Biznes Ci ucieka – dobry poradnik z podstępnym tytułem

biznes ci ucieka

Jeśli jesteś na początku swojej drogi jako przedsiębiorca, to książka Biznes Ci ucieka może zaoszczędzić Ci wiele czasu i uratować przed potencjalnymi błędami. Marcin Osman mile mnie zaskoczył: lekkie pióro, ale niosące wiele cennych porad i trików, które można zastosować od razu w życiu i pracy.

Czytam sporo książek o biznesie i inwestowaniu, ale zagranicznych autorów, bo są z reguły sto razy lepiej napisane niż rodzima biznesowa literatura. W Polsce piszemy podobnie jak przemawiamy i szkolimy – długo, nudnawo, używając wielu trudnych słów podkreślających naszą „eksperckość”, wiedza jest nie do zastosowania od razu, książki dodają prestiżu autorowi, ale niosą mało wartości czytelnikowi itp. Naprawdę jestem mile zaskoczony, chociaż w książce nikt nie odkrywa na nowo Ameryki ani nie sprzedaje tajemnej wiedzy. I to z reguły w poradnikach biznesowych jest najcenniejsze: proste, ale skuteczne metody i triki, które pozwalają nam bardziej cieszyć się codziennym życiem.

Biznes Ci ucieka – recenzja

 

Jedna książka, jeden wieczór

Poznałem Marcina już jakiś czas temu, mam go w znajomych na Facebooku i nie mogłem się odpędzić od tej książki w Internecie (bardzo dobry marketing!) Albo wyskakiwała mi w znajomej księgarni albo była oznaczona na facebookowej ścianie. Omijałem ją długo, bo przy moim apetycie na książki, lista lektur w kolejce jest spora i nie będzie mi się żaden „Biznes Ci ucieka” pchał się w kolejkę. W końcu odwiedził mnie dobry przyjaciel i zarekomendował książkę osobiście. Ba, on ją nawet przyniósł! Okoliczności też pasowały, bo akurat powiew wiosny zmienił się w deszczowy weekend. Książka pochłonięta od pierwszej do ostatniej strony w niecały wieczór.

Lekkość czytania to wielki atut książki, bo o biznesie można napisać w sposób przyjemny albo ekspercki, czyli taki, którego 90 proc. czytelników nie zrozumie lub nic ta książka nie wniesie do ich życia. Marcin postawił nas szczęście na to pierwsze i nawet ktoś kompletnie z biznesem niezwiązany może wyciągnąć z niej sporo mądrych wniosków i porad, chociażby o podróżowaniu lub nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. To ostatnie jest akurat fundamentem nie tylko biznesu, ale nawet i pracy na etacie czy studiowania, ale odkrywa się to z reguły po latach.

Książka to zbiór przetestowanych metod, z których korzysta autor. Banalnie prostych, ale niekoniecznie oczywistych. Na przykład jak często piszecie do ludzi, których wystąpień słuchaliście na konferencjach? Albo którzy Was zaciekawili w Internecie jakimś projektem? Może wysłanie emaila do autora ciekawej książki nie jest takie trudne? „Działanie” to motyw przewodni książki, chociaż mógłbym dodać, że w połączeniu z przygotowaniem (reasearch) może dać piorunujące efekty.

Idea lekkiego plecaka

Jeśli oglądałeś rewelacyjny film „Up in the air”, gdzie główną rolę grał George Clooney, to na pewno ta książka i cała jej filozofia też przypadnie Ci do gustu. Mój życiowy plecak ma obecnie znacznie mniej niż kiedyś i na pewno unikam pakowania do niego takich rzeczy jak chociażby własne mieszkanie (a raczej oddech banku na karku przez ćwierć stulecia). Nie jestem z natury minimalistą, ale jako przedsiębiorca, nauczyłem się, że przeinwestowanie czy też za duże obciążenie siebie samego może mieć katastrofalne konsekwencje. Obecnie mój plecak składa się głównie z ludzi, z którymi miałem przez lata kontakt i niezależnie od tego czy pracuję sam czy dla kogoś czy z kimś, zawsze mogę liczyć na ich pomoc albo chociaż radę.

Jedno co na pewno wyniesiecie z tej książki, o ile jeszcze tak nie uważacie, to przeświadczenie, że przedsiębiorczość to sposób myślenia, który ma się cały czas. Formalnie przedsiębiorcą jest człowiek prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, nawet jeśli swoje usługi świadczy przed lata jednej firmie i jest de facto pracownikiem wystawiającym fakturę co miesiąc. Czy to możemy uznać za przedsiębiorczość? Przedsiębiorczym się jest lub się nie jest i odkrywa się to bardzo często jeszcze przed rozpoczęciem swojej pierwszej działalności. Dziesiątki przykładów codziennej przedsiębiorczości znajdziesz na kartach zapisanych przez Marcina i być może na koniec lektury samemu stwierdzisz czy jest w Tobie duch przedsiębiorczości czy też nie.

Dlaczego z podstępnym tytułem?

Nie lubię spoilerów, więc i ja się nie wygadam. Podpowiem tylko, że za tytułem kryje się bardzo obrazowa i ciekawa historia, którą można przeczytać dopiero na końcu książki. Poza tym oddaje to, co prześladowało mnie pracującego jeszcze rok temu na etacie. Podczas gdy oddawałem zlecenie w redakcji, obok przelatywał mi koło nosa potencjalny klient. Nie mogłem nic zrobić, bo miałem zakaz konkurencji i listę rzeczy do zrobienia dla pracodawcy. I tak w kółko. Dzisiaj nie mam ograniczonej do 1 listy potencjalnych klientów. Już teraz pracuję jednocześnie nad kilkoma projektami i nawet jak jeden nie wyjdzie, to potencjalnie kolejny może być wielkim sukcesem.

Biznes nam ucieka każdego dnia, jeśli nie dostrzegamy potencjalnych szans i możliwości. Jeśli dalej nie rozumiesz tego zdania to naprawdę powinieneś przeczytać książkę ;)

Tomasz Jaroszek

PS. Ten tekst został napisany zgodnie z prawem Parkinsona, również opisanym w książce. Jeśli nic Ci to nie mówi, to powinieneś zainteresować się tym tematem, naprawdę daje rewelacyjne efekty ;)

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.