Efekt wykopu – jak działa i czy faktycznie pomaga?

efekt wykopu doradcatv

Efekt wykopu. Gigantyczny wzrost ruchu na stronie, którego często nie jest w stanie wytrzymać nawet serwer. Jedno płaczą, inni chwalą się, że ich materiał zaliczył „efekt wykopu”. Ja też ostatnio miałem okazję to przeżyć i sprawdziłem efekty.

Kto nie zna serwisu Wykop.pl, temu polecam wejść na stronę i zostać tam trochę dłużej. Poznać specyfikę, społeczność, mechanizm działania „wykopywania”. Nie chodzi mi oczywiście o przycisk, ale o to jak się pisze „pod wykop” albo jakie treści są zdecydowanie preferowane przez użytkowników.

Wrzucałem tam swoje teksty i filmy, czasami ktoś je wrzucał zanim ja o tym pomyślałem i faktycznie raz wskoczyłem na tę mityczną „główną”. Mogłem na własnej skórze przekonać się czy z tego ruchu jest faktycznie jakiś efekt i czy serwer Zenboxa da radę. Ten drugi test wyszedł bezbłędnie, ale wydaje mi się, że Wykop nie przełoży się wymiernie na mojego bloga. Na pewno nie za pierwszym razem.

Mój wykop: Alior Bank i podwyżki opłat od stycznia 2015 roku.

efekt wykopu

Dla mniej wtajemniczonych (omiń, jeśli „robisz Internety”):

Wykop to klon serwisu Digg. Dzisiaj możemy mówić o różnicach w serwisach, jednak jeszcze kilka lat temu było to po prostu przeklejenie jeden do jednego modelu zagranicznego serwisu do Polski. Dzisiaj Wykop to specyficzna społeczność, która tworzyła się przez lata. Jest skarbem i przekleństwem całego biznesu – bywa kapryśna, ale generuje gigantyczny ruch. Jej właścicielem jest obecnie Allegro (sam prowadziłem AMA z Krzysztofem Hołowczycem). Wielki dylemat to ewentualna sprzedać serwisu – sprzedana byłaby nie tyle infrastruktura, co społeczność… a jak jej się nie spodoba? No nic, wróćmy do efektu wykopu.

Definicja: Efekt Wykopu to zjawisko polegające na przekroczeniu dopuszczalnej przepustowości danego serwera, ponieważ „Wykopowicze” weszli na stronę wiele razy w krótkim czasie. Grono użytkowników osiągnęło masę krytyczną i nawet jeśli mocno już nie urośnie, to i tak potrafi generować tysiące wejść na godzinę. Część serwerów po prostu tego nie udźwignie, a awaria potrafi trwać nawet kilka dni. Doskonale widać to na stronach administracji, które bardzo często mają wyjątkowo kiepskie serwery.

Efekt Wykopu interesował mnie jako blogera. Czy ten ruch faktycznie jest w stanie przełożyć się na cokolwiek?

Kiedy tylko wpadłem na stronę główną, od razu zaczął się ruch:

efekt wykopu statystyki

Dla mojego bloga przyrost danych nie był szokujący.
2 osoby zapisały się na newsletter.
11 osób polubiło sam wpis.
7 osób polubiło profil Doradca.tv.

Efekt wykopu? Powiem tak: szału nie ma, jak na podobno 21.2 tys. wejść. (Google Analytics mówi, że dwa razy mniej).

;liczby_wykop

Panuje przekonanie, że Wykop podnosi pozycję w Google. Nie jestem w stanie tego sprawdzić, ale na pewno na czas samej akcji wykopywania newsa, „ofiara ma przerąbane”. Byłem na bardzo wysokich pozycjach nawet na frazę Alior Bank. Później jednak pozycja gwałtownie spada. Kiedyś już pisałem o koncie Aliora i już byłem dosyć wysoko, ale wydaje mi się, że pod akurat frazy związane z kontami Aliora, wpadłem na wyższe pozycje.

