FailWay: Upadłość firmy to temat tabu

osman failway konferencja

W Polsce bankructwo to piętno na całe życie. Upadłość firmy uznawana jest za życiową porażkę, a nie za „biznesową bliznę”, z której trzeba wyciągnąć wnioski i iść dalej. W czasach wielbienia sukcesu i na rynku pełnym szkoleń motywacji znalazłem jednego „rodzynka” i organizuje go mój dobry kolega – Marcin Osman. Zobaczycie czym jest idea FAILWAY.

Nie chcemy gloryfikować porażki, lecz stworzyć społeczność biznesową, która potrafi uczyć się na błędach. Wspieramy kulturę biznesu, w której otwartość na niepowodzenia jest elementem strategii rozwoju i innowacyjności. – czytamy na stronie internetowej projektu. Już w marcu 2015 odbędzie się druga edycja.

Ja też miałem na swojej karierze porażki. Nie zaliczyłem wprawdzie bankructwa ani upadku firmy, ale zdarzały się niezrealizowane projekty, wielki zawód na partnerze biznesowym, nieudane projekty w korporacji czy klienci, z którymi musiałem się rozstać z powodu problemów. O wiele bliższe są mi porażki na giełdzie, do których po prostu trzeba przywyknąć, jeśli myśli się o inwestowaniu na poważnie – to akurat stały element. Najważniejsze, żeby zmniejszać skalę porażek a zwiększać zwycięstw. Bolesne straty na giełdzie pozostają jednak w głowie na długo. Najlepsze, co możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski z naszej porażki i iść dalej. Chyba dlatego tak bardzo spodobała mi się idea FailWay.

Upadłosc firmy osman

Żeby przybliżyć Wam konferencję, pomyślałem, że najlepiej iść od razu do źródła i zapytać Marcina Osmana, pomysłodawcę i organizatora – o co w tym wszystkim chodzi.

Tomasz Jaroszek: Skąd wziął się pomysł na FailWay?

Marcin Osman: FailWay powstał ponieważ sam miałem taką potrzebę tzn. po tym jak 3 lata temu zamknąłem moją poprzednia firmę, długo czasu zajęło mi odbudowanie tego co wcześniej straciłem. Szukałem książek, szkoleń w tej tematyce ale nic takiego nie znalazłem w tej części świata. Ktoś podesłał mi link do amerykańskiej wersji konferencji, która dotyczyła tematyki porażki w biznesie. Początkowy plan był taki aby ich brand wprowadzić do Polski, ale gdy zobaczyłem, że to co dają jest dużo mniejsze niż to co sam potrafię wygenerować uznałem, że nie ma sensu wchodzić z nimi we współpracę, a lepiej będzie stworzyć własny brand i konwencję konferencji dopasowaną do polskich realiów. I tak powstał Failway, który organizuję razem z Krajową Izbą Gospodarczą, którą udało mi się zarazić tym, jakże niecodziennym i na pozór nieciekawym pomysłem.

Mógłbyś jednym zdaniem opisać ideę konferencji?

Łączymy ludzi, którzy znaleźli się na różnego rodzaju biznesowych zakrętach, z prelegentami, którzy już tą ścieżkę przeszli. Nie uczymy np. „jak osiągnąć sukces w biznesie”, ale pokazujemy jak na drodze do sukcesu radzić sobie z przeciwnościami i na tym się skupiamy.

Są różne definicję porażek „faili”, w mojej definicji porażka ma miejsce wtedy gdy zostajemy na skutek przeróżnych czynników całkowicie przygnieceni i nie potrafimy sobie od razu z tym poradzić. Dla jednego porażką jest strata 500zł, dla innego konieczność zwolnienia jednego dnia 100 osób, a dla jeszcze kogoś innego np. zwolnienie z pracy. Takie sytuacje zmuszają nas najczęściej do całkowitego przebudowania strategii działania, jaką do tej pory się kierowaliśmy.

