no i robimy produkty okoliczne, czyli robimy grę planszową, która będzie miała również wersję mobilną. Kolejnym produktem supportującym są komiksy, które współtworzymy z Dark Horse Comics, to jest największy amerykański niezależny wydawca i twórca komiksów. Bardzo duży projekt. Ameryka to jest największy rynek komiksów na świecie, jesteśmy tym bardzo podekscytowani. Oczywiście są to produkty supportujące, trzeba sobie zdawać z tego sprawę, że dla nas największym biznesem są gry komputerowe czy gry video, bo tak naprawdę powinno się je w ten sposób nazywać; Wiedźmin 3 oraz Cyberpunk 2077. Natomiast wokół tego budujemy, jak to się brzydko mówi: franczyzę. Wykorzystujemy ten świat na innych polach, po to żeby wzmacniać brand, jak najbardziej go popularyzować, a przy okazji na każdym z tych pól mamy nadzieję dodatkowo zarabiać. Natomiast będziemy czerpać z przychodów z gier wideo.

I to powoduje, że jest to taka koncentracja na tematach i obudowywanie ich dodatkowymi rzeczami, które de facto nas mało rozpraszają, bo tak jak ten projekt z Dark Horse Comics, no jednak my, oczywiście, konsultowaliśmy scenariusz, mamy bardzo duży wkład w te komiksy, ale one są robione w Ameryce i robi to Dark Horse. Wybraliśmy sobie bardzo mocnego partnera, ciężko sobie właściwie wyobrazić lepszego partnera, jeśli chodzi o firmy niezależne, a my możemy spokojnie skupić się na robieniu Wiedźmina 3. Komiksy będą się ukazywać w przyszłym roku, będzie ich kilka i zakładamy, że przysporzą nam sporej popularności, dodatkowej sporej popularności przed premierą Wiedźmina 3.

Ile będzie kosztować Wiedźmin 3? Trudno prognozować wynik sprzedanych egzemplarzy, ale pewnie zakładają Państwo, że kto kupił poprzednie części, jest już pewnym klientem do kolejnej odsłony.

Powiedzieliśmy o kosztach, a ja trochę tego żałuję, dlatego że nic się nie zmieniło od tamtej pory. Bezpośrednie koszty produkcji to jest niecałe 50 milionów złotych. Natomiast trzeba pamiętać, że to jest tak naprawdę informacja dla analityków. Nie można tej cyfry zestawiać z tymi niebotycznymi budżetami 265 milionów dolarów wydane na GTA 3, dlatego że w naszym wypadku mówimy wyłącznie o tych pieniądzach, które się zgromadzą na zapasach w bilansie i potem będą umarzane przychodem. I po to o tym mówimy, żeby analitycy mogli sobie wytworzyć jakiś model. Natomiast, jak się mówi o tych wielkich budżetach, to tam się władowuje wszystko. Władowuje się również te koszty, które się poniosło na bieżąco produkując grę, czyli te, które my też ponosimy.

Czyli to jest tylko kwestia innej metody liczenia?

Tak prawdę powiedziawszy trochę sobie w stopę strzeliliśmy, mówiąc o tamtych kosztach, dlatego że pamiętajmy, że budżet ma też wydźwięk marketingowy. Tak jak giełda cieszy się, kiedy ktoś wydaje mało na produkcję, a my wydajemy stosunkowo mało – tak gracze niekoniecznie. Gracze mogą sobie pomyśleć: „Eee, mało wydają, to może to nie jest taka wysokobudżetowa gra?”, więc chciałbym sprostować. To są dwa różne światy: świat księgowo-rachunkowy i świat marketingowy, gdzie te budżety są rozdmuchiwane dla celów marketingowych, po to, żeby zrobić wrażenie. Ja nie chcę mówić o tym świecie marketingowym, jaki ten budżet będzie. Na pewno dużo, dużo większy. Natomiast dla analityków ta cyfra już pozostaje niezmienna.

