Mr. Selfridge, czyli jak zakupy stały się przyjemnością

mr. selfridge serial

Mr. Selfridge. Nikt nie słyszał o tym serialu. Nikt w nim nie strzela, nie ma superbohaterów, smoków, rycerzy, pościgów czy scen akcji. Wszystko dzieje się w konserwatywnym Londynie sto lat temu. I jest o biznesie. Ten serial jest genialny.

Dlaczego w ogóle tekst o serialu pojawia się na blogu i finansach? Bardzo prosta odpowiedź: Mr. Selfridge to serial opowiadający o tych samych problemach, które mamy dzisiaj. Pieniądze, kariera, rozwój firmy, inwestowanie, trudności z pogodzeniem życia zawodowego z rodzinnym – a wszystko to na tle niesamowitej historii (prawdziwej) Amerykanina, który postawił na Oxford Street dom handlowy, który jest po dziś dzień ozdobą Londynu.

Poza tym… uwielbiam dobre seriale i każdy kto mnie lepiej zna wie, że potrafię wstać godzinę wcześniej żeby obejrzeć do śniadania i kawy nowy odcinek, żeby dobrze zacząć dzień.

Amerykański przedsiębiorca (Mr. Selfridge) przyjeżdża do konserwatywnego Londynu i na początku XX wieku i chce pokazać Anglikom jak robi się biznes w amerykańskim stylu. Stawia w centrum stolicy Anglii dom handlowy, w którym łamie tradycyjne zasady handlu, którym hołdują Anglicy. I tak oto witryny sklepowe stają się sztuką przyciągającą ludzkie oko, towary zostają wykładane na ladę, działy w sklepie zmieniają swoje klasyczne ustawienie, a tytułowy bohater robi wszystko, aby zakupy stały się przyjemnością.

 

Pierwszy sezon dosłownie pochłonąłem w kilka dni i nie mam wątpliwości, że dzisiaj temu panu i kilku podobnym wizjonerom zawdzięczamy kult zakupów i konsumpcji. Amerykańska filozofia przepychu i rozrywki, wprowadzana również w Europie, nie pojawiła się nagle. Przedsiębiorcy tacy jak Selfrigde musieli pokonać wiele barier Europejczyków aby doprowadzić do sytuacji, którą mamy dzisiaj.

Czego uczy Mr. Selfridge

Trafiłem z tym serialem na doskonały moment w swoim życiu. Nie tak dawno otworzyłem drugą firmę z przyjaciółmi – agencję marketingową. Nie ukrywam, ze nauka zarządzania biznesem (nie mylić z byciem freelancerem) to wielka odpowiedzialność i po nocach nadrabiam wszystkie możliwe braki w doświadczeniu. W tym serialu znalazłem fascynuje mnie kilka aspektów naszego życia, które były, są i będą – i wszystkie związane są z biznesem. Nawet jeśli biznesu nie masz, to i tak odczujesz to na sobie jako klient/mąż/żona/pracownik etc.

selfridge_)doradca

Bolesne ryzyko

Duży biznes to duża odpowiedzialność. Kiedy w grę zaczynają wchodzić duże liczby i ryzyko biznesowe robi się coraz większe – czujesz na karku oddech konkurencji, robisz się nerwowy, nie możesz spokojnie spać, firma staje się całym Twoim życiem.

Czytałem ostatnio ciekawy artykuł o tym jak się robi startup, czyli praca 80h w tygodniu żeby uniknąć pracy 40h w tygodniu u kogoś. Dokładnie to przeżywa na początku wejścia na rynek tytułowy bohater i dokładnie to przeżywa każdy z Was, kto prowadzi swój biznes od początku. Nie jest łatwo, a emocje rosną z każdą porażką. Niestety bardzo często sukces pojawia się dopiero po długiej serii porażek, którą musi znosić nie tylko właściciel biznesu, ale i jego bliscy.

Work life balance 100 lat temu

Czy da się prowadzić biznes i cieszyć się zżyciem rodzinnym? Oczywiście, ale nikt nie twierdzi, że jest to łatwe. Podobnie jak wspinanie się po szczeblach kariery, kiedy myśli się jednocześnie o dzieciach i zapewnieniu im finansowego bezpieczeństwa.

