Dezinflacja 2023 – czy to się uda?

dezinflacja co to

Stopy procentowe, ceny surowców, ceny frachtu, tańsza energia, silniejszy złoty – z połączenia tych sił powstaje… kapitan dezinflacja! Czy to będzie cichy bohater tego roku? A może tylko najważniejsze finansowe pojęcie w wyborczej kampanii? Zacznijmy od tego co to jest dezinflacja, a później pójdziemy dalej.

 

Gdybyśmy trzymali się przeglądu mediów i szukali co na początku roku przewidują dla nas ekonomiści, to słowo roku mielibyśmy wybrane od ręki: dezinflacja! Brzmi pięknie, bo już wydaje nam się, że ktoś tu walczy intensywnie z inflacją i co więcej – wygrywa! Ale to jest trochę bardziej skomplikowane.

Co to jest dezinflacja? Odcinek nr 123!

A zatem w odcinku podcastu:

  • co to jest dezinflacja i jak to działa?
  • czy tu ekonomia miesza się z polityką?
  • a co faktycznie mówią ekonomiści i co możemy powiedzieć o tym zjawisku w 2023?

Rozmontujmy to pojęcie i sprawdźmy czy w tym roku pomoże nam kapitan dezinflacja!

Inflacja w roku wyborczym

 

Wyjaśnijmy sobie polityczne tło tego tematu. Dlaczego słyszeć będziemy częściej o dezinflacji w ustach polityków? Bo jest rok wyborczy, a to dobrze brzmi. Dezinflacja to jest to zawracanie inflacji na wykresie. Dezinflacja to niższa inflacja. Ale czy to spadek cen? Absolutnie nie, ceny nie spadają, ceny wolniej rosną. Ale co powiedzieć wyborcom? Chleb kosztuje dużo, za pól roku będzie więcej, ale… nie tak dużo jak nam się wydawało kilka miesięcy temu. Brzmi słabo, prawda? A dezinflacja poza tym brzmi mądrze, tak jakby ktoś nad tym panował. Wydaje mi się, że wszyscy spin-doktorzy, specjaliści od politycznego PR i nadchodzącej kampanii będą używać tego często, więc tym bardziej to ta audycja przyda nam się w tym roku.

 

Dezinflacja nie równa się spadkowi cen. To proces, w którym inflacja jest coraz niższa. Proces spadku cen, czyli zarazem wzrostu wartości pieniądza to deflacja. W pierwszym odruchu może się to wydawać pozytywny proces. Przecież oznacza, że płacimy za towary i usługi mniej. Ale zwykle nie jest to dobra wiadomość. Deflacja nie występuje sama z siebie, zwykle łączy się z kiepską sytuacją gospodarczą i niskim popytem. Czyli – ludzie mają mało pieniędzy, więc ich nie wydają, dlatego sprzedawcy muszą obniżać ceny, by zachęcić konsumentów do zainteresowania się ich produktami. W dużym uproszczeniu, fajnie mieć subtelną inflację. Ale takiej nie mamy od dawna i szybko mieć nie będziemy, wracamy do naszej dezinflacji, czyli sprawdzania czy faktycznie inflacja rob się nieco niższa.

 

Jak na to patrzą ekonomiści? Zrobiłem przegląd prognoz, raportów i informacji prasowych, wybrałem dla Was zbiór ciekawych opinii!

 

W jednym z tekstów Business Insidera czytamy:

— Jednym z kluczowych pozytywnych skutków spadku inflacji – w porównaniu do scenariusza, gdyby utrzymywała się na obecnych poziomach – będzie ochrona realnych dochodów gospodarstw domowych. Gdyby inflacja była wysoka przez dłuższy czas, doszłoby do spadku realnych dochodów i drenażu siły nabywczej konsumentów, co przyczyniłoby się do osłabienia konsumpcji i negatywnie oddziaływałoby na aktywność gospodarczą i dynamikę PKB. Postępująca dezinflacja powinna pozwolić na powrót do wzrostu średnich realnych wynagrodzeń — mówi Piotr Bielski, główny ekonomista Santander Banku Polska. Dodaje też, że choć to dobra informacja dla konsumentów i aktywności gospodarczej, to może oznaczać mniejsze szanse na dalszą i trwalszą dezinflację, bo popyt wciąż będzie silny.

