Jak mądrze robić zakupy w obcej walucie?

zakupy w obcej walucie

Zakupy w obcej walucie to dzisiaj codzienność. Amerykański Amazon, brytyjski eBay, sklepy internetowe czy zwykłe pamiątki na wakacjach – wszystkie zakupy jakich dokonujemy w obcych walutach, mogą generować dodatkowe koszty. Sprawdźmy rozwiązania jak nie przepłacić kupując w innej walucie, czy to w czasie wakacji czy też za zakupy online.

Każdy wyjazd zagraniczny kończy się klasycznym pytaniem: karta czy gotówka. A jeśli jednak karta, to jak to jest, że wydajemy tyle pieniędzy…? Ano tak, przepłacamy! Płacenie polską kartą za zakupy na wakacjach to narażenie się na dużo więcej wydatków niż nam się wydaje. Płacimy prowizje za przewalutowania i ponosimy wysokie koszty wymiany samej waluty po kursie banku. To już wystarczy żeby przepłacić na wakacjach.

Ten sam błąd można popełnić bez wychodzenia z domu.

Robię dużo zakupów w sieci, od naszego rodzimego Allegro, przez małe sklepy czy zakupy spożywcze z dostawą do domu. E-commerce jest po prostu stałym elementem mojego życia i z każdym rokiem korzystam z zakupów online coraz więcej. Ostatnie lata to także zdecydowanie więcej paczek z całego świata.

Na mapie dostaw paczek coraz więcej krajów dostrzegło polskich klientów. Amazon, eBay czy AliExpress, a także dużo sklepów z całego świata chętnie wyśle nam przesyłkę, jeśli zrobimy u nich zakupy online. Po prostu czasem będzie trzeba dłużej poczekać, w końcu paczka może nawet płynąć do nas nawet w kontenerowcu. Płacę z reguły bezgotówkowo, czyli opłacam wcześniej towar i przesyłkę za pomocą przelewu lub karty. Tu też trzeba uważać na koszty.

Ile kosztuje przewalutowanie?

Żeby zrozumieć na czym można oszczędzić, trzeba się najpierw nauczyć na czym nas skubią regularnie. To pierwszy krok do oszczędzania na zakupach online i offline w obcej walucie.

Konto mamy w polskiej walucie. Kartę podpiętą do konta również. Kupujemy w innej walucie, np. w funtach. Musimy doprowadzić do wymiany waluty – dokładnie tak jak w kantorze fizycznie kupuje się i sprzedaje banknoty.
Jeśli kupujemy coś w funtach, to funty przeliczamy na złotówki według tabeli kursów – różnica kursów to nasz koszt. Do tego może dojść opłata za przewalutowanie na karcie, jeśli taką ma bank. Bez sensu i to na pojedynczym przewalutowaniu. A to nie działa tak łatwo, że z funta przelicza zawsze od razu na złotówki. Z funta przelicza na walutę rozliczeniową karty…

I tutaj zaczyna się cała zabawa z podwójnym przewalutowaniem. Kiedyś obowiązywała zasada, że walutą rozliczeniową MasterCard było euro, a VISA miała walutę rozliczeniową w postaci amerykańskich dolarów. Zakładając, że ta zasada obowiązuje dla mojej karty, jeśli kupię coś w sklepie w Londynie w funtach, to transakcja najpierw zostanie przewalutowana z funta do euro/dolara po kursie operatora karty, a w drugiej kolejności z euro lub dolara na polskie złote, ale już po kursie banku. Dodam, że jeden i drugi kurs nie jest z reguły korzystny dla klienta.

WAŻNE – sprawdź walutę rozliczeniową swojej karty. Zasada z podziałem na VISA i MasterCard byłaby sensowna, gdyby miała wszędzie zastosowanie. Jak to w finansach… bywa różnie. Każdy bank ma swoje zasady, każda karta ma inne parametry. I to też może ulegać zmianom.

Już nawet pomijając wysokie opłaty za przewalutowanie, sam koszt wynikający z kursu waluty w banku może nas zdziwić. Banki stosują w swoich tabelach kursów duże spready, czyli różnice pomiędzy kursem sprzedaży a kursem kupna waluty. Przyjmijmy więc założenie, że kurs banku będzie nas w większość przypadków kosztował więcej niż kantor internetowy czy nawet tradycyjny.

Zakupy w obcej walucie – gotówka plus karta

Jeśli jadę do kraju, gdzie obowiązują waluty, do których mam karty płatnicze, to sprawa jest dużo łatwiejsza. Funty, euro czy dolary to waluty na tyle dla nas powszechne, że warto zastanowić się nad rozwiązaniami kartowymi, podpiętymi do kont walutowych. Wtedy możemy skorzystać z kantoru internetowego, zasilić konto i po sprawie – jest dużo taniej!

