Agencje ratingowe: jak działają i co z tego wynika?

agencje ratingowe

Agencje ratingowe to firmy, które oceniają zdolność kredytową i wypłacalność różnych podmiotów, w tym spółek, instytucji finansowych i państw. Rating to ocena wydawana przez agencję, od której wiele zależy. Działalność agencji bywa jednak kontrowersyjna, chociażby przez konflikt interesów.

Agencje ratingowe… Nie spodziewałem się, że będę poruszał ten temat na blogu. Agencje ratingowe są istotne z poziomu dużego biznesu, obligacji i zadłużenia międzynarodowego i mogą być ważne, jeśli spekulujecie na rynkach finansowych. Większość Polaków nie wie nawet o ich istnieniu. A właściwie nie wiedziała do piątku 15 stycznia, kiedy to pierwszy raz w historii jedna z agencji obniżyła Polsce rating.

Jako kraj ludzi skrajnie skłóconych i przy okazji znających się na wszystkim, od razu zaczęliśmy się kłócić czy ta decyzja doprowadzi nas do klęski gospodarczej, czy może jest raczej spiskiem skorumpowanych instytucji, wściekłych na podatek bankowy. Żeby w ogóle przystąpić do kłótni, trzeba wiedzieć co to są agencje i jak działają. Już tłumaczę, po kolei. Ten tekst na pewno przyda się na przyszłość w zakładce inwestowanie lub dla tych, którzy chcą grać na giełdzie.

Czym są agencje ratingowe

Jest ich na świecie ponad sto (dotarłem do informacji o 150, ale to nie jest bardzo istotne), jednak największe znaczenie dla rynków finansowych mają 3:

Są to prywatne firmy, które zarabiają na wystawianiu ocen. Teoretycznie powinno to pomagać w niezależności, ale płacą im podmioty oceniane, a nie inwestorzy zainteresowani ocenami. W agencjach ratingowych pracują analitycy, którzy zbierają dane, wykonują raporty i oceniają różne podmioty. Wśród ocenianych podmiotów znajdują się głównie te, które emitują obligacje, czyli spółki, banki, fundusze, miasta i państwa. Te ostatnie budzą najwięcej kontrowersji, ale o tym później.

Agencje zgodnie ze swoimi metodami, oceniają wiarygodność danego podmiotu. Przez wiarygodność rozumiemy zdolność do spłaty rat i odsetek w terminie, czyli ocenę ryzyka. To trochę jak z kredytem hipotecznym, kiedy bank prosi BIK o ocenę naszej wiarygodności i BIK wystawia nam ocenę punktową. Bank ma wtedy podpowiedź, czy udzielić nam w ogóle kredytu, a jeśli tak, to czy dać niższe czy wyższe oprocentowanie. W końcu zależy to od ryzyka. W skali makro, takim „BIKiem” jest agencja – jest ciałem doradczym, ponieważ wystawiany rating jest tylko opinią. Sam w sobie jeszcze niewiele znaczy – istotne jest to, jak zareagują na rating inne podmioty na rynku.

Wystawiane przez agencje ratingi są jednak brane pod uwagę przez rynki finansowe od dziesięcioleci. Po wielkim kryzysie w USA w pierwszej połowie XX wieku było ogromne zapotrzebowanie na oceny wiarygodności, bo rynki finansowe miały obawy przed powtórka. Ktoś musiał sprawdzać, czy podmioty są wypłacalne i jakie jest ryzyko pożyczenia im pieniędzy na rynku, czyli zainwestowania w obligacje.

Co oznacza rating kraju

Trzy agencje mają podobny system oceny, który przedstawia się w postaci oznaczeń literkami alfabetu. I tak potrójne A jest oceną najwyższej wiarygodności. Żeby jeszcze lepiej zrozumieć skalę ocen, poniżej przedstawiam sposób oceny jednej z agencji, na podstawie opracowania z 2009 roku. To zestawienie nie zawiera podziału na oceny z minusem i plusem, ale nie chciałem już komplikować.

