Wyjadacze wisienek, czyli jak polować na promocje bankowe

promocje bankowe

Banki cały czas szukają nowych klientów, często poprzez promocje bankowe. Co chwilę na rynku pojawia się dobra oferta, która pozwala zarobić klientowi dodatkowe pieniądze. Trzeba się jednak rozglądać i cały czas operować swoimi pieniędzmi. Zobaczcie jak można zostać łowcą wisienek.

Przez lata pisania o bankach i ich produktach, trafiałem na wiele ofert, które dawały zarobić klientowi nawet kilkaset złotych – promocje bankowe. To właśnie na te produkty banki „łapią” nowych klientów. Nie jest łatwo orientować się w polskim sektorze bankowym i co chwilę sprawdzać oferty kilkudziesięciu banków jednocześnie. Zdarzają się jednak ludzie, którzy opanowali tę umiejętność. Wracam do tego wywiadu od czasu do czasu.

W 2011 roku w Gazecie Wyborczej ukazuje się wywiad z pracownikiem banku. Przeprowadza go Artur Włodarski, a bohater wywiadu nie zdradza nazwiska. Zdradza jednak kilka sztuczek, dzięki którym ma codziennie tytułowy „darmowy lunch”. Jest mu o wiele łatwiej, bo sam jest pracownikiem banku – doskonale zna procedury, dzięki którym banki pozyskują klientów i tworzą nowe oferty. Wie gdzie szukać pieniędzy i jak nimi operować. Jeśli do tego dołożymy systematyczność i umiejętność zarządzania wieloma usługami jednocześnie – możemy dorobić nawet kilkaset złotych.

Promocje bankowe i kim jest łowca wisienek?

Bankowość ma swój słownik pojęć branżowych i tak jak „ninja” oznacza kiepskiego klienta dla instytucji finansowej – łowca czy też wyjadacz wisienek to klient, który co chwilę szuka najlepszych okazji. Jest ich niewiele, bo gdyby klienci masowo korzystali ze wszystkich promocji, to bank na pewno nie rozdawałby tak łatwo pieniędzy.

Zobaczcie kilka fragmentów, które zainspirowały mnie do tego cyklu.

Wydajesz pieniądze banku, a Twoje pieniądze pracują

Prócz swoich, zarządzam kartami mojej żony i rodziców. W sumie 10. Co jest ważne? By miały równomiernie rozłożone okresy rozliczeniowe. Ta rozliczana jest pierwszego, ta dziewiątego, a ta 17. dnia miesiąca. A więc pierwszą płacę w terminie 2-9, drugą – 10-17 i tak dalej. Po to, by zostało jak najwięcej z 31 bezodsetkowych dni. Do tego dochodzi grace period , czyli 25 dni na spłatę zadłużenia. Płacę kartami, a pieniądze leżą np. na koncie oszczędzającym i zarabiają. Robiąc tak, przez 56 dni kredytuję się za darmo. A że miałem jeszcze kartę, która pozwalała robić przelew na własne konto, to dodatkowo mogłem lokować te pieniądze, jak chciałem, choć nie były moje. A im większa suma, tym większy zysk. W moim przypadku było to kilkadziesiąt tysięcy, które…

Zdolność kredytowa – sztuczki

A propos, wiesz, jak zwiększyć zdolność kredytową? Dwie rady: ponieważ banki patrzą na zarobki z trzech ostatnich miesięcy, składaj wniosek wtedy, gdy dostaniesz premię, która podbije ci średnią. Druga: weź sobie dzień urlopu, pójdź do trzech upatrzonych banków i w każdym wystąp o kredyt czy kartę. Kiedy te banki będą cię sprawdzały w BIK-u [Biurze Informacji Kredytowej], jeszcze przez dwa tygodnie będziesz miał tam czyste konto. Wszystkie dadzą ci karty, a wraz z nimi potrójny limit. Proste.

