Lekcja z kryzysu finansowego – rozstrzygniecie konkursu

kryzys finansowy

Pamiętacie konkurs dotyczący upadku Lehman Brothers? Wybrałem już laureatów, wysyłam nagrody i przytoczę też kilka odpowiedzi, które przysłaliście na skrzynkę. Kryzys finansowy w 2008 roku dla każdego mógł mieć inne skutki i jak pokazał konkurs – zupełnie inne wnioski na przyszłość.

We wrześniu opublikowałem wpis z konkursem. Poprosiłem czytelników i widzów o podzielenie się swoimi wnioskami z kryzysu finansowego. Dostałem kilkanaście odpowiedzi, skrajnie różnych. Przeczytajcie i zobaczcie, jakimi radami podzielili się biorący udział w konkursie. Niektórzy byli jeszcze nastolatkami w czasie kryzysu, inni już intensywnie inwestowali. Nie zabrakło teorii spiskowych, własnych opinii o mniejszych kryzysach i Każdy z nich na swój sposób odczuł upadek Lehman Brothers i jego następstwa. Co ciekawe, nie wszyscy wspominają go negatywnie.

 

Zwycięzcą i szczęśliwym inwestorem, który zobaczy na żywo Jordana Belforta jest #Maciek. Poniżej jego „lekcja z kryzysu”.

„Interesuję się giełdą od lat, lubię inwestować długoterminowo. W czasie wybuchu kryzysu oczywiście byłem zapakowany po szyję w akcje i wywalałem papiery z portfela w tempie światła. Przez jakiś czas bałem się w ogóle zbliżać do komputera. Moi rodzice mieli okropny okres w swoim małym biznesie – prowadzą sklepik osiedlowy. Skupiłem się na pomaganiu im (kończyłem wtedy studia, miałem trochę czasu inna giełdę i dla nich). Patrzyłem na rynek i byłem przerażony, bo wyglądało to jako koniec świata

Nie miałem dużego portfela – niecałe 20 tys. zł to śmieszne pieniądze w porównaniu z dużymi graczami. Wiedziałem, że o kapitał trzeba dbać, więc nie chciałem dużo ryzykować. Wrzuciłem pieniądze na konto oszczędnościowe i obserwowałem.

Zawsze dużo czytałem i to był okres, w którym połykałem książki. Uwielbiam Warrena Buffeta i jego filozofię inwestowania. Zenona Komara miałem już wtedy przerobionego dwa razy. Wszyscy mówili, że trzeba kupować, kiedy leje się krew. Pomyślałem, że mam doskonałą okazję żeby to zrobić. Czekałem i czekałem. Aż spadki się zatrzymają. Nie chodziło mi o mały ruch, bo obicie zdechłego kota to ja też znam ;) czekałem i czekałem aż w marcu 2009 uznałem, że odbicie może być trwalsze. Zacząłem wybierać fundamentalnie silne spółki, KGHM, PKO BP i kilka mniejszych. Takie firmy, które ucierpiały na giełdzie, ale były bardzo silne fundamentalnie – czyli nie ruszył ich za bardzo kryzys. Wszędzie postawiłem stop lossy i spokojnie obserwowałem. I zaczęła się magia, mój portfel rósł i rósł i rósł.

Czego się nauczyłem – czasami trzeba poczekać. Lepiej czekać na dużą kasę nawet kilka miesięcy niż szarpać się o kilka pipsów każdego dnia. Z inwestycji miałem na wkład własny na mieszkanie i mój portfel dalej działa. I czekam na solidną korektę w USA, na najlepiej krach. I wtedy będę już czekał z pieniędzmi na kupowanie silnych spółek.

A poniżej kilka wybranych wypowiedzi laureatów konkursu, którzy dostają ode mnie książki Ryzykować trzeba umieć”, w której napisałem rozdział o inwestowaniu w szumie informacyjnym.

