Czego może nas nauczyć sukces Pokemon GO?

pokemon GO doradcatv

Pokemon GO to model biznesowy, który mnie osobiście powalił na kolana. Aplikacja Pokemon GO to cenna lekcja dla każdego, kto interesuje się biznesem. Inwestorzy docenili pracę Nintendo i akcje spółki wzrosły prawie o 100 proc.

Kiedy byłem dzieciakiem, Pokemony leciały po 15.00 na Polsacie. Biegłem ze szkoły żeby zdążyć. Nie było możliwości obejrzenia czegoś online – wtedy program jak był o 15.00 to o tej godzinie trzeba było być przed telewizorem. Później odkryłem gameboya, a właściwie emulator gry na komputerze. Gameboy był poza zasięgiem – kilkaset złotych i nawet nie wiedziałem gdzie to kupić. Ale pokemony już mogłem zbierać. No i plastikowe pokemony w chipsach – absolutne szaleństwo w podstawówce.

Jako dzieciak, marzyłem o tym, by kiedyś technologia pozwoliła na urealnienie mojej ukochanej bajki. No i się doczekałem – ja i miliony ludzi, dla których Pokemony to jeden z symboli dzieciństwa. To nie dzieciaki szukają pokemonów po mieście – to dorośli, którym technologia dała radość z zabawy i sentyment z dzieciństwa. Wiem co mówię, jestem w tej grupie docelowej i nie pamiętam kiedy jakaś gra dała mi tyle frajdy ;)

Jednak biznes jest biznes, dobrze wiem, że jestem zarówno produktem jak i klientem (podobnie jak na Facebooku), więc postanowiłem podzielić się refleksjami co do sukcesu tej gry i biznesowym założeniom. Każdy przedsiębiorca jest ciekawy jak coś działa, więc skupmy się na moment na czynnikach, które zadecydowały o kosmicznym sukcesie gry.

Historia Pokemon i Pokemon Go

Mógłby tu rozpisywać się jak 20 lat temu powstała historia stworków, które można łapać i którymi można walczyć. Jednak to wszystko wiecie i można to wyczytać w co drugim artykule w sieci. Pokażę za to historyczną reklamę z… 1996 roku. Miałem wtedy 8 lat.

Pokemon, czyli „pocket monsters” miało trudną drogę, zanim Nintendo oficjalnie odważyło się wypuścić produkt. Pierwszym pokemonem nie był Pikachu, ale bodajże Rhydon, a żółty stworek zawojował świat dopiero 2 lata później, gdy wyszła gra Pokemon Yellow.

W Polsce największą robotę zrobił Polsat, emitując kilka sezonów serialu. Dopiero później podchwyciły to chipsy i kilka innych produktów, które przyklejały stworki gdzie to tylko było możliwe. W tym czasie rozwinęła się bardzo popularna na świecie gra karciana, a lista stworków powiększała się kolejne setki rysunków.

W 2014 roku na prima aprilis wyszedł news o łapaniu pokemonów na mapach Google. Niby żart, ale tysiące opinii ludzi, że chętnie w to zagrają, utwierdziły w przekonaniu, ze to dobra droga.

I tak oto jesteśmy w 2016 roku, kiedy to w lipcu uruchomiona jest gra Pokemon GO. Resztę historii znacie, przechodzimy do spraw biznesowych.

Biznesowe fakty o Pokemon GO

Jeśli nie orientujecie się w liczbach dotyczących premiery Pokemon GO, to podrzucę tylko kilka statystyk. Wycena spółki Nintendo wzrosła po pierwszym tygodniu o 17 mld dolarów, a łącznie od początku czerwca o 23 mld dolarów. Szaleństwo, bo prawie 100 proc. wzrostu cen akcji to istne szaleństwo, ale inwestorzy zobaczymy potężny potencjał biznesowy i miażdżące statystyki.

wykres Nintendo Pokemon GO

Zobaczcie na statystyki z samego początku aplikacji – dosłownie pierwszych dni.