I najważniejsze przy zakładaniu produktów, o których pisałem wcześniej:

Kiedy Polbank wprowadził jednodniowe lokaty zwalniających od podatku Belki, namówiłem rodziców i otworzyliśmy 18 lokat, po 15 tys. zł na każdej. A jak Alior dawał „na dzień dobry” po 100 zł, też nie daliśmy się prosić i otworzyliśmy konta jak jeden mąż: żona, mama, babcia, ojciec i ja.

Gdzie jest haczyk

Bank musi cały czas pozyskiwać nowych klientów, podnosić wyniki finansowe, sprzedawać nowe produkty. Tak się składa, że najskuteczniejsze są kampanie pozyskiwania klienta w zamian za premię finansową. Zakładamy rachunek i musimy go utrzymać przez określony czas i dostajemy premię, np. 100 zł.

Logika nakazuje myśleć, że klient założy konto, spełni warunki, odbierze premie i zamknie rachunek. Jednak w Polsce, nawet pomimo ułatwionych procedur przeniesienia rachunku, zostajemy z bankiem i z reguły kolejnym pustym kontem. Obawiamy się formalności, odkładamy to na później, a ostatecznie zostajemy z produktem. Tym sposobem coraz więcej ludzi ma swój główny rachunek i np. 2 dodatkowe, których nie używa, ale założyło je ze względu na jakąś akcję promocyjną.

Cała szuka bycia wyjadaczek wisienek polega na żonglowaniu swoimi pieniędzmi i produktami bankowymi. Promocje bankowe pojawiają się często, więc jest w czym wybierać. Jeśli zostajemy z rachunkiem, który jest bezpłatny i możemy mieć jeszcze z niego korzyści, to fantastycznie! Jeśli jednak wiąże się to z jakąkolwiek opłatą, której nie możemy zminimalizować, sprowadzić do bezpłatnej usługi lub nie widzimy w tym korzyści – od razu rezygnujemy z produktu. Zostawiamy sobie jedynie produkty i usługi, z których czerpiemy korzyści lub są one darmowe!

Dlaczego powinniśmy korzystać z takich okazji?
Ten sam bohater wywiadu, którego wypowiedzi przytaczałem wcześniej powiedział niestety smutną prawdę o naszych kompetencjach finansowych, czyli co faktycznie klienci banków wiedzą o finansach:

Jakieś 90 proc. osób nie wie, jak działa karta kredytowa. Kredyt? Są szczęśliwi, że w ogóle go dostali. Pokutuje postawa „brać, skoro dają”. A jak wezmą, siedzą z nim do końca. Zamiast co 2-3 lata szukać alternatywy i mieć niższe oprocentowanie, to jednak – nie wiem, z lenistwa czy z niewiedzy – prawie nikt tego nie robi. A przecież mając kredyt w jednym banku, można go refinansować w innym. Czyli drugi bank spłaca pierwszy i nalicza niższe raty. Pamiętam, jak przekonywałem o tym rodziców, którzy wzięli drogi kredyt, gdy byłem za granicą. Wróciłem, wyedukowałem ich i pokazałem, jakie mają pole manewru. Bo generalnie Polacy jako klienci banków nie wiedzą, co mogą. A mogą więcej, niż myślą. Tyle że większość to finansowi fataliści. Są bierni, łatwowierni i nieświadomi swojej ignorancji. Słowem – idealni klienci banków.

Nie bądź takim klientem! Szukajmy dobrych ofert i inwestujmy w edukację ekonomiczną żeby banki nas nie naciągały. Po latach pracy w dziennikarstwie finansowym nauczyłem się bardzo ważnej zależności, którą myliłem. Przedsiębiorczość a edukacja ekonomiczna to absolutnie różne rzeczy. Przedsiębiorczość to nasza cudowna cecha, z której możemy być dumni, a polscy przedsiębiorcy utrzymują nasz PKB na tak dobrym poziomie dzięki swojej zaradności. Z kolei edukacja ekonomiczna kuleje u nas od lat, dzięki czemu banki mogą nam sprzedawać drogie kredyty i polisy, z których nie zobaczymy zysków przez wiele lat a politycy wciskają nam absolutne bzdury w zależności od aktualnych słupków wyborczych!

