Warren Buffett o bitcoinie: Dlaczego nie inwestuje w kryptowaluty?

Warren Buffett o bitcoinie

Gdy poszukacie w google co myśli Warren Buffett o bitcoinie, przeczytacie same najbardziej negatywne cytaty, jakie udało się znaleźć mediom. Jeśli poszukacie pełnych cytatów z wyjaśnieniami i poznacie nieco bardziej historię Warrena Buffetta, zrozumiecie dlaczego wyrocznia z Omaha o bitcoinie nigdy nie będzie wypowiadał się dobrze i nigdy go nie kupi – podobnie jak wielu innych instrumentów.

Warren Buffett o bitcoinie wypowiada się przede wszystkim niechętnie – nie da się ukryć, że jest o niego ciągle pytany przez media, chociaż od kilku lat nie powiedział w tej sprawie nic nowego. Media tematem się interesują, bo dobrze się „klika”, a im bardziej emocjonalna czy kontrowersyjna wypowiedź, tym lepiej.

Mieliśmy tego doskonały przykład na spotkaniu Berkshire Hathaway w Omaha, na którym byliśmy w maju w ramach cyklu Śladami Warrena Buffetta. Padło dosłownie jedno pytanie w trakcie 6 godzin sesji pytań i odpowiedzi, a odpowiedź była jedną z najbardziej cytowanych. Celowo w czasie konferencji ustawiłem Brand24 (narzędzie do monitoringu sieci) na słowa Warren Buffett. W Polsce największa uwaga mediów opierała się na opinii o bitcoinie, tak jakby pozostałych 6 godzin konferencji miało marginalne znaczenie.

Buffett o bitcoinie

Z perspektywy polskiego inwestora to bardzo smutny obraz – nawet jeśli pojawiały się teksty o innych wypowiedziach Buffetta i Mungera, to jednak Warren Buffett o bitcoinie przykrywał wszystkie inne newsy.

Koniec narzekania na media, wróćmy do meritum. Najpierw zobaczmy jak Buffett mówi o bitcoinie, a później zastanowimy się dlaczego tak faktycznie jest.

Śladami Warrena Buffetta

„Warren Buffett o bitcoinie” to część cyklu Śladami Warrena Buffetta, w którym razem z Przemkiem Gerschmannem z Equity Magazine próbujemy rozłożyć na czynniki pierwsze wyrocznię z Omaha, analizując jego przeszłość, metody inwestycyjne, książki i historyczne transakcje.

Wszystkie teksty i video z tej serii znajdziecie na stronie projektu.

Zapraszam też na dedykowaną grupę, w której uczymy się inwestować metodami Buffetta.

Śladami Warrena Buffetta

Grupa na Facebooku

Śladami Warrena Buffetta – grupa do nauki inwestowania

Skąd się wzięła „trutka na szczury”?

Warren Buffett o bitcoinie wypowiadał się wielokrotnie w stonowanym stylu, unikając bardzo skrajnych wypowiedzi, jednak wystarczy jeden stary cytat, aby media znalazły punkt zaczepienia. Nie trzeba było długo czekać, wystarczyło poprosić o opinię Charliego Mungera, wspólnika Buffetta.

W wielu artykułach po ostatniej konferencji Berkshire Hathaway nawiązuje się do wypowiedzi Charliego Mungera dla CNBC, gdy porównał on bitcoina do trutki na szczury. Mało kto pamięta, że jest to wypowiedź sprzed 5 lat, którą media odkopały i zaczęły pytać o to duet z Berkshire Hathaway.

Charlie Munger znany jest z bardzo ostrych i niekiedy mało dyplomatycznych wypowiedzi. W tym duecie to zdecydowanie Warren Buffett o bitcoinie wypowiada się umiarkowanie, niejednokrotnie odwołując się do inwestowania w surowce, psychologii spekulacji oraz bardzo racjonalnych kryteriów inwestycyjnych, którymi kierował się przez całe dziesięciolecia.

Przysłuchajcie się przy okazji wypowiedzi Billa Gatesa, który jest przedstawicielem świata technologii i wypowiada się nieco inaczej o samej technologii, ale kryptowaluty ocenia negatywnie jako formę lokowania kapitału.

