PanParagon, czyli jak przechowywać paragony? Recenzja aplikacji!

Większość ekspertów od finansów podpowie, że warto przechowywać paragony, żeby na ich podstawie liczyć wydatki w budżecie i pilnować gwarancji produktów. Coś w tym jest, ale jak przechowywać paragony żeby było efektywnie, wygodnie i faktycznie przydatnie? Testuję aplikację PanParagon.

Koncepcja przechowywania paragonów nie jest niczym przełomowym, tyle tylko, że technologia mocno ułatwia nam dzisiaj zadanie. Mieliście sytuację, gdy przechowywaliście paragon przez kilka miesięcy, a gdy faktycznie go potrzebowaliście, okazało się, że kompletnie wyblakł? Wystarczy, że leży w aucie albo na parapecie w mieszkaniu i błyskawicznie straci swoją przydatność. Jestem o tym przekonany, bo akurat historia z paragonem na parapecie to moja historia (niestety, jestem też strasznym bałaganiarzem). No i oczywiście można paragon po prostu zgubić. Pod tym względem cyfrowe wersje wygrywają.

*Recenzja powstała we współpracy z PanParagon*

Po co przechowywać paragony?

Zanim w ogóle przejdziemy do recenzji i sprawdzenia jak przechowywać paragony, żeby było efektywnie i wygodnie, zastanówmy się po co w ogóle to robić. Ja zwracam uwagę na 2 najważniejsze rzeczy, chociaż przy tej drugiej się nie upieram.

1. Paragon to dowód zakupu, więc gdy idziecie do sklepu z reklamacją lub zwrotem, pokazanie paragonu (bądź faktury) będzie najwygodniejszym sposobem załatwienia sprawy.

2. Zbierając dowody zakupów i analizując później te wydatki, mamy pełną kontrolę nad naszymi finansami.

W przypadku aplikacji PanParagon, skupiłbym się raczej na punkcie nr 1, bo żeby uznać zbieranie paragonów za przydatne, trzeba jeszcze wykonać drugą część zadania, czyli analizować te wydatki w budżecie domowym. Od samego zbierania paragonów jeszcze nikt nie zaczął oszczędzać, to po prostu dane, które uświadamiają nam jak wydajemy pieniądze. Przejdźmy do samej aplikacji PanParagon.

Co to jest PanParagon?

PanParagon to aplikacja w wersji zarówno na android, jak iOS. Ja testowałem ja na android (kilka miesięcy temu przerzuciłem się na Huawei). To bardzo prosty program, w którym zapisujemy i przechowujemy dowody zakupów, opisując przy tym dokładnie każdy produkt i kategoryzując wydatki. Aplikacja jest całkowicie darmowa, a jej twórcy to firma Primesoft Polska, która od lat zajmuje się obiegiem dokumentów i ich archiwizacją. Aplikacja z potrzeb wewnętrznych firmy ewoluowała do produktu, który wyszedł szeroko na rynek i korzysta z niego dzisiaj ponad 120 tys. użytkowników.

Aplikacja trzyma się prostych funkcji i wygody użytkowania. To akurat moim zdaniem bardzo duży plus. Pamiętam jak kilka lat temu była fala spółek, które chciały mielić i analizować dane zakupowe i finansowe, robiąc przy tym skomplikowane wykresy i diagramy, które z kolei miały zastąpić nam budżet domowy. Nie dziwię się, że wiele z nich zmieniło plany lub wypadło z rynku – proste rozwiązania mają pomóc nam w życiu codziennym, a nie jeszcze skomplikować finanse osobiste.

 

panparagon aplikacja

Co potrafi Pan Paragon?

PanParagon to aplikacja, w której przechowujemy paragony i faktury (dla uproszczenia w tekście mówię o paragonach, ale chodzi oczywiście o dowód zakupu). Proces jest bardzo prosty. Dokonujemy zakupu i od razu robimy paragonowi zdjęcie. Paragon ląduje w naszej „bazie” paragonów, gdzie od razu możemy go dokładnie opisać. Przydatne jest używanie hasztagów w notatkach czy też nazwie produktu, żeby później można go było łatwiej wyszukać.