CD Projekt w ostatnich miesiącach urósł bardzo solidnie na wykresie. Macie fantastyczny trend wzrostowy. I teraz moje pytanie: stara zasada giełdowa mówi: „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. Tak jak Pan powiedział, kosztowo jest nieźle, a z drugiej strony potencjał do zarabiania jest ogromny. I teraz kupujemy te plotki i nadzieję, że ten Wiedźmin 3 będzie globalnym sukcesem, takim naszym polskim GTA 5.

Gdyby Wiedźmin był jak GTA 5, to ten kurs pewnie byłby skandalicznie niski, bo zestawienia GTA 5 w pierwszych trzech dniach… miliard dolarów przychodu, w związku z tym ten koszt był po prostu niezauważalny. Taki przychód, oczywiście po odjęciu wszystkich marż po drodze i tak dalej, by się zamienił w jakiś nieprzebrany ocean pieniędzy, także nie mierzymy w ten poziom – bądźmy realistami. GTA 5 to jest rekord rekordów. Nam wystarczy poziom istotnie niższy, ale myślę, że jeśli spełnimy nasze marzenia, to akcjonariusze powinni być usatysfakcjonowani. Pracujemy w bardzo fajnej branży. W branży, w której jak się uda, to za tym idą bardzo duże pieniądze. Wydaje się, że rynek zaczyna to rozumieć, a pamiętajmy, że CD Projekt to nie tylko Wiedźmin. Mamy też GOGa, który się bardzo dynamicznie rozwija.

Zaskakuje wynikami.

On nie zaskakuje, bo my od dawna mówimy, że oczekujemy takich dynamicznych wzrostów od GOGa, tylko jakoś wszystkim jest ciężko w to uwierzyć. GOG od początku podwaja wyniki. To jest takie uproszczenie, czyli robi co najmniej duże kilkadziesiąt procent wzrostu rok do roku. Duże, to z kolei znaczy, pomiędzy pięćdziesiąt a sto procent. Chcemy, żeby ten trend się utrzymał. Mamy na koniec nasz lokalny biznes CDP.PL, który ogłosił wprowadzenie filmów, czyli mamy już w cyfrowej dystrybucji w Polsce gry, e-komiksy, e-booki, audiobooki, no i filmy.

Czyli to trochę ma uspokoić tego inwestora, który się boi, że przecież trzeba na bieżąco zarabiać, a nie tylko czekać na premierę w 2014?

W segmencie produkcji gier, czyli tam gdzie wydajemy tak dużo na te dwa projekty robione w Warszawie, te duże, i jeszcze na studio krakowskie, i już jakieś pieniądze zaczęliśmy wydawać na marketing. Jeździmy na targi, co się objawia w bieżących wydatkach. W segmencie gier jesteśmy dochodowi. Nadal sprzedaż Wiedźmina 2 i Wiedźmina 1 powoduje, że jesteśmy dochodowi, tzn. właściwie w każdej dziedzinie płyną do nas pieniądze, ale oczywiście ten poziom wyników jakie obecnie generujemy, to są to wyniki… można powiedzieć, techniczne, że ten rok to jest rok spokojnych wyników. Najważniejsze, że jesteśmy bardzo też dodatni. Mamy gotówkę, zarabiamy realną gotówkę. Natomiast prawdziwe, porządne zyski mogą się pojawić dopiero wraz z premierą Wiedźmina 3. Jaki będzie ich poziom? Zobaczymy. Oczekiwania mamy duże.

Jest jeszcze inna metoda zarabiania na grach komputerowych, czyli postać z gry komputerowej może pić na przykład coca-colę, a nie pepsi. W Wiedźminie to jest dosyć trudne, ale już przy nowych tytułach… czy tego rodzaju dodatkowe źródło przychodu wchodzi w ogóle w grę, że będzie tam trochę ukrytych produktów, product placement?

