Pierwszy miesiąc z własną książką!

wlasna ksiazka

Śladami Warrena Buffetta od ponad tygodnia krąży po Polsce i codziennie z magazynu wyrusza od kilku do kilkudziesięciu egzemplarzy. Wydanie własnej książki to poniekąd zwieńczenie rocznego projektu, chociaż z perspektywy nas, autorów, wydaje się, że to nie koniec, a dopiero początek.

To miał być krótki wpis na naszej facebookowej grupie, ale wątków o własnej książce jest tyle, że muszę się nimi podzielić jak na blogera finansowego przystało. W końcu selfpublishing, czyli samodzielne wydanie książki to nie jest proste przedsięwzięcie, a może być przełomowym krokiem w niejednej karierze.

Jestem świeżo po zakończeniu przedsprzedaży i mogę śmiało powiedzieć, że warto, chociaż kosztuje to naprawdę dużo pracy i zaangażowania, a bez odpowiedniego przygotowania i przemyślanego pomysłu to istne pole minowe.

Śladami Warrena Buffetta

Dla niewtajemniczonych, wspomniana własna książka to Śladami Warrena Buffetta, pierwsza polska książka o najwybitniejszym inwestorze świata napisana przez polskich inwestorów indywidualnych – mnie i Przemka Gerschmanna, którego możecie znać z naszego cyklu edukacyjnego o Buffetcie lub Equity Magazine.

Zdecydowaliśmy się na jej napisanie po wyjeździe do Omaha, w Nebrasce, na największe walne zgromadzenie inwestorów indywidualnych na świecie. Oczywiście chodzi o walne zgromadzenie Berkshire Hathaway, czyli właśnie spółki Buffetta.

Więcej o książce dowiecie się na stronie sladamibuffetta.pl.

wlasna ksiazka sladami warrena

Przedsprzedaż na 120%

Selfpublishing bardzo często rozpoczyna się od okresu przedsprzedaży, czyli zaoferowania potencjalnym czytelnikom lepszych warunków, w zamian za zapłacenie za książkę jeszcze przed jej wydaniem. To zabieg istotny i marketingowo (masz czas na budowanie komunikacji wokół tytułu), jak i finansowo (masz pieniądze z góry).

W trakcie 30 dni przedsprzedaży książki, sprzedaliśmy… 1217 egzemplarzy. To wynik o 217 egzemplarzy większy niż cel, który sobie postawiliśmy. Uważamy, że to bardzo dobry wynik, bo opiera się tylko i wyłącznie za zaufaniu. Nikt wcześniej tej książki nie czytał, nie publikowaliśmy żadnych recenzji, nie było clickbaitowych reklam „ta książka nauczy Cię zarabiać miliony” – po prostu opowiedzieliśmy odbiorcom o czym będzie i dlaczego warto taniej kupić książkę w przedsprzedaży. A było warto, bo była tańsza o 10 zł, miała darmową wysyłkę i podpisy autorów.

Przy okazji to dobra okazja żeby się nisko ukłonić i bardzo podziękować wszystkim, którzy kupili już książkę. Dziękujemy! Przy okazji oprócz skorzystania z atrakcyjnej oferty, zafundowaliście w przedsprzedaży 1217 wpłat w ramach akcji Pajacyk. Pod koniec roku dokładnie pokażemy jakimi kwotami wsparliście Polską Akcję Humanitarną w ramach korzystania z naszego sklepu.

30 dni przedsprzedaży wyglądałoby na wykresie zapewne jak każda inna przedsprzedaż produktu. Działo się najwięcej w pierwszych 2 dniach od ogłoszenia tytułu i w ostatnich 2 dniach do zamknięcia sprzedaży. W ciągu całego miesiąca książki sprzedawały się równomiernie, ale początek i koniec są kluczowe i to widać. Nawet prezes CD Projekt ostatnio przyznał na konferencji, że tak wygląda każda przedsprzedaż, czy to Wiedźmina czy teraz Cyberpunka 😉

Książka zarabia na siebie

Nigdzie nam się z projektem Śladami Warrena Buffetta nie spieszy, a większość pomysłów wychodzi sama z siebie i nie była misternie planowana lata temu. Facebookowa grupa rozrosła się do dużych rozmiarów (ok. 6.500 użytkowników), a pomysł wpisów na blogu zmienił się w koncepcję napisania książki. Robimy wszystko krok po kroku, dlatego najpierw była papierowa książka, dopiero na początku 2020 roku będzie ebook i być może jakiś format audio. Uczymy się poszczególnych procesów w trakcie, bo nawet najlepszy podręcznik do wydania własnej książki nie uchroni przed zrobienie swoich własnych błędów.

