Finanse w podróży: 7 reguł, dzięki którym zaoszczędzisz

finanse w podrozy disneyland

Finanse w podróży: Karta czy gotówka? Ile waluty obcej mieć ze sobą? Kiedy rezerwować hotel a kiedy bilet na samolot? Przed podróżą zadajemy sobie wiele pytań, a odpowiedzi na nie będą kosztować – mniej lub więcej. Wybrałem kilka istotnych doświadczeń z moich podróży i spisałem 7 reguł, które pomogą nieco zaoszczędzić na podróżowaniu.

Niektóre z tych reguł mogą wydawać się banalne, ale często zapominamy o nich i w głupi sposób tracimy pieniądze. Nie chcę być hipokrytą – sam czasami z powodu braku czasu lub zabiegania łapię się na prostych błędach i liczę, że kilkadziesiąt złotych naliczono mi w ramach „karnej opłaty za głupotę”. Przedstawiam 7 rad, dzięki którym można zaoszczędzić pieniądze będąc w podróży.

*Tekst powstał w ramach współpracy z Bankiem Pekao S.A.*

Biuro podroży opłacaj tylko kartą

Słyszałeś o bankructwie Alfa Star? A może pamiętasz jeszcze markę Triada? Jeśli biuro podróży bankrutuje, to klient ma poważny problem. Jego usługodawca ma nieuregulowane płatności, wycieczki nie działają, nikt nie chce oddać pieniędzy, a kolejka wierzycieli rośnie z godziny na godzinę. W takiej sytuacji ratuje nas chargeback, czyli usługa „obciążenia zwrotnego”, które oferują dystrybutorzy kart płatniczych. Warunek żeby z tego korzystać jest banalnie prosty – musimy wcześniej za wycieczkę zapłacić kartą płatniczą.

Całość procedury jest dokładnie omówiona w nagraniu o chargeback. (a proces opisuję również w artykule nawiązującym do wywiadu z prezesem Alfa Star.) Domyślacie się jakie było moje zdenerwowanie kiedy dosłownie kilka miesięcy po rozmowie i zapewnieniach o planach inwestycyjnych, biuro ogłasza bankructwo?!

Płacenie kartą za ofertę biura podróży nie jest tak naprawdę oszczędnością – jest zabezpieczeniem. Jeśli usługodawca nie wywiąże się z obietnicy po zakupie, to mamy prawo tak naprawdę korzystać z reklamacji i możemy odzyskać nasze pieniądze. Płatność gotówką uniemożliwia taką drogę.

Finanse w podróży: karta i gotówka

To jedno z najczęściej zadawanych pytań, jakie dostawałem będąc dziennikarzem. Zawsze są fani gotówki, którzy uważają, że płacenie kartą na wakacjach jest awangardą i odwrotnie – wielcy przeciwnicy gotówki, którą uznają to za relikt przeszłości. Mam stanowisko dokładnie w środku dyskusji. I to, i to w portfelu – tylko tak jest kompleksowo i bezpiecznie.

Karta ma dużo plusów, przy dobrych rozwiązaniach mamy niższe przewalutowanie, możemy jednocześnie płacić w Internecie, czy też dokonywać rezerwacji. Jest to też kosmiczne zabezpieczenie z powodu usługi chargeback oraz ewentualnych ubezpieczeń. Skradzioną kartę łatwo zablokujemy – proste i przyjemne.

Z kolei gotówka jest zawsze w portfelu z przyczyn bardzo oczywistych. Są miejsca, gdzie nie dotarły czytniki kart i po prostu nikt naszego plastiku nie przyjmie. Im bardziej egzotyczny kraj – tym większe prawdopodobieństwo, że będzie ciężko o „infrastrukturę”, czyli terminale płatnicze.

O zamiłowaniu do kart w podróży decydują często nasze przekonania – skoro w Polsce w tylu miejscach można płacić karta i duże miasta mają wszędzie technologię zbliżeniową, to na pewno na Zachodzie jest to jeszcze większa skala. Nie! Tak nie jest. W Brukseli nie mogłem zapłacić zbliżeniowo. W Niemczech w wielu miejscach pytali o gotówkę. W Hiszpanii nie mogłem wytłumaczyć co to jest płatność zbliżeniowa. To Polska jest bardzo zaawansowanym krajem pod tym względem. Może zachodnie kraje robią więcej transakcji kartami w Internecie, ale w przypadku płatności zbliżeniowych, to my, Wielka Brytania i Turcja jesteśmy liderami. Finanse w podróży też potrafią pokazać jak wygląda rzeczywistość w zestawieniu ze stereotypami.