Niestety media działają dzisiaj jak głuchy telefon i „trutkę na szczury” przypisano w wielu tekstach Buffettowi, pomijając wiele racjonalnych argumentów, o których zaraz przeczytacie poniżej.

Warren Buffett o bitcoinie tak jak o złocie

Dla Warrena Buffetta bitcoin i złoto to bardzo podobne instrumenty, tyle tylko, że złoto ma dużo dłuższą historię. W obydwu przypadkach jest to jakiś nośnik wartości. Świetnie wyjaśnił to podczas ostatniej konferencji Berskshire Hathaway:

Kupujesz sztabkę złota 50 lat temu. Co masz po 50 latach? Sztabkę złota. Tak samo z bitcoinem. To są dla Buffetta tzw. „non-productive assets”. Taka inwestycja zależy tylko i włącznie od tego, za ile ktoś odkupi od nas ten „asset” na końcu inwestycji.

To teraz productive assets. Kupujesz spółkę 50 lat temu. Co masz po 50 latach? Regularnie wypłacane dywidendy z 50 lat, co prawdopodobnie zwraca w tym czasie sam koszt zakupu akcji i w długim terminie powoduje, że może działać procent składany, najcenniejsze narzędzie w budowie majątku. I na koniec też możemy sprzedać akcje.

Przez moment zastanawiałem się, gdzie w tej teorii mieszczą się „forki”. W końcu ktoś kto decydował się na zakup bitcoina kilka lat temu, dostał w tym czasie kilka niezłych niespodzianek, których pewnie Satoshi Nakamoto nie miał w planach, konstruując wirtualną walutę. Tyle tylko, że trudno je w jakikolwiek sposób zdefiniować, nie mówiąc o przepowiadaniu przyszłości – to nie jest dywidenda, chociaż czysto technicznie, jest dodatkową gotówką wynikającą z posiadania bitcoina.

Dlaczego Buffett nigdy nie kupi bitcoina?

Warren Buffett i jego Berkshire Hathaway skupia się na kupowaniu akcji spółek notowanych na giełdzie lub spółek w całości. W trakcie wieloletniej historii pojawiały się oczywiście jakieś opcje, kontrakty i obligacje, a nawet srebro, ale to akcje są specjalnością spółki.

Buffett żeby coś kupić, musi również umieć wycenić to fundamentalnie, a dana firma powinna mieścić się jego „obszarze kompetencji”. Jak czytaliście u Przemka w artykule o składzie portfela Buffetta lub widzieliście na moim wykładzie na YouTube, w portfelu Buffetta są 3 dominujące sektory, natomiast wielu branż w ogóle brakuje. Warren Buffett nie inwestuje w nowe technologie (chociaż trwają dyskusję jak traktuje Apple), branżę typowo internetową, gry komputerowe, a już na pewno nie znajdziecie tam kryptowalut. Biorąc pod uwagę „innowacje” w szerokim tego słowa rozumieniu, chyba tylko energia odnawialna spełnia to kryterium w portfelu Warrena.

Problem z wyceną bitcoina jest oczywisty. Zdaniem Buffetta, nie można w żaden sposób ocenić ile jest warty bitcoin, bo to jest aktywo, które nie ma żadnej wewnętrznej wartości i nie generuje dochodu. Nawet jeśli jesteście zwolennikami kryptowalut, to na pewno przyznacie, że trudno znaleźć czynniki, które pomogą nam w sensownej wycenie kryptowalut jako aktywa inwestycyjnego. Bitcoin jest dzisiaj wyceniany na 6 tys. dolarów, a w grudniu był po 20 tys. dolarów. Wszyscy wiemy od jakich mikro-wycen zaczynał. Można w którymś momencie powiedzieć na podstawie fundamentalnych danych, że bitcoin jest relatywnie tani/drogi?

