Koniec szkoły to dopiero początek

koniec szkoły tomasz jaroszek

Idę do biura i mijam dzieciaki ze świadectwem w dłoni. Białe koszule i mundurki widać z daleka, są ich w Polsce dzisiaj setki tysięcy. Koniec szkoły to ważny moment, pełen emocji, nadziei i marzeń. Mam 27 lat. Potrzebowałem 8 lat żeby napisać ten tekst.

Kiedy byłem w podstawówce, mama puszczała mi na koniec roku szkolnego piosenkę „Wakacje” tak głośno, że sąsiedzi wychodzili na balkony. Cieszyłem się, bo chciałem już wakacji – byłem kujonem, a kujony nigdy nie miały łatwo. Koniec roku był dla mnie swego rodzaju wybawieniem. Mogłem chociaż w spokoju czytać książki.

Na koniec szkoły leciała piosenka „To już jest koniec, nie ma już nic”, a ja udawałem twardziela kiedy musiałem opanować łzy w oczach. Wygłaszałem wtedy z kolegą przemówienie końcowe i widziałem zaszklone oczy dyrektora szkoły, dla którego również był to ostatni rok jako nauczyciela.

Wtedy zaczynało się prawdziwe życie, chociaż jeszcze nie wiedziałem co to tak naprawdę znaczy.

Koniec szkoły 2007

Odbieram świadectwo, ale dzisiaj już nawet nie pamiętam jakie mam oceny. Nie ma to żadnego znaczenia. Mam najwspanialszych przyjaciół i sprzedałbym duszę diabłu za czwartą klasę liceum. Boję się, że każdy pojedzie na inny koniec Polski i nasze drogi się rozejdą.

Każdy ma inne marzenia. Ktoś chce być prawnikiem, ktoś tłumaczem, ktoś inny lekarzem. Ja jadę do stolicy zostać dziennikarzem – obraz świata mediów w mojej głowie ukształtowały książki i filmy. Jadę zmieniać świat na lepsze.

Kończę maturę, mam cudowną studniówkę, przemawiam na koniec roku szkolnego i mam z liceum więcej wspomnień niż z całej reszty życia. Z jednej strony cieszę się, że tuż za rogiem jest przygoda, wyjeżdżam w świat i zaczynam wszystko od zera. Z drugiej strony jestem przerażony, bo kończą się najlepsze 3 lata mojego życia.

Rok temu uciekłem z lekcji i pojechałem z przyjaciółmi do Warszawy skoczyć na bungee. Rodzicom powiedziałem dzień przed zakończeniem liceum. Byli w szoku, chociaż widziałem jak tato pękał z dumy, że ma tak odważnego syna. Rozumiem, że nie mógł tego wtedy powiedzieć.

Denerwuję się na rodziców i kłócę się, że dzisiaj ostatni dzień szkoły, więc wrócę z imprezy dopiero nad ranem. Cieszę się, że już za kilka miesięcy się wyprowadzę i nie będę musiał słuchać rad rodziców. Będę „naprawdę dorosły”.

Wtedy jeszcze nie zdaję sobie sprawy, że będę chciał ich rad i że za kilka lat będą moimi najlepszymi przyjaciółmi. Nie będę prosił o pozwolenie wyjścia na koncert, sam będę zabierał mamę na koncert, a z tatą będę rozmawiał o tym jak prowadzi się firmę. Zrozumiem czemu tak często był w pracy, dzisiaj wracam później niż on i już wiem jak to działa.

Wieczorem spaliłem zeszyt do matematyki i podręcznik do niemieckiego. Rozmawialiśmy do późna o życiu, popijając piwo i patrząc się w ogień. Nie było wtedy social media, telefon wysyłał tylko smsy, a życie toczyło się offline. Od tamtego dnia klasa „III D” jest już tylko na zdjęciach kroniki szkolnej i w naszych wspomnieniach. Koniec szkoły.

Dzisiaj

Idę do biura i mijam dzieciaki ze świadectwem w dłoni. Grupa nastolatków w białych koszulach naradza się w metrze o której zaczyna się wieczorna impreza i cieszą się, że zaraz będą mogli się przebrać. Koszula jest im jeszcze obca, zdradzają to podarte tenisówki i wytarte dżinsy.

Nie obudzę się jutro i nie zacznie się okres wakacji. Dalej będę miał te same wyzwania i problemy, nie będzie żadnej przerwy od normalnego życia. Po szkole życie kończy „cykliczność” – życie po prostu się toczy i to Ty wyznaczasz sobie przerwy.