Bohaterowie serialu stają przed takimi samymi wyzwaniami jak my dzisiaj. Walczą o miejsca pracy, a później o awans. Rywalizują w wyścigu pomiędzy działami firmy, spotykają na swojej drodze związki zawodowe, martwią się o zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie. Podglądanie losów pracowników domu handlowego na Oxford Street to czysta przyjemność. Odnajdziecie w nich siebie i cechy Waszych znajomych.

Przywództwo w biznesie

Amerykanie są w tym wyjątkowi, ich kultura zakłada, że przywódca nie pcha swojej drużyny na siłę – lider ich prowadzi, a oni biegną za nim – jego charyzmą i wizją. Selfridge był wizjonerem, bez wątpienia. Jego przemówienia do personelu, kontakt z każdym pracownikiem, innowacyjność i szukanie przewagi konkurencyjnej w absolutnym łamaniu starych koncepcji… Poza tym doskonała rola Ariego Golda.

Dzisiaj zachwycamy się wizją Jobsa czy też stylem prowadzenia firmy przez Muska lub Gatesa. Sto lat temu również było kilku charyzmatycznych liderów, którzy dbali o pracowników jak Richard Branson, wprowadzali innowacje jak Steve Jobs i wywracali swoje branże do góry nogami. 2000 pracowników. Tyle na początku liczyła sobie załoga domu handlowego Selfridge i wielu z nich stanęłoby murem w obronie swojego szefa, który był jak kubeł zimnej wody dla całej swojej branży w Wielkiej Brytanii.

Przewaga konkurencyjna

Dzisiaj mówimy o rewolucyjnych technologiach, które przypominają nam scenariusze filmów sci-fi sprzed 30 lat. Ale jak kiedyś definiowano innowacyjne podejście? Ktoś pierwszy rzucił hasło, że w sklepie trzeba robić wielką wyprzedaż. Przeniesienie stoiska z kosmetykami i perfumami do głównej hali było dla Brytyjczyków nie do pomyślenia, a amerykański biznesmen twierdził, że kiedyś ludzie będą wchodzić do sklepu po najintymniejsze rzeczy i kupować je wręcz samoobsługowo! Pomyśl o tym kupując dezodorant w Rossmanie – jeszcze 100 lat temu była to absolutna rewolucja!

Szukanie przewagi konkurencyjnej na rynku spędza sen z powiek każdego przedsiębiorcy, ale jak przeczytamy w każdej biznesowej książce – trzeba myśleć „out of the box”, eksperymentować i raczej próbować wyznaczyć trend niż tylko ślep za nim gonić. Zobaczcie sami jak to robił Henry Selfrigde 100 lat temu!

Mr. Selfridge to serial dla pasjonatów

Jeśli interesuje Was sama historia tej marki to zachęcam do oficjalnej zakładki sklepu Selfridge – jest tam piękna oś czasu ze zdjęciami z początków sklepu z 1909 roku.

Historia domu handlowego Selfridge

No i jeszcze świetny dokument, którym uzupełnicie swoją wiedzę, jeśli faktycznie wkręcicie się w serial. Niestety co chwilę znika z YouTube i trzeba go szukać ręcznie. Ja bez wątpienia przy najbliższej wizycie w Londynie odwiedzę słynny dom handlowy żeby sprawdzić jak dzisiaj ma się dzieło życia amerykańskiego przedsiębiorcy.

Wiem, że pod względem fascynacji biznesem i rynkami finansowymi, jestem okropnym zboczeńcem i doszukałem się ciekawych wątków prowadzenia biznesu i mechanizmów wprowadzania produktu na rynek w… Breaking Bad.

Chociaż niektórzy patrzą na mnie czasem jak na wariata, to jednak nie zamieniłbym tego na nic innego. Ważne żeby robić wszystko z pasją. Podczas oglądania tych kilku odcinków zrobiłem więcej notatek niż na niejednym wykładzie ;) Polecam!

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.