Odpowiednia karta płatnicza na podróż

Większość z nas bierze swoją standardową kartę i liczy na to, że przewalutowanie nie będzie bardzo drogie lub nie będą z niej często korzystać. Z reguły nie sprawdzamy również jak w ogóle działa mechanizm przewalutowania. Dopiero policzenie faktycznych kosztów pokazuje, że pierwsza lepsza karta w portfelu na podróż może być dla nas bardzo kosztowna. Finanse w podróży trzeba policzyć.

Przykładowo wyjazd do Wielkiej Brytanii, gdzie walutą jest funt brytyjski zakończy się przewalutowaniem funta na walutę rozliczeniową karty (częściej euro niż dolar) i dopiero z waluty rozliczeniowej pieniądze zostaną przeliczane na złotówki. Zapłaciliśmy tym sposobem podwójnie i to po wysokim kursie. Zły pomysł.

Jeśli mamy konkretny cel podróży, możemy mieć kartę wyrobioną do konta walutowego. Trzeba jednak założyć dodatkowe konto, zasilić je gotówką i wyrobić do niego dedykowaną kartę. Możemy tak zrobić, ale koszty są w zależności od banków bardzo różne i jeśli jedziemy raz do Londynu, a mamy kartę do funtów na stałe, to też trzeba solidnie policzyć koszty.

Ciekawym rozwiązaniem dla aktywnych podróżników jest karta, którą można płacić w kilku walutach. Takie rozwiązanie ma od niedawna Bank Pekao S.A. – jest to karta wielowalutowa. Mechanizm polega na tym, że mamy jedną kartę płatniczą podłączoną do kilku kont walutowych oraz normalnego konta w złotówkach. Cała sztuczka polega na tym, że karta „rozumie” w jakiej walucie płacimy i na tej podstawie ściąga pieniądze z odpowiedniego konta. Przykładowo, mamy rachunki w walutach: funt, dolar i euro. Zasilamy każdy z nich gotówką i ruszamy w podróż. Jeśli płacimy w Niemczech, to pobiera pieniądze z karty w euro, jeśli pojedziemy dzień później do Londynu, to oczywiście ściągnie pieniądze z karty w funtach. Dla aktywnie podróżujących, to może być karta pierwszego wyboru, w szczególności, jeśli skorzystamy z dodatkowych ubezpieczeń w podróży w razie wypadku czy zachorowania. Takie ubezpieczenie i tak musimy mieć w czasie wyjazdu, więc możemy je mieć już w karcie. Karta na terenie Polski działa jako normalna karta płatnicza. Można nią również wykonywać płatności w Internecie, więc wcale nie musi być dla nas dodatkowym produktem.

Przeczytaj recenzję karty wielowalutowej od Pekao albo obejrzyj wersję video recenzji.

Oczywiście żeby cała oszczędność i wygoda miały sens – konta trzeba wcześniej zasilić gotówką w walucie, a tą najlepiej najpierw przewalutować w kantorze internetowym. Dobre przygotowanie samego narzędzia płatniczego może pozwolić na spore oszczędności przy przewalutowaniach.

Nie kupuj na dworcach i lotniskach

Być może ta zasada wydaje się banalna, ale większość z nas popełnia ten prosty błąd. Nie chce nam się wcześniej kupić jedzenia lub samemu zrobić kanapkę i kończymy na poszukiwaniu miejsca na dworcu lub lotnisku, gdzie możemy coś kupić na szybko. Tam niestety ceny potrafią być nawet dwukrotnie wyższe niż w normalnym sklepie. Na tym to polega – sklep na dworcu ma bardzo wysoką marżę, bo kupują tu albo turyści (często zagraniczni), albo ludzie, którzy z pospiechu nie zwracają uwagi na cenę.

Działa tu również jednocyfrowa kwota – większość rzeczy jest faktycznie droższe, ale nie przekracza 10 zł, przez co nie zwracamy tak bardzo uwagi na to, że koszt jest 6 zł, a nie 4,50 zł. Na takich małych kwotach sklepy na dworcach i lotniskach zbijają majątek.

Przed pisaniem tego tekstu wypadł mi w kalendarzu jeden niespodziewany wyjazd – poprowadziłem wykład w Poznaniu, w ostatniej chwili wpadając na dworzec. Oczywiście byłem głodny i na podróż chciałem mieć ulubioną colę zero. Jedna transakcja zbliżeniowa i od razu wiedziałem, że złamałem swoją własną zasadę. 14 zł za małą colę i naprawdę paskudną kanapkę. W zasadzie była to jedna trzecia ceny biletu.

Zapisz się na newslettery

Można szukać samodzielnie biletów i okazji na tanie wakacje, ale można również poczekać aż okazja przyjdzie do nas. Linie lotnicze same pokazują najlepsze okazje i informują głośno o dużych promocjach. Trzeba jednak czekać na ten komunikat. Wejdź na strony linii lotniczych i zapisz się na newslettery. Ba, idź o krok dalej. Zrób jedną skrzynkę mailową specjalnie pod bilety lotnicze i korzystaj tylko z niej!