Kupujesz, aby sprzedać drożej

Generalnie robią to inwestorzy – kupują tanio, aby docelowo sprzedać coś drożej. Pamiętajmy jednak, że Buffett jest inwestorem preferującym spółki dywidendowe, czyli takie, które dzielą się z inwestorem zyskami. W takiej strategii wzrost wyceny akcji ma dużo mniejsze znaczenie. Najważniejsze, aby rosła wypłacana z roku na rok dywidenda i biznes zapewniał na stabilne jej wypłaty. Resztę zrobi procent składany i dlatego „productive assets” są kluczowe w portfelu Buffetta.

Bitcoina kupujemy po to, aby kiedy sprzedać go drożej. Może wąskie grono specjalistów w tej dziedzinie się na mnie obrazi, ale aktualnie tak wygląda rynek – miażdżąca większość inwestorów chce mieć kryptowaluty w portfelu żeby sprzedać je drożej (a najlepiej dużo drożej, gdy „gorączka kryptowalut” osiąga szczyt).

Buffett po prostu nigdy nie lubił takiego biznesu, bo to czysta spekulacja, która zakłada, że ktoś zostanie z tym instrumentem na samym końcu, gdy już nie będzie chętnych do odkupienia tego drożej.

Warren Buffett o bitcoinie w kontekście bańki internetowej

Wielu komentatorów zarzuca Buffettowi przejście obok rewolucji internetowej i przegapienie takich okazji jak Amazon czy Google, czyli tak naprawdę spółek, które dzisiaj są wręcz hegemonami w swoich branżach. Buffett nigdy nie był zwolennikiem spółek technologicznych, bo to wychodziło poza jego krąg kompetencji i nie zmieniła tego nawet bliska znajomość z Billem Gatesem, właścicielem Microsoftu!

Jednak warto odnotować jego wypowiedź, która ma wiele wspólnego z dzisiejszą sytuacją bitcoina i firm eksperymentujących z blockchain (przytaczam z pamięci, padło to na konferencji w maju):

„Czy ktoś w końcówce lat 90., gdy do czerwoności była rozgrzana hossa internetowa, mógł przewidzieć, że to właśnie Google i Amazon będą dzisiaj (po 20 latach) globalnymi liderami w swoich branżach? Wtedy wyceny były wywindowane na wielu spółkach, z czego większość nie przetrwała próby czasu.”

To mówi Buffett, a ja dodam pewną analogię. Nawet zakładając, że blockchain jest nową rewolucją i zmieni całkowicie nasze życie, to czy ktoś na tym etapie jest w stanie wytypować do portfela spółki (lub w tym przypadku konkretne kryptowaluty), które będą mieć w przyszłości dominujące pozycje w świecie blockchain za 10-20 lat? Albo w ogóle przetrwają próbę czasu? Nie ma inwestora, który to bezbłędnie potrafi, a wydaje mi się, że zobaczymy jeszcze duże zamieszanie związane ze spółkami inwestującymi w tę technologię (polskie przykłady: BitEvil, Merlin).

Dlaczego to tak gorący temat dla mediów?

Gdy mamy coś w portfelu i jesteśmy przekonani, że na tym zarobimy, nie reagujemy dobrze na krytykę. To naturalne – nikt nie lubi, gdy jego decyzja jest krytykowana, a kupienie czegoś do portfela jest bez wątpienia decyzją inwestycyjną. Ma wrażenie, że bitcoin, podobnie jak złoto, ma coś więcej niż entuzjastów – ma wyznawców, którzy oprócz inwestycji widzą w kryptowalutach całą ideę (precz z obecnym systemem finansowym itp.). W związku z tym ich krytyka dotyka dużo mocniej i… bronią się, pisząc odpowiedzi i komentarze. Teksty są dzięki temu bardzo klikalne, więc media nakręcają tę spiralę. I koło się zamyka.

Dobrze jest dowiedzieć się co najwięksi inwestorzy na świecie myślą o bitocinie, ale przypominam, że każdy podejmuje decyzje we własnym portfelu, na podstawie własnych analiz – negatywne emocje są tu zbędne ;)

A wy co myślicie o bitcoinie? Przetrwa próbę czasu? Jesteśmy u progu nowej technologicznej rewolucji? A może Buffett i Munger mają jednak rację?

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.