AAA – najmniejsze ryzyko niewypłacalności, obligacje o najwyższej możliwej jakości kredytowej,
AA – bardzo niskie ryzyko niewypłacalności, obligacje o bardzo wysokiej jakości kredytowej,
A – niskie ryzyko niewypłacalności, obligacje o wysokiej jakości kredytowej,
BBB – obligacje o dobrej jakości kredytowej.
BB – spłata zobowiązań może być problematyczna w przypadku zajścia niekorzystnych zjawisk w otoczeniu podmiotu
B – spłata zobowiązań jest problematyczna w przypadku zajścia niekorzystnych zjawisk w otoczeniu podmiotu
CCC – obligacja zagrożone, spłata zobowiązań zależna od sprzyjających warunków w otoczeniu podmiotu
CC – Obligacje poważnie zagrożone
C – Obligacje podmiotu, znajdującego się w trakcie postępowania upadłościowego, ale zapewniające ciągle umówione płatności
D – podmiot niewypłacalny, zaprzestano płatności odsetek lub obligacje są niewykupione

Zasada działania ratingów w uproszczeniu:

jeśli masz wysoką ocenę, np. AAA, to jesteś bardzo bezpiecznym podmiotem i można pożyczać Ci pieniądze z niskim ryzykiem, czyli mniejszymi odsetkami. Im masz niższą ocenę, tym większe jest ryzyko dla inwestora, przez co większe będą odsetki za pożyczkę.

Tak informację może czytać potencjalny inwestor, zainteresowany obligacjami podmiotu. Podobne zestawienie znajdziecie na stronie Bankier.pl, a jeśli chcecie porównać system ocen Standard & Poor’s, to tabelkę z ocenami z minusem i plusem macie z kolei tutaj.

Kontrowersyjne oceny i wiarygodność

Agencje ratingowe przed kryzysem finansowym w 2008 roku cieszyły się o wiele lepszą reputacją. Jednak kryzys załamał ich wiarygodność w oczach wielu podmiotów. Otóż wszystkie 3 wymienione wyżej agencje oceniały instrumenty finansowe, które bezpośrednio przyczyniły się do kryzysu, jako… bardzo bezpiecznie. Właściwie najbezpieczniejsze z możliwych – wszystkie 3 wymienione agencje oceniały je na AAA, czyli ryzyko bliskie zeru.

Katastrofalna wpadka agencji jest świetnie pokazana w filmie Big Short, według którego agencje wręcz przyczyniły się do kryzysu, ponieważ swoimi ocenami całkowicie uśpiły czujność rynków finansowych.

Za swoją pomyłkę przed 2008 rokiem agencje zapłaciły surową karę. Sam Standard & Poor’s, zapłacił 1,38 mld dolarów odszkodowania amerykańskiej administracji w wyniku ugody w sprawie dotyczącej oceny wartości walorów hipotecznych przed kryzysem.

Kontrowersji jest więcej. Zdaniem rynkowych ekspertów:

  • Agencje ratingowe niewystarczająco szybko reagują na obniżenie ratingu i popełniają błędy w ocenach. Kryzys finansowy i instrumenty CDO nie są jedyną pomyłką w historii;
  • Istnieje potencjalny konflikt interesów, bo agencje ratingowe mają zbyt ścisłe kontakty z kadrą zarządzającą spółek, które oceniają;
  • Pozycja trzech najsilniejszych agencji jest zbyt duża. Nawet jeśli jeden podmiot jest oceniany jako wiarygodny przez agencję, to jedna notka od wielkiej trójki wywołuje rynkową panikę.
  • Decyzje agencji są „paliwem” do spekulacji na rynku finansowym, potrafią załamać kurs akcji pojedynczą decyzją;
  • Obniżenie ratingu przez agencje w trakcie trwania problemu może potęgować zjawiska kryzysowe. Przykładem są kraje PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja, Hiszpania), gdzie oceny agencji zwiększały koszty dla krajów i wpędzały ich w większe kłopoty.