W ramach opisu paragonu, mamy takie pola:

  • Data zakupu
  • Nazwa sklepu
  • Nazwa produktu
  • Dokładna kwota
  • Okres gwarancji produktu
  • Czas na zwrot
  • Kategoria wydatków
  • Notatka

panparagon aplikacja

Oczywiście im lepiej opiszemy swój zakup, tym łatwiej nam będzie później efektywnie wykorzystać aplikację. To ważna uwaga dla wszystkich, którzy na pulpicie mają foldery o nazwie „nowy folder” – nie tędy droga! Część danych aplikacja PanParagon uzupełni za nas, zaciągając informacje ze zdjęcia, poza tym wszystko możemy samodzielnie wyedytować.

Jeśli odpowiednio oznaczamy kategorie, to bardzo łatwo zobaczymy ile wydaliśmy i jak dzielą się nasze wydatki w poszczególnych rubrykach. Czy ma to sens? Zależy jakie kto ma podejście do finansów, a dla tych, którzy nigdy nie robili zestawień wydatków, mam propozycję.

Zróbcie eksperyment!

Moim zdaniem główna funkcja tej aplikacji to przechowywanie paragonów cennych rzeczy, gdzie mamy określoną gwarancję lub rzeczy, które chcemy ubezpieczyć ze względu na ich wysoką wartość (np. sprzęt elektroniczny). To też ciekawa alternatywa dla osób zamawiających dużo ubrań (w aplikacji określamy czas na zwrot. Jednak, jeśli nie macie budżetu domowego i nigdy nie próbowaliście przeanalizować swoich wydatków, to warto zrobić ten eksperyment.

Jeden miesiąc – każdy zakup wrzucamy do aplikacji. Paragon, opis, kategoria i już. Po miesiącu widać skalę wydatków, elegancko rozłożoną na kategorie. Trzeba być jedynie skrupulatnym i wrzucać tam wszystkie wydatki. Jeśli coś nie ma paragonu, to na koniec miesiąca dodajemy ten wydatek, np. płatność za media lub czynsz i możemy bardzo łatwo zobaczyć swoje wydatki w większej skali.

To naprawdę otwiera oczy każdemu, kto nigdy nie liczył ile na co wydaje. Chodzi tu m.in. o efekt latte, czyli ile pieniędzy miesięcznie/rocznie wydajemy na małe wydatki, niekoniecznie niezbędne.

Panparagon i przechowywanie danych

W dobie RODO i zupełnie nowego spojrzenia na nasze dane, prostota aplikacji PanParagon wydaje mi się bardzo sensownym posunięciem. Założenie konta jest anonimowe i wcale nie musimy dzielić się wielką paką danych, żeby zrobić sobie zdjęcie paragonu. Uważam, że to bardzo fair podejście. Wyświetli się wtedy, że jesteśmy użytkownikiem „niezalogowanym” i aplikacja zapyta nas czy chcemy przechowywać lokalnie danych.

Krok dalej to opcja zalogowania się przy pomocy chociażby konta na Facebooku. Dzięki temu odzyskamy nasze paragony przy zmianie telefonu i odblokuje nam się funkcja polis ubezpieczeniowych (o tym dalej), niedostępna wcześniej ze względu na użytkownika niezalogowanego.

W ustawieniach aplikacji warto zaznaczyć opcję lokalnej kopii danych. Paragony będą się tedy zapisywały w specjalnym folderze, w galerii na telefonie, a stamtąd dopiero szły do chmury. W ten sposób upraszczamy cały proces i mamy dodatkowe zabezpieczenie danych.

Oczywiście mam pełną świadomość, że każda osoba, która kiedykolwiek straciła jakieś dane w związku z ich przechowywanie w zewnętrznej firmie, nie będzie darzyć jakiejkolwiek aplikacji pełnym zaufaniem. Dla najbardziej przezornych, proponuję robić własną kopię najcenniejszych paragonów jeszcze poza telefonem – przerzucanie do własnej chmury albo na dysk paragonu z kawiarni to przesada, ale już najdroższego w domu sprzętu RTV/AGD to po prostu przezorność.