Pokemon GO vs Tinder

Więcej statystyk znajdziecie u źródła – tutaj.

Społeczność Twittera budowana latami została wyprzedzona przez łapaczy pokemonów w kilka dni. Dlaczego porównuje się ich właśnie do Twittera? Bo to Pokemon GO to również społeczność, ale zachowana wewnątrz gry i jeszcze bez możliwości komunikacji.

Na aplikacji trzeba spędzić sporo czasu, a to właśnie o czas rywalizują wszystkie serwisy social media oraz rozrywkowe (np. Netflix). Jeśli dłużej łapiemy pokemony niż oglądamy seriale czy scrollujemy Facebooka, to jest to bardzo istotna biznesowa strata dla konkurencji. Nasz czas jest ograniczony do 24 godzin na dobę i to jest najcenniejsze – o to walczą największe firmy świata.

czas w Pokemon GO

Skąd aż taki sukces? Zastanówmy się.

Najpierw wersja video (17 min gadania o pokemonach. Żeby było śmieszniej, to najdłuższy film w historii mojego kanału)

Na czym polega sukces Pokemon GO?

Spełnione marzenie

Każde pokolenie ma swoje symbole, które zapamięta z dzieciństwa. Ktoś czytał komiksy, kto inny ma ukochaną serię książek czy też bajki, na które biegł do domu ze szkoły. Dla mojego pokolenia jednym z tych symboli są pokemony. Wtedy jednak zamiast wirtualnej rzeczywistości, pracowała… wyobraźnia ;) No i też były walki z innymi trenerami, ale polegały na tym, ze podbijaliśmy plastikowymi tazo na podwórku i kto wygrał „walkę” zabierał pokemona przeciwnika. Mogliśmy tak godzinami.

Tak jak pokolenie moich rodziców nie rozumie fenomenu pokemonów, tak ja… nie rozumiem wielu gier i rozrywek młodszego ode mnie pokolenia. Fenomen gry Pokemon GO polega jednak na trafieniu z grą w idealną grupę docelową z produktem.

Idealny Klient Pokemon GO

Mam 28 lat. Mam smartfona. Mieszkam w dużym mieście. Mam kasę na gry i czas na rozrywkę. Mają mnie. Już nawet wypróbowałem mikropłatności i kupiłem sobie… inkubator do jajek. Produkt dobrany idealnie do grupy docelowej kończy się sukcesem. Ta sama aplikacja skierowana tylko do najmłodszych nie odniosłaby takiego sukcesu. Pokemony istnieją od 1996 roku, więc ta data dosyć jednoznacznie określa przedział wiekowy obecnego klienta. Żeby zwariować na punkcie Pokemon GO, trzeba być określonej grupie wiekowej. Idealnie się składa, ze jest to cudowna grupa konsumentów – w wieku produkcyjnym, samodzielnie zarabiająca, wydająca pieniądze na rozrywkę.

Dostępność produktu

Darmowa aplikacja Pokemon GO jest do pobrania na system iOS i Android, czyli większość pokrycia rynku mamy. Wystarczy przyzwoity smartfon żeby rozpocząć zabawę, a aplikacja jest darmowa. Próg wejścia do gry jest minimalny, w porównaniu chociażby z grami komputerowymi.

Graliście w Wiedźmina? Trzeba mieć potężny komputer żeby udźwignąć wymagania gry, podstawowa wersja kosztowała ponad 100 zł – to jest próg wejścia w najpopularniejsza grę komputerową wyprodukowaną w Polsce. Oczywiście porównanie Pokemonów z Wiedźminem jest naciągane (inne kategorie), ale chcę pokazać na czym polega próg wejścia klienta do usługi.

Im mniejszy próg wejścia, tym większa szansa na osiągnięcie masowej skali.

