Inwestowanie w VR – jak zarobić na wirtualnej rzeczywistości

Wirtualna rzeczywistość, czyli tzw. VR to moim zdaniem technologiczny przełom porównywalny ze smartfonami. Jak myślę o takich rzeczach, to od razu przychodzi mi do głowy, że ktoś na rym zarobi setki milionów dolarów. I też chcę kawałek! 

Inwestowanie w VR to wydawałoby się, dla nas Polaków, odległa sprawa. Polska nie jest krajem, w którym widać już rewolucję związaną z wirtualną rzeczywistością. Przez to może nam uciec ważny temat, który „dzieje się” wokoło, w szczególności w USA i Azji.

VR, czyli vitual reality, to coś więcej niż rozszerzony obraz typu 3D w kinie. To sztuczne środowisko zbudowane dzięki rozwojowi technologii. Zakładając na głowę zestaw do VR, możemy wejść do świata, który jest zamknięty w pojedynczej aplikacji, a nam wydaje się, że przenieśliśmy się na inną planetę. To technologia, która może diametralnie zmienić świat.

A jak coś zmienia świat, to znaczy, że ktoś na tym zbije majątek. I o tym jest ten tekst ;)

Zanim pójdziemy dalej, mam prośbę:

inwestowanie w VR jaroszekJeśli nie rozumiesz fenomenu VR, to przy najbliższej okazji wypróbuj to. Idź na jakieś targi gier albo skorzystaj z usług firm, które zajmują się wynajmowaniem sprzętu na imprezy służbowe. Są już pierwsze salony gier VR w Polsce, jeśli mnie pamięć nie myli. A jak już spróbujesz, to użyj wyobraźni i pomyśl o potencjalnych zastosowaniach VR.

Portfel akcji zagranicznych

Niestety, ale w Polsce nie ma notowanej na GPW spółki, która zajmuje się technologią VR i zamierza na niej zarabiać. Może takie powstaną lub niektóre rodzime firmy zaczną brać pod uwagę w VR w swojej działalności, ale na moment pisania tego tekstu – zostają nam akcje zagraniczne.

Ten tekst to kontynuacja serii o inwestowaniu w zagraniczne akcje, którą rozpocząłem we współpracy z X-Trade Brokers. Jeśli chcesz przeczytać serię od początku, to zacznij od tekstu o inwestowaniu w akcje zagraniczne.

Niektóre z wymienionych tu akcji można kupić w ramach oferty akcji syntetycznych w XTB.

Inwestowanie w VR przez spółki

Jak już wspomniałem, na polskiej giełdzie raczej nic nie znajdziemy, więc skupiłem się na spółkach zza Oceanu, konkretnie z USA – konkretnie tym, którym sam się przyglądam. Wybór jest imponujący już wśród dużych spółek, a pewnie o wielu mikrusach nawet nie wiem.

Facebook – Nie można go dzisiaj pominąć w wielu branżach. Tutaj od razu zapowiedział, że walczy tylko o pozycję lidera. Kupił Oculusa za kwotę…. 2 miliardów dolarów. Ma więc zaawansowaną technologię i największą możliwość dotarcia do potencjalnych klientów: społeczność Facebooka.

inwestowanie w vr facebook

Mark Zuckerberg na październikowej konferencji pokazał wirtualne spotkania, jakie można zorganizować dzięki technologii wirtualnej rzeczywistości oraz Facebooka. System tworzy naszego avatara i oddaje naszą mimikę. Nie jest to może sam w sobie przełom, ale pokazuje, że Facebook będzie kładł na to nacisk.

Google (Alphabet) – największa wyszukiwarka świata nie odpuści tego wyścigu. Być może nawet go wygra, ale nie technologią, a contentem. Znacie serwis Steam? To on jest największym beneficjentem branży gier, chociaż żadnych nie produkuje. Jest jednak gigantyczną platformą, która je sprzedaje. Google ma swój Daydream, czyli platformę, która ma być największym hubem treści VR w środowisku Androida. No dwie sprawy: google będzie miało technologię tańszą, bo celuje w masowego odbiorcę i… Alphabet to też YouTube. Czy można wyobrazić sobie lepsze dotarcie do potencjalnych klientów?

inwestowanie w vr google

NVDIA – to akurat spółka, która daje od dawna zarobić inwestorom, a wykres pokazuje wieloletni trend wzrostowy. NVDIA może rosnąć nawet bez produkowania własnych produktów związanych z VR. Wystarczy, że chociażby HTC Vive i Oculus Rift potrzebują potężnych kart graficznych, w których NVDIA jest mistrzem. Amerykańskie media określają tę spółkę jako jednego z głównych potencjalnych beneficjentów rewolucji VR – większość komputerów PC obsługujących VR korzysta z ich podzespołów.

inwestowanie w vr nvdia

PS. (Jest to też moja osobista porażka, bo sprzedałem ją przed największym wystrzałem do góry. Wprawdzie zarobiłem 30 proc., ale dosłownie na kilka dni przed rajdem cen przeniosłem pieniądze na zakup innych akcji…)

Samsung – To spółka, o której mogę wypowiedzieć się także jako klient VR. Mam Samsunga Galaxy S7 i testowałem już headset do wirtualnej rzeczywistości – niedługo będę kupował swój zestaw. Dla mnie już samo wykorzystanie telefonu Samsunga jako urządzenia do VR było genialnym posunięciem, bo przekona ogromną rzesze konsumentów – gdy myślę o wyborze telefonu, to flagowy model z VR w porównaniu z flagowym smartfonem plus oddzielnie urządzenie do VR to oczywiście duża oszczędność.