Prowadzę firmę, mam milion rzeczy na głowie, biegnę przez centrum Warszawy z kawą w dłoni i myślę o tym, że muszę dzisiaj wystawić faktury, skończyć projekt, spotkać się z klientem, dopisać rozdział książki, wysłać milion maili i mam wielką nadzieję, że uda mi się wyjść z biura przed 20.00. I tak najważniejsze, że wieczorem wrócę do domu – do kobiety, którą kocham ponad wszystko.

8 lat minęło błyskawicznie, a jestem w innej galaktyce niż ten chłopiec, który wychodził z liceum.
Część przyjaciół ze szkoły ma już swoje dzieci. Nie jestem już dziennikarzem, książki kłamią, podobnie jak media. Dalej chcę zmienić świat, ale muszę zmienić metody. Już nigdy nie będę pracował u kogoś. Wiem co to przedsiębiorczość. Nie mówili o tym w szkole, a szkoda. To cudowne – móc budować swój biznes od zera.

Przyjaciele z liceum zostali i zostaną na zawsze. Lokalizacja nie ma znaczenia. Gdyby teraz zadzwonił ktoś, że ma problem w Meksyku, spakowałbym się w godzinę i biegł na lotnisko. W sierpniu lecę z chłopakami na piwo. Do Belgii. Tak po prostu, na piwko. Bo czemu nie – mogę z nimi lecieć na koniec świata albo wrócić na ławkę do chełmskiego liceum. Ważne, że z nimi.

Ty ustalasz zasady

Szkoła uczy nas okropnych schematów. Rację ma zawsze nauczyciel, wszystko jest według ustalonego programu, lekcja kończy się dzwonkiem, tak jak praca będzie kończy się „podbiciem karty”. Wszyscy ustalają za nas zasady i wystawiają nam za coś oceny, które są symboliczne. Czy można mieć ocenę 3 i być szczęśliwym lub mieć ocenę 6 i leczyć się z depresji? Oczywiście, że tak.

Później Ty ustalasz zasady. Zawalasz egzamin i to cenna lekcja. Przegrywasz, wyciągasz wnioski, wstajesz i idziesz dalej. Na tym polega życie – na dostawaniu jedynek i podnoszeniu się po nich.

O wszystko musisz walczyć i ciężko pracować. Nikt nie da Ci nic za darmo, chociaż na początku możesz pomyśleć, że tak to działa.

 

Poziom trudności wzrasta. Wypracowanie na 4 strony? Matura w polskiego? Właśnie skończyłem 200 tys. znaków swojej książki. W grach komputerowych byłby to level: ultra hard.

Wzięło mnie na refleksje, bo mi nikt czegoś takiego nie powiedział kiedy kończyłem szkołę. Albo powiedział, ale nie słuchałem. Przecież nie słucha się zgredów.

Droga uczennico, drogi uczniu

Doceniaj to co masz. Nie odliczaj do weekendu, do wakacji, do urlopu, do emerytury. Do końca szkoły. Ciesz się życiem, ucz się z pasją, pielęgnuj przyjaźń i baw się przy tym doskonale. Pytaj, rozmawiaj z ludźmi, nie bój się prosić o pomoc. Szanuj rodziców, bo to Twoi przyjaciele. Zgubisz świadectwa, zapomnisz oceny, wyrzucisz podręczniki. Zostaną przyjaciele i wspomnienia.

I nigdy nie zapomnij ostatniego dnia szkoły. To pierwszy dzień wielkiej przygody.

PS 1.
To blog o pieniądzach, ale to też blog dla młodych ludzi, którzy kończąc szkołę, nie wiedzą nic o finansach. Skaczą w nieznane i później są w szoku, że tak działa świat. Nikt ich nie ostrzegał, nikt nie tłumaczył. Potrafią wyrecytować budowę pantofelka, ale nie wiedzą jakie płacą podatki. Chciałbym przeczytać podobny tekst na jakimś blogu 8 lat temu.

Poza tym to mój blog, moje życie i jak chce coś napisać, to napiszę.

PS 2.
We wrześniu stulecie mojego liceum. Po maturze obiecałem sobie, że przyjadę na stulecie jako dumny z siebie i szczęśliwy dorosły facet, który zawsze będzie pamiętał, że jest „Czarniecczykiem”. Wszystko wskazuje na to, że obietnicy dotrzymam.

Pozdro dla 1 LO w Chełmie!

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.


  • Tomku,
    zeszyt z niemieckiego i podejście do niego rozumiem, bo rodzajniki, bo wymowa, bo przeszłość historyczna. Analogicznie może być z biologicznym pantofelkiem czy notatkami o reakcjach i związkach na chemii. Ale co CI zrobiły te biedne cyferki z matematyki ?!?! Szkoda, że takie koncepcje padają w tak wizjonerskim tekście… i to na blogu skupiającym się wokół pieniędzy.