Technologia plus marka

Pokemon GO nie są pierwsza grą, która wykorzystuje technologię AG (Augmented Reality), czyli bieganie po mieście i szukanie wirtualnych obiektów zaszytych w tych prawdziwych. Zobaczcie produkcję Niantic Labs z 2014 roku – Ingress. Ta gra była pierwowzorem dla Pokemon GO, pod względem technologii. Jednak nigdy nie zyskała tak masowej skali.

Nie grałem w Ingress. Nie biegałbym po mieście w poszukiwaniu wirtualnych portali. Nie widzę w tym grywalności, historii, fabuły… ale jestem skłonny jechać na drugi koniec miasta, jeśli tylko tam występuje pokemon, którego potrzebuję do kolekcji. Potrzebna była silna marka żeby zrobić skalę masową zjawiska.

Dyskutowałem kto jeszcze mógłby coś takiego zrobić. Marvel i gra z superbohaterami? A może Disney i świat bajek? Tylko taki „gabaryt” rozpoznawalności i rzeszy fanów może osiągnąć tak skalowalny sukces.

Monetyzacja kilkupoziomowa

W zasadzie nie musimy nigdy wydać ani złotówki, a grać w grę tygodniami. Jest to model, który zakłada wersję darmową z możliwością kupienia czegoś więcej, czyli freemium wzbogacone o możliwość dokupienia bajerów takich jak inkubator jajek (pokemony wykluwają się z jajek). W pierwszym tygodniu aplikacja zarabiała ok. 1,6 mln dolarów dziennie. Firma nie podała jaka jest konwersja (ile procent użytkowników spośród wszystkich, płaci za dodatkowe gadżety).

Produkt ma jednak największą monetyzację przed sobą. Specjalne lokalizacje, eventy, pieniądze od restauracji czy firm za specjalne Pokestopy albo GYM, sponsorowane miejsca w grze. Siła reklamowa aplikacji jest ogromna, bo nie pojawią nam się żadne banery reklamowe. Nie są potrzebne – pokemony przyciągną klientów bezpośrednio do sklepu. Nie ma silniejszej reklamy i już potwierdzają to doniesienia z USA (ludzie kupują więcej, gdy firma sprowadziła ich za pomocą „pokemarketingu”)

Stworzenie społeczności

Czy Pokemon GO mogą być komunikatorem? Oczywiście. W przeciwieństwie do innych social media, w pokemonach poznaje się ludzi osobiście, gdy gracie w terenie i wędrujecie po mieście. Niedługo dostaniemy funkcję wymiany pokemonami i prawdopodobnie walki między sobą. Dzięki temu interakcje będą jeszcze większe.

Społeczności graczy są silne pod względem zakupowym, mogą sprowadzać dziesiątki tysięcy ludzi na eventy i generować ogromne wolumeny sprzedaży związane z marką wokół której zgromadzeni są gracze.

Jeśli czytacie to i nadal lekceważycie gry komputerowe jako model zarabiania to przypomnę Wam jak wygląda impreza intel Extreme masters w katowickim Spodku.

Ludzie grają w gry. Od lat!

Mam wrażenie, że część komentatorów w ogóle odkryła, że miliony ludzi na świecie gra w gry. World od Warcraft w najlepszym momencie swojej działalności miał 12 mln subskrybentów płacących regularnie abonament. 12 mln graczy, którzy spędzają setki godzin na nabijaniu levelu w świecie orków i rycerzy!

Branża gier już dawno przestała być niszą. Moim zdaniem za kilka lat to książki będą niszą, a gry jedną z dominujących dziedzin rozrywki. Pomoże w tym technologia VR. Obecnie rynek jest wyceniany na ponad 90 mld dolarów, a rynek gier mobilnych na ponad 30 mld dolarów. Nieźle, co?

To właśnie gracze, czyli konsumenci, którzy już przed wyjściem pokemon GO grali w gry, będą fundamentem społeczności.