Jednak gotówka to gotówka – nawet jeśli mam cały portfel kart, to i tak dodatkowa gotówka zawsze znajdzie się w portfelu. Jest wiele miejsc w krajach Zachodniej Europy, w której karta jest nadal wynalazkiem nowoczesnym. Tylko nam się wydaje, że wszyscy na świecie płaca chętnie kartami. NIeeee, to Polska jest akurat zaawansowana technologicznie w bankowości i jesteśmy w ścisłej czołówce kart zbliżeniowych. W USA ta technologia dopiero jest wprowadzana i idzie dosyć opornie.

W krajach z orientalnymi dla nas walutami: korony czeskie, rosyjskie ruble, liry tureckie czy inne azjatyckie cuda, pozostaje nam waluta wymieniona wcześniej w kantorze, a dodatkowo najbardziej uniwersalna waluta na karcie i w gotówce – dolar. I tak wyjdzie dużo taniej niż zabranie ze sobą polskiej karty, bo na pewno czeka nas podwójne przewalutowanie. Świadome decydowanie się na to, to nic innego jak pakowanie się w solidne koszty. To akurat mój sposób na waluty wakacyjne.

Więcej porad finansowych związanych w wyjazdem na wakacje przeczytacie w tym tekście.

Karta walutowa

Jeśli dokonujemy często transakcji w określonej walucie, np. kupujemy coś z Wielkiej Brytanii, czyli w funtach, to zaoszczędzimy korzystając z konta walutowego. Zasilamy konto wcześniej funtami (najlepiej przez kantor internetowy) i mamy kolejne przewalutowania z głowy. Karta pobiera pieniądze z waluty podpiętej, czyli w tym przypadku pobiera funty.
Wcześniej oczywiście trzeba zasilić konto, czyli przelać pieniądze. Najpierw trzeba wymienić walutę i tutaj moim wyborem jest kantor internetowy – albo wewnątrz banku, w którym operujemy pieniędzmi albo rozwiązanie zewnętrzne, których na rynku nie brakuje.

Ciekawostka: Banki przestraszyły się trochę szybkiego rozwoju kantorów internetowych i rosnącej świadomości klientów co do kosztów wymiany waluty przez bank (wysokie spready, o których pisałem wyżej). Część banków poszła po rozum do głowy i wprowadziła możliwość internetowej wymiany walut po lepszym kursie wewnątrz banku. Klient i tak musi wymienić walutę, więc albo bank da mu niższą cenę albo klient pójdzie do zewnętrznego kantoru. Tym sposobem banki zaczęły wprowadzać to rozwiązanie.

Korzystamy z kantoru walutowego w sieci, zasilamy konto walutowe i… teraz mamy kartę, która omija przewalutowanie i spread bankowy zarówno przy zakupach w stacjonarnym sklepie, jak i w Internecie. Wracając do przykładowego funta – jako posiadacz konta walutowego w funtach mogę uniknąć zbędnych prowizji robiąc zakupy chociażby na eBay.co.uk.

Karta wielowalutowa

Skoro wiemy już jak działa karta walutowa, to teraz zobaczmy wersję karty… na sterydach! Bank Pekao S.A. wypuścił na rynek kartę płatniczą, do której można podłączyć maksymalnie 4 konta walutowe: EUR, USD, CHF i GBP. Oszczędność polega na tym, że karta sama „rozumie” z jakiego konta ma pobrać pieniądze i o ile konta są zasilone gotówką, omijamy prowizje za przewalutowanie i oszczędzamy.

Pełną recenzję karty można przeczytać pod linkiem lub obejrzeć na kanale YouTube – zajmie nam to 11 minut ;)
Kartę wielowalutową określałem jako produkt dla podróżnika, bo nadaje się doskonale dla klientów, którzy często jeżdżą po świecie, ale opcja płatności w Internecie otwiera dużo więcej możliwości. Wystarczy zapłacić tą kartą za np. bilet lotniczy, który i tak kupujemy w euro lub dolarach. Tak samo możemy robić w każdym sklepie internetowym z możliwością płacenia kartą. Trzeba tylko pamiętać o wcześniejszym zasileniu konta, z którego pobierane są pieniądze.

Wspomniane wcześniej Amazon, eBay czy AliExpress to serwisy, na których płacenie wygląda różnie. Do Amazona podpinamy kartę, AliExpress miał kiedyś Skrillex i PayPal, ale usunął te opcje i przez pewien czas zostały głównie konta walutowe. Teraz z kolei ułatwił życie i podpiął Przelewy24. Jednak niezależnie od sklepu internetowego, który wybraliśmy – wystarczy płacić kartą podpiętą do odpowiedniego konta walutowego lub karty wielowalutowej. Ta ostatnia sama zrozumie w jakiej walucie został dokonany zakup. Oszczędności są widoczne, w szczególności jeśli kupujemy często.