O co chodzi z niższym ratingiem Polski?

Po raz pierwszy w historii obniżono nam rating. Agencja Standard & Poor’s obniżyła ocenę naszej wiarygodności z poziomu AAA- do BBB. Pozostałe dwie agencje nie zmieniły swoich ocen.

Pełna decyzja agencji do przeczytania (po angielsku)

I od razu odpowiedź z Ministerstwa Finansów

Nie będę się powtarzał co do samej decyzji, zarówno uzasadnienie, jak i liczne komentarze znajdziecie na każdej stronie informacyjnej. W dużym skrócie: agencja jest zaniepokojona nie tyle stanem gospodarki, co decyzjami politycznymi, osłabieniem podmiotów kontrolnych w kraju oraz wyraża obawy co do przyszłej niezależności naszego Narodowego Banku Polskiego. Oprócz obniżenia ratingu, dostaliśmy też perspektywę negatywną, czyli agencja nie spodziewa się poprawy – wręcz przeciwnie. To sytuacja wyjątkowa, bo po raz pierwszy obniżono nam rating, a podstawą do oceny jest sytuacja polityczna, a nie ekonomiczna. Fundamenty naszej gospodarki nie uległy pogorszeniu, jednak pada obawa o czynniki destabilizujące. Doskonale pokazał tę zależność na przykładzie ratingu Chin i Hong Kongu Rafał Hirsch w swoim komentarzu. Odsyłam do źródła.

Decyzja jest bardzo kontrowersyjna, ale ma bardzo istotne konsekwencje dla kraju. Możemy spierać się o podstawy, jakość oceny czy polityczne insynuacje, ale nic nie zmienia faktu, że odczujemy reakcję tej decyzji na rynkach. Pomimo wymienionych wcześniej kontrowersji, rynki finansowe liczą się z oceną agencji ratingowych. Poza tym jest jeszcze perspektywa negatywna, czyli stwierdzenie obaw o dalszą przyszłość w Polsce.

Możliwe konsekwencje dla Polaków:

1. Wyższe kursy walut, dalsze osłabienie złotego. Nasza waluta w ostatnich miesiącach należy do grona bardzo słabych i decyzja agencji jest dodatkowym czynnikiem dla inwestorów na rynku walutowym. Jeśli ktoś sprzedaje towary do innych krajów, to się ucieszy. Jeśli ktoś sprowadza coś – zapłaci za to więcej. Z kursami walut wiążą się też ceny produktów, za niektóre, np. elektronika możemy zacząć płacić więcej.

2. Jako kraj, zapłacimy więcej za obsługę długu zagranicznego, bo nasza waluta jest w gronie najsłabszych (patrz punkt wyżej).

3. Być może będziemy więcej płacić za długi (jako kraj), bo nasza niższa ocena to czynnik podwyższający cenę pożyczki. Wracając do porównania z BIK – masz gorszą zdolność kredytową, zapłacisz wyższą marżę za kredyt hipoteczny. Obciąży to budżet, który i tak jest już napięty. Czarny scenariusz, o którym w swoim tekście wspomniał Maciej Samcik: „Płacić więcej za nowe obligacje i jednocześnie płacić więcej za odsetki od już wyemitowanych papierów denominowanych w walutach obcych – to czarny sen każdego rządu.”

4. Możemy stać się ofiarą ataku kapitału spekulacyjnego. Brzmi to groźnie, ale to się dzieje cały czas na świecie. Jak Grecja ma kłopoty, to spekulanci na całym świecie grają na potencjalne spadki, bo liczą na zyski. Traderzy wiedzą o co chodzi – na zamieszaniu na rynkach finansowych można zarobić majątek, w tym przypadku nasza waluta może oberwać, a NBP może będzie zmuszony do interwencji. Agencje ratingowe mogą potęgować takie zjawiska.

