Co to jest Black Friday i czy w Polsce ma sens?

black friday

Przejmujemy wiele marketingowych koncepcji z USA i zachodnich krajów UE, ale to nie oznacza, że są one zawsze korzystne dla klienta. Black Friday jest tego doskonałym przykładem. Rok temu byłem w tym czasie w USA i różnica pomiędzy Black Friday w Polsce a Black Friday w USA jest kosmiczna.

Czekacie na Black Friday z zakupami? Robicie wielką listę rzeczy do kupienia, a później cały dzień wertujecie strony sklepów? Nie? Ja też nie. No może komiksy, ale to trochę specyficzna branża, gdzie cena okładkowa jest tylko dla tych, którzy kupują komiks raz na rok, np. komuś pod choinkę.

Moim zdaniem Black Friday nie działa w Polsce jak należy, więc staram się w tym czasie wertować głównie sklepy zagraniczne (gdzie faktycznie przeceny bywają bardzo duże) i do zakupów podchodzić jednak o wiele ostrożniej. W polskich sklepach buszuję np. zaraz po świętach i 27-31 grudnia to z reguły mój czas polowań na przecenione towary. Jednak do Black Friday mam bardzo duży dystans i chętnie wytłumaczę dlaczego. Warto zadbać o swoje finanse osobiste i nie wpaść w szał zakupów, bo bardzo często to po prostu nie ma dużego sensu.

Co to jest Black Friday?

Dla niewtajemniczonych, Black Friday to dzień wielkich wyprzedaży, który przyszedł do nas zza oceanu, konkretnie z USA. Nazwa „Czarny Piątek” przez wiele lat miała negatywne skojarzenia, ale z czasem Amerykanom udało się doprowadzić tego, że Black Friday stał się świętem konsumpcji, gdy sklepy mają gigantyczny utarg dzięki promocjom, a klienci dosłownie walczą w kolejkach po przecenione produkty.

Black Friday wypada w piątek po amerykańskim Święcie Dziękczynienia. W Polsce liczymy to jako czwarty piątek listopada – trudno żebyśmy znali dokładnie daty amerykańskich świąt. Piątek w wielu sklepach przeradza się w weekend promocji i rozszerza o kolejne 2 dni. Z kolei w USA z Black Friday powoli robi się cały Black Week, czyli tydzień niskich cen z kulminacją promocji w piątek.

Skąd się wzięła nazwa Black Friday?

Terminu Black Friday pierwszy raz użyto w 1869 roku w USA – oczywiście chodziło o kryzys finansowy związany z rynkiem złota i gwałtowne spadki cen. Skąd zatem po prawie 150 latach Black Friday stało się świętem zakupów

Zostajemy nadal w USA, ale interesuje nas już Philadelphia (no wiecie, tam gdzie Rocky Balboa biegał w filmach) w latach 60-tych. Odbywa się tam regularnie mecz Army – Navy (Army Black Knights z USMA vs. Navy Midshipmen z USNA, rywale w szkolnych rozgrywkach od dziesięcioleci), co sprowadzało do miasta bardzo dużo turystów. W związku z tym, dzień po Święcie Dziękczynienia miasto było absurdalnie zakorkowane, a ludzie nie mogli się z niego wydostać. Inna sprawa, że wiele osób brało wolne po Święcie Dziękczynienia, żeby zrobić długi weekend. To akurat nasz sport narodowy w Polsce, więc łatwo nam się wczuć w sytuację.

W związku z tym, w piątek ludzie wstali od stołów i… zaczęli chodzić po sklepach i robić zakupy. Policja nie umiała opanować tłumów, a w sklepach zaczęły się nawet zamieszki. I tak oto policjanci ochrzcili ten dzień mianem czarnego piątku, czyli Black Friday. Tu można poczytać więcej o historii Black Friday.

Mit Black Friday?

Źródeł samej nazwy i jej początków znajdziecie bardzo dużo, ale coraz częściej spotykam się z uroczą historią o Black Friday i… czarnym atramencie. Sklepikarze sporządzając raporty sprzedażowe zaznaczali z reguły straty na czerwono, a dzień po Święcie Dziękczynienia… wszystko było na czarno! Utarg w sklepach był tak duży, że w raportach wszystko było na czarno, a sklepy notowały największe w roku zyski.

Oczywiście jak widzicie tratujące się tłumy klientów, nie myślicie od razu o czarnym tuszu w sprawozdaniach finansowych, prawda? No właśnie, między innymi dlatego traktuję tę historię jako przyjemną historyjkę, która brzmi nieco lepiej niż szalony tłum tratujący się w biegu po przecenioną sokowirówkę.

