Czego nauczył mnie 2014 rok? O blogach, mediach, biznesie i motywacji

podsumowanie doradcatv

Kto mnie zna, ten wie, że nie bawię się w prognozy na przyszły rok, ale wyciągam wnioski z poprzedniego. 2014 był rokiem trudnym, ale i pełnym cennych lekcji. O blogowaniu, mediach, robieniu biznesu mniejszego i większego i o tym, co w życiu naprawdę ważne.

Dla NaTemat, TokFM i Blogbanku pisałem podsumowania z rynków i świata finansów, ale blog to miejsce gdzie mogę napisać coś dużo bardziej prywatnego i refleksyjnego. W moim życiu wydarzyło się bardzo wiele w 2014 roku. Blog to tylko jeden z puzzli, które układają się coraz lepiej z każdym rokiem.

Być może moje doświadczenia posłużą komuś za wskazówkę – to tekst w szczególności dla tych, którzy myślą o zmianie pracy, założeniu bloga, zmianie zwyczajów finansowych lub poszukują motywacji do zmian. Miłej lektury ;)

Doradca.tv – podsumowanie

Prowadzenie bloga nie jest wcale takim łatwym zajęciem. Myślałem, że po pracy w redakcji, przerzucenie się na bloga będzie bajecznie proste, ale… przygotowanie dobrej jakości treści, nagranie i zmontowanie video, i praca wokół generowania ruchu, potrafi wypełnić solidnie kalendarz. Jeśli w grę wchodzą większe akcje czy produkt, który promuję, dochodzi do tego przygotowanie reklamy, grafik, ciągła optymalizacja kosztów. Na efekty trzeba solidnie zapracować. W redakcji była subtelna różnica – miałem korektora, wydawcę, montażystę, operatora, dział marketingu. Decydując się na bloga – nie masz tego zaplecza. Dopiero z czasem zaczyna się współpraca z podwykonawcami.

Było jednak kilka sukcesów mniejszych i większych, z których jestem bardzo zadowolony. Finanse osobiste na blogu to temat podstawowy – „efekt wykopu” zaliczyła podwyżka opłat w Alior Banku, najczęściej czytacie o promocjach bankowych, czyli jak zostać wyjadaczem wisienek. Natomiast najczęściej oglądany filmik to 5 metod jak oszczędzać pieniądze.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się teksty w związku z przyjazdem Jordana Belforta. Byłem partnerem przyjazdu Wilka z Wall Street do Polski. Kontrowersyjną postać przebił jednak mój wyjazd do Birgera Shaefermeiera do Niemiec. Trudno się dziwić, ten skromny człowiek jest absolutnym mistrzem świata i codziennie pracuje na rachunku o wartości 1 mln euro. Po roku już wiem, że najczęściej pytacie o inwestowanie dla początkujących, więc o tym na pewno będzie dużo w 2015.

Blogowanie to praca dla długodystansowców, ale daje mega dużo satysfakcji

wklejka2

facebook_doradcatv_media

W ten właśnie sposób dziennikarka radia Zet nagrała ze mną rozmowę o świątecznych zakupach. Mega satysfakcja, bo jednak nalepka dziennikarza została ze mną pomimo rozstania się z etatem w redakcji. Jestem kilka razy w miesiącu w Polskim Radiu, czasami w telewizji i piszę gościnnie do różnych serwisów. Jednak zawsze znają Tomasza Jaroszka, a w końcu ktoś zaprosił do radia blogera z Doradca.tv ;)

Media tylko jako komentator

I tak oto mogę płynnie przejść do mediów, z którymi zdecydowanie jest mi coraz mniej po drodze. Nie lubię używać tak mocnych słów jak „manipulacja”, ale na część programów już po prostu nie mogę patrzeć i z obiektywizmem to nie ma nic wspólnego. Niektóre teksty i programy telewizyjne po prostu kreują rzeczywistość, a media internetowe walczące o kliki, swoimi tytułami po prostu mnie zniechęciły. W momencie kiedy 3 razy muszę kliknąć żeby dowiedzieć się o czym jest tekst, bo tytuł miał na końcu trzy kropki… oczywiście okazuje się, że to zwykły komunikat PAP-u, ale tytuł trzeba było zmienić na „klikalny”. Ja wiem, że na dużą skalę to działa, ale teraz trzy razy zastanowię się zanim po raz kolejny kliknę w coś na takim serwisie.

Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Walka o zasięgi zamiast jakości i batalia z google o wyniki w wyszukiwarkach – mówię to z perspektywy byłego pracownika mniejszego serwisu i dużego medium. Inna sprawa to jakość tego, co jest w środku. Dużych tekstów, analiz i naprawdę wyczerpujących tematów trzeba się nieźle naszukać. Nadal mam zawsze na biurku Forbesa czy Politykę, a co jakiś czas leci TokFM i Trójka, ale i tak dominującą lekturą są serwisy zagraniczne i blogi (niektóre zagraniczne blogi wymiatają jakością!). Nie ma już mojego ulubionego TVN CNBC Biznes, skończyło się Radio PIN, z edukacją ekonomiczną wychodzi nam coraz słabiej.

Btw. Jest taka teoria, że społeczeństwo się ogłupia, bo później jest nim łatwiej sterować.

Czytam coraz więcej serwisów zagranicznych, a telewizję już dawno zamieniłem na książki i YouTube. No i może jakieś seriale (dobry poniedziałek zaczyna się od Walking Dead). Mniej mediów, a treści lepszej jakości zapewniają tzw. higienę umysłu. Coraz więcej dobrej i merytorycznej treści pojawia się w blogosferze, która będzie się profesjonalizować. Dobry znak, chociaż trzeba samemu zrobić dobrą selekcję.

Czytałem ostatnio darmową gazetkę, którą wydaje Rossmann. Było w niej kilka dobrych wywiadów z Chodakowską, Lindą, Owsiakiem, Prokopem, Wyszkoni… świat mediów się zmienia. Drogeria zapewniła mi lepszą lekturę na wieczór niż większość tytułów, które znamy z witryn kiosków. Nie ma sensu prognozować, ale firmy tworzące własne treści i budujące całe redakcje to naprawdę ciekawy trend.

Cenne lekcje w biznesie

To był bardzo dynamiczny rok dla mnie jako przedsiębiorcy. Blog nie jest moim głównym źródłem utrzymania. Mam swoją działalność i udziały w drugiej firmie. Do tego dochodzą inwestycje. W biznesie dostałem kilka lekcji na całe życie i chętnie się nimi podzielę:

Podpisuj umowy „na złe czasy”

Dobry nawyk korporacji to jednak procedura na każdą okazję. Często kiedy wkładamy swoje zaangażowanie w jakiś projekt, współpracę czy klienta, przestajemy być obiektywni. Nie widzimy problemów, bagatelizujemy niektóre rzeczy, widzimy to, co chcemy widzieć. Wolę dzisiaj podpisać najbardziej skomplikowaną umowę świata, ale taką, którą określa wszystkie możliwe warianty – bankructwo, gigantyczną dotację, wygraną na loterii a nawet śmierć wspólnika – jakkolwiek ekstremalnie to brzmi. Jeśli nie masz wypracowanej procedury, to jakikolwiek problem do rozwiązania będzie Cię kosztować dużo nerwów i zdrowia, nie mówię już nawet o pieniądzach.

Dzisiaj nie biorę się już za biznes, który nie jest mój albo nie jest układem win-win. I to samo radzę każdemu, kto myśli docelowo o przekształceniu swojej działalności gospodarczej w prawdziwy biznes. Jeśli chcesz dać z siebie 1000 proc. to niech to będzie Twój biznes. Duże projekty są fajne, ale „do portfolio” to można zbierać rzeczy na studiach. Zabezpieczaj swoje interesy i pracuj w zgodzie ze sobą.

