Jak zarobić na końcu hossy?

jak zarobić na końcu hossy

Kiedyś musi się skończyć obecna hossa na amerykańskim rynku, a wraz z nią pójdą w dół inne rynki na świecie. W długim terminie to wydaje się oczywiste, ale każdy i tak zadaje sobie pytanie: jak zarobić na końcu hossy? Kiedy ten koniec nastąpi to już inna sprawa.

Krach po upadku Lehman Brothers zakończył się dokładnie w lutym 2009 roku. Od tamtego czasu amerykańskie giełdy pną się w górę z przerwami na drobne korekty. Jedni mówię „sky is the limit”, inni mówią, że „będzie z czego spadać”. Pamiętajmy jednak o tym, że mniejsze znaczenie ma nasza opinia czy też prognoza, a dużo większe nasza reakcja na to, co dzieje się na rynku.

jak zarobić na końcu hossy sp500

Oczy wszystkich inwestorów skierowane są zawsze na USA z bardzo prostej przyczyny: ponad połowa całego kapitału na rynkach finansowych świata jest zainwestowana właśnie w giełdy w USA. Dobry sentyment zza Oceanu wpływa na nastroje na innych parkietach. Wysoko są europejskie giełdy, od 3 kwartałów widać też wyraźny trend wzrostowy na WIG20. Jeśli koniec hossy nastąpi w USA, to na pewno odczują to też inne rynki.

Krach lub chociaż bardzo silna korekta kiedyś nastąpi – nie ma co do tego wątpliwości. Nie próbujmy zgadnąć kiedy to się stanie, ale przygotujmy się na teoretyczną sytuację. Zarabianie na spadających cenach akcji i indeksów wymaga odpowiedniej wiedzy i przygotowania dobrego planu transakcji.

Partnerem publikacji jest dom maklerski Degiro. Możecie dowiedzieć się o nim więcej czytając recenzję konta maklerskiego.

Nie łap szczytów

Wiesz kiedy skończy się hossa? Bo ja nie mam pojęcia. I dopóki nie będę widział wyraźnych sygnałów, nie zamierzam otwierać jakichkolwiek pozycji w ciemno. Naprawdę wielu inwestorów straciło pieniądze na próbach łapania szczytów.

Zanim zaczniesz zastanawiać się jak zarobić na końcu hossy, przeczytaj jeszcze tekst o hossie Trumpa. 

Nie sugerujcie się prognozami. Hossa miała się skończyć po upadku Grecji, problemach Deutsche Banku, upadku zadłużonej Hiszpanii, ogłoszeniu Brexitu, zwycięstwie Trumpa – żadna z tych prognoz nie sprawdziła się. Rynki nadal pną się w górę.

Na giełdzie mówi się, że…

Byki wchodzą po schodach, a niedźwiedzie wypadają z okien.

To bardzo wymowna metafora, ale dobrze pokazuje skalę potencjalnych zysków podczas wzrostów i spadków cen. Ten sam indeks może wspinać się o 200 punktów przez kilka tygodni i stracić tyle samo w 3 sesje. Warto zaczekać na dobry moment wejścia. Wbrew pozorom, cierpliwość to cenna cecha skutecznego spekulanta.

Jak zarabiać na spadkach cen?

Można zarabiać na spadkach poszczególnych akcji lub spadkach wartości całych indeksów. Służą do tego m.in kontrakty terminowe, instrumenty CFD oraz krótka sprzedaż akcji (o opcjach nie będę się wymądrzał, bo ich nie lubię i z nich nie korzystam). Zacznijmy od omówienia samego mechanizmu krótkiej sprzedaży:

Osoba zawierająca transakcję liczy na spadek ceny akcji. Pożycza zatem akcje od kogoś, sprzedaje je, po czym odkupuje po niższej cenie i oddaje. Zysk inwestora stanowi różnica pomiędzy kwotą uzyskaną ze sprzedaży papierów po wyższym kursie a kwotą, jaką zarobił z tytułu ich zakupu. Analogicznie inwestor straci, jeśli cena akcji wzrośnie.