Oprócz linii lotniczych są oczywiście serwisy zbierające najlepsze oferty, porównujące je i oferujące jako firmy partnerskie. Takie strony również warto znać i zapisać się na newslettery. Czasem można znaleźć prawdziwe perełki, ale z wylotem, np. z niemieckiego lotniska. Wtedy warto skalkulować koszt i czas dojazdu tam i mamy dużo tańsze wakacje.

TIP: mój kolega polecił mi kiedyś dodatkowy „lifehack” dotyczący biletów. Często duże promocje zapowiadane są wcześniej konferencjami prasowymi. Dlatego też warto zapisać się na informacje prasowe, śledzić poczynania biura prasowego i działu komunikacji firmy, a nawet zapisać się na ich listę mediów (o ile oczywiście mamy „medium”). W dzisiejszych czasach coraz częściej blogi są śmiało zaciągane na tego typu listy.

Kupuj bilety przez Internet

Bilety lotnicze – wiadomo. Nie wyobrażam sobie, że nie jest to Twoja droga zakupu biletu lotniczego. Jednak nie chce w tym akapicie pisać o biletach na samolot, ale o biletach w szerszym tego słowa znaczeniu – autokary, muzea, parki rozrywki, zabytki, wycieczki. Dzisiaj niemalże wszystko ma jakiś rodzaj sprzedaży online, czy to przez stronę www czy to aplikację. Ogromna większość z nich to oszczędność czasu i pieniędzy, bo cena jest nieco niższa (od kilku do kilkudziesięciu procent) i przede wszystkim czekasz w drugiej, o wiele szybszej kolejce do wejścia. Jednak pamiętajcie o tym, że zakupy w Internecie (no i w obcej walucie) trzeba robić mądrze i oszczędnie. Pisałem też o tym na blogu.

12018748_1151139668236658_1921942671_o

Tutaj się przyznam – to akapit, za który w 90 proc. odpowiada na naszych wycieczkach moja lepsza połówka. Ja jestem z tych bardziej chaotycznych i dużo mniej planujących, więc „grafik zwiedzania” ustawia moja ukochana. Ja raczej dbam o bilety na samolot i z powrotem, układanie harmonogramu na wycieczkę nie jest moją mocną stroną. Jednak jak potwierdziły nasze wyprawy – można na biletach oszczędzić nie tylko czas, ale i pieniądze.

PS. Jeśli widziałeś kolejkę w Wersalu lub Disneylandzie to wiesz doskonale o czym mówię. Kupuj bilety wcześniej.
Czas to coś, co cenię bardziej niż pieniądze. Spędzenie dwóch godzin w kolejce po bilet do muzeum sprawi, że żaden zabytek nie będzie Ci się już tak podobał (na pewno jeśli masz mój charakter). Warunkiem tej zasady jest sprawdzenie wcześniej i sporządzenie listy rzeczy/miejsc, które chcemy faktycznie zobaczyć. Oczywiście pamiętajmy o przewalutowaniach lub odpowiedniej karcie przy płaceniu za dane bilety wcześniej oraz warunku ewentualnego wydrukowania biletu. Można się zdziwić, ale w wielu miejscach, to druk ma pierwsze miejsce i bilet pokazany na smartfonie nie przekonuje kontrolera. Dużo bezpieczniej jest wydrukować przed podróżą wszystkie bilety.

Tani nocleg, czy dobry tani nocleg

Jeśli celem tego tekstu jest wygenerowania jak najwięcej oszczędności – to powinienem napisać, że nocleg musi być najtańszy. Nie, to nie do końca tak. Noclegu szukamy taniego względem naszych wymagań. Zadaj sobie najpierw pytanie jaki jest cel podróży. Jeśli chcesz przespać byle gdzie kilka godzin, bo tylko zwiedzasz jak szalony z plecakiem na plecach, to super – masz dużo więcej możliwości.

Jeśli jednak myślisz o wakacjach, gdzie komfort odpoczynku ma znaczenie, to może najtańsza z możliwych opcji zepsuje Ci cały fun z wakacji czy urlopu. Zastanów się, czego faktycznie potrzebujesz i dopiero wtedy analizuj możliwości.

Masz pełną gam hoteli z Booking.com i innych serwisów, tysiące hosteli i oczywiście Airbnb, o którym muszę kiedyś napisać oddzielny tekst. Przez ten cudowny wynalazek zarezerwujesz sobie kawalerkę w centrum dowolnego miasta lub pokój na obrzeżach dowolnej dzielniczy – to największa baza wynajmu mieszkań na krótki termin na kuli ziemskiej!