Z czasem nazwa przylgnęła do dnia związanego z dużymi przecenami, w którym wręcz szturmują sklepy po przeceniony towar, a te z kolei mają najwyższy utarg w roku. I to jest Black Friday, który dzisiaj znamy – jeden z najważniejszych punktów w kalendarzach amerykańskich sklepów i dosyć świeża koncepcja na polskim rynku.

black friday doradcatv

Black Friday w USA

Rok temu byłem w USA na kilka dni przed Świętem Dziękczynienia, więc załapałem się na cały tydzień poprzedzający Black Friday, Święto Dziękczynienia i słynny dzień promocji. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się takiego szaleństwa, ale tam na miejscu można doskonale zrozumieć sens Black Friday dla Amerykanów i dlaczego jest tak duża różnica pomiędzy tym dniem w Polsce a USA.

  • Po pierwsze, firmy inwestują potężne pieniądze w reklamy i całe kampanie marketingowe promujące Black Friday. Wszyscy nakręcają konsumpcję i na długo przed samym piątkiem budują atmosferę wyczekiwania na dzień promocji. „Kup świąteczne prezenty w Black Friday”, „spełnij marzenia”, „zrób zapas X na cały rok” – naprawdę można odnieść wrażenie, że nic innego w kraju nie dzieje się w tym momencie, po prostu każdy zbiera pieniądze i szykuje się na piątkowe zakupy. Z kolei agencje reklamowe głowią się jak kreatywnie zareklamować promocję w tym czasie, skoro robi to tak wiele firm.
  • Po drugie, tam są czasami naprawdę gigantyczne przeceny. Oczywiście nie wszędzie, bo są marki (np. Apple), którym nie zależy na niższych cenach raz do roku, jednak w niektórych sklepach przeceny sięgają nawet 80%. Tam 10 czy 20% nie robi na nikim wrażenia.
  • Po trzecie, dodatkowo jest jeszcze kultura kuponów i kodów zniżkowych. W Polsce nie zaczynamy zakupów od szukania w Internecie i gazetach czy na ten konkretny sklep są jakieś zniżki – w USA od tego zaczyna każdy „smart shopper”. Można np. dostać zniżkę na cały asortyment danej marki albo kategorię – sklep nie cacka się w indywidualne ceny, tylko wszystkie buty marki X z kodem są -30% i już.
  • Po czwarte, cashback, czyli sklep zwraca część pieniędzy, które wydamy w danym dniu. Nawet jak sklep nie ma pomysłu na przecenę konkretnych rzeczy, to może dodać bardzo konkretny zwrot w postaci kilkudziesięciu dolarów. To dosyć łatwa zachęta na mało „sexy” towarach, np. sklep ogrodniczy.

No i oczywiście te tłumy, które są w stanie wręcz wyważyć drzwi do sklepu. Byłem przy jednym z najważniejszych sklepów w USA: centrum handlowym Macy’s w dniu otwarcia drzwi na Black Friday. Autentycznie podszedłem z ciekawości, żeby zobaczyć czy kręcą tam jakiś film albo może akurat odbywa się jakaś premiera i zebrali się fani wokół celebrytów. Kamery, światła, czerwony dywan, tłumy… wszystko to w związku z otwarciem drzwi do sklepu?! To naprawdę tak wygląda i na żywo jest jeszcze bardziej abstrakcyjne niż gdy oglądamy to w telewizji.

Najlepiej wydane 100 dolarów

W pobliżu Wall Street jest kilkupiętrowy sklep z ubraniami, gdzie postanowiłem zajrzeć w Black Friday. Moja narzeczona wiedziała, że jest tu dużo ubrań dobrej jakości (w tym również absurdalnie drogie ubrania drogich projektantów). Miałem taki cel, żeby wrócić z USA z nową kurtką. Stara wyglądała już okrutnie, a skórzana kurtka to nie jest zakup łatwy i tani – pomyślałem, że Black Friday może mi w tym pomóc. Padło na sklep Century 21.

Na wejściu otrzymałem kupon informujący, ile zniżki dostanie się przy kasie, wydając określoną kwotę pieniędzy. Oczywiście promocje łączą się, więc to jest dodatek do i tak już przecenionego mocno towaru.

black friday doradcatv

Znalazłem dział męski (na szczęście jest mniejszy niż damskie), dotarłem do kurtek i zbierałem szczękę z podłogi, bo faktycznie przeceny sięgały nawet 70% na wszystko. Kilka przymiarek, szybkie liczenie, przetarcie oczu ze zdumienia i sprawa załatwiona.