#Rafał K. i udany zakup spółki w czasie przeceny

W chwili gdy dowiedziałem się o kryzysie finansowym, miałem 19 lat. Byłem w technikum informatycznym i na lekcjach z przedsiębiorczości ten temat był poruszany. Trafiłem dobrze, ponieważ miałem świetną nauczycielkę, która wiedziała jakie będą tego skutki i co można zrobić żeby na tym zyskać. Najlepsze jest to że swoją wiedzą podzieliła się z nami. W tym czasie wiedziałem dwie rzeczy. Po pierwsze to że dużo ludzi straci prace i gospodarka zacznie zwalniać. Po drugie że to wszystko kiedyś się odmieni i ruszy do przodu ( jeśli coś leci w dół to gdy dotrze do dna, jedyną opcją jest odbicie się). W tym czasie miałem „wolny” kapitał, który udało mi się zebrać z oszczędności i pracy dorywczej. Może to nie dużo ale koło 5tyś zł, zapytałem starszego kolegę czy nie chce wejść w spółkę odnośnie kupna akcji (tak wiem…wszyscy sprzedawali po masakrycznie niskich cenach). Wybraliśmy jedną ze spółek farmaceutycznych. Akcja kosztowała 30 coś zł. W 2010 sprzedaliśmy akcje po 96zł. Było to ryzykowne w tym czasie ale się opłaciło. Wniosek jaki wyjąłem z tej lekcji jest taki że gdy inni upadają ktoś może na tym zyskać w taki lub inny sposób, smutne ale prawdziwe.

#Maciej i obrona przed kryzysem

Witam. Może troszkę mam nadzieje inaczej. Gdy pojawił się kryzys może byłem za młody, może rzeczywiście mamy edukacje o ekonomii na niskim poziomie, może jedno i drugie. Niestety taka jest pozycja większości moich znajomych którzy weszli powoli ze mną w dorosłe życie cyferek, banków i ekonomii. A jaka to pozycja? Cóż pozycja nie wiedzy niestety. Głównie słyszałem o kryzysie jak o wielkiej mitycznej zagadce która jest zła i że nagle będzie gorzej, wzrosną ceny różnych rzeczy i ogólnie trzeba będzie oszczędzać i uważać z wydawaniem pieniędzy. Z roku na rok kiedy ja dorastałem i wchodziłem na rynek bankowy, zakładałem pierwsze konto bankowe zacząłem się interesować tym światem, mogłem zobaczyć jak ludzie po kolei albo powoli wychodzili z kryzysu albo mieli przez niego większe problemy. Dochodzimy do dnia dzisiejszego kiedy kryzys dla mnie już w sporym stopniu stał się zrozumiały i wiem tyle, że nie możemy ominąć takich problemów, ale możemy się przygotować do obrony przez kryzysami. W zależności jak mądrze rozlokujemy pieniądze i jak będziemy o nie dbali na przykład nie stawiając wszystkiego na jedną szalę lecz umieszczając swoje pieniądze jak powiedział to Anthony Robbins: „w trzech wiaderkach, bezpiecznym, wzrostu i marzeń”. Sposobów jest wiele, lecz niestety mało co o nich wiemy w Polsce, dlatego jedno jest pewne że jeśli chcemy przeżyć w świecie pieniądza musimy na własną rękę się edukować, sprawdzać różne strategie, nie powierzać pieniędzy w jedno miejsce. Miejmy nadzieje że kolejny kryzys będzie łagodniejszy dzięki wyniesionym naukom z tego.

#Szwedout i własne zasady

Witam. Moje wspomnienia z wybuchu kryzysu ekonomicznego 15 września 2008 roku są dosyć mgliste ponieważ miałem wówczas 15 lat. Bardzo dokładnie pamiętam gdy w wiadomościach ukazywano spanikowanych oraz załamanych ludzi którzy prawdopodobnie najbardziej odczuli ten krach na własnej kieszeni. Załamanego mężczyznę siedzącego na krześle w jakiegoś rodzaju biurowcu, skulonego, trzymającego się kurczowo za głowę i nerwowo kołyszącego się w przód i w tył. Pamiętam również rozmowy analityków w przyszłych dniach o tym że banki amerykańskie udzielające kredytów hipotecznych miały bardzo agresywną politykę w stosunku do tych europejskich, łatwiej udzielało pożyczek nawet osobom bez stałych dochodów co początkowo przynosiło im dochód. Obserwujące to konserwatywne banki europejskie zaczęły je naśladować co tylko znacznie pogorszyło efekt końcowy. Dało to nauczkę żeby raczej kierować się własnymi zasadami postępowania niż naśladować cudze wzorce które pozornie wyglądają dobrze a w rzeczywistości prowadzą donikąd.