Inwestorzy wycenili potencjał

Co chwilę słyszę, że to nieracjonalne, że ludzie grają w Pokemony. I że inwestorzy oszaleli, że włożyli 20 mld dolarów w spółkę, która to tworzy. A od kiedy nasze wybory konsumenckie są racjonalne?

Ekonomia behawioralna już dawno temu udowodniła, że nasz decyzje zakupowe i finansowe nie są logiczne i racjonalne. Ludzie grają w Pokemony, a inwestorzy wycenili potencjał możliwych zysków na tym modelu biznesowym. Tyle w temacie. Zastanówcie się nad tym:

Aplikacja jest fatalna. Serwery się wieszają, co chwilę jest jakiś błąd, niektóre funkcje nie działają. Komunikacja firmy z graczami jest dramatyczna. 26 krajów ruszyło tylko dlatego, że ściągali pirackie wersje aplikacji. A i tak świat oszalał i graczy przybywa.

W pierwszych dniach gra zarabiała 1,6 mln dolarów dziennie. Mogę tylko podejrzewać, ze dzisiaj jest to już kwota dużo większa. Nie ma jeszcze innej monetyzacji. Co może zrobić dalej Nintendo i Niantic?

  • zacząć zarabiać na firmach promujących się w grze (restauracje, centra handlowe)
  • dodać wymianę danych pomiędzy graczami i handel wewnątrz platformy
  • organizować eventy związane z grą,
  • dodać reklamy,
  • dodać system abonamentowy (model Spotify),
  • zwiększyć zaangażowanie społeczności i zbliżyć się do social mediów

Mogę tak wymieniać i wymieniać. Potencjał jest kosmiczny, a biorąc pod uwagę trwającą od kilku lat „hossę pustego pieniądza” (na rynku finansowym jest nadpłynność, banki centralne drukują pieniądze)… czego więcej trzeba by uzyskać sukces również na giełdzie?

Szybka analogia

Co zrobił Mark Zuckerberg? Dał nam serwis, na którym spędzaliśmy dużo czasu. Dodawaliśmy się do znajomych, mieliśmy komunikator, newsy, gierki mobilne itp. Później wszedł na giełdę i analitycy stwierdzili, że 38 dolarów za akcje to szaleństwo. Wtedy wycena spółki sięgała 100 mld dolarów. I co? I dzisiaj cena jest 3 razy większa i nikogo to nie dziwi. Ba, teraz analitycy prześcigają się w komentarzach – kiedy dobij do 200 dolarów!? Przecież to oczywiste, ze dobije!

Pokemon GO to bardzo wkręcająca gra, ale i potężny biznes. Nie mam ich akcji, obserwuję tylko rozwój wydarzeń. Mogą zrobić z tego prawdziwą maszynę do zarabiania pieniędzy, ale najbliższe miesiące pokażą jak długo uda się utrzymać uwagę graczy.

Jako gracz wkręcony dosyć mocno w zbieranie pokemonów, obserwuję i rozwój gry, jak i wykres giełdowy na japońskim parkiecie ;)

Piszę ten tekst dlatego, że gry komputerowe to nie nisza i nie moda. To gałąź biznesu, która przynosi majątek – i to nie tylko twórcom gier. Mówię to jako szczęśliwy akcjonariusz CD Projekt i 11 bit studios. Obecnie tworze też portfel spółek opartych o gry VR na amerykańskiej giełdzie.

No i zbieram dalej pokemony. #redteam ;)

Tomasz Jaroszek – jednoosobowa redakcja Doradca.tv ;)

Podobał Ci się tekst?

Zapisz się na newsletter, otrzymuj powiadomienia bezpośrednio na skrzynkę mailową.


  • Jak dla mnie to nie tylko dobry biznes, ale i świetny sposób na zachęcenie ludzi do ruchu. W grze brakuje trochę systemu walki z Nintendo i szczególnie kuje to w oczy w salach, ale mimo to gra jest całkiem fajna. I do tego integruje ludzi:)