5. Kolejny cios dla GPW. I tak jest fatalnie, a niższy rating może być kolejnym czynnikiem dla inwestorów, którzy już wycofują się z naszego parkietu. Pierwsze dni od decyzji o ratingu pokażą skalę spadków. Większość krajów po takiej decyzji ma bardzo silne spadki notowań przez co najmniej kilka dni.

6. Potencjalny spadek wiarygodności w oczach inwestorów na świecie. Potencjalny, bo rating to tylko jeden z czynników, jakie bierze pod uwagę inwestor. Poza tym dwie inne agencje nie zmieniły ocen.

Moja opinia:

Niższy rating to nie koniec świata. Gospodarka nam się od tego nie załamie. Z ciekawszych przypadków ostatnich lat, rating obniżano Włochom, Francji i nawet… USA. Zamieszanie na rynkach było gigantyczne, zmienność na rynkach szalona, odnotowano kilkudniowe przeceny na giełdach. Było to rynkowe szaleństwo. Na szczęście informacja o naszym ratingu była w piątek wieczorem, bo inaczej byłby to nasz „czarny piątek” na parkiecie.

Opinii agencji nie wolno jednak bagatelizować. To informacja, która poszła w świat: polska gospodarka ma się ok, ale przejrzystość procedur spadła i jest zagrożenie polityczne. Być może zapłacimy za to wysoką cenę, ale to zależy od wyceny naszych obligacji. Nasze dyskusje (a właściwie kłótnie) o sposobie oceny czy przyczynach nic nie zmienią. Potencjalne konsekwencje mogą być dla nas duże, ale jeszcze nie można tego ocenić jednoznacznie. Rating to jeden z czynników oceny dla inwestorów. JEDEN Z, ale nie jedyny.

Wydaje mi się, że sama decyzja o obniżeniu naszego ratingu jest krzywdząca, bo fundamentalnie nasza gospodarka ma się dobrze. Jednak moja opinia niczego nie zmienia, bo część inwestorów bierze pod uwagę ratingi i ta jedna decyzja może mieć dla nas bardzo duże konsekwencje.

Mój czarny scenariusz to możliwa silna spekulacja na naszej walucie i obligacjach. W ostatnim kwartale słabsza od nas waluta w regionie to rosyjski rubel. Sytuacja wygląda bardzo niebezpiecznie, bo kapitał spekulacyjny może naprawdę zmieszać na rynkach, tak jak to miało miejsce w Grecji czy we Włoszech. Zapłacimy za to niestety my. Gospodarka nam się od tego nie załamie, ale poniesiemy koszty tej decyzji.

Po co jest ten tekst

Świat nie jest czarno-biały, w szczególności w odniesieniu do rynków finansowych. Nasze reakcje na decyzję o polskim ratingu pokazują, że nasze podziały wewnątrz kraju są ogromne, a nasza chęć do merytorycznej dyskusji robi się coraz mniejsza. Moje zadanie w całym tym zamieszaniu to edukacja ekonomiczna i trzymanie się merytoryki, niezależnie od preferencji politycznych.

Możemy się kłócić w kraju kto ma rację i czy świat ocenia nas sprawiedliwe, ale nie zapominajmy o tym, że jesteśmy elementem rynków finansowych. Kapitał zagraniczny nie zapyta nas co myślimy o całej sytuacji, a agencje ratingowe pomimo kontrowersyjnych ocen, nadal liczą się na świecie. Ich decyzja potrafi sprawić duże problemy, wywołać ogromne spadki na giełdzie, osłabić walutę i być akceleratorem do silnej spekulacji. Oby ten tekst pozostał tylko teorią i elementem edukacyjnym. W przeciwnym razie, cała sytuacja może nas drogo kosztować.

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.