#Mariusz i teoria planowanych kryzysów

1. Wiele kryzysów, szczególnie tych, których skutki są międzynarodowe są planowane i wywoływane są celowo przez kartel bankowy, którego trzonem jest Rezerwa Federalna USA, której podstawy zaczęto tworzyć w wywołanym sztucznie kryzysie z 1907, a która powstała w 1913 roku i jest kartelem bankowym.
Kryzysy tworzone są aby m.in. przejąć obce aktywa dużo taniej oraz aby uzyskać na świecie jeszcze większą kontrolę finansową i zadłużać kolejne państwa i obszary świata. Są jeszcze inne powody.
2. Kryzysy będą dalej planowane i wywoływane, ponieważ ilość całkowitego długu na świecie jest co najmniej 100x wyższa niż całkowita ilość pieniędzy w obiegu, dlatego w standardowy sposób wszystkich długów spłacić się nie da, bo po prostu nie ma aż tyle pieniędzy.
3. Podczas tych planowanych kryzysów banki okradają całe państwa i ich obywateli, którzy zainwestowali np. w obligacje bankowe lub jakiejś firmy, która tez upada, najpierw 1 bak skupuje obligacje, a potem ten bankrutuje i inwestorzy tracą.
4. Zadłużone Państwa i społeczeństwa utrzymują pasożytniczy kartel bankowy, a ten korumpuje kolejnych polityków w kolejnych krajach, aby zadłużyć kolejne ofiary, itd. Czym więcej ludzi decyzyjnych skorumpuje tym precyzyjniej może planować i przeprowadzać kolejne kryzysy, które nas czekają.
5. W czasach dobrobytu np. lata 2004-2008, gdzie wszystkie ceny i dochody idą w górę- należy oszczędzać, a nie kupować. A w czasach kryzysów, które systematycznie będą się powtarzać, kiedy ceny spadają- należy kupować.

#Uśmiechnij się i wychodzenie z małych kryzysów

W tym roku dotknął mnie bardzo duży kryzys finansowy, zostałem okradziony przez rodzonego brata na 50 tyś. Pieniądze poszły na automaty. Straciłem oszczędności życia plus kredyt do spłaty. dodatkowo w firma której pracowałem zmniejszono mi pensje, a Urząd Skarbowy domagał się zapłaty 6 tyś podatku. Myślałem, że moja marka w tym momencie = 0 mój szacunek do siebie też. Jednak, życie zawsze daje szanse. Bez względu na tarapaty. Jeśli koncertujemy się na problemie. Nasz stres zamyka nas na wypatrzenie tych okazji. Mimo bolesnej lekcji nauczyłem się ;
– jeśli przyciągasz popularnością, gdy ona się kończy, kontakty z ludźmi urywają się. Dając ludziom wartość, ich lojalność wobec Ciebie przetrwa każdy sztorm.
-znajdź mentora który nie pozwoli Ci się załamać.
-znajdź sposób na wyjście z problemu. Im trudniejszy tym lepiej, naważyłeś piwa wypij je. Lepiej mieć plan jak wyjść z długów, który wymaga lat ciężkiej pracy. Niż nadzieje, ze się samo ułoży.
– jeśli jesteś na dnie przestań kopać. Szukaj rozwiązań.
– nigdy nie przyjmuj litości od innych, pieniądze odzyskasz, długi spłacisz. Szacunku nie odzyskasz do siebie tak łatwo.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jeszcze wymyślając konkurs i piszcząc o inwestowaniu w czasie w dynamicznej hossie, ostrzegałem przed silnymi przecenami, które pewnego dnia zmienią się w odwrócenie trendu. Nie można żyć w wiecznej hossie. Zobaczcie jak zadziałałaby jedna ze strategii, jeśli chcemy złapać ruch z korekty. Wystarczyło postawić zlecenie zabezpieczające na historycznych maksimach i zarządzać otwartą transakcją. Czy taki spadek zapowiada kolejny kryzys? Nie mam pojęcia i nie powinniśmy się bawić w prognozowanie. Dużo lepsze efekty przynosi szybkie reagowanie lub czekanie aż spełnią się założenia naszej strategii inwestycyjnej.

sp500 korekta

Czego mnie nauczył kryzys finansowy?

Jest jedna ważna rzecz, o której staram się pamiętać każdego dnia, kiedy kusi mnie wejście na rynek, kiedy jestem zajęty czym innym lub nie jestem przekonany do mojej strategii inwestycyjnej. Codziennie można zarobić. Rynek nie ucieknie. Jeśli nie umiesz grać na spadki, to lepiej przeczekać okres krachu czy silnej korekty. Jeśli nie panujesz na emocjami, to schowaj pieniądze na lokacie i zajmij się czymś innym. Najlepiej pokazał to Maciek, autor zwycięskiego wpisu.

Lekcji z kryzysu jest dużo, dużo więcej, ale zostawmy je na inny tekst i inną okazję. Dzisiaj borykamy się z innymi problemami niż w 2008 roku i mamy zupełnie inne realia na rynku. Kolejny kryzys (kiedyś na pewno będzie) też będzie wyglądał zupełnie inaczej. Na rynku trzeba być czujnym i cały czas się uczyć. Dziękuję za zaangażowanie i mam nadzieję, że laureaci będą zadowoleni z nagród, a czytelnicy z lektury :)

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.