A tak przy okazji – można już dodawać oceny na LubimyCzytać ;)

Z perspektywy dużych kosztów wydania własnej książki, można już śmiało powiedzieć, że biznes zarabia na siebie od połowy przedsprzedaży, więc ten test zdaliśmy pozytywnie. To książka o inwestowaniu, więc też nie porównujemy się z tytułami z innych kategorii. Zdradzę, że w realiach polskiej giełdy, osiągnięcie sprzedaży na poziomie 1000 egzemplarzy to już poziom bestselleru 😉 To jednak książka nietypowa, bo aktualna jeszcze przez wiele lat, z potencjałem wydania jej w różnych innych krajach. I ten pomysł coraz poważniej chodzi nam po głowie. Poza tym jeśli ktoś jest zwolennikiem filozofii Buffetta, to wie, że do dużych pieniędzy dochodzi się w długim terminie, nie ma tu złotych strzałów.

Kiedy wszędzie widzisz własną książkę…

Największym pozytywnym zaskoczeniem jest widok dziesiątek publikacji z fotografiami książek – czytelnicy regularnie chwalą się w social media, że książki dotarły i że zaczynają lekturę. Niektórzy pochłonęli książkę w jeden wieczór i dzielili się już swoimi przemyśleniami.
I tu muszę się przyznać, że jest to moment po prostu wzruszający. Ktoś zupełnie obcy z drugiego końca Polski wysyła zdjęcie z książką, w którą wkładasz rok ciężkiej pracy… Naprawdę takie momenty uskrzydlają autora i dają kosmicznego kopa do dalszego działania.

Książkę geograficznie dostawali szybciej ci ze wschodu i centrum Polski, co jest o tyle logiczne, że wyjeżdżała z magazynu na Lubelszczyźnie. Co ciekawe, liczne publikacje w sieci zaczęły wzbudzać zazdrość inwestorów z zachodu kraju 😉 To naprawdę fascynujące, gdy widzisz, że ktoś tak nie może się doczekać książki i zaczyna zazdrościć kolegom z innych miast!

Własna książka tylko z dobrą logistyką

Gdyby nie firmy takie jak IMKER Logistyka, pewnie nie zdecydowalibyśmy się na papierowe wydanie. IMKER to sztab ludzi, którzy magazynują nasze książki, pakują je, wysyłają je do czytelników, przyjmują przesyłki z drukarni, podpinają nam wszystkie elementy żeby procesy w sklepie działały automatycznie itp. Jednymi słowy, robią wszystko po tym jak przyszły czytelnik kliknie „kup książkę”.
To ciekawa historia, bo Krzysztofa Bartknika, założyciela Imkera, znamy obaj z Przemkiem od wielu lat i jak przyjechaliśmy na podpisywanie książek, to zobaczyliśmy się „offline” chyba pierwszy raz od dekady. Biznes łączy ludzi 😉 Krzysztof nie tylko świetnie prowadzi składający się z kilkudziesięciu osób zespół, ale też podpowiada swoim klientom w usprawnianiu ich biznesu – w końcu specjalizuje się w e-commerce od… początków e-commerce w Polsce!

wlasna ksiazka podpisywanie

Imker pomógł ugasić jeden solidny pożar wywołany awarią w drukarni. Mieliśmy podpisywać książki tak, aby w poniedziałek, po zakończeniu przedsprzedaży, mogły wychodzić już do czytelników zgodnie z obietnicą. Opóźniona dostawa spowodowała przesunięcie całego kalendarza, ale Imker otworzył dla nas magazyn w sobotę (czego wcale nie musiał robić) i mogliśmy w dodatkowym terminie podpisać książki (akurat zajmuje to cały dzień!). Wprawdzie sobotnia praca i zrobienie wszystkiego w terminie kosztowało nas niemałą dodatkową kwotę, ale tym sposobem nie tylko zdążyliśmy podpisać własne książki przed poniedziałkiem, ale kilkaset książek udało się w czasie naszego podpisywania od razu spakować.

wlasna ksiazka sladami buffetta

Własna książka = prawa Murphy’ego

Nie może być tak kolorowo, żebyśmy po prostu wydali książkę i szczęśliwie już tylko kąpali się w gotówce. Awarii i kłopotów było klasycznie więcej niż zakładaliśmy. Przeszliśmy chrzest bojowy własnej książki.