 

Osobiście miałem scenariusz inflacji symbolicznie zahaczającej 20%, a później silnej reakcji konsumentów. 20% naprawdę można się przestraszyć, zacisnąć pasa i ograniczyć mocno konsumpcję, a tymczasem jest możliwość, że 2 z przodu już nie zobaczymy, a konsumpcja będzie nadal relatywnie silna. 17% czy 15% to zdecydowanie lepiej niż 19% czy 20%, ale przecież to jest nadal bardzo wysoka inflacja i trzeba o tym pamiętać.

 

Jeszcze dwie ciekawe opinie z artykułu next.gazeta.pl:

 

„Ceny energii i surowców spadają na rynkach światowych, a popyt jest słabszy, ponieważ wchodzimy w spowolnienie gospodarcze. Powinniśmy wiec zaobserwować od końca pierwszego kwartału silne hamowanie inflacji, która powinna być w drugim półroczu już jednocyfrowa” – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

A teraz druga strona medalu : „Inflacja, którą martwimy się (z przerwą na pandemię) mniej więcej od połowy 2019 r., w końcu zacznie spadać, a nie rosnąć. Jest to powód do pewnej ulgi, ale nie euforii – droga do stabilności cen (czyli inflacji w pobliżu celu NBP – 2,5 proc.) zajmie jeszcze około trzech lat” – to z kolei słowa Hanny Cichy z Polityka Insight.

 

Z kolei Piotr Bujak z PKO Banku Polskiego, będąc gościem podcastu 21% rocznie wskazał, że dezinflacja faktycznie nadchodzi i potwierdził to kilkoma argumentami:
– obniżka cen surowców energetycznych (w szczególności roczna dynamika), metali przemysłowych oraz produktów rolnych,
– spadek realnych dochodów, konsumpcja realnie spada w IV kwartale w Polsce,
– podwyżki stóp procentowych, które działają z opóźnieniem (od 12 do 18 miesięcy nawet). Na początku roku zaczniemy odczuwać skutki dezinflacyjne,
– odwrócenie cyklu zapasów.

 

Tu ekonomista twierdzi, że cykl podwyżek stóp procentowych był właśnie odpowiedzią na rosnącą inflację. Dlaczego cykl zatrzymał się na poziomie 6,75% stopy referencyjnej? W IV kwartale 2022 roku było już widać pierwsze efekty podwyżek, w sferze kredytowej i pieniężnej. Jak określił Piotr Bujak, „znaleźliśmy się w kredytowej zamrażarce”, po raz pierwszy od ponad 20 lat spada wartość portfela złotowych kredytów mieszkaniowych.

 

Dez- / inflacja oczami członka RPP

W tekście „Zaniepokojonym krokiem w niepewną rzeczywistość”, opublikowanym na swoim profilu na Linkedinie, prof. Joanna Tyrowicz pisze, że tak niewielki spadek średniorocznej inflacji w 2023 r. w porównaniu do 2022 r. jest — „szczególnie przy bieżącej polityce pieniężnej i fiskalnej – misiem na miarę naszych możliwości”. Wskazuje jednak, że wewnętrznie nie rozumie wielkiej popularności słowa „dezinflacja”. Co jeszcze warto tu dodać?

Joanna Tyrowicz wskazuje, że ceny regulowane mają coraz większy wpływ na miesięczne odczyty najczęstszej miary inflacji, czyli tzw. CPI (consumer price index, wskaźnik cen konsumpcyjnych). „To zdanie ma w sobie dwa sensy. Pierwszy, to że coraz więcej istotnych dla gospodarki cen jest w praktyce regulowanych (dotąd dotyczyło to tylko tzw. cen administrowanych, tymczasem coraz trudniej modelować zachowanie cen także innych składników koszyka konsumpcji, bo tak narodowe monopole jak i firmy węzłowe w wielu sektorach gospodarki mogą strategicznie podchodzić do zmienności cen w czasie). Drugi, to że różnego rodzaju instrumenty (już ogłoszone i niechybnie się pojawiające) będą nakładały na Główny Urząd Statystyczny konieczność dość dyskrecjonalnego traktowania niektórych cen w koszyku konsumenta”. Cały jej wpis znajdziecie na linkedinie.
Jak widzicie, zdania są mocno podzielone, chociaż wydaje się, że w ekonomii nie powinno być tyle polityki, a liczby to liczby.