Dwie skórzane kurtki (jesienna i zimowa) i jeszcze pasek do spodni za nieco ponad 100 dolarów. Finalny rachunek obniżyli mi o 30 dolarów w związku z promocją, którą dostałem na wejściu. Nigdy nie interesowało mnie jaką metkę ma jakie ubranie, ale warto dodać, że takie przeceny były na kurtkach Calvina Kleina, które w USA są i tak dużo tańsze niż w polskich sklepach. Dla mnie ważniejsza była jakość – za solidną kurtkę trzeba tych kilkaset złotych minimum wyłożyć. Ja za dwie zapłaciłem ok. 370 zł! Z ciekawości sprawdziłem ile kosztowałyby mnie te same kurtki w tym roku już bez Black Friday i dobrze kombinując z Amazonem/Ebayem miałbym szanse na ok. 200-250 dolarów + koszt przesyłki na dokładnie te modele. W Polsce nie znalazłem ich w ogóle, więc trudno mi podać punkt odniesienia. W każdym razie to jest jedna z tych sytuacji, gdy Black Friday działa jak należy – można kupić coś wartościowego o połowę taniej tylko w danym dniu.

Jeśli ktoś potrzebuje tego typu ubrań, to naprawdę wyjazd do USA akurat w tym czasie ma sens. Wspomniane kurtki będą mi służyć pewnie wiele lat, a wizytę w USA celowo zaplanowaliśmy tak żeby zahaczyć o Black Friday i zobaczyć jak to jest na żywo (no i parada na Święto Dziękczynienia jest super!). Oczywiście nie namawiam nikogo żeby leciał do USA specjalnie po ubrania w Black Friday (*wyjątek dla blogerów i blogerek modowych), ale jeśli i tak planujecie turystyczny wyjazd jesienią, to warto zastanowić się nad tą datą w kalendarzu.

black friday przeceny

Czy przed Black Friday zawyża się ceny?

Logika nakazuje myśleć podejrzewać, że to główna pułapka czyhająca na klientów podczas Black Friday. Żeby to udowodnić, musielibyśmy monitorować ceny nawet na kilka tygodni przed Black Friday. Umożliwiają to niektóre narzędzie, dzięki czemu co jakiś czas internauci sami nagłaśniają afery związane z sieciami sklepów, które po prostu naciąga swoich klientów tworząc wrażenie sztucznie wysokich promocji.

W tym roku użytkownicy Wykop.pl alarmowali, że dziwnie zmieniają się ceny w sklepie morele.net. Warto uważać, w szczególności, gdy chcemy kupić towar, którego cen nie znamy dobrze na co dzień.

Można też odwrócić nieco pytanie – czy mocno się ceny obniża? W Polsce niekoniecznie.

Z ubiegłego roku, z raportu Deloitte:

„Analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą Dealavo pokazała jednak, że promowany przez sprzedawców on-line Black Friday to wciąż jedynie zabieg marketingowy. Ze „Świątecznego barometru cenowego” wynika, że obniżka cen w tym dniu tj. 24 listopada br. w porównaniu do poprzedzającego piątku 17 listopada br. wyniosła zaledwie średnio 1,3 proc.”

Jednymi słowy, więcej w tym marketingu niż faktycznych korzyści dla klienta. Na to wskazują chociażby dane z prowadzonych regularnie badań Deloitte.

Czy można to jakoś sprawdzić?

Jest jedna sztuczka na Ceneo, porównywarce różnych towarów. Serwis rejestruje historię jak zmieniała się cena danego towaru w czasie. Trzeba przyznać, że sama funkcja nie jest łatwa do znalezienia, jeśli nie wiemy czego szukać. Poniżej screen z jednego towaru (akurat sam od dłuższego czasu myślę o zakupie tego mikrofonu), z zaznaczeniem malutkiej ikonki wykresu. Po jej kliknięciu pojawi się historia zmian cen danego towaru. Warto to sprawdzić, gdy nie wiemy czy nasza promocja na Black Friday to faktycznie promocja czy jest podejrzenie, że wcześniej cena została zawyżona.

black friday zawyżone ceny

Jak kupować w Black Friday?

Ostrożnie. Dobra przestroga jest w poprzednim akapicie – inaczej kupuje się produkty, których ceny znamy, a inaczej takie, o których wiemy niewiele poza wielkim napisem „PROMOCJA” przyklejonym do ceny.

Wracam do mojego hobby: komiksów. Tu wiem jakie są ceny okładkowe, wiem gdzie jakie komiksy najlepiej zamawiać i na koniec wiem jakie są przeceny z różnych okazji. Jak zobaczę w czasie Black Friday promocję, to jestem w stanie bardzo szybko ocenić czy jest ona naprawdę korzystna dla klienta, czy tylko dla sklepu. Gdybym miał teraz dla odmiany kupić… odkurzacz, nie miałbym bladego pojęcia jaka cena jest faktycznie korzystna. Musiałbym wcześniej sprawdzić!