Product placement jest dobry… pod warunkiem, że jest dobrze zrobiony. Pod warunkiem, że nie jest nachalny, że jest elementem czy filmu, czy gry. Faktem jest, że Wiedźmin do product placement nadaje się bardzo słabo. Nie chcemy reklamować alkoholu. Natomiast poza tym, prawdę powiedziawszy, trudno sobie wyobrazić coś, co sensownie by do tego świata pasowało. Cyberpunk to zupełnie inny temat. Mówimy o świecie przyszłości, o Ameryce przyszłości. Chcielibyśmy, żeby w tej grze ten obszar był eksploatowany, ale za wcześnie, żebym mógł w tej chwili cokolwiek konkretnego powiedzieć.

Jedno pytanie nie ode mnie, ale od wiernego fana serii Wiedźmina. On i cała grupa na forach internetowych ubolewają, że nie ma ikony polskiego dubbingu. Nie ma Piotra Fronczewskiego nigdzie w Wiedźminie! Czy tu możemy uspokoić, że może gdzieś w trzeciej części pojawi się ten głos?

Po pierwsze, to nie mogę takich rzeczy zdradzać. Po drugie, to nie mam takiej wiedzy. Piotr Fronczewski, jak każdy znany i lubiany aktor ma swoich fanów. Pewnie są też fani innych aktorów. Dokonujemy różnych wyborów, a ciężko jest wszystkich usatysfakcjonować. Natomiast cieszy nas to, że polska lokalizacja Wiedźmina 2, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, bo przecież robimy grę w Polsce, ale tak naprawdę gra powstaje po angielsku, była bardzo ceniona, tzn. ludzie, którzy równie dobrze posługują się polskim i angielskim, mówią, że tak samo dobra jak angielska albo jeszcze lepsza. Do trójki też się będziemy przykładali. Chcemy, żeby lokalizacja była bardzo dobra. Tu nam pomaga troszeczkę fakt, że książki Sapkowskiego były napisane natywnie po polsku, co powoduje, że można się pokusić o jakieś dodatkowe twisty, smaczki językowe, które być może w wersji angielskiej trochę trudniej jest wykrzesać. Liczymy na to, że usatysfakcjonujemy graczy polską wersją językową Wiedźmina 3.

Mam taką teorię, że dobrze mieć spółkę w portfelu, bo może przyjść na przykład wielki zagraniczny gracz i powiedzieć: „Ja chcę ekipę, która zrobiła Wiedźmina 3” i wyłoży na to ogromne pieniądze. Gdyby przyszedł inwestor z ogromnymi pieniędzmi, to skusiłby się Pan?

Ja jako akcjonariusz czy jako Zarząd? Mogę mówić jako akcjonariusz, bo mam parę procent akcji. Dla mnie to nie jest w tej chwili temat. Mamy pieniądze, mamy pomysł na kilka lat do przodu we wszystkich segmentach, które obstawiamy i jeszcze parę pomysłów, o których nie mówimy, bo przecież to jest oczywiste, że to o czym mówimy, to są rzeczy w miarę pewne, które robimy. A są też rzeczy, o których my nie mówimy, a które badamy, rozmyślamy nad nimi i wydaje nam się, że przed spółką są niesamowite perspektywy. W związku z czym sprzedawanie czegoś takiego chyba byłoby trochę bez sensu. Nie ma takich pytań, nie ma takich planów. Oczywiście ciężko jest mówić, mając parę procent akcji za właścicieli, natomiast na dzień dzisiejszy ten kierunek wydaje się dość mało prawdopodobny. Sporo zyskujemy na tym, że jesteśmy niezależni. Działamy inaczej niż duże firmy i chyba wolelibyśmy, żeby tak pozostało. Chcemy być jednym z tych globalnych graczy, a nie być kupionym przez globalnego gracza.

Wywiad został zrealizowany w ramach wspólnego projektu z Inwestor.tv. Możesz również zobaczyć materiał w wersji video.

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.