HTC – jak mówimy o telefonach i VR, to warto też wspomnieć o HTC Vive, jednak jeden z najważniejszych producentów telefonów na świecie nie prezentuje się dobrze na giełdzie. Trend boczny od kilku lat i borykanie się z problemami finansowymi nie zachęcają inwestorów. VR w ich sytuacji wydaje się wręcz okazją do wyjścia z kłopotów. Plus jest taki, że akcje są dosyć tanie, jednak ryzyko jest dużo większe niż przy silnych i rosnących w trendzie konkurentach. No i te akcje naprawdę ciężko kupić, bo spółka notowana jest w Azji.

Sony – Najnowsza konsola PlayStation i reakcja klientów będzie bardzo istotna na drodze do zwiększenia przychodów spółki. Społeczność graczy powiększa się z roku na rok, jest to jeden z najlepiej rozwijających się rok do roku segmentów. Tutaj mamy już idealnych klientów, którzy przecież kupują konsole i gry w celach czysto rozrywkowych – trzeba im teraz tylko „dosprzedać” opcję VR. Wydaje się, że to dużo łatwiejsze niż namówić kogoś, kto w ogóle nie gra, aby nagle wydał kilka tys. zł na nową rozrywkę.

AMD – podobnie jak w przypadku spółki NVDIA – do obsługiwania drogiego sprzętu do VR potrzebne są silne komputery, a te potrzebują potężnych podzespołów, które może dostarczyć AMD. I nie tylko komputery, bo AMD dostarcza też części zarówno do PlayStaition, jak i Xbox. Jeśli rosną producenci, to rośnie cała branża produkująca dobre podzespoły.

Zagadka Apple

Tutaj postawiłbym wielki znak zapytania. Spółka, która ma zawsze dużo do powiedzenia w kwestii nowych technologii i od lat wyznacza trendy, wydaje się być kompletnym outsiderem. Jednak warto wrzucić ją do koszyka obserwowanych, bo siła nabywcza klientów spółki jest nadal ogromna.

inwestowanie w vr apple

Jeśli pewnego dnia Apple powie, że wchodzi w VR, to będzie to uznane za jedno z ważniejszych wydarzeń branżowych roku. No inwestowanie w VR również nabierze innego znaczenia. Nie traktuję jeszcze na poważnie plotek i przecieków – sporo z nich może być wypuszczanych celowo.

Inwestowanie w VR według Goldman Sachs

Serio, wiem, że myślicie już o teoriach spiskowych, bo to przecież ten bank uznaje się za symbol teorii spiskowych, ale to jeden z największych na świecie banków inwestycyjnych i trzeba liczyć się z jego zdaniem. Czyta to wielu zarządzających funduszami oraz prywatnych inwestorów z dużym kapitałem, więc ma to spore znaczenie.

Goldman Sachs prognozuje, że tych 11 spółek będzie liderami trendu VR/AR i stanie się głównymi graczami na rynku wartym 80 miliardów dolarów:

  • Alphabet Inc.,
  • Advanced Micro Devices AMD,
  • Facebook,
  • GoPro Inc.,
  • HTC,
  • Largan Precision Company Limited,
  • Microsoft,
  • Nvidia Corp.,
  • Qualcomm QCOM,
  • Samsung Electronics,
  • Sony.

VR to nie tylko gry

Moim zdaniem, warto pamiętać o istotnej zależności – wirtualna rzeczywistość to rewolucja w grach, ale nie tylko. Z tej technologii skorzystają różne branże na całym świecie, więc warto myśleć nieco szerzej.

Kiedy myślimy o VR, to mamy spółki zajmujące się technologią, aplikacjami, podzespołami, sprzedażą aplikacji i gier, telefonami i konsolami… To jedna strona medalu – na rozwoju technologii VR może zarobić wiele spółek.

Druga sprawa to zastosowanie VR. Oczywiście branża gier to pierwsze skojarzenie większości ludzi i podejrzewam, że również inwestorów.