1. Kupuj to, czego faktycznie potrzebujesz

Myślisz od dawna o konsoli do gier? Wiesz ile kosztuje? Masz odłożone na nią pieniądze? Wtedy Black Friday jest idealny, bo Twoje zadanie to znaleźć najkorzystniejszą promocję i podjąć decyzję: brać czy poczekać na lepszą okazję. Trzeba do tego znać ceny, orientować się w promocjach na towar, który chcemy kupić i oczywiście wcześniej mieć dobrze zaplanowany zakup. No i kupujesz coś, co nie jest impulsem, a przemyślanym zakupem.

2. Tanie nie znaczy, że się opłaca

Miałem ten problem będąc studentem. Wielka promocja? Absurdalnie niskie ceny? Kupię tego więcej, żeby zaoszczędzić dużo w skali nawet kilku miesięcy. Wszystko się zgadza, o ile jakość produktu jest dobra. Niejednokrotnie okazywało się, że kupowałem coś kiepskiej jakości i już po kilku dniach wiedziałem, że to był głupi pomysł. Znacie to przysłowie, że biednego nie stać na tanie rzeczy.

3. Nie ograniczaj się tylko do polskich sklepów

Wiem, że jest chociażby bariera językowa, ale często naprawdę promocje na Amazonie biją na głowę te w polskich sklepach i głównym wyzwaniem jest ewentualnie dostawa. Warto przeglądać zagraniczne sklepy w poszukiwaniu okazji i po prostu liczyć o ile koszt dostawy zmniejsza ewentualną obniżkę ceny. Dobrym rozwiązaniem jest też wspólne robienie zakupów ze znajomymi, bo można podzielić koszt dostawy na więcej osób.

4. Lepiej nic nie kupić niż kupić bez sensu

Black Friday to kolejna cegiełka w naszym świecie wszechobecnej konsumpcji. Presja na zakupy jest ogromna – z każdej strony będą nas bombardować reklamami, że w tym dniu każdy musi dla siebie znaleźć jakąś okazję. Naprawdę nie jest trudno tej presji ulec. Jeśli macie coś kupić na siłę tylko po to, żeby się lepiej poczuć, to jest to istotny sygnał ostrzegawczy – od tego już nie tak daleko do rozwalenia własnego budżetu domowego.

5. Czasem warto poczekać na Cyber Monday

Mówiąc o Black Friday, warto też pamiętać o poniedziałkowym Cyber Monday. 3 dni później sklepy internetowe próbują nas przekonać do swoich promocji – koncepcja zakłada przeceny w ramach rozwijającego się e-commerce. Dzisiaj już nie ma takiego rozróżnienia jak kiedyś, ale i tak warto przyjrzeć się wtedy kilku usługom. Ja szukam tu usług firmowych, np. narzędzia w abonamentach, no i oczywiście gry komputerowe (chociaż z reguły promocja na Steam wygrywa).

Czy Black Friday przyjmie się w Polsce na dobre?

To moja bardzo subiektywna opinia, ale wydaje mi się, że konsumenci wyjątkowo łatwo nabierają się na takie nowe „okazje” do zakupów. Po prostu lubimy kupować, a nasza gospodarka opiera się mocno na konsumpcji. Łapiemy się nie tylko na promocje, ale też na sytuacje, w których „trzeba coś kupić, bo…”. Zobaczcie.

Halloween staje się coraz popularniejsze (żniwa dla niektórych sklepów: ozdoby, kostiumy, słodycze), Walentynki to w Polsce prawdziwe szaleństwo (wydajemy dużo więcej niż na Halloween), mamy do tego oczywiście 2 miesięczny maraton zakupów świątecznych (od 3 listopada do 24 grudnia) – z roku na rok coraz więcej danych wskazuje na to, że łatwo wpadamy w takie zakupowe szaleństwo. Inna sprawa kiedy dana promocja się opłaca, a kiedy po prostu jest ogromna presja zakupowa, bo bombardują nas reklamy. Nie pomaga też sektor finansowy, który w reklamach kredytów stawia na spełnianie marzeń i tanie raty, a nie finansowanie konkretnego celu.

Mam wrażenie, że Black Friday przyjmie się u nas na dobre, nawet jeśli promocje będą dużo mniej atrakcyjne niż w USA. Mogą na tym solidnie zarobić sklepy, które podejdą uczciwie do Black Friday (o ile pozwalają im na to warunki, nie każdy może mocno zejść z marży) i za to trzymam kciuki. Jednak przepaść dzieląca nasze promocje od tych w USA jest na tyle duża, że konsumenci muszą po prostu uważnie kupować żeby nie dać się złapać na „okazje”.

Przeczytaj również:

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.