Dezinflacja na świecie

Na świecie widzimy wyraźnie lepsze nastroje. Nie da się ukryć, ekonomiści zachwyceni dosyć silnym rynkiem pracy w USA, relatywnie dobrymi odczytami PMI i wieloma wskaźnikami, które sugerują nam przejście przez kryzysowy rok dużo lepiej niż wydawałoby się jeszcze kilka miesięcy temu. No i spowalniająca inflacja, czyli temat podcastu. Wszystko się zgadza, gdy spoglądamy na dane zza oceanu, ale…

 

Dezinflacja w Polsce może być trudniej w porównaniu z dezinflacją na świecie. W pierwszym odcinku podcastu w tym roku opowiedziałem o kilku wyzwaniach, które czekają nas w tym roku i których sam się trochę obawiam. Jednym z tych powodów są… wybory. Jeśli nie wierzycie, to poniżej porcja newsów z ostatnich dni:

 

Być może będą wydłużone wakacje kredytowe, które jak wiemy są pro-inflacyjne i są odwrotnym działaniem tego co robi Narodowy Bank Polski. Jak ustalił nieoficjalnie Money.pl, rząd planuje wydłużyć ustawowe wakacje kredytowe co najmniej o rok, czyli do końca 2024 r. Według doniesień, pomysł dojrzewa w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego. Zareagowały na to mocno kursy banków, ale relatywnie szybko przyszedł rządowy komentarz. Ale tu mamy szybko odpowiedź rzecznika rządu i cytat:

 

Zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja. Na ten rok rozwiązania są przyjęte. Zobaczymy jak będą kształtowały się stopy procentowe. Jeśli spadną, to nie będzie potrzebne przedłużenie – powiedział w środę rano na briefingu rzecznik rządu Piotr Müller (cytat za PAP). Dodał, że decyzje w tej kwestii zapadną w połowie roku.

 

Będzie też spora presja płacowa szczególnie w spółkach Skarbu Państwa. Mieliśmy tego przedsmak w KGHMIE, kilka dni temu czytaliśmy, tu cytat:

 

„Uważamy, że realny wzrost wynagrodzeń nie może być niższy niż 20 procent. Takich podwyżek jeszcze nie było, ale też nie było takiej sytuacji gospodarczej jak obecnie. Żeby to osiągnąć, stawki osobistego zaszeregowania muszą wzrosnąć o 18 procent – wskazuje Leszek Hajdacki, szef Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, cytowany przez portal.

 

Po dwóch dniach dostaliśmy taki oto komunikat:

 

„Strony zgodziły się również na wypłatę jednorazowej nagrody finansowej w wys. 2 tys. zł na pracownika po rozliczeniu wyników za I półrocze, pod warunkiem zrealizowania zaplanowanej na I półrocze wielkości produkcji oraz utrzymania się średniej ceny miedzi na poziomie nie niższym niż założonym w budżecie” – napisano w komunikacie. W wyniku negocjacji ze związkami zawodowymi w sprawie m.in. wzrostu płac ustalono, że pensje pracowników KGHM wzrosną od stycznia o 13,2 proc. – podała spółka w komunikacie.

Presja płacowa w spółkach Skarbu Państwa będzie bardzo duża w tym roku, bo mamy kumulację: inflacja + wybory i wszystkie związki zawodowe doskonale zdają sobie z tego sprawę. To oczywiście również czynnik proinflacyjny.

 

A jak o obietnicach wyborczych mowa, to jeszcze informacja z ostatnich dni:

 

Rząd chce rozdać bezpłatne laptopy. Ma je dostać każdy uczeń, kto we wrześniu tego roku rozpocznie naukę w IV klasie szkoły podstawowej. Ma ich być w tym roku łącznie 370 tysięcy.