A teraz pomyśl o…

  • wirtualnej wycieczcie po swoim przyszłym mieszkaniu. Zakładasz headset i oglądasz mieszkania, jakie oferuje deweloper. Nie musisz wychodzić w biura, widzisz wszystko 1:1 – moim zdaniem dla branży deweloperów to właśnie będzie inwestowanie w VR;
  • Twoje dzieci uczą się szybciej i efektywniej. Na geografii zamiast mapy mają headset, na biologii VR zastępuje im mikroskop, mogą odwiedzić dowolne muzeum bez ruszania się ze szkolnej ławki;
  • nie wychodzisz z domu na zakupy. Chodzisz po wirtualnym sklepie i mierzysz ubrania nie schodząc z domowej kanapy. Klikasz i kupujesz;
  • armia trenuje na wirtualnym poligonie, liczba rannych spada do zera. Wojsko trenuje żołnierzy w środowisku absolutnie bezpiecznym i dużo tańszym;
  • przyszli astronauci spędzają setki godzin w symulacjach, zanim wejdą do prawdziwej rakiety. Niższe koszty przekładają się na szybszy rozwój badań;
  • młodzi lekarze ćwiczą operacje i zabiegi w wirtualnym świecie. Są lepiej przygotowani do zabiegów, ich przeszkolenie przekłada się na lepszą skuteczność leczenia…

Mogę tak wymieniać i wymieniać.

Inwestowanie w VR a koniec hossy

Mam jedną obawę z technologią VR i jej sukcesem na rynkach finansowych. Wieloletnia hossa w USA trwa w najlepsze i kiedyś musi się skończyć. Obecne wyceny spółek związanych z nową technologią bywają astronomiczne, a debiuty Twittera czy Snapchata pokazały, że inwestorzy kupują obecnie głównie projekcje zysków, a nie udowodnione księgowo liczby. No i Dolina Krzemowa nie ucieszyła się po wyborze Donalda Trumpa.

Portfel VR to moja koncepcja na dłuższy termin – jednak mam bardzo istotne założenie. Jeśli zobaczę w końcu bardzo solidną korektę lub wejdziemy w bessę, to będę czekał na niskie poziomy cen, wychodząc wcześniej ze wszystkich inwestycji. Rozwój technologii jest tak intensywny, że nie mam obaw o popularność i zastosowanie VR – moja główna wątpliwość to cena, po której warto akcje kupować z myślą o długim terminie.

Jestem wielkim przeciwnikiem „uśredniania” w bardzo długim terminie. Uważam, że w sytuacjach takich jak chociażby kryzys w 2008 roku najlepszą strategią jest zabrać szybko pieniądze z rynku, ulokować je bezpiecznie i dopiero po wygrzebaniu się indeksów z kryzysu, myśleć o wchodzeniu na giełdę. Na pewno skorzystam z takiej okazji, jeśli krach powtórzy się w najbliższych latach, jednak teraz zamierzam co najwyżej myśleć o kupowaniu akcji na korektach. Część ze spółek jest tak wysoko (z powodu wieloletniej hossy), że jedyna rozsądna metoda to czekanie na korekty i dopiero ewentualne wejście w pozycję.

Myślę o najbliższych 3-5 latach, bo spółki teraz walczą o pozycje na rynku, z którego będą czerpać zyski w kolejnych latach. Czekam też dane o sprzedaży urządzeń w różnych krajach w 2016 roku – to nadal rozwiązanie dla bardzo wąskiej grupy klientów, ale mam nadzieję, że miło się zaskoczę wynikami już teraz.

Według TrendForce, rynek VR do 2020 roku urośnie do 70 miliardów dolarów. Mam lekki dystans do tego typu projekcji, bo może się po drodze wydarzyć wiele rzeczy, ale widać chociażby po rynku smartfonów, że taki rozwój jest absolutnie możliwy.

Inwestowanie w VR a bańka spekulacyjna

Niektórzy twierdzą, że bańka spekulacyjna już jest, bo wiele spółek wymienionych w tekscie i tak jest blisko historycznych rekordów, a amerykański optymizm w stosunku do technologii VR tylko napędza tę hossę. Ok, faktycznie jest drogo i wchodzenie na samej górce jest ryzykowne.

Inna sprawa to… chińskie spółki. Chińskie spółki produkujące VR padają, ale trudno przełożyć to na szeroki rynek, bo jednak chiński producent nie jest w tym momencie twórcą innowacji, a raczej próbującym podpiąć się pod trend przedsiębiorcą. Nie kupuję tego argumentu, bo porównywanie spółek z Doliny Krzemowej do tego co oferują chińscy producenci w tym przypadku jest kompletnie nietrafione.

Poza tym bańka jest wtedy, gdy wszyscy o tym mówią i wszyscy chcą w to inwestować. Ja znam wielu inwestorów, którzy jeszcze nie wiedzą, że coś takiego można w ogóle kupić.

Podsumowanie

Sposobów inwestowania w te spółki pewnie znajdziemy na polskim rynku kilka, ale ja wybrałem akcje syntetyczne, o których pisałem w tekście o akcjach zagranicznych. Nie zamierzam inwestować w te spółki od razu, bo obecnie największy potencjał zysków widzę w polskiej giełdzie, ale w długim terminie bez wątpienia chcę być akcjonariuszem niektórych spółek walczących w technologicznym wyścigu zbrojeń VR.

Mam nadzieję, że ten tekst będzie dla Was inspiracją do wgryzania się w temat inwestowania VR i w ogóle w akcje zagraniczne. Oczywiście inwestowanie w VR to nie zabawa i przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej trzeba zrobić dużo więcej niż tylko przeczytać ten tekst, ale wierzę, że jesteście odpowiedzialnymi inwestorami ;)

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.