Wspomniałem o awarii drukarni. Awarii, która nie miała prawa się zdarzyć, bo zapewniano nas, że takie rzeczy są absolutnie niespotykane i nie powinniśmy mieć obaw. No więc zdarzyła się!!! To uruchomiło opóźnienie i proces przesuwania podpisywania książek, podróże po Polsce o 5 rano, a nawet podpisywanie ostatniej partii książek w domu (to partia na potrzeby firmowego zamówienia). Było też uważne oglądanie każdej książki, bo zdarzały się egzemplarze wadliwe.

Mieliśmy też nieudany projekt strony internetowej i opóźnienia, więc jak na przedsiębiorcę przystało, zbudowałem stronę sprzedażową sam, w jedną noc. Pozdrawiam Landindgi.pl, od niedawna moją ulubioną usługę w sieci! Własna książka, własna strona… dosłownie.

30 dni to bardzo dużo w excelu czy kalendarzu, ale to bardzo mało, gdy zacznie się wcielać w życie wszystkie plany z przedsprzedaży. Oczywiście zabrakło czasu na dedykowane spotkanie autorskie, nie zmieściły się wszystkie webinary i pewnie kilka innych ambitnych planów, o których już nawet zapomniałem. Przedsprzedaż 60-dniowa to nie jest taki głupi pomysł na przyszłość.

Wiemy też, że na każde 100 książek znajdą się jakieś przypadki, gdzie trzeba interweniować – zły adres, pomyłka, zła płatność, zapytanie o wysyłkę na koniec świata, cofnięcie transakcji – ot realia małego biznesu. Celowo na początku chcieliśmy ze wszystkimi takimi rzeczami zderzyć się samodzielnie, żeby od podszewki poznać z czym wiąże się naprawdę własna książka.

wlasna ksiazka podpisane

To dopiero początek

Wspomniałem, ze własna książka wydana w papierze to dopiero początek. Przed nami ebook, być może audiobook, zapewne tłumaczenie zagraniczne tytułu i pewnie jeszcze wiele pomysłów, które zrodzą się w najbliższych miesiącach. Jednak książka też otwiera możliwości, o których wcześniej nie myśleliśmy. Nasza inicjatywa edukowania przypadła do gustu takiemu gigantowi jak PKN Orlen i pisząc ten tekst szykuję się już na wykład w Gdańsku, który mamy wpisany w trasę edukacyjną (Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Rzeszów). To też świetna okazja żeby na żywo porozmawiać z uczestnikami naszej grupy i czytelnikami książki!

Mieliśmy nadzieję, że idea opowiedziana na łamach książki trafi nie tylko do inwestorów indywidualnych, ale też do spółek, urzędów związanych z giełdą czy też samej GPW. I to się powoli dzieje! Warren Buffett budował swoją potęgę 70 lat, amerykańska giełda robiła to 3 razy dłużej. My jesteśmy na samym początku drogi – warto mieć to na uwadze.

Własna książka nie dla każdego

Gdybyśmy wydali Śladami Warrena Buffetta bez dużo wcześniej budowanej społeczności i bez rozpoznawalności w polskiej branży giełdowej, zapewne bylibyśmy aktualnie na minusie i ten wpis nawet by nie powstał. Własna książka to świetny pomysł, a selfpublishing to doskonała metoda, pod kilkoma warunkami. Nawet najlepsze i najbardziej merytoryczne dzieło nie przebije się w selfpublishingu bez sensownie poprowadzonej sprzedaży.

Wydatki reklamowe w czasie przedsprzedaży wyniosły… 0 zł. Warren Buffett byłby z nas dumny 😊 Jednak wzięło się to z lat budowania własnych mediów i budowania przed rok społeczności zainteresowanej Warrenem Buffettem i jego filozofia inwestowania.
Akurat w kwestii selfpublishingu i coraz większej mody na chęć napisania własnej książki (nawet jeśli jest to potrzeba czysto wizerunkowa) napiszę pewnie przy innej okazji, bo to obszerny temat. Mam wrażenie, że wiele osób przez nieprzemyślany selfpublishing może się solidnie zdziwić i ponieść sporą finansową stratę.

O tym w kolejnych wpisach, teraz zabieram się za realizację planów do końca roku. Jak zapewne się domyślacie, jest ich jak zwykle więcej niż pewnie uda się zmieścić w kalendarzu…

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.