 

O planach rządu poinformował premier Mateusz Morawiecki, podczas zorganizowanej w tym celu konferencji. Przedstawił on założenia projektu, zgodnie z którym jesienią tego roku bezpłatne komputery trafią do 370 tysięcy uczniów rozpoczynających naukę w klasie IV szkoły podstawowej. Ma to pozwolić na zniwelowanie nierówności między uczniami oraz wprowadzić polską szkołę w XXI wiek i podnieść poziom nauczania. – czytamy w komunikacie.

 

Mamy dopiero styczeń, a już wydanie miliardów złotych zostało wstępnie zasygnalizowane i to są działania proinflacyjne – to jest moja istotna obawa o ten rok.

 

Dezinflacja to nie spadek cen

Idę do sklepu i wszystkie ceny nadal rosną, a dezinflacji wcale nie widzę w swoim koszyku zakupowym – bo zobaczyć jej nie mogę, w końcu to nie jest spadek cen, a jedynie hamowanie inflacji. To najważniejszy wniosek, który powinniśmy zaakceptować.
Kilka dni temu byłem u rodziców na Lubelszczyźnie i autentycznie trafiłem na kłótnię starszych pań w sklepie o ulubiony chleb, który z tygodnia na tydzień podrożał z 6 zł na 7,30. Emocje rosną, kiedy w takiej kolejce po chleb stoją ludzie z niską emeryturą, małymi zarobkami albo utrzymujący całe rodziny z jednej wypłaty – oni chcą bardzo spadku inflacji, a raczej nie interesują się skomplikowanymi zmianami gospodarczymi, które cały czas tu zachodzą. Często wspominam, że warto wyjść ze swojej bańki informacyjnej i spojrzeć nieco szerzej na pewne zjawiska. Tych pań w piekarni nie obchodzi, że amerykańskie spółki technologiczne solidnie odbiły od dołka. Ta złotówka na chlebie jest ważniejsza, szczególnie gdy mamy mało w portfelu.

Wyborcze ciastko

Podobno nie można mieć ciastka i zjeść ciastka, chociaż w przypadku państwowych wydatków i wyborczych lat, bardzo często wydaje się, że jednak można. Jest jeden haczyk: jesz wyborcze ciastko, masz wyborcze ciastko, ale po wyborach trzeba za ciastka zapłacić i to często bardzo wysoki rachunek, np. hamując gwałtowniej procesy w gospodarce albo podnosząc podatki.

 

Wspomniałem, że obawiam się zwiększenia niektórych podatków, bo finalnie ktoś za to musi zapłacić. Być może posiadacze kilku mieszkań pierwsi dostaną podatek (już były zapowiedzi), cały czas w powietrzu wisi podatek od zysków kapitałowych – tu na zapowiedziach skończyło się w ubiegłym roku, ale prace i rozmowy w ministerstwie zapewne jeszcze trwają. Nie po to ktoś to powiedział kilka tygodni temu, żeby teraz się z tego wycofywać.

Nie traćmy zdrowego rozsądku, nie dajmy się wkręcić w polityczne dyskusje bez pokrycia w faktach, skupmy się na tym co możemy zrobić tu i teraz – dla siebie i swoich finansów. A jak ktoś powie: „hej dezinflacja” to już będzie wiadomo, że to nie jest takie proste zjawisko i żadna magiczna sztuczka nie sprawi, ze rozwiążą się nagle problemy gospodarcze. Żeby inflacja wróciła do relatywnie niskich poziomów, nasza gospodarka musi w końcu ostygnąć, a politycy muszą popatrzeć na szerszy horyzont niż tylko najbliższe glosowanie.

 

Tomek Jaroszek

Tomek Jaroszek

Jednoosobowa redakcja bloga Doradca.tv :)

Podobał Ci się tekst? Podziel się nim!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz Jaroszek

Tomek Jaroszek

Cześć! Jestem Tomek. Pewnego dnia rzuciłem pracę na etacie i założyłem własną firmę oraz tego bloga. To była doskonała decyzja, a jeśli chcesz poznać tę historię lepiej, to koniecznie przeczytaj więcej o samym blogu.

Ulubione teksty
Szukaj
0
Would love your thoughts, please comment.x