W cyklu będą linki afiliacyjne z poszczególnych programów partnerskich – promocje babkowe to też doskonały sposób na zarabianie na blogu. Przez lata współpracowałem z firmami takimi jak Bankier.pl czy Comperia.pl, więc dobrze wiem, jak działają tego typu programy i dzisiaj żałuję, że polecałem dziesiątki produktów bez proszenia o założenie ich z mojego linku. Nie kosztuje to absolutnie nic osoby zakładającej rachunek bądź lokatę, a ja dostaję premię od firmy lub banku w zamian za dobrą radę. Dzisiaj traktuję to jako doskonały sposób „wynagrodzenia” w zamian za treści, które publikuje za darmo.

W najbliższych miesiącach będę co jakiś czas publikował na blogu recenzje produktów bankowych, gdzie można:

  • Uzyskać premię za założenie produktu bankowego
  • Lepsze warunki niż produkt w standardowej ofercie
  • Dobry produkt, który po prostu warto polecić

Żeby dostawać informacje bezpośrednio na skrzynkę i niczego nie przegapić, najwygodniej zapisać się na newsletter:

Gdzie jeszcze można szukać dobrych ofert?

Na upartego możemy sami przeglądać oferty banków, zapisać się na wszelkie możliwe newslettery, a nawet w biurach prasowych jako blogerzy, ale to i tak niesamowicie czasochłonna praca, jeśli bankowość nie jest naszym hobby albo pracą zawodową ;) Nie odkrywam Ameryki pisząc ten tekst – takie produkty pojawiają się na rynku od lat, a od czasu do czasu zwracają na nie uwagę dziennikarze i blogerzy. Poniższe zestawienie do dobra ściągawka, jeśli chcemy być całkowicie na bieżąco z produktami finansowymi:

Wojciech Boczoń – dziennikarz serwisu prnews i portalu Bankier.pl. Wie o wielu produktach jako pierwszy, testuje aplikacje i rachunki, opisuje je chociażby w rubryce HydePark.
Maciej Samcik – poskramiacz banków, prześwietla reklamy i produkty finansowe. Jego blog to doskonałe miejsce żeby szukać haczyków w ofertach.
Eugeniusz Twaróg – dziennikarz Pulsu Biznesu, który od lat opisuje branżę bankową w Polsce. Na swoim blogu opisuje ciekawe oferty banków i dzięki jego analizom można lepiej zrozumieć całą strategię banku.
Jacek Uryniuk – dziennik Gazeta Prawna i pieniadzepopolsku.blox.pl. Doskonale zna branżę bankową i nowe produkty finansowe, miłośnik płatności mobilnych.
Michał Kisiel – aplikacje, płatności telefonem i inne cuda technologii, które mogą ułatwić nam życie i płacenie to jego hobby. Raz nawet próbował przeżyć we Wrocławiu płacąc jedynie telefonem.

Blogerzy:
LiveSmarter – blog, na którym nie znajdziemy wielkich analiz giełdowych ani teorii ekonomicznych, ale na pewno opublikują każdą promocję konta czy usługi finansowej, jaką znajdą w sieci. Duzy generator ofert, do którego sam regularnie zaglądam. Promocje bankowe kilka razy w miesiącu.
Michał Szafrański– długie poradnikowe teksty, które nauczą każdego jak oszczędzać, planować budżet i korzystać mądrze z ofert banków. Swoją rzetelnością przerasta niekiedy media zajmujące się od lat finansami – można u niego śmiało szukać „wisienek”.
Zbigniew Papiński z appfunds – przyzwyczaiłem się do czytania o inwestycjach, ale zdarzają się również teksty o produktach bankowych, które możemy uznać za wisienki. Warto zaglądać, duże doświadczenie autora.

Czas zacząć serię #łowcywisienek

*zdjęcie wisienek pochodzi z serwisu Pixabay

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.