Korzystam od niedawna z takiego narzędzia jak Positionly. Monitoruję pozycję w google poszczególnych tekstów i fraz, dzięki którym można trafić na mojego bloga. Podpowiedział mi, że Wykop dał mi kilkaset bezwartościowych dla google linków no-follow. Jednak frazy Alior Bank, Alior konto, rachunki bez opłat itp. wypadają całkiem nieźle w rankingach.

positionly efekt wykopu

Efekt wykopu – jaki z tego wniosek?

Wykopowicze nie lubią jak ktoś ich naciąga – dlatego wskoczył tekst o podwyżkach na rachunku. Gdybym pochwalił jakikolwiek bank za coś dobrego to nie wierzę, że udałoby mi się wskoczyć na główną. Prędzej pomyśleliby, że jestem wariatem, bo banki nie mogą być dobre.

Jeśli nie umiesz wykorzystać efektu Wykopu, to da Ci tylko odsłony, którymi możesz się pochwalić. 7 fanów z tysięcy wejść? Moja pierwsza próba zdecydowanie nieudana, chociaż zawsze bardzo mi miło, że kolejna osoba klika magiczne „lubię” albo „subskrybuj”.

Zaskoczyła mnie liczba komentarzy – ponad 300 o koncie w banku! Czyli jednak da się o takich rzeczach dyskutować. Z ilością komentarzy spadała jednak merytoryka. Zaczęły się również teorie spiskowe i wzajemne kłótnie Wykopowiczów. Jak to w Polsce, chciałoby się powiedzieć ;)

Hejt jest wszędzie, tu też się kilka komentarzy znalazło. Przestałem po jakimś czasie czytać, bo też już dorosłem do tego, że nie wolno się takimi „opiniami” przejmować.

hej_doradca

Wydaje mi się, że Wykop może być bardzo dobry dla blogerów, którzy trafiają całym swoim profilem i działalnością w gusta użytkowników. Dopasowywanie na siłę materiałów nie ma większego sensu, bo każdy inny od schematu materiał i tak się nie przyjmie. Np. Jacek Gadzinowski był nawet gościem AMA, więc potrafił bardzo dobrze wykorzystać potencjał tego serwisu. Duże serwisy mają swoje konta na Wykopie, bo każdy dodatkowy ruch w postaci nawet kilkudziesięciu tysięcy wejść to przecież cel samego medium: kliki, które podbijają rankingi popularności serwisów. Doskonale na Wykopie radzi sobie chociażby Bankier.pl, który ma tego samego właściciela. Wykop przynosi duży ruch tekstom ekonomicznym, jednak tym szczególnie kontrowersyjnym idzie oczywiście najlepiej.

O wiele lepszym efektem zakończyło się wrzucenie pojedynczego odcinka z kanału DoradcaTV na YouTube. Metoda Małych Liczb, czyli mój odcinek o tym jak zacząć oszczędzać został wykopany ledwie ponad 20 razy, ale za to ponad 20 osób po obejrzeniu od razu subskrybowało kanał – z ruchu ok 300 wejść. Jest to wiadomość o tyle dobra, że wrzucenie na Wykop nic nie kosztuje, a te kilkadziesiąt osób, które poznało bloga i kliknięciem oznajmiło, że chce więcej to dla mnie bardzo udana akcja.

 

Wykop ze swoją specyficzną publicznością będzie również trudny dla reklamodawców i partnerów. Nie pamiętam żeby przyjął się jakikolwiek tekst, w którym mówię pozytywnie o produkcie lub polecam konta czy lokaty, które oferują premie gotówkowe. Chociaż z logicznego punktu widzenia, produkt, który daje zarobić premię gotówkową jest często polecany np., na Facebooku, tutaj spotyka się z falą krytyki. W końcu nie można chwalić banku.

Nadal zamierzam próbować, bo zawsze z tego ruchu zostaje jakiś widz/czytelnik, który chce wracać na bloga. Temat pieniędzy dotyczy nas wszystkich, więc nadziei absolutnie nie tracę ;)

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.