Jak uczyć się inwestować? 7 rad dla początkujących

jak uczyć się inwestować

Jeśli zaczynacie inwestować, to powinniście nie myśleć o tym jak szybko zarobić, ale jak uczyć się inwestować. Mało kto mówi o procesie nauki, a inwestowanie jest dosyć skomplikowaną umiejętnością, która po prostu wymaga czasu. Zyski przychodzą dopiero później.

Jak uczyć się inwestować? Cierpliwie, systematycznie, łącząc teorię z praktyką – powie Wam to pewnie każdy inwestor, który spędził już kilka lat aktywnie zarządzając swoim rachunkiem maklerskim. Jednak gdy dopiero zaczynamy uczyć się inwestować, takie porady brzmią jak cytaty Paulo Coelho krążące po sieci. Spróbuję zatem konkretniej i na podstawie swoich doświadczeń (a właściwie popełnionych błędów).

jak cuzyc sie inwestowac cytat

Jak uczyć się inwestować – wykład!

W ramach konferencji Blogerzy na Giełdzie, poprowadziłem na Sali Notowań wykład w tym temacie. Wyszedłem z założenia, że wszyscy zaczynają od razu od tego jak ZARABIAĆ, tak jakby inwestowanie było umiejętnością porównywalną do jazdy na rowerze. Po 10 latach na tym rynku i kilku latach zajmowania się edukacją finansową, dochodzę do wniosku, że dużo ludzi traci pieniądze i zniechęca się do giełdy, ponieważ jest nastawionych na szybkie zyski i zupełnie inny poziom trudności. Nie dziwię się, gdy widzą przez lata reklamy szkoleń mówiących, że to jest łatwe, tylko trzeba mieć system/metodę/strategię – niepotrzebne skreśl. Nie, to nie jest takie proste!

Tutaj można obejrzeć mój wykład na GPW o tym jak uczyć się inwestować:

Gdy robiłem prezentację i przygotowywałem się do wykładu, miałem milion rzeczy do przekazania. Od razu wiedziałem, że w 45 min nie uda się powiedzieć wszystkiego, a do tego jeszcze byłem zaraz po dłuższym przeziębieniu i mam wrażenie, że niestety nie powiedziałem wszystkiego tak jak chciałem. Powtórzyć wykładu nie mogę, ale mogę uzupełnić jego treść o ten artykuł i opisać dokładnie każdy z omawianych 7 punktów w temacie jak uczyć się inwestować. Poza tym niektórzy wolą wersję tekstową (sam częściej taką wybieram niż video).

Gdybym mógł cofnąć się w czasie…

Wyszedłem z założenia, że opowiem o 7 radach, które chętnie dałbym sam sobie, gdybym mógł cofnąć się o mniej więcej 10 lat do czasu, gdy sam szukałem informacji jak uczyć się inwestować.

1. Podejdźcie do tego na poważnie

Bardzo często spotykam się z podejściem, że ktoś chciałby inwestować, ale nie zamierza przeznaczać na to dużo czasu – najlepiej kupi to, co napiszą w rekomendacjach albo na blogach i już. Takie podejście może nie tylko nie skończyć się sukcesem, ale może doprowadzić portfel do katastrofalnej porażki. Kupujemy coś po szybkiej „analizie”, bez większego zastanowienia się, spieszy nam się i koniec końców robimy transakcję bez planu. Takie podejście ma swoje konsekwencje później – coś się dzieje w spółce, której akcje kupiliśmy, a my zajmujemy się pracą i rodziną, nie zaglądając nawet do informacji o spółce. Można w ten sposób odnieść duże straty, w szczególności nie stosując stop-lossów.

Inna sprawa, to tracenie wielu okazji przez ignorancję. Nigdy nie sprzedamy na górce, ani nie kupimy nic idealnie w dołku, ale jeśli aktywnie obserwujemy rynek, to możemy zawierać transakcje w strefie wyższych cen i niższych. Chodzi mi o sytuację, w której nie interesując się tym, co leży w portfelu, możemy stracić wiele okazji do zarobienia lub do wyjścia z mniejszą stratą, gdy coś złego dla spółki dzieje się na rynku.

Mój ulubiony przykład z historii to CD Projekt kupowany po ok. 6 zł. To jedna z tych spółek, na których kilkukrotnie zarabiałem dobre pieniądze, ale trzymanie akcji w długim terminie od pierwszej transakcji dałoby mi zarobić nieproporcjonalnie więcej. Oczywiście musiałbym potraktować temat poważnie i inwestycyjnie, a nie spekulacyjnie i z nastawieniem na szybkie zyski…

Potraktujcie tę rade na poważnie: regularnie zasilając rachunek maklerski (miesiąc w miesiąc, kwartał w kwartał) i poświęcając w każdym tygodniu czas na naukę i analizę, można po kilku latach świetnie poruszać się na rynku i dysponować ambitnym portfelem. Dyscyplina, sumienność i systematyczność jest tu dużo ważniejsza niż spektakularne pojedyncze inwestycje.