PanParagon i podpowiedź prawna

W idealnym świecie idziemy do sklepu i w ramach naszych praw jako konsumenci, zwracamy, wymieniamy lub oddajemy do naprawy towar, który kupiliśmy. W praktyce często sam sprzedawca nie zna dobrze przepisów i zaczyna się problem, gdzie to my musimy go przekonać do swojej akcji (chociaż prawo jest po naszej stronie). Podstawowy przykład to odmowa przyjęcia towaru ze względu na brak papierowego paragonu.

To kwestia edukacji i nie zawsze możemy ją przeskoczyć, ale tutaj PanParagon bardzo miło mnie zaskoczył – w aplikacji PanParagon znajduje się zakładka Podstawy Prawne, a w niej dokument z kancelarii adwokackiej, podpowiadający nam o co chodzi w zgłoszeniu reklamacji i odstąpieniu od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa. Są też przykładowe klauzule abuzywne (niedozwolone), np. „podstawą reklamacji jest oryginał paragonu lub faktury”.

aplikacja prawo

To bardzo cenna piguła informacji, z której nie tylko możemy się dowiedzieć co robić, ale którą możemy pokazać sprzedawcy, który będzie miał problem, gdy przyjdziemy z towarem.

Ubezpieczenie Warta w aplikacji

Możecie mi wierzyć lub nie, ale uważam, że proste produkty finansowe będziemy zakładać całkowicie przez telefon. Wyjeżdżam na wakacje? No to siedząc na lotnisku mogę wykupić ubezpieczenie na podróż, dodatkowe ubezpieczenie bagażu albo np. ubezpieczenie telefonu na czas wyjazdu. To wynika ze zmiany przyzwyczajeń użytkowników i jest po prostu diabelnie wygodne. Jedyny haczyk to analiza tych ofert, żeby nie okazało się, że jest wygodnie, ale przepłacamy.

PanParagon z początkiem grudnia wprowadził do oferty ubezpieczenia sprzętu elektronicznego. Zasada jest tu równie prosta jak mechanizm opisany powyżej:

1. Wprowadzam paragon z zakupionym produktem
2. Oznaczam kategorię produktu: „elektronika”
3. Wchodzę na moje polisy -> Do ubezpieczenia
4. Uruchamiam procedurę ubezpieczenia

Za samym ubezpieczeniem stoi Warta, a ubezpieczenie nazywa się Smart Polisa.

Polisa daje możliwość kompleksowego ubezpieczenie sprzętu elektronicznego. Jest to wygodny dodatek do aplikacji, nie ma tam żadnej „twardej sprzedaży”, a dzięki temu aplikacja będzie mogła zarabiać bez wciskania nam reklam, ani oferowania płatnego konta.

Aktualnie sprzęt można ubezpieczyć do 7 dni od zakupu od ryzyka „przypadkowego uszkodzenia”. Warunkiem jest wprowadzenie dowodu zakupu do aplikacji.

Samo ubezpieczenie Warta Smart Polisa obejmuje między innymi awarię sprzętu elektronicznego, mechaniczne uszkodzenie, zniszczenie, kradzież (z rabunkiem i włamaniem). PanParagon umożliwi ubezpieczenie elektroniki maksymalnie do kwoty 20 tysięcy złotych, a użytkownik sam ustawia dokładne parametry ubezpieczenia, jakim chce objąć dany sprzęt. Maksymalny czas ubezpieczenia to 5 lat.

Jak zapewne wiecie, dla każdego ubezpieczenia najważniejsze jest OWU (ogólne warunki ubezpieczenia). To jeden dokument, który należy przeczytać przed ubezpieczeniem i który pokazuje dokładnie ustalenia pomiędzy ubezpieczycielem a klientem: co podlega jakiej ochronie, jakie są wykluczenia, kiedy polisa działa, a kiedy nie itp.
Wiem, że czasem ten dokument nie jest bardzo przyjemną lekturą, ale bez niej nie będziecie na 100% pewni, że ubezpieczenie jest dla Was odpowiednie. OWU jest dostępne oczywiście na ekranie aplikacji w czasie zakładania polisy, dodatkowo wrzuciłem link poniżej.

Mały przykład: czy ubezpieczenie pokrywa szkody wywołane przepięciem urządzenia. Ot szczegół, ale popamiętacie mój tekst jak nie doczytacie w OWU, a przepięcie spali Wam urządzenie.