Inna metoda to kontrakt terminowy lub instrument CFD. Nie będę tego rozbijał, bo sam mechanizm jest dosyć podobny. To trochę jak „zakład” o to, w którą stronę pójdzie rynek. Otwieramy pozycję długą (zakładamy, że rynek rośnie) lub pozycję krótką (zakładamy, że rynek spada). Prawdziwych emocji dodaje dźwignia, która znacząco zwiększa zyski i straty. Tu jednak ważna uwaga, którą potwierdzi każdy doświadczony trader – dźwignia to miecz obosieczny i trzeba się najpierw nauczyć jak nią posługiwać i jakie stosować zarządzanie kapitałem, żeby nie skończyć z wyzerowanym kontem.

Najłatwiejszy stop-loss w historii

Maksimum historyczne jest samo w sobie najwyższym punktem odniesienia w analizie. Jeśli zauważymy „objawy” końca hossy i zdecydujemy się na zajęcie krótkiej pozycji – czy to na kontraktach, CFD czy poszczególnych akcjach – to naszym najdalszym punktem do ustawienia stop-lossa może być cena maksymalna.

W swoich filmach pokazuję z reguły jak kupuję się akcje w trendzie wzrostowym, czekając na korekty. Dokładnie tak samo działa zarabianie w drugą stronę, tylko trzeba odwrócić ułożenie wykresów jak w lustrzanym odbiciu. W trendzie spadkowym korekty są wzrostami i gdy cena rośnie po jednaj fali spadkowej, możemy szukać miejsca do kolejnego wejścia lub zwiększenia pozycji.

Stop-loss wyjściowy na cenie maksymalnej może być blisko lub daleko od naszego punktu wejścia. To zarządzanie kapitałem będzie odgrywało kluczową rolę.

FANG Stocks

Najlepiej czuję się na rynku akcji, który jest dużo spokojniejszy i na którym decydującym czynnikiem nie jest dźwignia na instrumencie. Stąd mojej uwadze nie mogło umknąć zjawisko jakim jest tzw. FANG. Nazwa pochodzi od pierwszych liter czterech amerykańskich spółek, które w ostatnich latach były motorem napędowym hossy.

Facebook – kiedy w 2012 roku spółka weszła na giełdę, część analityków mówiła, że to tylko internetowa wydmuszka, której akcje zaraz spadną. Ostatecznie cena akcji spadła od debiutu prawie o połowę, po czym… wystrzeliła w kosmos i nie przestaje do dzisiaj rosnąć.

Amazon – w Polsce może nie odczuwamy jego dominacji na rynku e-commerce, ale w USA to absolutny gracz nr 1, którego biznes rozrasta się od lat, za czym podążają ceny akcji.

Netflix – serwis VOD, który mamy także w Polsce od ubiegłego roku. W USA Netflix podjada tradycyjną telewizję, wchodzi na nowe rynki, a inwestorzy ewidentnie ufają w rozwój spółki.

Google – a właściwie Alphabet, kolejny gigant wśród spółek internetowych, bez którego trudno sobie dzisiaj wyobrazić Internet. Ceny akcji w okolicach maksimów.

Nie chcę kłócić się z dominacją tych spółek w swoich branżach, jednak ich wyceny względem przychodów są niebywale wysokie. Są to beneficjenci trwającej hossy. Jeśli rynek wchodziłby w stan bessy lub dużej korekty, to warto spojrzeć na te 4 spółki – kto by nie chciał zrealizować takich zysków, gdy rynek zacznie spadać?

No i jeszcze mój cichy faworyt do zarabiania na spadkach – Snapchat. Jedna świetna okazja już niestety za nami, ale wycena tej spółki w zestawieniu z jej fundamentami i tak jest astronomiczna.

snapchat jak zarobić na końcu hossy

Wszystkie wymienione spółki są dostępne w biurze maklerskim Degiro – o podobnym dobieraniu spółek w portfele pisałem też w tekście o globalnym inwestowaniu. Może się przydać przy większej korekcie – nawet w USA hossa nie trwa wiecznie.

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.