Jeśli ktoś chce poświęcać godzinę w miesiącu na prowadzenie portfela akcyjnego, to dużo lepszym rozwiązaniem wydają się ETF lub fundusze pasywne, które można kupować regularnie, analizując rynki w bardzo długim terminie i bez selekcji spółek – zakładając wzrost na amerykańskiej giełdzie, kupujemy ETF na indeks 500 największych spółek i koniec. Możemy uczyć się inwestować nieco inaczej, bez skupiania się na spółkach.

2. Rozsądnie ze szkoleniami

Gdy chcemy uczyć się inwestować, logika podpowiada nam – szkolenia. Niestety szkolenia giełdowe w Polsce to trudny temat i jest tu sporo skrajności. Na rynku znajdziemy dużo darmowych szkoleń od brokerów i domów maklerskich, które są raz lepsze, raz gorsze, ale w dużej mierze mają nas zachęcić do tego, aby zakładać rachunki i wykonywać transakcję (a na tym oczywiście zarabiają brokerzy). Warto podchodzić tu bardzo selektywnie, bo nie zawsze za liczbą szkoleń idzie jakość.

Z kolei po drugiej stronie rynku znajdują się szkolenia płatne, często bardzo drogie i niekiedy obiecujące złote góry. Jeśli ktoś chce wiedzieć jak uczyć się inwestować i od razu natrafi na ofertę szkolenia, które obiecuje kompleksowy system generujący zyski… pokusa jest spora. Niestety to tak nie działa. Nie można się w kilka dni nauczyć inwestować, nawet jeśli szkolenie kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Osobiście z czystym sumieniem mogę polecić początkującym Szkołę Giełdową, o której pisałem na blogu. Byłem na jednej edycji dobrych 10 lat temu, więc w ostatnich miesiącach poszedłem jeszcze raz na poziom podstawowy i średnio-zaawansowany, żeby móc śmiało wyrazić swoją opinię. Jestem zdania, że to bardzo dobra decyzja dla tych, którzy nie wiedzą o rynku nic lub bardzo niewiele – dostaniecie solidną porcję wiedzy za relatywnie niską cenę.

Nie ma darmowych szkoleń.

Jestem zdania, że nie ma nic za darmo. Płacimy za wszystko swoim czasem i zaangażowaniem. W przypadku szkoleń (tych bezpłatnych również) jest jeszcze jedna rzecz: szkolenia mogą wpłynąć na nasze przekonania na początku nauki inwestowania i wprowadzić złe nawyki, których trudno będzie się pozbyć. Opiszę to kiedyś dokładnie, ale sam zaczynałem od fascynacji analizą techniczną, poprzez analizę geopolityczną rynków, dopiero kończąc na fundamentach, które dzisiaj uważam za kluczowe przy budowie portfela. Cały czas mam jednak świadomość, że próbując uczyć się inwestować, straciłem bardzo dużo czasu na próbowanie na siłę różnych metod, które widziałem na szkoleniach.

3. Traktuj książki jak podręczniki

Jeśli widzieliście niektóre z moich odcinków na kanale YouTube, to wiecie, że na brak książek nie narzekam. Ambitna biblioteka nie oznacza jednak, że mam większość z tych książek dobrze przepracowaną. Na początku, nie wiedząc jeszcze jak uczyć się inwestować, pochłaniałem książki jedna za drugą. Nie przemyślałem bardzo kolejności ich czytania, więc trafiałem na pozycje bardzo trudne, których po prostu jeszcze nie rozumiałem i czytanie ich było kompletnie nieefektywne.

Później odkryłem, że bardzo trudno jest połączyć lekturę książek z analizy fundamentalnej z analizą techniczną. Autorzy jednych i drugich walczą ze sobą jak rycerze Jedi z Lordem Vaderem i jeśli nie znamy tej zależności, to czytamy pozycje z zupełnie innych światów.

No i na koniec biografie lub książki autorstwa inwestorów, które czyta się bez znajomości faktów historycznych. Wszystko super, działa motywacyjnie, jest ciekawie, ale… koniec końców, jeśli nie wiemy o co chodziło w kryzysie w 2000 roku, to nie rozumiemy reakcji danego inwestora na wydarzenia. Co mi po biografii generała, gdy nie wiem o co chodziło w całej wojnie?