Nie bałeś się iść pod prąd w czasach, kiedy sprzedaje się tylko sukces? Mamy w Polsce wielki wysyp kongresów, które uczą jak odnieść sukces w biznesie, sprzedaży, życiu prywatnym. Porażka stała się tematem tabu.

Nie bałem się ponieważ wiedziałem, że taka konferencja jest absolutnie potrzeba. Dlatego właśnie nie zniechęcało nas nic, nawet to że media nie chciały o nas pisać :) Jeżeli masz poczucie misji w tym co robisz, to bardzo ciężko utracić motywację, bo zaspokajasz konkretną potrzebę. Uczestnicy po konferencji przesyłali nam swoje testymoniale, historie i przykłady tego jak wykorzystali przedstawione strategie w swoich biznesach.

Tak porażka jest tematem tabu, ale to że coś jest tabu nie znaczy że się wydarza co dzień. Nie ma tygodnia aby do mnie nie napisał jakiś zagubiony przedsiębiorca, który potrzebuje wsparcia. Bardzo często dostaję maila w stylu „budowałem moją firmę latami, a straciłem ja w 6 miesięcy i nie wiem jak ruszyć dalej”. Gdy ja potrzebowałem wsparcia, to słyszałem rady pt. „Wstań, otrzep kolana i biegnij dalej”. To nie jest dobra strategia, ponieważ jeśli złamałeś nogę to najpierw musisz ją wyleczyć aby móc brać udział w kolejnych biegach na przełaj.

Jak myślisz, czemu w Polsce nie mówi się porażkach? Bankructwo jest u nas piętnowane, a np. w USA najlepsi przedsiębiorcy chwalą się porażkami, traktując je jako cenne lekcje.

Bo boimy się oceny, poniżenia, wytykania palcami czyli… opinia innych jest dla nas dużo ważniejsza niż nasze własne szczęście. Wolimy się zatem babrać w naszym ciepłym choć śmierdzącym bagienku, zamiast zrobić z tym raz na zawsze porządek. Na palcach jednej ręki mogę policzyć przedsiębiorców, którzy doceniają „biznesowe blizny”. Raz nawet usłyszałem od jednego z topowych przedsiębiorców internetowych, że on nie chce pracować z kimś kto ma negatywny track record bo… nie lubi pracować z pechowcami! :)

Porażka w USA też nie jest wcale aż tak ceniona czy wychwalana. Gdy słyszę ten argument właśnie o USA to od razu mam wrażenie, że ludzie próbują pokazać, że trawa jest zieleńsza pod drugiej stronie, tam gdzie nas nie ma.

Uważasz, że FailWay to może być przestroga dla tych, którzy chcą zakładać firmy? Coś w tym jest, że większość zakładanych firm nie przetrwa 5 lat na rynku.

Przestroga to w tym przypadku zbyt mocne słowo, bardziej uświadomienie, pokazanie rzeczywistości o tu, wprost z naszego podwórka. Wielu młodych przedsiębiorców popada w euforię po lekturze amerykańskich poradników i zatracają czujność, bo przecież są „zmotywowani i ukierunkowani na sukces”. Motywacja i drive są bardzo ważne, ale równie ważne jak: czujność; bycie przygotowanym na to co nieznane; od czasu do czasu zatrzymanie się i zweryfikowanie czy miejsce w którym teraz jestem jest tym na czym mi naprawdę zależy.

Jakaś prelekcja z poprzedniego roku zapadła Ci mocno w pamięć? Wielu uczestników z niecierpliwością czekało na prelekcję Lecha Jeziornego, w szczególności gdy film Układ Zamknięty robił furorę w kinach.

Każda prelekcja była wyjątkowa, bo wygłaszali ją ludzie skrajnie od siebie różni. Dzięki tej różnorodności właśnie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Udostępniliśmy na Youtubie cześć nagrań z zeszłorocznej edycji.