Jeśli nie realizujesz własnej wizji, to znaczy, że właśnie realizujesz czyjąś.

Dobrze dobieraj klientów:

Czasami coś się opłaca, ale nie warto, a czasami warto, chociaż coś się nie opłaca.

Odrzuciłem w tym roku co najmniej kilkanaście ofert współpracy i zamierzam ich odrzucać jeszcze więcej, jeśli nadal wszystko będzie się tak dobrze rozwijać. To jedna z ważnych obietnic na kolejne lata: prowadzić biznes z poziomu strategicznego, a nie taktycznego.

Nie bój się zmian

Kiedy w 2013 roku rezygnowałem z pracy w redakcji Bankier.pl, wiele osób pukało się w czoło, bo przecież wariat. Korporacja, dobra i stała wypłata – czego chcieć więcej? Ja wiedziałem, że muszę coś zmienić i się sprawdzić. Opłaciło się, chociaż były momenty, kiedy wcale nie układało się idealnie.

Na własnej działalności jest mi dzisiaj lepiej niż w korporacji. Największe wyzwanie to i tak zarządzanie własnym czasem. Zleceń jest więcej niż miejsca w kalendarzu. No i blogi również zarabiają, jeśli są dobrze prowadzone i mają swój wypracowany model biznesowy.

Ważna uwaga dla wszystkich, którzy w nowym roku myślą o zmianie pracy lub rozpoczęciu własnego biznesu. Miałem poduszkę finansową – to bardzo ważne. Wiedziałem, że po rzuceniu pracy mogę nawet kilka miesięcy żyć z oszczędności i będzie ok. Bez tego miałbym dużo większy problem. Jednak komfort psychiczny jest dla mnie dużo ważniejszy niż materialny.

Czasami trzeba skoczyć na głęboką wodę, bo na płytkiej po prostu nic się nie dzieje ;) Do dzisiaj wracają do mnie kontakty wypracowane przez lata. Nie bój się zmian, siła rekomendacji zapewni Ci klientów na lata, o ile faktycznie dajesz wartość.

Motywacja przez duże M

Pieniądze szczęścia nie dają (serio, udowadnia to ekonomia behawioralna). Największy skarb, jaki mamy, to relacje z innymi ludźmi i nie tego nie da się kupić. Przyjaźń, miłość – to prawdziwa motywacja do działania. Czasami pracuję jak maszyna, bo mam w głowie marzenia, które muszę spełnić i nie przyjmuję innej opcji. Myślę o mojej ukochanej, moich bliskich i wszystkich, którym chcę pomóc. Działa dużo lepiej niż pieniądze, ale pieniądze okazują się super „efektem ubocznym” ;)

Na urodziny dostałem od mojej ukochanej i przyjaciół prezent naprawdę… wyjątkowy. Zabrali mnie na wycieczkę-niespodziankę na weekend, która okazała się moim urodzinowym skokiem ze spadochronem. I przyjechali w weekend całą gromadą żeby zobaczyć moją minę jak się dowiem, że zaraz skaczę.

doradcatv spadochron

Sam skok był po prostu kosmiczny i polecam śmiało każdemu. Jednak nie to było najważniejsze.
Poczucie, że mam tak oddanych przyjaciół, daje mi codziennie +100 pkt do odwagi i 10 razy tyle do satysfakcji. Wiem, że mogę zawsze liczyć na ich pomoc, tak jak oni mogą liczyć na mnie. To też fundament biznesowej odwagi, bo mogę dzięki temu podejmować dużo większe ryzyko. Wiem, że za mną zawsze będzie silna drużyna. To najcenniejsze.

Myśl po 2014…

Rób to, co kochasz. Ale przede wszystkim rób to z myślą o tych, których kochasz.

I baw się przy tym dobrze. Porażki to nic innego jak cenne lekcje.
Screw it, let’s do it, jak mawia sir Richard Branson.
2015… I’m coming :D

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.