Jak uczyć się inwestować dzięki książkom? Trzeba je studiować, jak podręczniki akademickie. Podkreślać co jest ważne, sprawdzać, jeśli czegoś nie rozumiemy, odnosić się z teorią do rynku, doczytywać i robić notatki. Serio, nie żartuję. Kilka lat temu wolałbym pochłonąć 5 książek niż przestudiować solidnie jedną. Ilość nie przekłada się na jakość, żeby uczyć się inwestować trzeba czytać z myślą, że tę wiedzę przełożymy na swoje życie na długie lata. Tu rynek nas przeegzaminuje.

Przeczytaj także:

4. Czas jest na rynku kluczowy

Kiedy zakładamy pierwsze konto maklerskie i zaczynamy uczyć się inwestować, wychodzimy z założenia, że zaraz zaczniemy zarabiać, bo wszystko zależy od naszych umiejętności. Lekceważymy moment, w którym aktualnie jest rynek, w jakim się znajdujemy.

Zupełnie inaczej inwestuje się w bessie, a inaczej w hossie. Wbrew pozorom, moim zdaniem bessa jest dużo lepszym rynkiem dla początkującego inwestora. Punkt, w którym zaczynamy przygodę z inwestowaniem jest bardzo istotny. Mógłbym pokazać wykresy z ostatnich kilkudziesięciu lat, ale tak naprawdę ostatnia dekada pokazuje jak duże znaczenie miał czas, kiedy ktoś zaczynał z pierwszym kontem maklerskim.

Przykładowo, zaczynając w 2009 roku mamy dołek bessy, czas po największym kryzysie finansowym stulecia. Teoretycznie najniższe wyceny i cudowna okazja do zarobienia, ale otoczenie rynkowe wyglądało jak obraz po wojnie i w takim czasie naprawdę ciężko jest zacisnąć zęby i kupować śmiało akcje.

jak uczyć się inwestować wig

Zupełnie inaczej wygląda inwestowanie, gdy mamy silną hossę i notowania rosną jak szalone, a my wskakujemy na rynek nastawieni bardzo optymistycznie. Jako początkujący nie zakładamy oczywiście, że kupowanie po dużych wzrostach to duże ryzyko wpakowania się w korektę, czyli spadek cen.

Arcyciekawą sytuację mamy dzisiaj i niestety tylko czas pokaże czy zarobią byki czy niedźwiedzie. Niedługo wejdzie PPK, które zasili strumieniem pieniędzy duże spółki na GPW, ale z drugiej trony po aferze KNF i silnej przecenie małych spółek, nasz rynek kapitałowy wygląda naprawdę fatalnie. Teoretycznie mamy idealny czas na kupowanie akcji, ale żeby ten scenariusz się zmaterializował, potrzebna jest odbudowa zaufania do rynku i napływ kapitału w długim terminie. Jeśli dzisiaj kupicie akcje, to ktoś musi chcieć je odkupić dużo drożej, żebyście zarobili.

5. Czas jest kluczowy dla portfela

Jedna sprawa to moment, w którym aktualnie znajduje się rynek. Druga sprawa to wpływ czasu na nasze inwestowanie i portfel. Z biegiem lat, nabieramy doświadczenia, ale i nasze konto (regularnie zasilane) nabiera kapitału.

CZAS jest najważniejszy, jeśli myślicie o tym jak uczyć się inwestować w spółki dywidendowe. Spółki, które dzielą się zyskami ze swoimi akcjonariuszami robią to raz do roku (w Polsce) lub częściej (USA, niektóre inne kraje). Cała zabawa polega na tym, że wypłacane dywidendy wykorzystujemy do kupowania kolejnych akcji. Z każdym rokiem gotówki jest więcej, co przekłada się na więcej akcji, co w kolejnym roku przekłada się na jeszcze więcej gotówki i tak… cały czas.

Zupełnie inny jest również dobór spółek, które najkorzystniej jest kupować w czasie, gdy ich wyceny spadają niezależnie od ich kondycji fundamentalnej. Co to znaczy? Spółka radzi sobie dobrze i ma stabilną cenę, nagle zamieszanie po ogłoszeniu Brexitu wywołuje falę spadków cen, ale dla nas jako inwestorów indywidualnych spadek ceny stanowi okazję do zakupów. W końcu nic się w spółce nie zmieniło, a im więcej tanich akcji, tym większa efektywność wypłaconej dywidendy. Teoretycznie proste, ale wymaga…CZASU!

Przypomnę ulubiony cytat Tony’ego Robbinsa:

Przeceniamy możliwości 1 roku, nie doceniamy możliwości 10 lat.