Jak ubezpieczenie wygląda w praktyce?

Akurat kupiłem mikrofon, więc mam dobrą okazję do przetestowania pełnej usługi.

  1. Wpisujemy podstawowe dane polisy (uzupełniamy producenta sprzętu, zaznaczamy kategorię produktu)
  2. Wybieramy ryzyka oraz okres ubezpieczenia, czytamy OWU
  3. Wpisujemy dane klienta (indywidualne bądź firmowe)
  4. Sprawdzamy podsumowanie ubezpieczenia
  5. Płacimy.

Voila, sprzęt ubezpieczony! Cała rewolucja polega na tym, że transakcja zajmuje kilka minut (wcześniej przeczytałem OWU, to dodatkowy czas) i wykonałem ją z poziomu telefonu komórkowego. Przyznam szczerze, że nie wykonałbym tej operacji, gdybym miał iść do firmy z dokumentami i zrobić całą procedurę to w formie papierowej.

panparagon ubezpieczenie

 

Za ubezpieczenie z 4-letnią ochroną zapłaciłem 85,05 zł. Czy to dobra cena? Za sam mikrofon zapłaciłem 567 zł. W związku z tym koszt ubezpieczenia to dla mnie 15% ceny zakupu sprzętu. Licząc gotówkowo, rocznie ubezpieczenie kosztuje mnie ok 21 zł. Licząc jeszcze inaczej… 1,7 zł miesięcznie. Jestem chroniony do końca 2022 roku przed kradzieżą, włamaniem, uszkodzeniem, nawet wspomnianym wcześniej przepięciem. Biorąc pod uwagę, że będzie to moje narzędzie pracy przez kolejne 4 lata, jestem zadowolony.

PanParagon: podsumowanie

PanParagon to jedna z wygodniejszych i przyjemniejszych aplikacji, jakie ma zainstalowane na telefonie. Osobiście nie traktuję tego jako narzędzia do wspierania domowego budżetu, ale przechowywanie ważniejszych paragonów (w szczególności elektronika, droższe ubrania) ma duży sens. Dodatkowo wysyłam najważniejsze paragony na dysk google jako backup. Można to zrobić z poziomu aplikacji, w prawym górnym rogu jest przycisk otwierający możliwości udostępniania paragonu przez różne źródła.

PanParagon to zdecydowanie aplikacji dla bałaganiarzy, którzy nie panują nad swoimi dokumentami. Dla nich w szczególności cyfrowe, dobrze opisane kopie mogą być na wagę złota, gdy przyjdzie do oddania towaru, zgłoszenia reklamacji czy wykorzystania gwarancji. Z kolei funkcje tej aplikacji zachęcają swoją prostotą i nikt nie przestraszy się skomplikowanych wykresów i wielu funkcji.

Jestem bardzo ciekaw jak przyjmą się ubezpieczenia zakładane z poziomu aplikacji. Osobiście nie korzystam z ubezpieczeń oferowanych od razu przy zakupie towaru offline, czyli w sklepie. Nie ma czasu na zapoznanie się ze szczegółami, nie ma jak wczytać się w OWU, a jest do tego niekiedy presja ze strony sprzedawcy i kolejki ludzi, którzy stoją za mną. Zdecydowanie wolę ubezpieczyć towar później i mieć czas na przeanalizowanie oferty. Wygląda to bardzo obiecująco, podobne rozwiązanie testowałem wcześniej w Revolucie (ubezpieczenie w podróży) i jestem przekonany, że usługi finansowe z poziom aplikacji będą standardem w najbliższych latach.

Ostatnia rzecz to efektywność, która zależy tak naprawdę od nas. PanParagon jest wygodny i prosty w obsłudze, ale nie przeanalizuje za nas wydatków, ani nie sprawi, że dokładnie i sumiennie będziemy zapisywać tu wszystkie najważniejsze paragony. Trzeba wyrobić sobie prosty nawyk archiwizacji paragonów, a wtedy aplikacja może się okazać bardzo przydatnym narzędziem.

Przełom roku to dobry czas na pokazanie tej aplikacji, może akurat od stycznia warto zacząć trzymać porządek w paragonach i lepiej kontrolować wydatki.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.