Bezpieczeństwo płacenia kartą

Koszt to oczywiście bardzo ważne kryterium, ale nie zapominajmy o bezpieczeństwie. Przede wszystkim nigdzie nie pokazujmy swojego numeru karty oraz 3-cyfrowego kodu zabezpieczającego na odwrocie karty. To podstawowe dane służące do płatności i dla potencjalnego złodzieja to to samo co napisanie PIN-u na odwrocie karty.

Druga sprawa to bezpieczny komputer. Mam taką zasadę, że zakup przez Internet staram się robić w domu. Nawet jeśli wcześniej oglądam coś np. korzystając z telefonu czy sprzętu podłączonego do publicznego WiFi, to jedynie zapisuję link. Kupuję go dopiero gdy wrócę do domu i będę miał pewność, że mam swój komputer i swoje łącze internetowe.

Trzecia sprawa to bezpieczeństwo samej procedury płatności. Mam duże zaufanie do takich gigantów jak Amazon czy eBay, ale już małe sklepy, które dopiero co znajduję, to inna sprawa. Tam czytam dokładnie regulaminy, sprawdzam systemy płatności jakie mają podpięte, gwarancje i wszystkie inne elementy, które muszą być opisane na stronie, Jeśli mam wątpliwości, to na koniec zostaje jeszcze przeczytanie opinii o sklepie w sieci. Jeśli wszystko się zgadza, to jak najbardziej płacę.

Dodatkowym zabezpieczeniem transakcji jest chargeback, o którym pisałem na przykładzie odzyskiwania pieniędzy po upadku biura podróży. Jednak chargeback dotyczy wszystkich niezrealizowanych usług, które możemy reklamować, więc ma swoje zastosowanie zarówno przy biurach podróży, jak i ecommerce w szerokim tego słowa znaczeniu.

Podsumowanie

Płacenie za zagraniczne zakupy robi się coraz łatwiejsze, zarówno przez Internet, jak i w sklepach stacjonarnych. Świat coraz bardziej zbliża się do obrotu bezgotówkowego. Nie oceniam na ile to dobrze czy źle, ale staram się dostosować. Dużo organizacji płatniczych, banków, sklepów i wszelkiego rodzaju pośredników będzie chciało zarobić na naszych transakcjach i tym gigantycznym obrocie gotówki. Trzeba zrozumieć jak to działa, gdzie skubią nas na prowizjach lub różnicach kursów i jak najszybciej wyeliminować zbędne koszty. Po prostu nauczyć się oszczędzać.

Tam gdzie da się płacić kartą podpiętą do konta walutowego – zdecydowanie jestem za opcją bezgotówkową. Jednak miejsca, gdzie nie zadziała żaden plastik z mojego portfela, np. Turcja (nie mam karty z kontem walutowym w lirach), tam mam gotówkę w portfelu, którą wcześniej wymieniłem w kantorze stacjonarnym. Jeśli chcę płacić kartą, to opłat za przewalutowanie nie uniknę.

Co do samych wyjazdów i zakupów za granicą, dobrze jest podchodzić indywidualnie do każdego wyjazdu – nowy obcy kraj czy zakupy w obcej walucie z nowego sklepu, jaki znajdziemy w sieci. Ważne żeby każda transakcja była bezpieczna, a wcześniejszy zakup – przemyślany. Jeśli zastosujemy rady z unikaniem dodatkowych opłat za przewalutowanie i będziemy sprawnie korzystać z kantorów i kont walutowych, to w skali długoterminowej, możemy zaoszczędzić setki, jeśli nie tysiące złotych.

*Tekst powstał w ramach współpracy z Bankiem Pekao S.A.*

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.


  • FilipKoszycki

    A nie lepiej korzystać z kantorów online? To wydaje się być prostsze i bezpieczniejsze. A w przypadku kantor.pl przelew jest dosłownie po chwili na naszym koncie :)

  • FilipKoszycki

    A nie lepiej korzystać z kantorów online? To wydaje się być prostsze i bezpieczniejsze. A w przypadku kantor.pl przelew jest dosłownie po chwili na naszym koncie :)

  • kamilo35

    dokładnie lepiej sprawdzić ofertę e-kantorów sam często robię zakupy w zagranicznych sklepach i wymieniam walutę z https://kantorekspert.pl/ a z tym wiąże się spora oszczędność