Moja rada z dotychczasowego poszukiwania – kontaktuj się i zadawaj pytania, negocjuj udając kompletnego głupka: „tak, wiem, że jest podana cena na stronie, ale mam o 20 dolarów mniej w budżecie, czy mógłbym mieć obniżoną o coś usługę?” Zdziwisz się jak często, w szczególności w hostelach czy mieszkaniach, osoba po drugiej stronie odpowie, że możecie się jakoś dogadać. Na pewno nie dojdzie do negocjacji, jeśli samemu ich nie zaczniesz! W najgorszym wypadku dostaniesz ofertę taką, jaka jest w cenniku – nic nie tracisz pytając o rabat, „co musiałbym zrobić żeby dostać rabat?”

Finanse w podróży: podsumowanie

Może nie jestem wytrawnym podróżnikiem, który widział już pół świata, ale po kilkunastu podróżach i testowaniu wielu rozwiązań, nauczyłem się kilku małych rzeczy, które mogą skumulowane przynieść większe efekty dla kieszeni. Oczywiście zakładam, że sama podróż jest względnie przemyślana, a nie np. trzeba brać na nią drogą pożyczkę gotówkową, Jak jest problem z samym oszczędzaniem to odsyłam do tekstu o tym jak oszczędzać pieniądze lub jak zacząć oszczędzać z użyciem mojej metody małych liczb.

Jeśli chcecie poszerzyć listę to zapraszam do komentowania tekstu Finanse w podróży – podróżników na pewno jest u nas pod dostatkiem, a dzięki temu zrobi się jeszcze większe i bardziej wartościowy materiał dla początkujących!

*Tekst powstał w ramach współpracy z Bankiem Pekao S.A.*

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.


  • NBK

    „Takie rozwiązanie ma od niedawna Bank Pekao S.A. – jest to karta wielowalutowa. Mechanizm polega na tym, że mamy jedną kartę płatniczą podłączoną do kilku kont walutowych oraz normalnego konta w złotówkach. Cała sztuczka polega na tym, że….” jest wysoka opłata za wypłaty z bankomatów za granicą + opłata za konto + opłata za kartę. Słaby ten deal :(

    • Będę pisał bardzo obszerną recenzję tej karty i wszystko dokładnie rozpiszę. Testuje ją teraz i jest sporo opcji z opłatą za konto i kartę – zależy jaki wybierze się pakiet. Można nie płacić za konto, spełniając warunek płacenia kartą i przelewania środków na rachunek. Ja na takie rozwiązanie czekałem i liczyłem się z tym, że nie będzie całkowicie za darmo. Podlinkuję tekst, będzie na początku października, mam jeszcze milion regulaminów do rozszyfrowania :)

      • NBK

        w takim razie warto byłoby zrobić porównanie do zwykłego konta tzw. za 0zł z dodatkową darmową opcją wypłat z bankomatów za granicą. Swego czasu Alior Sync miał coś takiego w ofercie. Nie wiem jak sytuacja na rynku wygląda teraz. Więc z jednej strony oferta typy Sync ze wszystkim za 0zł ale wyższym kursem przewalutowania, z drugiej opcja z powyższego tekstu – karta wielowalutowa (PEKAO SA)

        • BankSMART

          Witamy, polecamy porównaniu również nasz produkt SMART Konto EU. Z całą pewnością spełnia wymagania :) Bezwarunkowo za 0 zł prowadzenia, wypłat na świecie i SMART kurs. W przypadku chęć zasięgnięcia informacji – służymy pomocą. Zespół Bank SMART.

  • NBK

    „Takie rozwiązanie ma od niedawna Bank Pekao S.A. – jest to karta wielowalutowa. Mechanizm polega na tym, że mamy jedną kartę płatniczą podłączoną do kilku kont walutowych oraz normalnego konta w złotówkach. Cała sztuczka polega na tym, że….” jest wysoka opłata za wypłaty z bankomatów za granicą + opłata za konto + opłata za kartę. Słaby ten deal :(

    • Będę pisał bardzo obszerną recenzję tej karty i wszystko dokładnie rozpiszę. Testuje ją teraz i jest sporo opcji z opłatą za konto i kartę – zależy jaki wybierze się pakiet. Można nie płacić za konto, spełniając warunek płacenia kartą i przelewania środków na rachunek. Ja na takie rozwiązanie czekałem i liczyłem się z tym, że nie będzie całkowicie za darmo. Podlinkuję tekst, będzie na początku października, mam jeszcze milion regulaminów do rozszyfrowania :)

      • NBK

        w takim razie warto byłoby zrobić porównanie do zwykłego konta tzw. za 0zł z dodatkową darmową opcją wypłat z bankomatów za granicą. Swego czasu Alior Sync miał coś takiego w ofercie. Nie wiem jak sytuacja na rynku wygląda teraz. Więc z jednej strony oferta typy Sync ze wszystkim za 0zł ale wyższym kursem przewalutowania, z drugiej opcja z powyższego tekstu – karta wielowalutowa (PEKAO SA)