6. Nie bądź fanatykiem jednej teorii

Nie należę do grupy fanatyków analizy fundamentalnej ani analizy technicznej. Nie wierzę też w teorie spiskowe, że wszystkie ruchy na rynku kapitałowym są ukartowane z góry (przy takim podejściu nie ma sensu uczyć się inwestować). Wierzę, że można łączyć różne metody, ale kluczowe jest zrozumienie tego jak w ogóle działają rynki finansowe. To sieć niezwykle połączonych elementów, gdzie po wielu latach i tak wpadamy w jakąś pułapkę, bo żadna metoda nie jest dobra do wszystkiego

Szybki przykład – afera KNF.

Czy dało się ją „wyczytać” z wykresów, zgodnie z metodami analizy technicznej? Nie.
Czy zmienia wyceny fundamentalne spółek na GPW? Nie.
Czy ma istotny wpływ na GPW w najbliższym czasie? TAK!

Zaufanie do rynku to bardzo istotny czynnik zarówno w dopływie kapitału od zagranicznych funduszy i inwestorów, jak i w ramach zaufania polskich spółek i inwestorów indywidualnych. Żeby rozumieć lepiej te zależności, trzeba trochę logiki, znajomości rynku, przepływów kapitału w sektorze finansowym… tu przyda się doświadczenie i wiele źródeł wiedzy, bo ani analiza fundamentalna, ani techniczna nie ma na to prostej odpowiedzi.

Warto uczyć się inwestować łącząc różne metody i traktując je jako różne elementy składowe rynku, a nie prawdę objawioną, eliminującą pozostałe. Im szybciej zrozumiecie, że rynek to skomplikowany mechanizm, w których różne procesy mają na siebie wpływ, tym mniej czasu stracicie. Mi to zajęło dobrych kilka lat…

7. Pozycja gotówkowa to ważna pozycja

I na koniec zasada, z którą sam mam problem pomimo ponad 10 lat na rynku kapitałowym. Kiedy nie wiemy jak uczyć się inwestować, logika podpowiada, że trzeba nabierać doświadczenia poprzez wykonywanie transakcji. Wiele razy spotykam się z opinią, żeby olać całkowicie książki i szkolenia i od razu wskoczyć na rynek. To nie jest jazda na rowerze, tutaj teoria jest bardzo potrzebna.

Z czasem każdy inwestor rozumie, że ochrona kapitału to nie jest wyświechtany frazes z książek o inwestowaniu. Bez kapitału nie można inwestować. Jego ochrona jest bardzo istotna i czasem najlepszą i najbardziej defensywną pozycją jest brak pozycji, czyli trzymanie gotówki na rachunku.

Nikt nie zmusza nas do inwestowania od razu całej kwoty na rachunku maklerskim. Teraz jest czas bessy małych spółek i wiele wykresów wygląda fatalnie, więc sporą część środków trzymam w gotówce i kupuję małymi pakietami, mając na uwadze jak trudno jest kupić spółkę w dołku.

Mój problem to odwieczna chęć zawierania nowych transakcji. Kiedy mam wolne środki na rachunku, szukam na siłę spółki, która pasowałaby do mojego portfela lub byłaby okazją spekulacyjną. Czasami całkowicie niepotrzebnie, bo później brakuje mi gotówki kiedy faktycznie na rynku pojawia się dobra okazja do uzupełnienia portfela.

Wracam tym samym do cierpliwości, ale tym razem w ujęciu nie czasu, a pieniędzy. Gotówka na rachunku maklerskim to środki, które są pozbawione ryzyka. W wielu sytuacjach to najbezpieczniejsza pozycja, z której warto korzystać. Jak mówi Warren Buffett:

Zasada nr 1: Nie trać pieniędzy.
Zasada nr 2: Patrz zasada nr 1.

Jak uczyć się inwestować? Cierpliwie!

Ja sam nie należę do cierpliwych, więc gdy mówię o 10 latach inwestowania, mam w głowie masę pomyłek, pośpiech, niepotrzebne testowanie dziwnych metod, fascynację analizą techniczną i wiele rzeczy, które zaburzyły efektywność inwestowania. Dzisiaj, gdy opowiadam na wykładach bądź w filmach jak uczyć się inwestować, mówię to nie z perspektywy mędrca, który już wszystko o rynku wie, ale człowieka, który popełnił bardzo dużo błędów i przed nimi przestrzega :)

Rynek nikomu nie ucieknie – co tydzień, od poniedziałku do piątku można kupować i sprzedawać instrumenty finansowe, ale to czy na nich zarobimy, zależy już od bardzo wielu czynników. Źródeł wiedzy jest z kolei bardzo dużo, kluczowa jest selekcja i odpowiednie korzystanie z tych źródeł. Dajcie sobie czas i podejdźcie do tego na poważnie.

W kolejnym materiale zobaczycie pozostałych blogerów z konferencji Blogerzy na Giełdzie, przede mną jeszcze temat Daniela Kosteckiego z bloga Rynki na Żywo oraz nasza debata z sesją pytań i odpowiedzi.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.