A kogo usłyszymy w tym roku?

Odsyłam na stronę Failway.pl :)

Jak szukasz prelegentów?

Do wielu z nich mam numery w moim telefonie, reszta pochodzi z rekomendacji, dostajemy też rekomendację od zeszłorocznych uczestników.

Ostatnio w Polsce był Jordan Belfort – Wilk z Wall Street? Spektakularna porażka i dzisiaj powrót, ale już jako trener. Belfort jako prelegent pasowałby do idei FailWay?

Myślę, że nie ponieważ skupiamy się na polskim rynku, i prawdopodobnie wiele z jego doświadczeń po prostu nie pasowało by do potrzeb i specyfiki grupy.

Odniosłeś sam porażkę w biznesie? Albo inaczej, czy czegoś się nauczyłeś w ten sposób?

Oczywiście! Lekcji było bardzo wiele, kilka z nich:
-ufaj ale sprawdzaj
-zatrudniaj powoli, zwalniaj błyskawicznie
-daj sobie czas na odpoczynek i zobaczenie innej perspektywy „z zewnątrz, nie od środka”
-firma jest dla Ciebie, nie ty dla firmy- jeśli dzieje się odwrotnie to czas się zatrzymać i przedefiniować założenia i strategię dalszego działania
-a na koniec indiańskie przysłowie „jak koń zdechł to trzeba z niego zsiąść” ;)

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Na stronie konferencji możemy też przeczytać bardzo ważne fakty na temat przedsiębiorczości, które są często pomijane – w szczególności w czasach „ciśnienia” na sukces. Droga do sukcesu bywa bardzo kręta i napotykamy wiele przeszkód. To bardzo nie pasuje do współczesnej mody na efekty błyskawiczne. Kupujemy produkty, które rozwiązują problemy do ręki. Chodzimy na szkolenia, które zmieniają życie w mniej niż 72h. Nawet jedzenie mamy błyskawiczne. Tymczasem…

Raport „Startup Ecosystem”, opracowany w 2012 roku przez Bjoerna Herrmanna, Maxa Marmera, i Ertana Dogrultana na podstawie ankiet wypełnionych przez 50 tysięcy startupów z całego świata, wyodrębnił najlepsze światowe startupowe ekosystemy, a także wskazał, jakie warunki decydują o ich sukcesie, a tym samym są kluczowe dla rozwoju przedsiębiorczości.

Wśród wielu czynników, badanie ujawniło, że przedsiębiorstwa, które upadały – przynajmniej dwukrotnie (np. podejmowały nietrafne decyzje, prawie lub całkowicie bankrutowały), ale po porażce podnosiły się – uzyskiwały potem ponad 2,5 razy wyższe zyski, przeciętnie 3,6 razy szybszy wzrost użytkowników swoich serwisów internetowych oraz 10 razy większą szansę na dalsze pozyskanie kapitału. Tendencję tę określono mianem ”ability to fail” i połączono z sukcesem najprężniej rozwijających się ośrodków jak Dolina Krzemowa czy Tel Awiw.

Dla wszystkich, którzy chcą się przekonać, czym tak naprawdę będzie Failway, bardzo pomocne będą nagrania na YouTubie z poprzedniej edycji.

Lech Jeziorny

Piotr Pietrzak

Michał Lach

Marek Jakubiak

Fryderyk Karzełek

Fabian Błaszkiewicz

Road-to-Success

W tym roku prelegentów będzie jeszcze więcej i zapowiada się bardziej „warsztatowo”. W trakcie spotkania odbędzie się część praktyczna: „Jak zabezpieczyć swoją firmę przed upadłością?”.
Porażki zdarzają się każdemu a droga do prawdziwego sukcesu jest nimi wręcz usłana. Pytanie tylko czy wyciągami z nich jakieś wnioski czy po prostu się poddajemy. Jak mawia John Maxwell, opcje są zawsze dwie: wygrywasz albo… uczysz się.

Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.